Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

jxy

Czy warto walczyć?

Polecane posty

No właśnie oto mój problem: nie mam pojęcia czy jest chociaz cien szansy na odzskanie ukochanego. Zaczeło się od tego że spotykalismy sie pare miesiecy, ale nie jako para tylko jak dwojka znajomych, w koncu postanowilismy powaznie porozmawiac i stwierdzilismy ze chcemy byc razem. Jednak dziwna z nas była para; sadze ze glowną tego przyczyna jest fakt ze oboje jestesmy dla siebie \\\"pierwsi\\\" chociaz mamy po 19 lat. Jakos nie bylo iskierki, zalezy mi na nim strasznie, ale nie potrafilismy tak po prostu sie na siebie \\\"rzucic\\\", pocalunki byly lekko wymuszone. No i tak zaledwie po miesiacu bycia razem, spotkalam sie z tomkiem, wszystko bylo w porzadku-tak mi sie wydawalo, az tu nagle ze mną zerwal. Powiedzial ze nie wie co czuje, ze nie zalezy mu tak jakos strasznie, nie ma motyli w brzuchu no i sam nie wie czy chce ze mna byc czy nie i czy to ma wszystko jakis sens-powiedzial ze nie ma chemi miedzy nami. Chcial sie kumplowac jednak caly czas mowil ze nie wie co bedzie, czy za jakis czas to nie bedzie jakas wielka milosc z jego strony, ze nie jest pewny na 100% ze nie chce no ale mielismy byc ze soba szcerzy wiec nie bedzie mnie oklamywal ze jest zajebiscie i mnie kocha. No i ja ciagle majac nadzieje dzwonilam, pisalam sms i na gg i go prosilam zebysmy sprobowali jeszcze raz, on chcial miec spokoj bo mial matury na glowie no i w koncu powiedzial ze jest juz pewny ze nie chce, ze sie zdecydowal na 100% i ze nie bedzie mi robil zadnych nadzieji. Nalegalam na spotkanie, no i gdy sie spotkalismy powiedzial ze naprawde nie chce, bylo super, po raz pierwszy cos takiego czul, ale sie wypalilo. Ze to zauroczenie ktore mineło. Ja w zemscie zaczelam mowic ze fajnie sie stalo, ze nic do neigo nie czuje i ze chce sie z nim kumplowac, skoro nic do siebie nie czujemy, a na deser: ze chyba zalezy mi na innym. A on powiedzial ze myslal nad tym kumplowaniem przez miesiac od zerwania (spotkanie bylo po miesiacu) no i ze on nie potrafi sie ze mna kumplowac, ze nie bedzie mogl mnie traktowac jak inne kolezanki i ze nie chce, ze moze \\\"za pare lat\\\". Gdy sie rozstawalismy powiedzial ze potrzbuje czasu i wtedy zobaczy czy bedzie mogl sie kumplowac. A ja bylam w tamtym momencie przekonana ze juz nie chce z nim byc. Ale minelo pare dni a ja nie moge przestac o nim myslec, kocham go, a gdy widze go gdzies na miescie to brzuch mi sie sciska a do oczu plyną łzy. Strasznie mi na nim zalezy i chcialabym jakos go odzyskac ;(, moj kolega stwierdzil ze błędem bylo: pisanie do niego non stop po zerwaniu bo nie dosc ze mmial matury na glowie to jeszcze za bardzo pokazalam ze mi zalezy. Ze gdy kobieta jest zbyt ulegla i posluszna-jak ja bylam, no i gdy facet ma ją zupelnie w garsci to przestaje mu zalezec. Chce sie z nim spotkac jak z kumplem, smiac sie, rozmawiac i nie wracac do naszego tematu. byc troche-niedostepna, no i mam glupią nadzieje ze to poskutkuje tym ze przypomni mu sie jak bylo, i moze zachce po jakims czasie zawalczyc. :( Co wy o tym myslicie? Co radzicie? Wiem ze najlepiej by bylo olac ale nie potrafie, kocham go a o milosc podobno trzeba walczyc. POMOCY!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dewdew
nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzeed3
Warto, moze on po prostu sie wystraszyl, a ty za bardzo naciskalas,zawsze mozna faceta-rozkochac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kamiiiii
gdzies ktosa napisal ze zadne serce nigdy nie plakalo jak walczylo o swoja milosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwiazdeczka 555
Nic na sile. Widocznie nie jestescie sobie pisani, przynajmniej na razie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×