Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kaprys_cyprys

No i sie rozstałam-jak boli..!!!

Polecane posty

Gość kaprys_cyprys

jestem w strasznym stanie, snuje się, wszystko mi przeszkadza, nic nie daje mi radosci, nie wierzę w siebie, ze cos sama osiagnę, że sobie dam radę, ze znajdę normalna pracę, że zamieszkam sama-wyprowadzę sie od rodziców-do których właśnie wróciłam, jak sobie z tym poradzić , znacie jakieś znieczulacze?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pomedytuj sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dały sobie spokój
znieczulaczy nie ma. Możesz isć do psychiatry, jeśli ból jest aż tak silny. Ja 3 dni po rozstaniu. Wróciłam do rodzinnego miasta, odwołałam wynajecie mieszkania i zrezygnowałam ze starej pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poczytaj dobrą książkę
życie naprawdę nie kręci się wokół facetów ;) zrozum to a będzie ok. żyj przede wszystkim dla siebie i dla ludzi, których kochasz i którzy kochają ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
kiedy naprawdę nie mogę sobie poradzic, płacze, trzesa mi sie ręce, boli mnie serce, nic mi sie nie chce - w sensie podjac jakiegos działania w zwiazku z większym wolnym czasem i moimi planami-chciałam przygotowac sie do egazminu jezykowego- mam czas, ale nie mogę, wcześniej ,gdy byłam z nim- dosyc ograniczana -mówiłam sobie ,że jezeli sie rozejdziemy to zaczne szaleć -dyskoteki, spotkania.Po pierwsze klimat na imprezach juz nie ten, wszystko drogie. I mam tyle czasu...nudy...brakuje mi fajerwerków , czy jego drańskiego traktowania?! Choć były też niezapomniane, dobre chwile... Do tego jestem teraz bez zleceń, siedzę z rodzicami, którzy przez milczenie mówią "a nie mówilśmy-trzeba bylo siedzieć we wsi i pracować w urzędzie, znaleźć spokojnego chłopaka bez ambicji, zrobić sobie dziecko-miałabyś zajecie, a nie kariera, wyjazdy?" akcentujac moja porazkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
czuję porażkę, wykorzystanie , ale przede wszystkim ogromną pustkę, dla której gotowa jestem znowu dać sie zabijać-zeby z nim być, zeby cos sie działo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sądzac po tematach
CRUEL SUMMER ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
zastanawiam sie , czy na siłę gdzieś wychodzić żeby nie myśleć, czy raczej przesiedzieć to w domu w ukryciu? czy ktoś mial podobnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doswiadczona w wielu kwestiach
zajmij sie czyms, zajmij sobie maxymalnie czas, koniecznie. wiadomo, ze sa takie dni ze sie nie ma sily ani ochoty wychodzic z domu, ale skoro nie jestes nawet sama w domu to lepiej wyjsc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja mam tak zawsze
jestem przewrazliwiona nie cierpie tego u siebie nie lubie siebie i nie wiem dlaczego jak sie smieje to caly czas a wystarczy jakies slowo albo czyn ktory mnie zniecheca od wszystkiego a juz zalamka zyje w ciaglej depresji siedze teraz w domu i sie lamie wali mnie to wszystko co sie dzieje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
to moze ja mam zalamanie nerwowe albo przechodze taki stan jak po uzależnieniu np. alkoholowym, nie potrafie normalnie, jasno mysleć, o sobie? wczesniej w tym dziwnym zwiazku też nie miałam dla siebie za wiele czasu, ale bylo inaczej, cos sie działo, byłam potrzebna- czy raczej wykorzystywana? w każdym razie nie mogę się odnaleźć, tak jakby zniknęła część mojego świata, moich przyzwyczajeń, miejsc, to pewnie jest do przezycia-jako zmiana, ale ja tak tęsknię!!! chciałąm sie wczoraj pocieszyc jednym z eks, chodziło mi tylko o czułosć i seks, ale nie potrafiłam, czułam że ten mój obecny eks nie jest wart takiego mojego zeszmacenia sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość od kilku miesiecy......
tak juz mam.Nic nie cieszy,stracilam humor i nawet z tym,zeby usmiechnac sie mam problem.Usmiecham sie tylko ustami,a w srodku nic nie czuje.....zadnej radosci. Wszystko z nim odeszlo i choc minelo tyle czasu... nie potrafie zapomniec. Probowalam poznac kogos innego,ale zawsze bylo cos,,nie tak"... nie tak jak z nim. Poszlam pare razy potanczyc do klubu i nie potrafilam bawic sie. Bez wzgledu na to co robie ,caly czas o nim mysle. Moze ktos powie,ze to obsesja..... ale ja wiem,ze to milosc,bo naprawde go kochalam ,kocham i az sie tego boje....bede kochac. Chyba juz sie z tym pogodzilam,ze zaprzata moje mysli....choc tak bardzo mi zal, utraconej radosci i troszke nie moge poradzic sobie z tym smutkiem ktory mna zawladnal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
mogłabym, powinnam zając sie soba np. wygladem , relaksem, tak dawno juz nie jestem kociakiem-, a tak to lubiłam , bo zajeta byłam pracą z nim i zmienilam look na elegancki, ale wg jego uznania, moze powinnam na maxa wychodzić, spotykac sie, ale zrobiłam sobie juz taki wypad i jak napisałam -raz ze nic mnie nie cieszy, a dwa, ze klimat juz nie ten-same tanie blaszki i jacys niedorobieni faceci na razie wykorzystałm kilka dni-3 z 6 mojego rozstania na maxymalne dzialania aplikacyjne-wysyłanie maili, telefony, informacje, kontakty. myślę i chciałabym zdobyc niezależnosć -wasne mieszkanie i wysokie zarobki, możliwość awansu, samodzielnosci-zarzadzania, prestizu-to wszystko zrobić bez niego -wmówił mi ze to mi sie nie uda-moze tak być, bo wiecie jak tutaj bywa bez układów, no i przede wszystkim chce zmienic miejscowość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
ale za to na razie wyszły mi zmary, twarz zaczerwieniona, nie chce mi sie jesć, ćwiczyć, balsamować, pielegnować, wiem, zę powinnam dla siebie , bo tylko siebie mam moje jedyne obecne odregowanie to sledzenie pudelkopodobnych witryn i historii porzuconych lub rozstajacych sie kobiet

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
było mi naprwadę tak ciezko, ze wróciłam do niego...zapominajac o wszystkih dranstwach i udając , że teraz wszystko jest super wcale nie jestem z siebie dumna, ale nie umiem być, sama, bez niego, bo jestem nic nie warta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Potrzebujesz czasu, czas leczy rany. Nabierzesz dystansu, czas czas i jeszcze raz czas zrobi swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
jest mi tak smutno....\ będąc z nim to nie jestem ja, bo rezygnuję z siebie, a gdy sama mam ogromną pustkę co dalej? jak żyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaprys_cyprys
dobra , stwierdziłam , ze zasisnę zęby i bedę twarda i bedę znosic jego trudne zachowanie, zeby z nim być , zeby utrzymać to co z nim budowalam, za jakis czas i na jakis czas on bedzie dla mnie dobry. musze sie dostosować.Sama, bez niego jestem nikim. A z rodzicami to naprawdę nie da sie mieszkać, tak mnie psych. dolują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×