Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lost without you

Rozsądek czy miłość?

Polecane posty

Gość lost without you

Mam bardzo poważny problem. Mam super chłopaka, narzeczonego, za pół roku mamy się pobrać. Wiem że mnie bardzo kocha, jesteśmy razem 6 lat i jest w miarę dobrze, wszyscy mówią że pasujemy do siebie. Wiem że będzie świetnym mężem i ojcem. Mam już 25 lat i pewnie powinnam sobie ułożyć życie. Czasem zaczynam myśleć o dzieciach. Problem w tym że od prawie roku jestem zakochana...w innym. On też coś do mnie czuje, ale na dłuższą metę wiem że nic z tego nie będzie. Walczę z tym uczuciem, ale to już tak długo trwa, a ja nie jestem w stanie zerwać z nim kontaktów. Powiedzcie mi co powinnam zrobić? Powinnam wyjść na super faceta, mimo że nie czuje do niego tego co kiedyś, czy powinnam kierować się uczuciem i próbować z kimś z kim i tak nie wyjdzie i pewnie skończy się tak że zostanę sama. Ale czy powinnam być z kimś dlatego że boję się być sama? Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze, żeby być z kimś fajnym, z kim jest ok i ułożyć sobie fajne życie, czy być z kimś za kim się szaleje, mimo że jest ciężko i wie się że dużo się przez to też będzie cierpieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znajdź takiego, który będzie i fajny i z którym będziesz szaleć. Obecnie to pakujesz się w coś co unieszczęśliwi i Ciebie i wiele osób wkoło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W małżeństwie liczy się miłość, zaufanie i szacunek. Wtedy czujemy się bezpiecznie i dobrze. Jeśli zabraknie którejś z tych rzeczy to równowaga zostanie zachwiana. Wydaje mi się, że Tobie nie "leży" ani jeden ani drugi facet...Ten za którego masz wyjść nie pochłania Twojej uwagi na tyle, żebyś bez wątpliwości mogła iść z nim do ołtarza (zwracasz uwagę na innego), natomiast temu drugiemu nie ufasz, bo spodziewasz się już teraz kłopotów. Wierz mi, że gdybyś któregoś z nich na prawdę kochała i czuła się przez niego kochana wiedziałabyś o tym. Poznałabyś po tym, że byłabyś szczęśliwa i nie miałabyś wątpliwości. Nie musiałabyś pytać o to na forum... Życzę mądrych wyborów. Trzymaj się ciepło!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze, żeby być z kimś fajnym, z kim jest ok i ułożyć sobie fajne życie, czy być z kimś za kim się szaleje, mimo że jest ciężko i wie się że dużo się przez to też będzie cierpieć" jezeli chcesz faceta na stałe to opcja 1 jeżeli chcesz faceta-kochanka to opcja 2 wybor nalezy do ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli nie kochasz go to po co pakujesz sie w małżeństwo? Narzeczonego zostaw powiedz że go nie kochasz i że masz innego ułóż sobie życie z 2 bo i tak zostaniesz wcześniej czy później sama ty niezdecydowana kozo :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Wiem że mnie bardzo kocha, jesteśmy razem 6 lat i jest w miarę dobrze" po jakims czasie namiętność słabnie. pytanie czego chcesz od zycia. czy nowej miłości czy stabilizacji i dziecka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
głupia jestes cukierasek :P a jak ten drugi ja rzuci bo to jakis zaliczacz jest? co jej wtedy powiesz? :P wtedy powrot do tego pierwszego nie bedzie mozliwy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy być z kimś za kim się szaleje, mimo że jest ciężko i wie się że dużo się przez to też będzie cierpieć? masło maslane:O ..bije z twojej wypowiedzi..:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Typowy schemat postępowania naprawdę większości Pań i dobre podłoże do wzajemmnego unieszczęśliwiania się. Nigdy nie pojmę tego jak można zawierać małżeństwo mając takie dylematy...a ile takich kobiet jest...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
w ogole autorka to jakis niedorozwój emocjonalny :P moze niech lepiej nie wychodzi za tego pierwszego bo bedzie wzdychac do drugiego :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kwiatek jak ten drugi ja rzuci ...to wtedy bedzie naprawiała ten pierwszy zwiazek bo jednak stwierdzi ze mino zdrady z tym drugim kocha jednak tego pierwszego :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym proponował autorce powtórzyć to co tutaj napisała swojemu narzeczonemu w imię tej tak cenionej przez kobiety szczerości. Jak kocha to na pewno zrozumie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Kwiatek jak ten drugi ja rzuci " moze wtedy pojdzie po rozum do glowy i w nastepnym zwiazku bedzie sie rozsadzniej zachowywac... ja bym takiej nie przyjal :P orzel czy reszka - dobre :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja jestem inna niz wiekszosc
bowlasnie niedawno zakonczylam zwiazek,zerwalam zareczyny i mimo,iz ten chlopak moglby byc wspanialym opiekunczym mezem i ojcem,to sadze,ze nieuczciwie byloby go oszukiwac cale zycie ze tylko on sie liczy dla mnie.Nie kocham go juz- wiec ukladam zycie dalej sama, w pojedynke, zycze mu duzo szczescia w milosci, mam andzieje ze ja rowniez pokocham ze wzajemnoscia i na zawsze. I nie bede miec wtedy watpliwosci. wniosek? autorce tematu radze sie powaznie zastanowic zanim skrzywdzi kogos, czemu kobiety sa tak slabe by zaczynac od nowa? to jasne ze skoro sie zakochala,to juz nie kocha narzeczonego i powinna odejsc,bo predzej czy pozniej z biegiem lat i tak odejdzie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
_Kwiatek>> jak dla mnie to i może się z mostu rzucić przez te swoje "dylematy" jakoś mnie to specjalnie nie obchodzi :) Jej życie jej decyzja -0 jest na najlepszej drodze by dołączyć do stada kózek użalających się jak to zmarnowały życie :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lost without you
Widzę że oceniacie surowo moje postępowanie mimo że jeszcze nic nie zrobiłam... To chyba dobrze że zastanawiam się przed podjęciem kroku który ma mieć wpływ na całe moje życie? To nie jest takie proste jak się wydaje. Tak jak mówię jestem z facetem 6 lat, 5 lat mieszkamy razem, wszystko mamy wspólne, wspólnie znajomi, zainteresowania, rzeczy, pieniądze itd. Praktycznie jak małżeństwo, sam ślub to miała być formalność. Tak że rozstanie to praktycznie dla mnie prawie jak rozwód. Półtora roku temu gdy mi się oświadczył zgodziłam się bez wahania, byłam pewna że to jest ten jedyny z którym chce spędzić życie. Chwile potem poznałam J. i wszystko się zmieniło... To naprawdę nie jest tak że pojawił się facet przystojny i ja poleciałam za nim jak jakaś głupia. Byłam przekonana że to zauroczenie i szybko minie, więc z tym walczyłam. Ale to trwa już bardzo długo, a ja ciągle o nim myślę... I widzę że to poważny problem. Czy to niedorozwój intelektualny że zakochałam się w wieku 25 lat jak nastolatka? No może i tak. Ale przecież tego nie planowałam, dwa lata temu do głowy by mi nie przyszło że mogę pomyśleć o każdym facecie. Nie ma wpływu na to co do niego czuję, mimo że wierzcie mi, bardzo bym chciała. Pewnie odwołam ten ślub. W głębi duszy wiem że tak trzeba i powoli dojrzewam do tego kroku. Wszyscy mnie za to znienawidzą i stwierdzą że oszalałam, ale jakoś to przeżyję. Może to głupie że boję się być sama. Ale naprawdę się boję że sobie nie poradzę. Pewnie patrzyłabym na to inaczej gdyby "ten drugi" to była jakaś szansa na nowy poważny związek. Ale to kim jest i okoliczności sprawiają że chyba jest to coś całkowicie bez szans. Dzięki za komentarze, nawet tych co mnie nazywają niezdecydowaną kozą ;) Gdybym trafiła na taki wątek 2-3 lata temu, zanim mi się to przydarzyło, pewnie też bym tak pisała :) Szczególnie że pierwszy post pisałam pod wpływem emocji i jest lekko chaotyczny. Jeśli jest ktoś kto był w podobnej sytuacji proszę napiszcie jak to się u was skończyło. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no wlasnie ja pisalam o tym co
u mnie bylo,ze skonczylam zwiazek ktory rowniez slubem mial byc zakonczony, boje sie samotnosci jak nie wiem...ale nie mozna tak,bo zostanie tylko strach a co z zyciem? trzeba nauczyc sie nim cieszyc w pojedynke, tez bylam zauroczona w pewnym momencie, juz po zerwaniu,w innym facecie. nie wyszlo. ale mam nadzieje ze spotkam jeszcze kolejnego cudownego i ze wtedy bedzie wsyztsko tak jak ma byc... dobrze myslisz o odwolaniu slubu,to uczciwe i dobre rozwiazanie, na pewno bedzie ogromny zal i jego bol i twoj..ale w zyciu trzeba byc uczciwym by potem nie odbilo sie to na nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 27-latka...
Skąd ja to znam.... miałam podobna sytuację byłam z facetem 4 lata był cudowny, kochany czułam sie przy nim bezpiecznie ale..... no właśnie bylo to ale nie czułam tego zafascynowania, nie było tej namiętności. Zaręczyliśmy się a za rok miał być ślub. W między czasie kiedy z nim byłam poznałam kogoś innego i zakochałam się z wzajemnością jak durna. Zanim go poznałam wiedziałam ze do tamtego nic nie czułam w sensie nic namiętnego był dla mnie oparciem i bardziej przyjacielem niż "kochankiem". Długo się zastanawiałam, nie wiedząc co zrobić czułam sie żle z tym że go oszukuje i że on na to nie zasługuje wiedziałam ze skoro go nie kocham juz teraz to później kiedy pojawia się dzieci będzie mi gorzej. Zerwałam zaręczyny wiedziałam ze to słuszna decyzja. Bylo ciężko rodzina to zrozumiała zresztą kochają mnie i przyjęli do wiadomości moja decyzje. Dzis nie żałuje tego jestem od roku szczęśliwą mężatką z tamtym drugim i kochamy sie szaleńczo było trudno ale warto bo teraz jestem szczęśliwa - za rok planujemy dziecko. Zycie mam tylko jedno i skoro kocham kogos innego trudno serce nie sługa. Także chyba ważniejsze jest to co czujesz naprawde nie ma sensu sie oszukiwać licząc na to ze moze z czasem go pokochasz - NIE POKOCHASZ ZycZe powodzenia i daj znać jaką decyzje podejmiesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lost without you
Dziękuję wam bardzo za wasze wypowiedzi. Powoli się zbieram do tego, ale to nie jest takie łatwe :( Jak pomyślę o moim narzeczonym, jak on to przyjmie... Serce mi pęka. Czy powinnam mówić mu że jest ktoś inny, czy po prostu o tym co do niego czuję/ nie czuję ? Jezu jak to zrobić żeby najmniej go bolało? Czy kiedyś żałowałyście swojej decyzji? Złoty dzięki za piosenkę, jestem w takim nastroju że prawie się przy niej poryczałam. A to piosenka do której ja nawiązałam: http://pl.youtube.com/watch?v=7CQZiYrSG9o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
on ci pomoże podjąć decyzje Archanioł Haniel - patron miłości Haniela można prosić o wszystko, co ma związek z mHością, pięknem urodą. Najlepiej zwracać się do niego o poranku, przez 9 dni z rzędu, przy rosnącym Księźycu. Archaniot nie wysłucha modlitwy osoby, która chce rozbić czyjeś lub swoje małżeństwo albo kogoś skrzywdzić. Nie wysłucha też, jeśli ktokolwiek miałby cierpieć, gdyby prośba została zrealizowana. Nie pomoże również wówczas, gdy sam proszący miałby potem płakać z powodu nieszczęśliwej milości. Z pewnością natomiast pomoże każdemu znaleźć najodpowiedniejszego partnera i umocni związki, które mają podparcie z góry”, ModliIwa do Haniela Łagodny, przenajświętszy Archaniele Hanielu, któremu Pan Zastępów powierzy? wszystko, co przyjemne w życiu człowieka. Kiedy odwiedzasz Ziemię, napełniasz ją bogactwem i pięknem. Zwracam się dziś do Ciebie. Przynieś mi milość, radość i harmonię. Na ucz mnie czytać w ludzkich sercach, abym odnalazł miłość prawdziwą i szczerą i umiła? rozpoznać prawdziwe uczucie. Pomóż mi utrzymać związek, w którym jestem, jeśli jest on dobry dla mnie i dla partnera. Naucz mnie obdarzać miłością i akceptować siebie samego i osobę, która jest mi bliska. Naucz mnie dawać wolność tym, których imiona są wyryte w moim sercu. Przypominaj mi, że Ci których kochamy, nie są naszą własnością. Naucz mnie szacunku „dla siebie i innych, współczucia i wybaczenia. Spraw, abym umiał wybaczyć sobie i tym, którzy mnie zranili uwolnić się od poczucia krzywdy i skorzystać z lekcji, jakiej mi udzielono. Natchnij mnie, abym umiał odnateżć czystość i spokój mojego serca i mógł zrozumieć jego prawdziwe pragnienia. Przynieś mi prawdziwą miłość i osłoń ją swoimi skrzydłami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 27-latka...
lost without you ------> nigdy nie żalowałam swojej decyzji ale na początku było strasznie trudno tez nie wiedzialam jak to powiedziec jak inni zareagują ale sorry zycie mam tylko jedne i musze pomyslec o sobie nie chcialam zalowac do konca zycia ze sie nie zdobylam na odwage i wiem ze zranilabym go bardziej gdybym 5-10 lat po slubie powiedziala "wiesz chyba Cie nie kocham jednak a nasze małzeństwo nie ma sensu". Wiem ze mi teraz jest łatwiej mówić bo mam to za sobą ale tez wiem jak bardzo Ci jestes ciężko zdobyc sie na ten krok ale uwierz mi potem bedzie ci lżej, poczujesz ulge. Ja moze troche na poczatku mialam wyrzuty sumienia ale z czasem przeszly. Ja sie zdobylam na szczera rozmowe i powiedzialam ze nie czuje nic poza przyjaznia zreszta chyba on cos podejrzewal bo sie oddalilam od niego. Na poczatku nie powiedzialam ze mam kogos tzn nie powiedzialam odrazu dopiero potem. Ta rozmowa bedzie Cie duzo kosztowala ale jezeli naprawde go nie kochasz to to nie ma sensu musisz zdobyc sie na odwage i powiedziec potem poczujesz ulge uwierz mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 27-latka...
i jeszcze jedno nie ma metody zeby "mniej bolalo" musisz iwedziec jedno BEDZIE GO BOLALO bo nie ma sily zeby bylo inaczej to Ty musisz odpowiedziec sobie na pytanie czy jestes w stanie sie az tak bardzo poswiecic zeby byc z kims kogo nie kochasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wybrałabym rozsądek. Miłość przemija....z miłości niedaleko jest do nienawiści. W życiu nauczyłam się że lepiej ufać rozsądkowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lost without you
Boże, już nie wiem. Przeraża mnie to wszystko :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość już nie lost without you
I minęło ponad pół roku. Nie było łatwo, było nawet tragicznie i okropnie ale teraz jestem szczęśliwa. Oczywiście odwołałam ślub i obecnie jestem z moją miłością i nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Nawet jak nie wyjdzie - było warto:) Nie wierze że byłam tak blisko popełnienia największego błedu swojego życia. Dziewczyny - miłość . Naprawdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Szachownica907085
Jestem w bardzio podobnej sytuacji jak Ty. Powiedziałam już chłopakowi o tym, że nie czuję do niego tego, co wczesniej i ze nie jestem gotowa na prawdziwy związek, stały związek, a on nie przyjmuje tego do wiadomości, cierpi, błaga, ma nadzieję, ze wrócę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×