Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zawiedziona obietnica

miało być tak pięknie

Polecane posty

Gość zawiedziona obietnica

mój facet jakiś czas temu zapowiedział,że w styczniu zamieszkamy razem i mi się oświadczy.Nic z tego nie wyszło-problemy finansowe uniemożliwiły wynajęcie mieszkania.W rozmowie o ślubie powiedział,że najpierw musimy mieć mieszkanie,bo byłoby nam przykro gdybyśmy mieli ślub i nie mogli razem zamieszkać.Ok,ma rację,ale idąc jego tokiem rozumowania,to lepiej jak nigdy nie weźmiemy ślubu,bo jak wyrzucą nas z wynajmowanego mieszkania,to on będzie musiał wrócić do swoich rodziców,ja do swoich i wtedy to dopiero będzie nam przykro.Najbardziej zabolały mnie jego słowa,że za daleko wybiegam w przyszłość.Przecież sam mówił o tych oświadczynach.Może lepiej w ogóle nic nie planować?Jest mi przykro i tyle,ale nie umiem mu tego powiedzieć.Nie chcę żeby myślał,że zależy mi na pierścionku.Mam ochotę mu wykrzyczeć w twarz,że powinien zacząć się zabezpieczać,bo o tym nie myśli,że mi będzie przykro "z brzuchem" Miałam za złe mojej matce,jak przyczepiła się do tego,że on mieszkania nie ma,teraz widzę,że miała rację,miłość miłością,ale brak mieszkania wszystko komplikuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała czarna...
u mnie też miało być pięknie ale cóż niektórzy faceci boją się samodzielności i odpowiedzialności, życzę by Twój przejrzał na oczy i zaczął działać we właściwym kierunku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
moja siostra jak wychodziła za mąż,to mieli tylko wspólny pokój w akademiku i nic się nie stało,potem poszli razem do przodu,a mój facet nie ma nic,a wielkie wymagania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
małą czarna,opowiedz mi o sobie,co Tobie się przytrafiło?Ja dziś chodzę i płaczę,a on w pracy....przyjdzie wieczorem...straciłam cały zapał,żeby chociaż niczego nie obiecywał....jakbym w pysk dostała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
hallo,jest tu ktoś? powiedziałam mu wszystko przez telefon,a on jak zwykle że dobrze,tylko nie mam się denerwować.Czasem myślę,że on nie ma własnego zdania.....POwiedziałam,że nie dotrzymuje obietnic...zastanawiam się czy można komuś takiemu ufać....ale wiem,co on myśli-że przecież mieliśmy najpierw zamieszkać razem....Nie odezwę się więcej na ten temat,mam swoją dumę.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała czarna...
Nie chcę tu pisać w szczegółach... wolałabym na priv

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mała czarna...
ale jedno Ci powiem dobrze że masz swoją dumę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
wiem,że duma to nie wszystko,ale wiesz,jak ja się teraz czuję-nie chcę już tych oświadczyn,ani teraz ani nigdy.Inna sprawa,że straciłam do niego zaufanie-żeby chociaż jakoś nawiązał do tematu ,przeprosił,że może przełożymy te zaręczyny..ja musiałam mu to powiedzieć sama,że nie dotrzymał obietnicy.....Jestem konsekwentna i raczej zdania nie zmienię,,,,po co mi przymuszone zaręczyny...zawsze będzie coś-teraz brak mieszkania,potem za małe mieszkanie....gdzieś to mam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a moge cie o cos spytac
"Miałam za złe mojej matce,jak przyczepiła się do tego,że on mieszkania nie ma,teraz widzę,że miała rację,miłość miłością,ale brak mieszkania wszystko komplikuje" A moze jego matka przyczepila sie do niego ,ze Ty mieszkania nie masz ? Dziewczyno - chcesz zerowac na tym facecie ,czy z nim byc ? (ps. jestem kobieta i mam swoje mieszkanie, moj facet tez ma swoje :P )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
jego rodzice nie żyją,a tak się składa,że ja dostanę mieszkanie po babci,ale ....nie wiadomo kiedy....nie będę przecież czekać ze ślubem,aż babcia...to chore!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a moge cie o cos spytac
nie o to mi chodzilo , spokojnie :) . Tylko wczesniej pisalas "Ok,ma rację,ale idąc jego tokiem rozumowania,to lepiej jak nigdy nie weźmiemy ślubu,bo jak wyrzucą nas z wynajmowanego mieszkania,to on będzie musiał wrócić do swoich rodziców,ja do swoich" , wiec pomyslalam ,ze jego rodzice zyja. Skoro nie zyja - to dokad ma wracac? Gdzie w tej chwili mieszka ? Zdecyduj sie na jedna wersje. Pytanie pomocnicze: pracujesz ? (moze jego nie stac na utrzymywanie dwoch osob)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
tak,ja pracuję.On mieszka w mieszkaniu rodziców,ze swoim bratem i siostrą.Ma swój pokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
zawsze szczera-co miałaś na myśli?Niech ktoś powie mi obiektywnie....ja nie potrafię obiektywnie,to emocje,uczucia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wygląda mi na to, że to ty masz problem ze sobą. Nie uwzględniasz okoliczności, tylko bezwzględnie chciałabyś wyegzekwować spełnienie obietnicy. A mówić chłopakowi o swoich potrzebach i przemyśleniach to oczywiste, że powinnaś, ale nie wykrzykiwać mu to w twarz, tylko spokojnie rozmawiać. Może wtedy dowiedziałabyś się od niego, że to Twoje podejście jest niedojrzałe i nieodpowiedzialne. A tak w ogóle, to wy się nie zabezpieczacie? Faktycznie, dojrzałość aż z ciebie bije.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
nie chcę bezwzględnie wyegzekwować obietnicę,przecież tłumaczę,że rozumiem okoliczności,tylko jest mi przykro,że on ten fakt sobie po prostu przemilczał,ani słowem nie nawiązał do tematu,a jak mu powiedziałam,okazało się że doskonale pamięta,co mówił(bo zachowuje się jakby zapomniał)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro on z tobą nie porozmawiał poważnie o zmianach planów, a ty też nie chcesz rozmawiać, tylko wolisz krzyczeć, że cię zawiódł, to nie mam dla was innej rady jak tylko spokojnie porozmawiać o tym, co zrobić, żebyście nauczyli się ze sobą właśnie szczerze rozmawiać. Jak zwykle problemem jest błąd w komunikacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
masz całkowitą rację-u nas jest ten problem bardziej złożony,bo my często w ogóle się nie rozumiemy.Czasem mam wrażenie,jakbyśmy rozmawiali w dwóch różnych językach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W takim razie są dwie opcje: albo próbujecie, wkładając w to dużo dobrej woli, znaleźć wspólny język, albo, jeżeli nie ma efektów, kończycie ten związek. Nie wyobrażam sobie dobrego związku z osobą, z którą się nie rozumiem. I naprawdę, nie łudź się, że ślub w tym względzie coś zmieni. Tutaj na Kafeterii jest mnóstwo takich wątków, w których dziewczyny żalą się, że już kilka miesięcy po ślubie mają kryzys w małżeństwie. Jak się okazuje, zawsze było to do przewidzenia jeszcze przed ślubem, ale one wolały ignorować te sygnały, bo widocznie ślub, czy małżeństwo, był celem ich życia. Teraz bardzo smutnego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
dzięki za radę.Wiesz,on ciągle tylko mówi o swojej pracy....nawet o polityce nie można z nim porozmawiać,bo tylko słyszę,że "to banda złodziei"i tego typu frazesy....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Proponowałabym ci przemyśleć dokładnie co was łączy, a co dzieli i zastanowić się bardzo dogłębnie, czy te jego cechy, które odbierasz jako wady, są dla ciebie łatwe do zaakceptowania, czy też będą z czasem nie do zniesienia na co dzień. Na tej podstawie podjęłabym decyzję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
również o tym myślałam,ale jak na razie bawi mnie to.Ideałów nie ma....Tylko najbardziej mnie to boli,że nie dość że nie dotrzymał obietnicy,to nie zdobył się nawet na to,żeby usiąść i ze mną porozmawiać,powiedzieć zwyczajnie,że mu przykro,że tak wyszło,żebym się nie smuciła.Tylko tyle.jego postawa,to siedzieć cicho i czekać,aż się sprawa rozejdzie po kościach-takie mam bynajmniej wrażenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
potraktował mnie jak bank,któremu nie oddał pożyczonych pieniędzy...zamiast zadzwonić,napisać list z prośbą o rozłożenie na raty-siedział cicho i nie płacił

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może nie ideały absolutne, ale prawie ideały istnieją. Oczywiście dla każdego oznacza to coś innego, ale jednak. Tak czy inaczej, być z prawie ideałem to całkiem co innego niż być z kimś, kto nie spełnia wielu oczekiwań. Ważne jest też, żeby o tych oczekiwaniach otwarcie rozmawiać na bieżąco.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
tylko jak?ja mam z tym problem,nie chcę stawiać warunków,nie chcę mieć postawy roszczeniowej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bredzisz kobieto:-) jesli to nie prowokacja to po kolei: 1. pracujecie? 2. kochasz go? 3. on kocha ciebie? 4. macie dlugi? 5. ile sie znacie? 5. jakie macie wyksztalcenie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A kto mówi o postawie roszczeniowej? Nie miałam na myśli tylko twoich oczekiwań, ale również jego. Może to, że nie wrócił do tematu, świadczy o jakichś jego obawach przed szczerą rozmową? Może bał się twojej reakcji? Może problem leży po obydwu stronach? Powinniście mieć ze sobą taką relację, która umożliwia wam obydwojgu szczerą wypowiedź bez strachu o to, że ta druga osoba zareaguje np. krzykiem. Powinniście umieć mówić o swoich przemyśleniach i potrzebach, a także słuchać tego, co mówi partner/ka. Spokojnie i otwarcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zawiedziona obietnica
pracujemy,kochamy się,długi już spłacił,znamy się ponad półtora roku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×