Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Klikusza

Jak sobie radzić z nieodwzajemnioną miłością??

Polecane posty

Gość Klikusza

Zakochałam się w koledze ze studiów i nie mogę sobie poradzić z tym, że już niedługo będę go ciągle widywać. Myslałam, że wakacje trwają wystarczająco długo, żeby, nie widząc go, tym łatwiej się odkochać. Ale guzik, trzyma mnie ciągle mocno. Nie mamy razem zajęc, chociaż tyle, ale będziemy się widywac na korytarzu, w bibliotece...Mam mocne postanowienie unikania go, to znaczy będę udawała, że go nie widzę, chowała się itd, ale są pewne granice, nie? :). Sytuacja jest tym bardziej kłopotliwa, że on mnie zwyczajnie nie lubi. Wszystkich lubi (z wzajemnością), jest duszą towarzystwa, a wobec mnie zawsze opryskliwy. To upokarzające, że zakochałam się akurat w tym chamie, no ale ja wiem, że jest cudowny, tylko chyba za bardzo chciałam i zraziłam go do siebie jakoś. No i jest tak dziwnie, że z moimi znajomymi się normalnie kumpluje, gada, żartuje, a my jesteśmy tylko na "cześć" i to takie wymuszone, na które żadne z nas nie ma ochoty. Nie wiem, jak to wytrzymam. Przez urażoną ambicję wykombinowałam sobie nawet taki teatrzyk, poderwałam jednego chłopaka, bardzo przystojnego i wymyśliłam sobie, że on przyjdzie do mnie na uczelnię, przywitamy się, pocałujemy na oczach tamtego (hehe, żałosne), ale nie mogłam z nim być, choć był całkiem w porządku. Wiem, że podobno jedną miłośc najlepiej wyprzeć drugą miłością, ale nie potrafię się związać z kimś innym, on ciągle siedzi mi w głowie i w sercu. Pierwszy raz się zakochałam, wcześniej myślałam, że motyle w brzuchu, szukanie twarzy faceta we wszystkich twarzach i myślenie o nim na okragło to bajeczki, ale okazało się, że nie. I trzyma mnie siódmy miesiąc. To przesada, nie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gjjjjjjjjjjjjjjjjjjjfddddddjg
a czemu on taki opryskliwy? moze podswiadomie ten teges do Ciebie. kto sie czubi ten sie lubi :D a jesli naprawde widzisz ,ze cie nie lubi powied tak: "kurcze X(tu jego imie)b.przykro mi,ze jestes tak niemily do mnie. Mogbys bardziej z szacunkiem do mnie sie odzywac, tym bardziej,ze ja nic Ci nie zrobilam."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madathim
A może by tak, jak dorośli ludzie, normalnie porozmawiać? Nie o uczuciach itp., tylko o tej Waszej wzajemnej niby-antypatii... Pewnie, nie wszyscy muszą się lubić, ale też nie będzie niczym żenującym próba wyjaśnienia, dlaczego, może przeproszenie za coś... Kto wie, co dalej... Hmm... a jeśli z jego strony ta opryskliwość to też taka szopka jak ten Twój numer z chłopakiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madathim
Ha ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Klikusza
Tak, ja wiem, że obiektywnie taka rozmowa byłaby rozwiązaniem, zwłaszcza, że ja niczego od niego nie oczekuję. Wolałabym go w ogóle nie widywac i leczyć sobie gdzieś zranione serce, ale to niemożliwe, więc byłoby lepiej mieć w nim kumpla i normalnie rozmawiać niż chować się gdzieś po kątach. Bo to fajny chłopak jest, w wielu kwestiach myśli podobnie jak ja, nie wiem, czym go do siebie tak zraziłam. Najbardziej boję się tego, co jest najbardziej chyba prawdopodobne, że on się domyślił, że coś do niego czuję i zareagował agresywnie, bo nigdy by na mnie nie spojrzał jak na potencjalną dziewczynę... ALE NIGDY SIĘ NIE ODWAŻĘ NA ZAINICJOWANIE TAKIEJ ROZMOWY! Po prostu się go wstydzę, nie mam odwagi mu spojrzeć w oczy, a poza tym moja urażona duma cierpi, bo czuję się jak śmieć. Serio wydaje mi się, że on coś wyczuł, ale uznał, że nie jestem dla niego dośc dobra i może się obraził o to, że w ogóle mogłam o tym pomyśleć.Mam czyste sumienie, bo nigdy go nie podrywałam i (chyba) nie wysyłałam żadnych sygnałów, ale kto go tam wie, to facet :-) I to żadna szopka. Jak facetowi się podoba dziewczyna, to ją adoruje. A on był dla mnie okropny. Pamitam kilka takich sytuacji. Kiedyś byliśmy na koncercie, oczywiście z piątka innych ludzi, wspólnych znajomych, bo nie rozmawialiśmy nigdy normalnie, choć ja wtedy jeszcze probowałam. I stałyśmy w trzy dziewczyny, a on rzucił jakieś pytanie w eter i dopiero po fakcie się zorientował, że tylko ja na niego patrzę.Ominął mnie wzrokiem, spojrzał na koleżankę po prawej, po lewej, one na niego nie patrzyły, nawet go nie słyszały chyba, a ja się w niego gapiłam, już ironicznie, bo to była przesada.Albo kiedyś minęliśmy się na korytarzu, ja mu machnęłam reką, otworzyłam usta, żeby cośtam zagaić, jakieś "cześc, stary, co tam słychać?" a on mnie minął bez słowa i zostałam jak idiotka z tymi otwartymi ustami. Trzecia sytuacja już była ostatnią próbą zachowania wobec niego kultury. Poszłam z koleżanką na koncert. Fakt, wiedziałam, że on też się wybiera, a byłam na etapie wzdychania, więc myślałam, żesobie na niego choć popatrzę.No i stałyśmy przed wejściem do klubu, on przyszedł, ale nie spojrzał na nas, znowu mu machnęłam, choć tak bardziej po koleżeńsku, bo przyszedł sam jak ćwok, podszedł, bo musiał, costam zaczęłam paplać, a on wyraźnie dawał doz rozumienia, że nie znalazł się w wymarzonym towarzystwie i że wyraźnie się męczy. Potem już odpuściłam i od tej pory omijam go wzrokiem, ale to męczy... Przepraszam za te tyrady, ale czuję potrzebę wypisania się, a krótko nie umiem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siostra strugaczka
Faktycznie przesrane, ale ten chłopak taki dośc beznadziejny. Z tego, co piszesz, to nic mu nie zrobiłaś złego, z uczuciem też się nie narzucałaś, on chyba wcale nie jest taki fajny jak ci się wydaje, skoro może tak kogoś traktować, w dodatku dziewczynę. Jesteś zakochana i zaślepiona, jak Ci przejdzie, to się zorientujesz, że jemu nawet tego wymuszonego "cześć" nie warto mówić. Olewaj go, ale nie unikaj celowo, nie męcz się. Jak go spotkasz i pierwszy się odezwie to chłodno i wyniośle odpowiedz. Jesli jest ćwokiem, to sytuacja się nie zmieni i jakoś się przyzwyczaisz, zwłaszcza, że z czasem się odkochasz, nie ma strachu. A jeśli tli się w nim jakaś przyzwoitośc, to w końcu sam się zorientuje, że nie był w porządku i pierwzy do Ciebie podejdzie z tą rozmową, którą CI tu doradzano. Głowa do góry!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siedem miesięcy
to jest nic, ja taka chodze już prawie dwa lata, wykręcam się już na lewą stronę!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madathim
Ej, sama powiedziałaś, że "teatrzyk", szopka to to samo ;] Po tych dodatkowych info mam wrażenie, że to rzeczywiście cham. Tylko nie wiem, jakim cudem jest tak lubiany z wzajemnością, jak pisałaś. Albo wyszukuj i kontempluj jego wady i niegrzeczne zachowania, aż do skutku, w miarę możliwości "witając ozięble" ;) , albo zdobądź się jakoś na tę rozmowę i dowiedz się, dlaczego właściwie Ciebie nie lubi. Jeszcze jedno- dlaczego nazywasz to miłością? 7 m-cy - a Ty ze swoim obiektem uczuć byłaś związana, czy podobnie jak Klikusza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Klikusza
2 lata? To najlepsze lata mojego życia... Strugaczka, no ja sobie też myślę czasem, że on jest beznadziejny.Ale nie jest. Nikt mnie tak nie potrafił rozbawić jak on choć swoje żarty kierował do kogoś innego albo do licznej grupy, z której by mnie chętnie wykopał. Słyszałam jak z kimśtam rozmawiał i wyczuwałam w nim bratnią duszę. Zresztą na samiuśkim początku znajomości to mi sięzdarzyło z nim pogadać (nie sam na sam, ale staliśmy wtedy we troje, tylko ja, on i wspólna koleżanka, dzięki której w ogóle mieliśmy jakiś konntakt). I naprawdę wszyscy go lubią, to po pierwsze widać, a po drugie ciągle słyszałam z każdej strony jaki to on jest mądry, jaki zabawny, jaki fajny, jaki fantastyczny. A sama, żeby zachowac godnośc i żeby ktoś mu nie podkablował, to mówiłam, że w sumie to jest niespecjalny, jakiś taki dziwny albo "tak, tak, jest świetny... z czym masz kanapkę?". W sumie to bywało zabawnie :).Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będę się z tego śmiać, ale teraz cierpię. Czuję, że to trochę nastoletni problem, że to jakieś takie dziecinne, no ale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Klikusza
Madathin, wiem, że dobrze mówisz... Będę kontemplować jego wady, choć on naprawdę jest tak lubiany. I dla innych jest miły, uprzejmy i na luzie.W sumie to teraz się zastanawiam, czy ktoś zauważył te nasze dziwne kontakty. Chyba tak, bo były dość ostentacyjne. Z jego strony, ja byłam na początku naprawdę miła, ale potem się zraziłam.. I w ogóle on mi samoocenę kompletnie zdołował, poczułam się przez niego brzydka, głupia iw ogóle nieinteresująca, skoro jego obraziło to, że się ośmieliłam zainteresować nim, względnie po prostu uznał mnie za kretynkę. Dopiero w wakacje trochę odżyłam... Dlaczego nazywam to miłością?? Hmmm, nie wiem, może to faktycznie przesada, infantylizm... Ale choć byłam już w związku, to nigdy nie czułam czegoś takiego. Ksiązkowe objawy zakochania - rozpamiętywałam godzinami t, co powiedział, słuchałam muzyki, którą lubił, wyobrażalam sobie, co on do mnie może czuć i jak by ot było pięknie, gdyby, a jak go spotykałam, to miałam miękkie nogi. Na początku, na etapie, kiedy tliła się we mnie jakaś nadzieja na wzajemność. Potem kilka objawów przesżło, ale nadal myślę o nim na okrągło. Na okrągło, 7.miesiąc, a myślę, że na tym się nie skończy. Nie wiem, może to jednak płytkie uczucie, ale moje koleżanki szybciej sobie z takimi płytkimi zauroczeniami radza ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nggtrr
daj nymer gg, mialam to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiolllllllllllllla
zacznij postępować tak jak on, olewaj go a nawet bądź opryskliwa.Może coś go ruszy, pewnie domyśla się co do niego czujesz i uważa,że tak może cię traktować.Zmień taktykę, to może coś się zmieni.faceci lubią takie niedostępne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Madathim
Dopóki nie będziesz miała jasności, może być ciężko pozbyć się tych uczuć. Przyszło mi do głowy, że, skoro on jest aż tak lubiany i wszyscy za nim przepadają, to może (dla własnego interesu) ktoś mu czegoś o Tobie nagadał? Bo niby dlaczego miałby aż tak Ciebie nie lubić- za nic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Otworzyłam oczy...
To, co napiszę, może wydać się śmieszne, a wręcz nielogiczne ale...przeżywam podobną sytuację i dobrze wiem co czujesz, chcę pomóc. :) Miłość to jedno z najpiękniejszych uczuć na Ziemi, nawet ta, w której się cierpi. Kiedy okazało się, że mój ukochany ma mnie zupełnie gdzieś, załamałam się...to zdarzyło się całkiem niedawno, bo może jakiś tydzień temu. W zacisznym i bezludnym miejscu wypłakałam się, wyżaliłam, pomodliłam... (nie wiedząc do kogo, bo w Boga przecież nie wierzyłam...) Nagle przeleciało mi przez myśl, że jeśli jednak On jest, jeśli czuwa nade mną, to zapewne celowo mnie wystawia na próbę. Dał mi tą miłość, tą cholernie trudną miłość, bo wie, że nikt inny z nią sobie nie poradzi tak jak ja. Nagle poczułam siłę, siłę, która postawiła mnie na nogi, aby walczyć o tę miłość. Nie wiem jak to dalej będzie, ale wiem jedno: jest ze mną Bóg i on i tak doprowadzi do tego, że będę szczęśliwa, więc zawalczę, zawalczę o to uczucie! Pamiętaj: Ty też nie jesteś sama, uwierz w siebie! Pozdrawiam! ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość papla:)
ja mam tak od 3 lat ... dlaczego oni tak ranią ja już powiedziałam mu o moich uczuciach ale on powiedział ...NIE!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malutka taka
Klikusza: Miałam bliskiego kolegę, z którym zaczęliśmy kręcić, ale on nie mógł się zdecydować. Po czym nagle zaczął zachowywać się jak ten Twój... omijał mnie wzrokiem, unikał, czasem "cześć" nawet nie odpowiadał. Po pewnym czasie takiego traktowania powiedziałam mu o swoich uczuciach, ale okazało się, że mu się jednak odwidziało i już nie jest zainteresowany :O Może ten Twój też domyślił się, że coś do niego czujesz, ale nie jest zainteresowany?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niektorzy sie boja zwiazków

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BoggyB
Dziewczyny, nie oceniajcie nas tak. Jeśli ktoś odmawia na wyznanie miłosne to bardzo często ma rację. Jak nie ma "chemii" to lepiej rozwiać marzenia dziewczyny niż dać jej nadzieję myśląc, że uczucie przyjdzie później. Bo potem bardzo często trzeba tę nadzieję odebrać i to już oznacza złamane serce do kwadratu. Wszystkie jesteście piękne, ale nie dla każdego. Jedna dziewczyna kiedyś zakochała się we mnie. Było mi zawsze bardzo smutno, kiedy ją spotykałem, bo wiedziałem, że ona ma nadzieję. Dodatkowo ona miała nadwagę i chyba jakiegoś hopla na punkcie zrzucenia jej. Wiedziałem, że jak mnie spyta a ja jej powiem "nie" to się załamie i pomyśli, że to przez nadwagę i że jest brzydka itd... A to nie była prawda. Była całkiem ładna. I wagowo mieściła się w moim guście:) Ale nie było tego czegoś, zwłaszcza, że wtedy sam byłem zakochany bez wzajemności:| Teraz poznałem dziewczynę, o której względy się staram. Też poznałem ją na studiach. Też przez rok myślałem o niej. I bałem się podać. A ona mnie nie zauważała. W ogóle nie odzywała się do mnie. Nie wiedziała o moim istnieniu. W końcu zdobyłem się na odwagę. I jest bardzo miła. I śliczna, teraz widzę to, bo jak się z nią spotkałem mogłem bezkarnie patrzeć na nią. Mówię o twarzy oczywiście:) Bo na korytarzu nie mogłem jej obserwować, bo... Wiadomo. Nie chciałem wyjść na świra:) Dla tego jak patrzyła w moją stronę to uciekałem wzrokiem. Po doświadczeniu z tą zakochaną we mnie dziewczyną wiem, że gdyby ta moja ukochana ze studiów postanowiła jednak iść inną drogą i uznała, że nie pasujemy do siebie, czy nawet gdyby uznała, że jej nie pociągam fizycznie to nie czyni z niej złej osoby. Ani ze mnie gorszego człowieka. Po prostu takie jest życie. I choć byłoby mi bardzo przykro to musiałbym przyjąć do wiadomości i zaakceptować jej decyzję. I nie byłbym na nią zły. Bardzo często chłopak jest gruboskórny i nie liczy się z uczuciami dziewczyny. I na odwrót, bywają też takie dziewczyny. Ale proszę was, drogie panie o nie generalizowanie. Nie wszyscy jesteśmy podli... I weźcie ich zapytajcie, czy by nie chcieli się z wami pokręcić, do diabła. Sami do was nie podejdą, za małe na to szanse. Nie możecie jednocześnie marzyć i realizować marzeń. A jeśli powie "nie"? To zrozumcie go. Mu prawdopodobnie też będzie wtedy przykro. Chłopaki to też ludzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aisaa33
Jak potoczyła się dalej Twoja historia z nieodwzajemnioną miłością Kikusza ??? Może dzisiaj śmiejesz się już z tego ? A może jesteście razem ? Jestem bardzo zainteresowana bo ja cierpię już ponad dwa lata , z powodu nie odwzajemnionego uczucia ...moja sytuacja jest inna , jestem sporo starsza , ale wiem co to znaczy myśleć o kimś non stop , bez nadziei na wzajemność

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aga528
aisaa33, ja mam podobnie, również cierpię już 2 lata.. Tak bardzo chciałabym go wyrzucić ze swojej głowy i serca, ale nie wiem jak...nieodwzajemnione uczucie potwornie boli, odbiera chęć do życia, nawet podejmowane przeze mnie próby otworzenia się na kogoś nowego nie przynoszą rezultatu, cały czas jest on...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość studentprawie koniec
On po prostu chce Cię zrazić do siebie. Nie traktuje Cię jak potencjalną partnerkę. Nie chce Ci tego powiedzieć w twarz. To jest wyczuwalne, sam tak miałem z koleżanką. Były z jej strony zbytnie przytulenia, zapraszanie na wesela, imprezy ... z części z nich rezygnowałem. Ale też nie mogę jej unikać cały czas, zachowuję się wobec niej jak kolega. Bo niby co mam jej powiedzieć? Że nie jest w moim typie ???? Że mi się nie podoba... przecież widzi, że nie wykazuje zainteresowania, podrywam inne itd. Litości kobietki, ja też bywałem zauroczony bez wzajemności ale jak nie to nie ...mówi się trudno . Pozdrawia i otwórzcie czasem oczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakos ciezko
poszukac nowego obiektu to jest wyjscie inaczej nie da sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do BoggyB
FAJNIE I MADRZE NAPISALES moze jestes tym facetem ,ktory mnie nie chcial a moze to tylko zbieznosc sytuacji jest jak mowisz ,nic na sile ,to ze ktos nas nie chce nie znaczy nawt ze mu sie nie podobamy ,moze nawet mu sie podobamy,ale on nie czuje tej chemi co my...albo kocha kogos innego albo nie chce zw ogole kims byc... caly w tym ambaras,by dwoje chcialo naraz,taka prawda a odwracajac sytuacje nas tez nikt nie moze zmusic do milosci i sympatii,czasem ktos jest fajny,ladny,mily,ale nie czujesz tego bluesa ..wiesz,ze moze byc twoim kumplem,itp.,ale brak tej chemii,przyciagania jakiegos ,,,a czasem ktos nawet fizycznie nie jest za ladny,a cos cie do niego ciagnie,tak bywa... Dzieki BoggyB za refleksje madrego faceta,zeby wiecej takich bylo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niedoruchana jestes
wszystko w temacie...................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość VVVVVVVV65
Jest ceremonia na odkochanie. a przyczyna tego jest zly stosunek do Twego ojca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 0koma
Dwa miesiące? Dwa lata? Ja tak mam już szósty rok. To dopiero szkoła życia... Wciąż uczę się z tym żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×