Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fgereer

co bys wolała?

Polecane posty

Gość fgereer

Mieć 30 na karku, żadnych przyjaciół, żadnej pracy, żadnego faceta, żadnych zainteresowań, po prostu siedzieć cały czas w domu, nie ruszać się z niego i wiedząc że nikt Cię nie kocha i nikomu na Tobie nie zalezy. Czy mieć 30 lat, masę oddanych przyjaciół, wspaniałego męża, górę pieniędzy, własny dom i ... śmiertelnie chore dziecko, o którym lekarze mówią że umrze lada dzień. ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bbbbbbzzzzzzzzzzz
To drugie zdecydowanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko ze dzieci z in vitro
glupie pytanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
zdrowe czy chore to nadal dziecko i nadal największy skarb. wszystko w życiu ma swój cel. ono też ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgereer
Ale dziecko byłoby nie tylko chore, ono by umierało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Luśka z W.
Pierwsze, bo tutaj można się jeszcze odbić od dna. Śmierć dziecka to tragedia trudna do wyobrażenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
ale cel nadal by miało. zastanawiałaś się nad tym dlaczego umierają maleńkie dzieci? dlaczego w ogóle umierają dzieci, te najbardziej bezbronne, te niewinne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bmumama
jaki cel idiotko? Załamac rodziców, sprawić żeby stracili sens zycia? No, jaki cel? oświeć nas!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość James Błąd
wolałabym żyć dla kogoś, bo życie dla samego siebie nie ma sensu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co za cholere mnie
podkusiła, by tu zajrzeć, spadaj debilko:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
ludzie, którzy nie starcili dziecka nigdy tego nie zrozumieją. nie będę Cię oświecała tylko ze względu na moją kulturę. Idiotek się nie oświeca bo to i tak nic nie da.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
człowiek, który traci dziecko wierzy w coś co pomaga mu dalej żyć. żyć a nie wegetować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Luśka z W.
Śmierć dziecka nie ma żadnego wytłumaczalnego sensu. Pozostaje się z tym pogodzić, widać jedni muszą odcierpieć więcej niż inni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość seniorita.
to drugie. hah

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Luśka z W.
do dziecko to skarb przepraszam, a czy Ty straciłaś dziecko, ze tak się autorytatywnie wypowiadasz? a jeżeli nawet to skąd wiesz, że kogoś takie doświadczenie moze co najwyżej przyprawić o głęboką depresję i w efekcie skrócenie życia (sters zawsze odbija sie na zdrowiu)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Luśka z W.
*skąd wiesz, ze kogoś innego nie spotka to co wymieniłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgfkbggf
dziecko to skarb człowiek, który traci dziecko wierzy w coś co pomaga mu dalej żyć. żyć a nie wegetować. Jestem tuz po takiej stracie...wegetuje...nie wierze w nic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszka1980......
dziecko to skarb >> jesteś kretynką. Co Ty tu za dyrdymały piszesz? Że po śmierci dziecka rodzice dopiero odżywają, dowiadują się co znaczy prawdziwie życ a nie wegetować? Czyli jak ich dziecko żyło to wegetowali, a gdy umarło - oni nagle odkryli piękno życia, tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
tak jestem idiotką bo zaczęłam wymianę zdan z taką osobą jak Ty. za 2 dni mija rok od śmierci mojego dziecka. wierzę, że jego śmierć musiała nastąpić bo gdybym w to nie wierzyła umarłabym razem z nim. i nie wyzywaj mnie bo to świadczy tylko o Tobie. nie umiesz normalnie rozmawiać to nie rozmawiaj w ogole

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
polecam to przeczytać. przeczytałam to na tym topiku kiedyś. każdemu może pomóc coś zupełnie innego. mi pomogło to. choć kiedy to czytam zawsze płaczę. ale płakać trzeba. " Kochana Mamo" Wiem że mnie nie widzisz,nie słyszysz i nie możesz dotknąć...ale ja jestem..istnieje..w Twoim życiu,snach Twoich,Twoim sercu...Istnieje. Kiedy byłem tam na dole,w twoim cieplym brzuchu godzinami zastanawialem sie jak to będzie kiedy będę już przy Tobie,w tym miejscu o ktorym opowiadałaś mi gładząć sie po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś spać.Ja wsłuchany w twoje opowiesci i kojacy twoj głos chłonąłem każde słowo,każdą informacje a potem cichutko zeby cie nie obudzić kiedy wreszczie usypiałaś marzyłem. Wyobrażałem sobie to cudowne miejsce i ciebie jak wyglądasz.Patrzyłem na swoje dziwne nożki i rączki u których nie wiem czemu było dziesięć palcówi i zastanawiałem sie czy jestem do ciebie podobny...Chyba nie-myslalem-bo ty pewnie jestes piekna a ja taki dziwny,pomarszczony...no i po co mi dziesiec palcow -myślałem? A potem nagle wszystko sie jednego dnia zmieniło.Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i juz nie było opowieści.To nie może być prawda-mówiłaś-godzinami . Słuchałem teraz jak płaczesz,krzyczysz,prosisz i błagasz.A ja nie wiedziałem o co i dlaczego? Chciałem Cie barzdo pocieszyc więc wywracałem fikolki żebyś poczuła że ja tu jestem i cię kocham, ale wtedy ty plakałaś jescze bardziej. A potem nadszedl ten straszny dzień.Zobaczyłem ze ktoś świeci mi po oczach,straszne światlo wpadalo w głąb ciebie, nie wiem skąd a ty powtarzałaś ze będzie dobrze,musi być.Ale płakałaś -słyszałem.Kiedy nagle wszystko zrobiło się czarne a mnie wciągnęło coś i pchało mocno zrobiło się cicho.Ktoś już trymał mnie na rękach ale to nie byłaś ty.A potem usnąłem i kiedy otworzylem oczy,wszystko wkoło mnie zalewał błekit w każdych odcieniach.Byłem ten sam-mały,pomarszczony i z dziesięcioma palcami u rąk.Ale ciebie nigdzie nie było.Obok mnie siedział rudy chłopczyk i uśmiechnął sie do mnie.Witaj-powiedział. Gdzie moja mama-zapytałem? I wtedy on opwiedział mi wszystko.Ze nie kazde dziecko trafia do swoich rodzicow,i ze nie niema zwiazku jak bardzo oni kochali i chcieli,ze teraz tu jest moje miejsce,posrod innych malych Aniolkow.Ze bedzie mi ciebie mamo brakowalo ale musimy oboje nauczyc sie zyc bez siebie.I musialem nauczyc sie tak zyc,Nie, nie bylo mi łatwo,plakałem tak jak ty wtedy i cierpialem tak jak ty wtedy.Ale jest mi tu naprawde dobrze.Mma wielu przyjaciol,wiele zabawy,wiele radosci.Ale nie szalejemy calymi dniami na łace,mamo.Pomagamy starszym ludziom przeprowadzic ich na spotkanie tu w niebie.Znajdujemy ich rodziny,mężow,żony,dzieci żeby mogli się z nimi spotkać.Możesz być ze mnie dumna,mamo.Jestem grzecznym Aniołkiem,naprawdę.No..czasem tylko robimy sobie psikusy i troszkę narozrabiamy kiedy skrzydełkami zachaczamy o klomby kwiatów,ale wiesz... jak się bawimy w berka to czasem nas ponosi...Kiedy tu się znalazłem mój przyjaciel wytłumaczył mi też że nie moge kontaktować sie z toba osobiście..czasem tylko pojawic sie w twoich snach ale nic więcej.Ostatno jednak zaczęłem robić sie powoli przezroczysty i skrzydełka mi nie działają jak kiedyś.Przyjaciel poptarzył,pokiwał smutno głową i zabrał mnie na ziemię.Usiedliśmu na białym krzyżu i naglę CIĘ zobaczyłem,Wiedziałem że to ty,poznałem twoj głos.Stałaś tam w deszczu i płakałaś powtarzając że tak bardzo cierpisz,że tak bardzo tęsknisz,ze nie chcesz już żyć....Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś zrobić,żeby Ci pomoc.Bo nie możesz tak dalej cierpieć,musisz żyć bo wobec ciebie jest jeszcze wiele planów które musisz zrobić.że są gdzieś dzieci którym musisz pomoc przejść przez zycie i otoczyć je miłością tak wielką jak tą która teraz powoduje twoj wielki ból.Więc piszę do ciebie mamo ten list,pierwszy i ostatni.Musisz wziąść się w garść,musisz się uśmiechać,zyć,dzielić się radościa z innymi.Ja cie bardzo mocno kocham i wiem ze to zmojego powodu płaczesz ale tak nie można..Każda twoja kolejna łza powoduje że moje skrzydełka znikają.Kiedy ty sie poddasz ja tez zniknę,Tu na górze istnieje dzieki tobie i twoim myslom o mnie.Ale tylko tym dobrym mysłą.Bo kiedy bedziesz cały czas tak strasznie rozpaczać to żał zaleje twoje srece,smutek przesłoni ci świat i bedziesz tylko myslała o tym co straciłas.Zapomnisz o mnie.Nie ,nie zaperzeczaj ze nigdy nie zapomnisz.Pamięć to zachowanie w sobie tych radosnych chwil a ciebie pogrąża smutek-on nie jest dobry.Każdy twoj usmiech to dla mnie radosna chwila.Dzięki tobie mogę zrobić jeszcze tyle dobrego.Zebys widziala tą radosć kiedy znajduję najbliższych ludziom którzy tu trafili...Z twojego szczescia czerpie swoja sile.Prosze mamo żyj dalej i zachowaj mnie w sercu i myslach.Bo nie długo poza smutkiem nie będzie już tam miejsca dla mnie... Kocham cie mamo..I nie jesteś sama-pamiętaj.I nie mów że mnie już nie ma! JESTEM..Zobaczysz mnie w oczach swoich dzieci,usłyszysz w radosnym ich śmiechu,poczujesz kiedy przytulać je bedziesz i kołysać do snu.Ja tam zawsze będę,zawsze przy tobie.Zawsze.Tylko proszę żyj mamo bo smutek powoduje że znikam...a wtedy nic już nie będzie..mnie już nie będzie,,,Kocham cie mamo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnieszka1980......
ale nie rozumiem... uwazasz że śmierc dziecka wyszła Ci na dobre? bo tak to zabrzmialo :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziecko to skarb
Ty po prostu nie rozumiesz i dlatego nie bede ci tego tlumaczyla. i wiesz co? obys nigdy tego nie zrozumiala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja wiem jaki to sens
to dziecko umarło zeby nie miec takiej durnej mamuśki... moze lepiej sie stało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×