Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Myszkunka

Co robić mam?

Polecane posty

Gość Myszkunka

To jest głos rozpaczy. Pobraliśmy się bardzo młodo, mieszkaliśmy u moich rodziców. Pierwsza ciąża zakończyła się tragicznie, tydzień przed porodem dostałam krwotok wewnętrzny i straciłam dziecko, mnie z trudnością uratowano. Po roku druga ciąża, strach ale wszystko było ok, urodziłam zdrową córeczkę.Byliśmy oboje dumni, mój mąż biegał, przewijał, kąpał, karmił, dziecko rosło, tatuś coraz niechętnie zajmował się małą, nie chciał chodzić na spacery, pójść z nią na plac zabaw, nie uczył jej jazdy na rowerku, tłumaczył się tym, że to obciach. Cały czas czułam,mimo, że bardzo go kochałam, że to nie jest to, że jak może tak być, często mnie okłamywał, nawet w drobnych sprawach. Na wspólnych wyjazdach upijał się do nieprzytomności, na balach o 12 w nocy już był pijany i wpadał na stoły, wstydziłam się za niego bardzo. Stawał się bardzo agresywny w stosunku do naszej córki, krzyczał na nią bez powodu. Po wypiciu alkoholu przez niego, nie mogłam mu się sprzeciwiać, bo stawał się agresywny, Rozmawiałam z nim, prosiłam, straszyłam. Pomagało na tydzień i wracało wszystko na nowo. Kiedy mieliśmy wspólną niedzielę wolną, o 10 sięgał po piwo, na moje protesty i prośby, żebyśmy może gdzieś pojechali, zaczynał na mnie krzyczeć .Dziwne to wszystko, bo jednocześnie kupował mi prezenty na walentynki, czasem kwiaty bez okazji, trzymał za rękę. Nie chciałam już tak żyć, zaczynaliśmy coraz bardzie się oddalać od siebie, było mi bardzo źle, czułam się samotna, nie atrakcyjna, bo nie miał ochoty na sex,zaczęłam go zdradzać i czułam się z tym podle. Postanowiłam się z nim rozwieść. Rozmowę z nim przeprowadził w naszą rocznicę, zaskoczył mnie czekając z kwiatami , szampanem i świecami, ale postanowiłam, że się nie cofnę. Zaczął płakać, serce prawie mi pękło. Było mi tak żal, ale wiedziałam, że jak się cofnę, to nic nie zmieni. Wyprowadził się. Było mi ciężko, ale szybko zaczęłam spotykać się z kolegą z pracy.On jest młodszy ode mnie o 5 lat, okazał mi tyle miłości, tyle czułości.Robił mi kąpiele ze świecami i winem, ideał.Przy nim rozkwitłam, ale gdzieś tam ciągle tęskniłam za mężem. Pierwsza rozprawa zakończyła się fiaskiem, bo mój mąz powiedział, że mnie kocha i nie chce rozwodu, niedługo druga rozprawa a ja nie wiem co mam zrobić. Mąż faktycznie się zmienił, jest bardzo dobry dla naszej córki, cały czas prosi mnie byśmy spróbowali, twierdzi, że mnie kocha i wiem, ze tak jest, jednak boję się, że mnie zawiedzie, a z drugiej strony mam człowieka na którym zawsze mogę polegać,który jest moim jedynym przyjacielem, który wie o mnie wszystko i nie przestał mnie kochać, który robi wszystko bym zawsze się uśmiechała, który dba o mnie i moją córkę(córka jest bardzo negatywnie nastawiona, tatuś ją nastawił), jedyne co mi przeszkadza to to, że jest ode mnie młodszy co widać i źle się z tym czuję. A jednocześnie mam dosyć już, chciała bym aby było normalnie. Chcę wracać do domu w którym czeka na mnie mąż uśmiechnięta córka, chcę wspólnych wyjazdów(teraz ona ma focha jak jedziemy razem z moim przyjacielem). Co mam zrobić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsds
powiem jednofacet się nie zmienia, jeśli się zmieni to zmieni sie na chwilę, pamiętaj jeśli ty będziesz szczęsliwa to i córka będzie szczęsliwa, mi się nie układa w małżeństwie chciałbym mieć kogoś jak ty, ale narazie nie ma, bo nie potrafię zdradzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Myszkunka
Może, ja trzymam się po prostu jak tonący ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Myszkunka
dsds, uważasz, że nawet jeśli bardzo facetowi zależy nie może się zmienić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wera123321
może zmieni się na chwilę a potem będzie jak dawniej.on chyba ma problemy z alkoholem a to nie wróży dobrze. wiem coś o tym bo jestem córką alkoholika i powiem szczerze,że jest mi przykro że mama nadal się z nim męczy. ten człowiek na początku też tylko od czasu do czasu pił. teraz pije codziennie i życie z nim to istne piekło. zwiewaj gdzie pieprz rośnie i nie funduj swojej córeczce takiego piekła na ziemi.kiedyś ci jeszcze za to podziękuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×