Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość salamandrrrra

znalezione w necie

Polecane posty

Gość salamandrrrra

Pojawił się, gdy miałem kilka godzin, jeszcze w szpitalu. Kazał krzyczeć, gdy byłem głodny i zanosić się płaczem, gdy było mi źle lub gdy matka znikała, nawet na chwilę. Wraz z pojawieniem się dodatkowych osób wokół mnie wzrastał w siłę z każdym zachwytem i czułym dotknięciem. To właściwie dzięki NIEMU przeżyłem pierwszych kilka lat mojego życia w całkowitym dobrobycie. Nie musiałem się z nikim dzielić, wszyscy skakali wokół mnie i byłem centrum wszechświata. Wszystko dzięki NIEMU. Pierwszy raz zagrożony był, gdy poszedłem do szkoły. Matka uparła się żeby to szkoła publiczna nauczyła mnie relacji z rówieśnikami, ale przez NIEGO wytrzymałem tam niecały tydzień. W szkole prywatnej było już znacznie lepiej i dla NIEGO i dla mnie. Były co prawda momenty, w których nieliczni próbowali mi się sprzeciwić, ale zawsze stawiałem na swoim. Nie zależało mi na znajomych, bo ON najlepiej dbał o mnie i moje sprawy. Z NIM nigdy nie było mi źle. Dzięki pieniądzom rodziców kupowałem sobie znajomych i zabawa trwała przez całą młodość. Studiów nie skończyłem, bo uznałem że nigdy nie będą mi potrzebne. W ojcowskim biznesie nie muszę się wykazywać, zawsze będę szefem i nikt mi nie podskoczy. Gdy hormony zaczęły rządzić moimi myślami, kupowałem sobie koleżanki na jedną noc lub weekend. Nie musiałem nigdy się wysilać bo same się plątały wokół mnie. Odprawiałem z kwitkiem, jak zaczynały mieć wymagania. ON na szczęście zawsze był przy mnie i nie miał żadnych „ale". Rodzice umarli kilka lat później, jedno po drugim, ale jakoś nie było mi specjalnie szkoda. Nigdy nie byliśmy blisko. Zgodnie z przewidywaniami przejąłem firmę ojca a do „trzymania wszystkiego za mordę" miałem, jak mówili, wrodzone predyspozycje. Osiągałem sukcesy, wchłaniałem „maluczkich" i pomnażałem zyski, rok po roku. Zawsze, jak miałem jakieś wątpliwości, pytałem GO o zdanie. Był dobrym doradcą i przypuszczam, że to JEMU przypisać można dużą część sukcesu firmy. Byłem rekinem. Stan ten prawdopodobnie trwałby do dnia dzisiejszego, gdybym któregoś dnia nie poczuł dziwnego bólu brzucha. Początkowo go zbagatelizowałem, ale gdy przybierał na sile poszedłem na badania z myślą o przepisaniu leków na „stres". Diagnoza była dla mnie szokiem, powaliła na kolana: rak trzustki i kilka tygodni życia. ON nie pozwolił mi panikować, bo w końcu cały świat jest po mojej stronie a za pieniądze można kupić nie jedną trzustkę. Niestety realia przeczyły tej teorii. Operacja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Pierwszy raz stanąłem nad przepaścią bezsilności. Chciałem o tym komuś powiedzieć, ale nie miałem komu. Leżałem w dobrze opłaconej izolatce i zastanawiałem się czy mam numer do którejś z ostatnich dziewczyn albo czy mój prawnik nie przyszedłby pogadać, może nie koniecznie o ostatniej woli. I wtedy to zrozumiałem. Miałem tylko JEGO. Leżałem a przed moimi oczami przewinęło się z tysiąc twarzy i milion sytuacji. Zawsze wtedy, gdy bezwzględnie stawiałem na swoim, nie bacząc na uczucia innych, gdy komuś coś zabierałem, gdy zdeptałem czyjąś godność lub odprawiłem bez wyjaśnień, widziałem ten sam wyraz twarzy. Dopiero wtedy zrozumiałem, co mógł wyrażać: rozczarowanie i zawód, czasem rozpacz. Dziś mija 3 tydzień a u mnie nie było nikogo prócz prawnika. Okazało się, że choć chciałem, nie miałem z nim o czym gadać, bo nic o nim nie wiem. Był najlepszy, bo był zimny i wyrachowany jak ja. Wyszedł a ja znów pozostałem sam na sam z NIM. Jest już naprawdę źle i czuję, że koniec jest już bliski. Chciałbym przeżyć swoje życie jeszcze raz, ale nie mogę cofnąć czasu. Zamykam oczy a w ostatniej drodze towarzyszy mi tylko ON: EGOIZM.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość calkiem niezle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość salamandrrrra
ja to wkleiłam jako opowiadanko warte przeczytania :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×