Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zmija sykowata

Szokująca szczerość koleżanki

Polecane posty

Gość zmija sykowata

Mam na roku dobrą koleżankę. Nie można nazwać jej przyjaciółką (bo obie nie wierzymy w przyjaźń między kobietami), ale jesteśmy zakumplowane i spędzamy razem czas na uczelni czy na przerwach między zajęciami. Ostatnio rozmowa zeszła na temat ciąży naszej wspólnej znajomej i koleżanka bez skrępowania wypowiedziała się na ten temat... Że wpadki się zdarzają, ale jak jej się zdarzyło to się wyskrobała i już. Jak zobaczyła że mnie trochę przytkało to się roześmiała i powiedziała że nie ma się co szokować. Zapytałam ją czy skoro tak szczerze o tym mówi to czy może opowiedzieć mi jak to się stało, i jak się z tym czuje teraz No i opowiedziała: brała tabletki i chyba znalazła się w tym 1% zawodności (bo nie było alkoholu, wymiotów, biegunki, leków itp). Po prostu pech. A ponoszenie konsekwencji można rozumieć dwojako: gdyby się nie zapezpieczała i wpadła z głupoty to by był inna sprawa. Ale robiła co mogła żeby nie wpaść a że miała pecha to ona nie zamierza ponosić konsekwencji tego że jej się tabletka zwichrowała w organiźmie Chłopaka nie zapytała o zdanie bo ostatecznie to najbardziej jej dotyczyło. Powiedziała mu po fakcie. Nie był szczęśliwy, ale załamany też nie. Są razem do dzisiaj, szczęsliwi ze sobą. Sama znalazła lekarza, pojechała, zapłaciła, poddała się aborcji i wróciła do domu. Podobno zabieg nie należał do szczególnie przyjemnych, ale dramatu też nie było. Czy ma wyrzuty? Ależ skąd. Sama chciała, była pewna, konsekwencje jej nie intersują bo dzieci nigdy nie lubiłą i nie chce ich nigdy mieć. W sumie rzeczywiście od kiedy się znamy to pamiętam że na widok dzieciaka się krzywiła Jak zapytałam o syndrom poaborcyjny czy koszmarne sny to się zaczęła śmiać i powiedziała że te opowieści są przesadzone. Na co dzień o tym nie myśli, bo i po co? A najbardziej ją śmieszy wmawianie jej że na pewno na wyrzuty tylko się nie przyznaje. Albo jak nie ma to na pewno będzie mieć. Tymczasem ona nie widzi powodu dla któego miałaby mieć te wyrzuty Trochę się zszokowałam. Tzn. już nie chodzi o sam fakt dokonania aborcji czy podejścia do tego, bo to w sumie jej sprawa a nie będę nikomu swojej moralności narzucać ani wnikać w czyjąś. Tylko pierwszy raz spotkałam się z czymś takim że dziewczyna mówi o tym absolutnie wprost, bez skrepowania, brutalnie szczerze podając argumentację... Dlaczego nie urodziła i nie oddała do adopcji? Bo nie chciała być w ciąży. Dlaczego usunęła? Bo nie chciała mieć dziecka i tyle. Normalnie wciąz jestem "pod wrażeniem" jej szczerości... Kurna, mówić tak w bufecie pełnym ludzi, zero krępacji, normalna sprawa. Że sie nie boi że jej okien kamieniami ktoś nie wybije ;) A wy macie w swoim otoczeniu takie "szczere" koleżanki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja koleżanka
tez to zrobiła, ale chyba troszkę inne ma podejście do tego niz Twoja koleżanka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trzeba zrozumiec ze ludzie
sa rozni i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmija sykowata
Ja rozumiem że ludzie są różni :) Miałam na myśli to że powszechnie znany jest (najczęściej dość agresywny i moralizatorski) stosunek większosci ludzi do tej kwestii a ona mówi co chcesz przy ludziach i kompletnie nie obchodzi ją jak na to zareagują :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmija sykowata
tzn. mówi co chce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ten caly syndrom poaborcyjn
y to bujda na resorach , wywmysł klech i moherowych beretow, a naiwniaczki świecie w to wierzą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×