Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość samotna trzydziestoletnia

nie mogę znieść mojego męża

Polecane posty

Gość babcia wierzbaa
A dzieci? Masz 30 lat i 10 lat stażu małżenskiego, wiec rozumiem, ze nie planujcie w ogóle dzieci lub nie mozecie ich miec, skoro jeszcze nie macie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
mamy, dwoje... i dlatego nie mogę po prostu tak odejść... czasem myślę, że lepiej byłoby znaleźć sobie zastępstwo, żeby było łatwiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość giniaminia
A po co wyszłaś za mąż mając zaledwie 20 lat? Nie za wcześnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
W takim razie Kobieto, otrzyj łzy. To Twoje zycie i naprawde najgorsze co mozesz zrobic to siedziec na kafe i nawzajem ryczec sobie na ramieniu z tymi przegrancami zyciowymi. Rozumiem Twoje zniechęcenie, ale jestes jeszcze młoda i naprawdę warto walczyc o cos wiecej. Jesli go kochasz - spróbuj! Ktoś powyżej już pisał bardzo mądrze. Rozmawiaj ile sie da, bądź miła, może jakies urozmaicenie w sypialni. Rozbudź w nim ogien na nowo. Moze okazać się pomocna terapia małżenska. Jesli po kilku miesiącach sie nie uda, odejdź. Nie ma sensu, zebys sie marnowała. Pamietaj, zycie masz tylko jedno. Tylko jedno... Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
tak, za wcześnie, ale jakie to ma teraz znaczenie??? ja teraz się zastanawiam, jak przeżyć te wszystkie poniżenia, szukam pomocy na kafe, bo są tu ludzie, którzy patrząc obiektywnie na problem, może mi coś doradzą... ja potrzebuję tylko wsparcia, że nie jestem sama, strasznie się poniżam przy mężu, chcę, żeby ktoś dał mi kopa do tego, żebym to zniosła..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
Młoda, nie masz tego ZNOSIC. Masz to ZMIENIC!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
babciu, chodziłam do psychologa, on nie dał się namówić.. ja byłam już na dobrej drodze, jednak nagle zaczęłam się cofać pod jego wpływem- chyba się wystraszył, że może coś stracić, he he, chyba tą zapłakaną dziewczynkę, która poza nim świata nie widzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
Musi widziec, ze moze starcic Kobietę. Żonę. Miłość. Nie małą zasmarkaną dziewczynkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
tak, tylko ja nie wytrzymam, zawsze spękam... jak on czegoś potrzebuje to jest słodki... przymila się, nawet przytuli.. a jak nie dostanie tego, czego chce, mówi: ok, sama tego chciałaś..już nie będę taki miły jak z nim wygrać? jechać do upadłego? próbowałam kiedyś i przegrałam..wychodził codziennie, ja udawałam, że mam to gdzieś.. i pękłam po 2 tygodniach.. jest silniejszy ode mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
szntaz emocjonalny - typowe. Walnij pięścią w stół. Człowiek bawi się tobą jak zabawką, bo 1. Jest podły i pozbawiony uczuć, zwłaszcza do Ciebie - ale tą wersję raczej odrzucam, bo jednak powiedziałaś mu kiedys "tak" przed ołtarzem i sądze ze nie bez powodu 2. Ma jakies glębsze problemy - moze nawet sobie ich nie uświadamia. Czy jemu to nie przeszkadza, ze Wasze zycie tak wygląda? Powinno. Niestety, muszę to powiedzieć: prawdopodobne, ze ma kochankę, która jest odskocznią. Musisz to sprawdzić. Naprawdę, znajdz w sobie tą siłę. Dla siebie, musisz to zrobic dla siebie. Nie dawaj mu sie tak traktować, bądź twarda, bo to zamknięte koło nigdy sie nie skonczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mizomniaczka
Proponuję ci iść na spektakl w Teatrze Polonia "Shirlay Valentine" to sztuka o tych kobietach które po xxx ltach malżeństwa tylko gotują obiady, o kobietach które zartaciły się w małżeństwie i jedyną zgodną rzeczą jest obiad na czas, dodam że jest to spektakl na którym śmieją się wyzwolone kobiety nie bojace się zmian we własnym życiu, a na którym płczą kobiety które nie mogą i nie chcą wnieść zmian we własne życie, spektakl który jest prawie bez przerwy wystawiany od prawie 18 lat i w dalszym ciągu zapełnia całą widownię, o którym pisane są felietony o jego fenomenalności... dużo z tego wyniesiesz to z pewnością, masa kobiet zdecydowała się zmienić własne życię po obejrzeniu tego spektaklu, wiele się rozwiodło i teraz wracają jako wolne kobiety z własnymi córkami żeby coś zrozumiały i mogłabym się tak rozpisywać bo "Shirlay Valentine" to fenomen, jeśli nie masz z kim iść na te sztukę to zapraszam, (ja byłam ze swoim mężczyzną, śmiał się i płakał tak samo jak ja!! teraz idę z mamą i teściową a jeśli chcesz to pójdę po raz kolejny razem z Tobą i zrozumiesz wszystko, naprawdę zapraszam! Życzę szczęścia :) i nie załamuj się, napewno będzie dobrze. musisz go tylko wychować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mizomniaczka
Proponuję ci iść na spektakl w Teatrze Polonia "Shirlay Valentine" to sztuka o tych kobietach które po xxx ltach malżeństwa tylko gotują obiady, o kobietach które zartaciły się w małżeństwie i jedyną zgodną rzeczą jest obiad na czas, dodam że jest to spektakl na którym śmieją się wyzwolone kobiety nie bojace się zmian we własnym życiu, a na którym płczą kobiety które nie mogą i nie chcą wnieść zmian we własne życie, spektakl który jest prawie bez przerwy wystawiany od prawie 18 lat i w dalszym ciągu zapełnia całą widownię, o którym pisane są felietony o jego fenomenalności... dużo z tego wyniesiesz to z pewnością, masa kobiet zdecydowała się zmienić własne życię po obejrzeniu tego spektaklu, wiele się rozwiodło i teraz wracają jako wolne kobiety z własnymi córkami żeby coś zrozumiały i mogłabym się tak rozpisywać bo "Shirlay Valentine" to fenomen, jeśli nie masz z kim iść na te sztukę to zapraszam, (ja byłam ze swoim mężczyzną, śmiał się i płakał tak samo jak ja!! teraz idę z mamą i teściową a jeśli chcesz to pójdę po raz kolejny razem z Tobą i zrozumiesz wszystko, naprawdę zapraszam! Życzę szczęścia :) i nie załamuj się, napewno będzie dobrze. musisz go tylko wychować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
myślę, że próbowałam wszystkiego... psycholog, olewanie.. był taki okres, że dałam radę, bo zaczęłam pracować: zaczął on latać za mną, więc poczułam wiatr w żaglach:).byłam w końcu spokojna, jednak na krótko. niestety, potem się okazało, że w tym czasie brał narkotyki: chodził za mną, płakał, że mnie stracił... doprowadził do tego, że pracę rzuciłam. byłam przz pewien czs bezrobotna, teraz znów pracuję, jednak on mówi, że nigdy już takiego błędu nie popełni- twierdzi, że jak zrobię coś nie tak- on będzie miał to gdzieś i bez skrupułów zacznie robić to, na co ma ochotę. co do kochanki- raczej wątpię, chociaż mam obawy- moja chorobliwa zazdrość podsuwa straszne scenariusze: po nocach śnią mi się sąsiadki, mąż pijany z inną kobietą, czyli koszmary mojego życia...:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wszystko jasne - uzależnienie i współuzależnienie :-o tylko pomoc specjalisty. powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
Musisz jasno wyłuszczyć mu CZEGO CHCESZ. Co Ci sie nie podoba w waszym małżenstwie i co MUSI zostac zmienione. Zapytaj go o jego pragnienia. Jesli Cie oleje, wyprowadz sie. Moze to podziala na niego jak kubeł zimnej wody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
tego muszą chcieć dwie osoby: mąż twierdzi, że nie jest psycholem jak ja, więc leczyć się nie pójdzie. dziękuję Wam, jest mi lepiej. chociaż boję się jutra, czuję, że będzie lepiej, niż jakbym z Wami nie pogadała:). idę spać do śmierdzącego alkoholem faceta, którego mam ochotę czasem udusić, chociaż żyć bez niego chyba nie dam rady..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babcia wierzbaa
I terapia - koniecznie. Jesli mieszkasz w okolicach Poznania, mozesz przyjsc do mnie, pomoge Ci. Prowadzilam juz gorsze przypadki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
niestety, pomorskie:) próbowałam terapii, jak już pisałam, jednak sama zrezygnowałam... faktycznie, uzależnienie i to silne... kiedy wyjechał na parę dni tęskniłam chyba.. chociaż czasem wydaje mi się, że się po prostu nudziałm.. a może brakowało mi mojego narkotyku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Baroque
Musisz zrozumiec jedną najważniejszą rzecz - to uzależnienie od męża jest ZŁE. Musisz to zmienic, ale przede wszystkim musisz CHCIEĆ to zmienić. Nie mogę oprzeć sie wrazeniu, ze chcesz tak sobie ponarzekac, ale w gruncie rzeczy wcale nie chcesz zmienic waszego zycia, bo zakladasz ze to i tak sie nie uda, ze tak musi byc. Nieprawda!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna trzydziestoletnia
tak, masz racje: nie chcę zmieniać życia, chcę tylko więcej szacunku ze strony męża. i zrozumienia.. tak, chciałam ponarzekać, chciałam pocieszenia, rozgrzeszenia za to, że jeszcze z nim jestem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorko, mam dla ciebie złą wiadomość, a w zasadzie dwie złe wiadomości, a jedna gorsza od drugiej : 1. szacunku się nie doczekasz NIGDY, bo sama sobie nie pozawalasz na to żeby być szanowaną - nie stawiasz warunków, nie jesteś konsekwentna, nie chcesz niczego zmieniać, nie dążysz do tego 2. piszesz, że macie 2 dzieci - krzywdzisz je masakrycznie i one kiedyś ci to wypomną :( bo stwarzasz im dom z uzależnionym ojcem i uzależnioną matką, każesz im dorastać w dysfunkcyjnej rodzinie, a to zostawia głębokie ślady... skazujesz swoje dzieci na traumę niestety :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szkolenie
rsjdfjtgjtgjtyytjyy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×