Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lamia 2

chyba sie na mnie odegrala była przyjaciółka

Polecane posty

Przjaznilysmy sie mimo roznicy wieku, ona mlodsza. Ona czerpala z mojego doswiadczenia, a ja w pewnym sensie z jej, w ogole przy niej odżywałam. Bylam dla niej jak taka starsza siostra i bylam dumna, ze mam taka przyjaciółke jak ona. Ale potem zaczelam zauwazac, ze ona nie traktuje mnie w tej przyjazni jak kobiete, taka samą jak ona, ktora ma takie same problemy, tylko kogoś, kto sie nią zachwyca, pociesza etc. Wtedy pomyslalam, starsza jestem, wiec to moze naturalne jest. Urazila mnie jednak po tym dotkliwie tak, ze pomimo, iz sobie znow to wytlumaczylam pozostalo to we mnie do dzisiaj, jednym slowem na dlugie lata i to zmienilo nasza przyjaźń. Jakos tak naturalnie zaczelam sie odsuwac od niej. Mialam podejrzenie guza i ginekolog sugerowal usuniecie wszystkiego, przyznam bylam zalamana i szukalam rozwiazania, a ona wtedy powiedziala do mnie, a po co Ci macica... Nadal mimo tego przyjaznilysmy sie, ale juz pozostal we mnie taki dystans. Poglebil sie jak wyjechala z chlopakiem, ale nadal po wiele godzin rozmawialysmy. Ja bylam wtedy i jestem nadal samotna, a ona opowiadala mi o planach, o wakacjach, o tym, ze zaraz przyjdzie i po kolacji przy swiecach beda sie kochac i takie wyznania. Mimo smutku, bo na mnie nikt nie czekal, urlop, czy sylwester zawsze spedzam w domu sama suchalam jej i rozmawialam, ale to tez spowodowalo coraz wiekszy dystans. W koncu nastapila pomyłka. Ona zmienila nr gg i poinformowala mnie o tym, ale wiadomosc taka do mnie nie dotarła, bo akurat wtedy gg zapuscilam u mamy i kiedy ta wiad. przyszla, juz mnie nie bylo. Kiedy zamilkla na gg to mi przyznam troche ulzylo, tzn. myslalam o niej i wiedzialam, ze jesli bede gotowa na kontakt z nia, to napewno napisze. Ale tak mijal czas i nie robilam tego. Po wielu miesiacach dzisiaj ona napisala do mnie i poinformowala mnie, ze jest w ciazy, ze jej maz nic jeszcze nie wie {kiedy ostatnio rozmawialysmy byla panna} ze bardzo sie ucieszy i zebym jej doradzila jakie ma imie wybrac i w ogole jak ma zaczac ta rozmowe. I wszystko z wykrzyknikami, no rozumiem cieszyla sie. Ani slowem nie zapytala co u mnie. Ja tylo jej zasugerowalam, ze nie mam doswiadczenia w takich sprawach. Rozpisalam sie, zeby dac Wam pelny obraz, ale chodzi tylko o to, ze mam wrazenie, ze odegrala sie w ten sposob na mnie, ze kiedys tak nasza przyjaźn sie skonczyla. Ja nie mam nikogo i juz nie bede miala dzieci, bo mam 40 lat. Jesli to bylo jej zamierzeniem, to udalo jej sie mnie dobic. Tez macie takie wrazenie? Moze ktos to przeczyta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja przeczytalam i mysle
ze ona wcale nie miala nic zlego na mysli, po prostu sie cieszyla. To jest tak ze jak jestesmy smutni i nam sie nie uklada to odbieramy wszystko tak negatywnie i kazdego podejrzewamy o zle intencje i wysmiewanie sie z nas. Gdybym byla na Twoim miejscu, jesli naprawde chcesz miec dziecko, to poddalabym sie zaplodnieniu in vitro. 40 lat to jeszcze nie za pozno zeby miec dziecko, istnieja przeciez badania prenatalne wykrywajace wady plodu. Pamietaj ze niestety tylko jedno mamy zycie, drugiej szansy nie ma..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×