Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość LL1986

Problem w domu

Polecane posty

Gość LL1986

W ten weekend zdałam sobie sprawę, że potrzebuję pomocy. Tyle, że nie wiem kogo... chyba wsparcia, a może porady osób, które coś podobnego przeżyły, bo ja już nie mam sił. Jestem studentką, wyjeżdżam za tydzień z domu i... cieszę się z tego. W wakacje pracowałam, od piątku jestem znów z rodzicami. I nie mogę już znieść atmosfery w moim domu. Moi rodzice żyją obok siebie.. a nawet gorzej. Tata każde słowa mamy kwituje pogardliwym prychnięciem, traktuje ją jak przygłupa totalnego, albo osobę całkowicie niezaradną. W dodatku niedawno stracił pracę i jakoś się nie stara o nową (inna sprawa, że w jego wieku - 48 lat to już trochę ciężko). Widzę, że w domu nie ma pieniędzy, mama stara się jak może, żeby było w miarę normalnie, ale tata tego nie docenia. Nie docenia tego, że ona płaci rachunki za jego komórkę, za internet, z którego on głównie korzysta, za paliwo na samochód. Mama chodzi i wszędzie wylewa swoje żale, jak to tata ją traktuje i opowiada jak się zachowuje. To się dzieje od kilku lat, rozmawiałam już z obojgiem oddzielnie i niby mieli porozmawiać, popróbować coś robić, ale nic się nie dzieje. A od kiedy tata nie pracuje, atmosfera jest nie do wytrzymania. Po prostu siedzę i nie mogę z nerwów. Ja wiem, że jakoś sobie na studiach poradzę - dostanę stypendium socjalne i mam naukowe, będę trochę pracować, jakoś to będzie, ale cały czas martwię się tym, co będzie w domu... I tak jest od dawna, cały czas boję się o pieniądze, czuję się za wszystko odpowiedzialna... za to, że rodzicom się nie układa, za to że nie umieją ze sobą rozmawiać, ale już nie mogę, już po prostu nie mogę. Nie mam sił tego już dłużej ciągnąć. Pomóżcie, co z tym robić??? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochanie, nie możesz poczuwać się do odpowiedzialności za dwójkę dorosłych osób :) Prawda jest taka, że jeśli mama nic nie zrobi z tą sytuacją (w nawiasie - ze sobą, bo nikt nie potrafi zmienić innego człowieka, jeśli on nie odczuwa takiej potrzeby), pozostanie jej wegetacja i to pod presją. Ma internet, dlatego zachęciłabym ją do poczytania, bo jakoś ta sytuacja przypomina początki poświęcania się dla \"ciała olewającego\": http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=942800 Powodzenia na studiach, ucz się i żyj DLA SIEBIE. Niech nie zrazi Cię takie trochę egoistyczne sformułowanie! Ty teraz masz przed sobą najlepsze lata, a zadręczaniem się o problemy, które to nie Ty masz rozwiązywać, nic nie wskórasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LL1986
Witaj, wiem o tym, że nie mogę. To samo sobie ostatnio pomyślałam. Ale to są moi rodzice, boli mnie jak widzę, to co widzę ;( Tym bardziej, że tata jest bardzo serdeczny w stosunku do mnie i do mojej siostry. Jest kochany dla nas, zawsze był. Ale w tym jego byciu kochanym też jest problem. Bo on np. coś nam kupował, a potem dawał mamie mniej pieniędzy i - kiedy miała nazwijmy to pretensje, że mało jej daje - to mówił "Twoim córkom kupiłem to i to, żałujesz im?". A my nie wiedziałyśmy, że to tak się skończy. Zawsze płakałam w poduszkę po czymś takim (zdarzało się wiele razy w różnych sytuacjach). Robił przy nas mamę jako "tą złą", która goniła do sprzątania, mówiła o oszczędzaniu. W ogóle nie myślał o "gospodarstwie domowym", mama się o to wszystko martwiła, jest bardzo zaradna.. Ale u mamy też widzę złe cechy - zawsze wszystko musi być tak jak ona chce. Np. nie miałam w swoim pokoju po swojemu tylko tak jak ona chciała, jak np. przygotowywałam się na imprezę, a nie posprzątałam, to mi kazała przerywać i sprzątnąć, a kiedy tego nie robiłam (bo się buntowałam, w końcu można to było zrobić za 15 minut i nic by się nie stało), to zabierała się do sprzątania za mnie, a mnie to wpędzało w poczucie winy... Wiem, że tacie się to nie podoba, nikomu z nas to się nie podoba, ale on np. nie porozmawiał nigdy z mamą, żeby wyluzowała, tylko własnie robiło się tak coraz gorzej i gorzej... A ja - nie wiem czemu, czasem myślę sobie, że teraz jestem jak DDA - zawsze się tym martwiłam. I się martwię wszystkim, wszystkim się potwornie przejmuję, boję się, że sobie nie poradzę materialnie, boję sie dosłownie wszystkiego!! I wszyscy mi mówią, że powinnam wyluzować, bo jestem zbyt znerwicowana. Już nawet mówiłam rodzicom, żeby pomyśleli o separacji czy rozwodzie, ale to nie wchodzi w grę, tym bardziej teraz, kiedy tata nie pracuje i nie ma się za co utrzymać. Mama nie ma gdzie się wyprowadzić, bo to tata się wprowadził do niej (i jeszcze do babci, z którą mieszkamy nadal), a mówi, że żałuje tego, bo w takim momencie mogłaby pójść do swojej mamy i już dawno by to zrobiła. Ale teraz muszą mieszkać razem i jest tak jak jest. A ja już tego nie mogę znieść ;(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×