Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nie wytrzymam nerwowo

dlaczego studia doprowadzają mnie ndo takiej nerwicy

Polecane posty

Gość pralinja
a ja mam dosyc swojej farmacji....juz nie moge, zeby przez studia miec mysli samobojcze...eh-wiem, jestem slaba psychicznie, ale ja sie tu duszę, mimo ze polowa tych studiow juz za mna, boje sie ze ich nie skoncze, i zwariuje od nadmiaru nauki, nie mam czasu na nic, na sen, na grypę, na nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
pralinja: chyba nie zauwazylas, ale ten watek byl ostatnio poruszany rok temu:/ no, ale w sesji kiedy kazdy pretekst jest dobry, zeby nic nie robic, rozne strony odwiedza sie w internecie, ja wlasnie trafilem na te. odnosnie Twojego stosunku: wez sie w garsc kobieto! twoje "zeschoziowanie" wynika pewnie z tego, ze otoczenie, w ktorym przebywasz, samo sie nakreca. dobrze to znam, studiuje na prestizowej uczelni i juz na pierwszym roku poczylem, jak takie srodowisko potrafi byc toksyczne! ta monotematycznosc: egzaminy, kolokwia, zaliczenia, prace, staze, kto lepszy kto lepszy! za przeproszeniem zeby sie nie posrali z tego wszystkiego. moim lekiem na to wszystko bylo otoczenie sie ludzmi spoza uczelnie, ze zdrowszym podejsciem do zycia. oczywiscie, nadal ucze sie duzo, bo tego wymagaja studia, ale nie robie tego, zeby pokazac, ze nie jestem gorszy od tych dupkow, tylko dla siebie, a czasami po to, zeby im wszystkim pokazac, ze ich poziom jest niestety niski, bo mimo wiedzy podrecznikowej, brakuje im inteligencji i polotu. studiujesz farmacje, wiec na bank twoje studia sa bardzo ciezkie, duzo pamieciowek. ale wiesz, za pare lat zalozysz apteke, bedziesz bizneswoman i na mysl o tych wszystkich latach "katorgi" moze nawet sie usmiechniesz, bo jestes juz po. wiem,wiem, sesja do dziwka i wlasnie wtedy pojawiaja sie dziwne mysli-po cholere mi to wszystko, bo coraz mniej czasu do egzaminu, w zylach kawa i mozg nie dziala, ale za 2 tygodnie sesja sie skonczy i moze trzezwiej spojrzysz na swoja sytuacje. pozdrawiam! i wracam do ksiazek :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
`chyba nie zauwazylas, ale ten watek byl ostatnio poruszany rok temu` chyba musisz poćwiczyć nazwy miesięcy... :O owszem, temat był poruszany w zeszłym roku, ale jakbyś nie zauważył w ostatnim jego miesiącu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
dziekuje za rade, pocwicze. styczen luty marzec...wrzesien? bardzo cenie ludzi o tak celnych i trafnych uwagach jak Twoja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
Rozumiem, że to była ironia. Niemniej jednak jeśli już mamy być złośliwi - czepiasz się, że temat nie był poruszany od roku, nie mając przy tym racji. Może po prostu nie doczytałeś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
ooo!bystra jestes! nie tylko zlosliwa. oczywiscie, ze nie doczytalem. ale nie musialas mi zwracac uwagi w kasliwy "polski" sposob! zdenerwowalas mnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
wybacz moją zgryźliwość - nigdy jednak nie zrozumiesz kobiety z psm :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
`no, ale w sesji kiedy kazdy pretekst jest dobry, zeby nic nie robic` ojj i widzę, że nie tylko ja jestem dzisiaj nie w humorze 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
mialo byc z "psem" czy z "pms" czyli zespolem napiecia przedmiesiaczkowego? tak czy siak, w kwestiach uczuciowych nie rozumiem kobiet i z kotem i w kazde inne dni miesiaca, wiec nie robi to wielkiej roznicy. dobra, zakopuje topor wojenny. to masz cos do powiedzenia w temacie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
Nie mam, ale tematem się zainteresowałam, gdyż od września zaczynam niejmniej stresujący kierunek studiów. A, że z natury jestem nerwowa szukałam rady już dziś ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
coś w tym jest, że facet o imieniu Marek jest tak złośliwy :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
niestety, musze Cie rozczarowac. Marek to tylko moj pseudonim na potrzeby forum. ale jak Marek jest zlosliwy, to spelnia swoja funkcje. ale jak od wrzesnia zaczynasz studia? chyba nie w Polsce, bo jeszcze zadnych rekrutacji nie bylo? no chyba, ze zakladasz, ze i tak Cie przyjma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
tzn. tkwię w nadziei, że mnie przyjmą. A myślę, że tak właśnie będzie (żeby nie było uczelnia państwowa) - przymują dużo (kasa za rekrutację), odpada jeszcze więcej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
a co to za stresujacy kierunek i uczelnia, jesli moge wiedziec? i CZEMU NIE UCZYSZ SIE TERAZ DO MATURY!? :D ja tez sie nie ucze do egzaminow, wiec powiedzmy, ze dzisiaj dzien dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
a co to za stresujacy kierunek i uczelnia, jesli moge wiedziec? i CZEMU NIE UCZYSZ SIE TERAZ DO MATURY!? :D ja tez sie nie ucze do egzaminow, wiec powiedzmy, ze dzisiaj dzien dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
a co to za stresujacy kierunek i uczelnia, jesli moge wiedziec? i CZEMU NIE UCZYSZ SIE TERAZ DO MATURY!? :D ja tez sie nie ucze do egzaminow, wiec powiedzmy, ze dzisiaj dzien dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
do egzaminów? rozumiem, że studiujesz? Prawo zaoczne (póki co muszę studiować zaocznie i pracować), po roku być może się przeniosę. Uczelnia państwowa, nie zdradzę jaka:P Nie uczę się do matury o tej godzinie. Zazwyczaj robię to odrazu po szkole, kiedy moj umysł jeszcze w miarę sprawnia pracuje. No i można powiedzieć, że swego rodzaju mam też Dzień Dziecka, bo ostatnio dość sporo stresów miałam. Największym jednak nie była matura próbna, a egzamin na prawko, który dzięki Bogu już zdałam. Teraz odpoczywam, by się odstresować. A jaki kierunek Ty studiujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
tak, tak, studiuje, finanse. to powodzenia na maturze w takim razie zycze! a odnosnie studiow zaocznych: jak zaczniesz, to sie juz nie przeniesiesz na dzienne. nie bedzie Ci sie chcialo. wielu moich znajomych spotkal taki los. Ci, co nie mieli forsy na studia, w wakacje pojechali do Anglii, zeby zarobic na utrzymanie i studiowac dziennie. dostali stypendia socjalne i sobie radza. Tobie tez tak radze, studiujac zaocznie, duzo Cie ominie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hole mole dole
mówsz zapewne o smaku życia studenckiego? wiele osób mi to mówiło... że, aby poczuć, że naprawdę jest się studentem to tylko dzienne... Bo imprezy, akademik itp. Ja mam inny system wartości. Lubię imprezować, ale bez przesady - nie jest to dla mnie najważniejsze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marekEm
imprezy swoja droga, ale nie o nich tu mowie! chodzi o czas, jaki masz dla siebie, dla swojego rozwoju, zeby poczytac ksiazki, pojsc na angielski, porozmawiac z kims ciekawym i piac sie w gore intelektualnie. studiujac zaocznie bedziesz skonana bo calym tygodniu i studia nie beda przyjemnoscia, ale koniecznoscia. chyba, ze w Twoim przypadku bedzie inaczej, czego Ci zycze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
e tam, nie przesadzajmy, jak ktos ma malo wymagajace studia to i tak beda przyjemnoscia,nawet w weekend :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nieprawda455
to wrodzone--- na ktorej uczelni studiujesz ? na lekarskim wcale nie ma az tyle kucia... znacznie mniej niz na lekarsko-dentystycznym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ksks
A ja się poddałam. I rzucam studia. A w październiku spróbuję od nowa, ale na innym kierunku. A może nawet na tym samym tylko podejdę do tego inaczej. Bo myślałam że studia to jak liceum - można nie chodzić, olewać i się nie uczyć. Teraz nie jestem w stanie odrobić zbyt wielu zaległości. Cóż, człowiek uczy się na błędach... Ale myślę, że czasem zdrowiej jest do tego podejść w taki sposób niż zamartwiać się przesadnie studiowaniem i dostawać od tego nerwicy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość farmaceutka niedoszła
uwaliłam dziś patofizjologie i zle zrobilam lek na tplu, mam dość, może jutro zabiore papiery z uczelni, mam juz tego dosc, moja mlodosc mi ja, ja ciagle kuje, nikt tego nie docenia, nie wychidzi mi, nie nadaje sie, skonczen a zasilku dla bezdomnych za kilka lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szyderca_
Ludzie, głowa do góry, zawsze pozostają obozy pracy rolnej na zachodzie europy - nie będzie tak źle - piętrowe prycze i służąca rano z psem na łańcuchu do żwawszej pobudki. Dziewczyny, zamiast marnować czas na kucie po nocach, trzeba było zapoznać księcia na wielbłądzie z dolarami, i już po problemie, egzystencja ustawiona do końca tego nędznego, człowieczego żywota, po którego końcu nie wiadomo czego się spodziewać, bo na pewno nie \"tej\" propagandy. Ale przecież sarkazmami obrzucać się będę, nie jestem taki. No, no ale znajomości to obecnie podstawa, bo przy nich nawet oxford to tylko ładny, bezwartościowy nadruk na papierze klasy drugiej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Charna90
Ja tuż po maturze miałam iść na studia ekonomiczne (specjalność: dalekowschodnie) do Krakowa. Uczelnia prywatna, rzecz jasna. Niestety finansowo ledwo wiązałam koniec z końcem, no i tylko nazwa studiów brzmiała atrakcyjnie (ot, 'nalepka' zachęcająca do złożenia papierów). Język orientalny można było zaliczyć, ale jako dodatkowy przedmiot. O_o Po roku, wtopieniu ok. 1200zł oraz poprawieniu matury dostałam się na UJ. Marzyłam o japonistyce, wylądowałam na kulturoznawstwie dalekowschodnim, zamiast japońskiego uczę się chińskiego. Przyznam, że na I roku było ciężko, ale na II zrobiła się masakra piłą tarczową. Studenci podniecają się tym, ile na kolosa potrafią, co przeczytali (z listy lektur na sesję...), jaki temat licencjatek mają (przecież jeszcze rok nam został...), z kim się zadają a kogo należy unikać... Do tego jeszcze posiadają własne 'kryteria', wg których oceniają innych ludzi. Mnie zdążyli już 'skreślić' i właściwie sama nie wiem, za co. Za to, że nie interesuje mnie historia filozofii, czy za to, że mam na siebie kupę pomysłów? I pomysły te - wbrew pozorom - nie mają ani trochę związku z moimi pieprzonymi studiami. Jasne, są fajne przedmioty u mnie (np. religie Azji, informatyka, wspomniany chiński, również wykłady z... islamu xD), ale największego wkur*a dostaję na ćwiczeniach... Trudno się mówi :D Może na magisterce zmienię zdanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może jesteś przemęczony? Praca i studia w weekend to dla Ciebie za dużo?. Udaj się do psychoterapeuty. On pomoże Ci rozwiązać problem, bo się psychicznie wykończysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzę gość archeolog :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×