Gość undercover Napisano Czerwiec 20, 2009 nie wiem czy wybralam dobre forum, ale chodzi o moje zdrowie psychiczne nie jestem juz nastolatka, jestem dojrzala kobieta w szczesliwym malzenstwie, ale ostatnio dostalam jakiegos malpiego rozumu. Tlumacze to sobie tym, ze juz dosc dlugo jestem na przymusowej rozlace z mezem i chyba probuje sobie zapelnic kims innym czas....tyle tylko...ze ten ktos juz nie zyje, malo tego, nawet gdyby zyl, mialabym marne szanse na spotkanie go. Ta fascynacja tak mnie osaczyla, tak zniewolila, ze nie jem, nie spie po nocach, nie potrafie sie porozumiec z ludzmi, tylko caly czas siedze i gapie sie jak sroka w gnat na zdjecia, filmy z ta osoba...Sama siebie nie poznaje, chociaz nie powiem, zeby przed tym dziwnym przelomem nie podobali mi sie inni mezczyzni niz moj maz (oczywiscie nie ma tu mowy o zadnej zdradzie, zwykle "zawieszenie" oka na pilkarzu czy facecie przechodzacym obok), ale to co sie teraz ze mna dzieje przeraza mnie...Jak go widze non stop placze, nie moge sie opanowac, mam totalna depresje, nie moge sie na niczym pozytecznym skupic bo jak juz robie cos innego to i tak mysle tylko o tym zeby jak najszybciej spojrzec choc na jedno zdjecie a konczy sie to oczywiscie tak jak i dzisiaj calonocnym maratonem...czuje sie fatalnie, mam goraczke...normalnie jak jakas mlodziencza fascynacja...nie wiem co robic...czy psycholog wystarczy? ale co mu powiem? ze kocham (az to dziwnie dla mnie samej brzmi) kogos kogo nie ma? prosze doradzcie mi co robic, a moze rozmowa tutaj pomoze mi sie otrzasnac...czekam na pomoc.. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach