Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

agukap

Czy warto walczyć ?? Proszę o rady

Polecane posty

Muszę komuś o tym wszystkim opowiedzieć, inaczej chyba zwariuję. Byłam z chłopakiem 6 lat. Pierwsze 3 lata, kiedy studiowaliśmy były cudowne, wspaniałe, bardzo się kochaliśmy. Po studiach miałam trochę długów, trzeba było podjąć decyzję..co dalej. Bardzo chciałam zostać, zacząć układać sobie życie z nim, były łzy, żal, nie był gotowy. Wyjechałam do pracy za granicę na rok, do pracy w zawodzie (jestem lektorem języka obcego). Kochałam swoją pracę. Nie widywaliśmy się często, czułam się taka samotna.W tym czasie on zdecydował się na wyjazd do Uk, rzadko dzwonił, potrafił nie odezwać się nawet miesiąc. W tym czasie poznałam kogoś, sporo młodszego, wróciłam do Polski na wakacje, spotkałam się z nim, pocałowaliśmy się, potem jeszcze spotkaliśmy się kilka razy, ale zdecydowałam, że to bez sensu. Rzuciłam poza tym moją kochaną pracę i wyjechałam do chłopaka. Tam pracowałam jako "panna nikt", moja "zdrada" wyszła na jaw. To był trudny czas między nami, ale wiedziałam, że przetrwamy, kochaliśmy się oboje zawsze. Oczywiście definitywnie skończyłam z tamtym chłopakiem, nigdy więcej się z nim nie skontaktowałam nawet. Było cudownie przez kolejne ponad 2 lata, odzyskaliśly spokój, równowagę, dojrzałam do prawdziwego związku, zaczęłam marzyć o ślubie i dziecku. Wróciliśmy do Polski i on.... zamieszkał z rodzicami, a ja 300 km od niego. Nie chciał mieszkać ze mną, bo to miasto kojarzyło mu się z tym chłopakiem, który przez moment zamieszał w naszym związku. Tłumaczyłam, płakałam, krzyczałam... Czułam się tutaj taka samotna... Nie mam wsparcie w rodzinie, on był zawsze najważniejszy, najbliższy, jedyna osoba, której mogłam się zwierzyć i wypłakać. Przez 5 miesięcy odwiedził mnie 3 razy !! zawsze z pretensjami. To ja gnałam do niego po ciężkim tygodniu pracy. On mieszkał z rodzicami, interesowało go tylko jego hobby i praca dorywcza, tak żeby mieć na zachcianki. Ja pracowałam ciężko, zeby sama się utrzymać, bo nie mam pomocy ze strony rodziców i zawsze staram się być samodzielna. No i .... wcześniej poznałam przypadkowo pewnego Anglika, pisaliśmy koleżeńskie maile przez kilka miesięcy. Postanowił mnie odwiedzić po kilku miesiącach, spędziliśmy sporo czasu razem, ostatniego wieczoru wyznał mi, że bardzo mu na mnie zależy, że boli go w jaki sposób traktuje mnie mój chłopak, pocałował mnie, uciekłam. Następnego dnia przed jego odjazdem jeszcze raz o tym porozmawialiśmy, powiedział, że nie może o mnie zapomnieć od kilku miesięcy, że wie, w jakiej jestem sytuacji, ale chce zawalczyć, bo uważa, że zasługuje na coś lepszego, niż otrzymuję od mojego chłopaka. Pocałowaliśmy się i przytulali...tak bardzo potrzebowałam czyjegoś ciepła i czuć się dla kogoś znowu ważna. Do niczego więcej nie doszło. Po kilku dniach napisałam mu maila, ze nic między nami nie może być więcej, gdyż zależy mi na moim chłopaku. Tymczasem mój chłopak sprawdził mój komputer, znalazł tego maila i .... zerwał ze mną. powiedział, że niczego się nie nauczyłam, że nie może być z taką osobą. Oczywiście powiedział, że planował mnie poprosić wreszcie o rękę i zamówił pierścionek, a ja wszystko popsułam. Wiem, wiem, nie powinnam tego robić, ale nie planowałam tego, to stało się nie spodziewanie. On oskarża mnie tymczasem nie pamiętał, jak nie zadzwonił do mnie nawet w Wigilię, i przepłakałam przez niego cały dzień, że nigdy nie chciał mnie odwiedzić, że planowaliśmy razem ślub, byliśmy już obejrzeć salę, ale jak widziałam jego reakcję to zrezygnowałam. Która kobieta chciałaby wychodzić za mąż widząc, ze mężczyzna tego nie pragnie. Cały czas obwiniam się o tą sytuację. Znajomi mówią, że nie powinnam, że dużo leży też po jego stronie. Nie potrafię się z tym pogodzić, że nie jesteśmy razem. Wiem, że to brzmi banale, ale wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni, mamy takie same pasje, zainteresowania, kochamy góry, wspinaczkę, wieczorne gadanie przy ognisku. Niedawno zaczęłam się spotykać z tym Anglikiem, widzieliśmy się kilka razy, patrzę na wszystko bardzo sceptycznie, ale muszę powiedzieć, ze to cudowny facet : inteligentny, czuły, wrażliwy. Boję się jednak tego związku, odległość jest ogromna, moja przeszłość wciąż gdzieś obija się na dnie serca. Zaczęłam myśleć o tym, żeby spróbować jeszcze raz z byłym chłopakiem, boję się, że on mi już nie zaufa na nowo, strasznie się boję, ale boję się tego, iż on mnie obwinia o wszystko i nie widział wad w sobie, a to znaczy, że z jego strony chyba by się nic nie zmieniło: potrafiłby mnie zostawić znowu gdzieś samą bez wsparcie, nie dzwonić, nie odzywać się. Wierzę jednak, że przetrwaliśmy tak wiele burz, kłótni i łez, iż gdybyśmy tylko potrafili o tym porozmawiać i obydwoje określić sowje wady mogłoby nam ie udać. Ja go nadal kocham, nie wyobrażam sobie przyszłości z nimi innym póki co. Myślicie, że warto spróbować, czy lepiej odpuścić, bo on mi nigdy nie wybaczy , a sam również się nie zmieni? A może po takiej sytuacji ludzie dojrzewają, może to jest jak terapia wstrząsowa. Nigdy tak naprawdę nie zerwaliśmy ze sobą i to nowa sytuacja. Ja wiem, ze gdybym tylko trafiła na kogoś, kto dał by mi poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa czułabym się szczęśliwa i na pewno takie sytuacje nie powtórzyłyby się, mimo tych dwóch historii nie jestem typem kobiety, która tylko myśli o facetach itp. Potrzebuję po prostu pewności, stabilizacji, którego brakuje mi od dzieciństwa, a wtedy na pewno udałoby mi się stworzyć szczęśliwy związek. Ale czy on potrafiłby się zmienić i dać mi to? Mam takie mętlik w głowie, znam go dobrze i znam siebie. Wiem, że całe życie będę go wspominać i myśleć, co by było gdyby... wiem, że on też, bo pomimo twardej "otoczki" jest ogromnie wrażliwym człowiekiem. Co robić , czy powinnam walczyć ? czy też odpuścić nawet jeśli miałabym cierpieć przez długi czas i dać szansę temu drugiemu ? Wiem, że niektórym ta historia może wydać się dziecinna, rozstanie przez pocałunek itp. , ale mam 30 lat i sama się dziwię, że spotkało mnie coś takiego. Proszę o rady i dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca moje spowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dwa razy zdradzilas
i jeszcze masz pretensje ze on taki czy owaki? :o lecz sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jami
przeżywałam takie historie jak miałam jakieś 16 lat:) musisz się zastanowić czy naprawdę kochasz go i czy on będzie w stanie zapewnić poczucie stabilizacji, czy nie będzie ci wypominał tych "romansików". jeśli masz wątpliwości, może czas na inny związek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dwa razy zdradzilas
nie romansikow tylko zdrad, durna kwoko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jami
durna kwoka to może ty jesteś. nie dla każdego zdrada oznacza to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość isaas
Hej, doskonale Cię rozumiem bo jestem w bardzo podobnej sytuacji i wcale nie jest to dla mnie dziecinna historia. Też mam straszny mętlik w głowie. Mam 23 lata i jak do tej pory jest to najtrudniejszy okres w moim życiu. Byłam z chłopakiem 5,5 roku ale układało nam się tak średnio chociaż byłam pewna że on mnie bardzo kocha. Ostatnio jak się pokłóciliśmy nie odzywaliśmy się do siebie i zaczęłam się spotykać z chłopakiem którego znam z pracy. Było super bo to cudowny chłopak chociaż jest 3 lata młodszy to jest bardzo dojrzały i odpowiedzialny. Ale po tygodniu zaczęły wracać wspomnienia z tamtym w końcu 5 lat nie da się tak łatwo zapomnieć. I zerwałam z tamtym z pracy ale nie miałam pojęcia że on tak się we mnie zakochał że płakał przeze mnie tak go zraniłam a na drugi dzień w pracy wszyscy się mnie pytali co mu zrobiłam bo był strasznie załamany i do nikogo się nie odzywał. A jak się spotkałam z tym co jestem 5 lat to myślałam o tamtym. Najgorsze jest to że ranię obydwóch i czuję się strasznie podle. Dałam sobie na razie spokój i nie jestem z żadnym, muszę to wszystko przemyśleć. Jest mi bardzo ciężko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dwa razy zdradzilas
wszystkie jestescie podle,zaklamane i dwulicowe😠

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×