Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kissssunia

CÓRKA FACETA MANIPULUJe

Polecane posty

Gość kissssunia

mam problem z córką mojego faceta. jprzyjechała na 1,5 miessiaca i manipuje nim, zachowuje się jak jakaś dzidzia,pjechaliśmy paczką na wczasy, a on ciagle z nią pod ręke, jak jakieś syjamskie bliźnieta. a ja jak jakiś pies z tyłu..przeciez ona ma 15 lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Koksss33
porozmawiaj o tym ze swoim facetem, powiedz mu, co czujesz i zrozum też jego córkę. zapewne ona czuje się z tym wszystkim dziwnie biorąc pod uwagę, że jej ojciec spędza tak dużo czasu z inną kobietą. pozwól jej nacieszyć się tatą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o tak o
a co Ty myslalas, corka to corka a dziewczyne zawsze mozna zmienic. Poza tym zrozum ze jezeli widzi sie z nia raz na jakis czas to chce z nia spedzic troche czasu, Ciebie ma na codzien.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i uważacie...
...że to jest normalne? Córka jak partnerka, a partnerka jak pies?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Koksss33
nie, może to źle zabrzmiało, dlatego też na początku napisałem, żeby porozmawiała z facetem i powiedziała mu jak się z tym czuje, ale jednocześnie żeby zrozumiała w jakiej sytuacji znajduje się córka. ktoś obcy odbiera jej ojca, więc będzie na siłę ci pokazywała, kto tu rządzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 123edr
przesadzasz przyjechała na jedyne 1,5 mc nie wiem ile widują sie ogólnie w roku ale pewnie mało wiec niech sie małolata nacieszy i wydaje mi sie ze Cie po prostu nie polubiła... zamiast marudzić zbliż sie do niej :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o tak o
bez przesady corka jak corka, a partnerka jak partnerka. Czy ty musisz byc caly czas uwieszona jego ramienia? Daj im troche czasu to jest jego corka, jak juz pisalam z nia tez chce spedzic troche czasu, w koncu jest jej ojcem. Daj im spokoj i nie rob scen. Pozwol dziecku spedzic wakacje z ojcem w spokoju, wiazalas sie z dzieciatym to powinnas wiedziec ze tak bedzie na bank. Teraz pogodz sie z tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edgard
Nie broncie tatusia,nie macie pojecia o czym piszecie Kobiety,nowa partnerka nie jest winna np rozwodu i ze malolata widzi mniej tatusia,tatus czesto widzi w corce swoja ex zone i zamiast traktowac ja jako dziecko trzyma pod reke,mimo,ze przechodnie odbieraja ich jako pare dziwolagow.Zostawiac nowa partnetrke jak psa,to ponizej normy,dziecko jest zawsze dzieckiem,ale jakies reguly obowiazuja.Jak proawdzi swoj "cud natury" pod reke lub za reke,to nie powinen zaniedbywac nowej Kobiety.Tak sie sklada,ze mialem takiego kolege ,ktorym w doslownym znaczeniu manipulowala corka."Biedne" dziecko,jak sobie zdalo sprawe,ze tatus jednak ma wziecie i znalazl fajna dziewczyne,to probowala tak nim sterowac,aby wszystko bylo dla niej,a najbardziej kasa.Tatus sie jednak dowiedzial,ze coreczka byla glowym sprawca rozpadu malzenstwa,bo gdy pracowal na kontrakcie zagranicznym,liczyla sie tylko kasa i jej rozwalanie,zatem corka namowila" biedna" zone na zalozenie profili na sympatia,badoo,interia i netlog itd,a nawet profilami zarzadzala...Wszystko z nudy i proznosci,i egoizmu.Tatus nie dowierzal,ze jego idol cos takiego zrobil..takie dzieci to hanba,niestety niektore kobiety rodza cos takiego i manipuluja nawet po rozwodzie facetami.rada dla Pani,ktora chodzi z tylu jak pies za facetem,zmien faceta,takich rzeczy sie nie mowi,to normalne,ze nowa Partnerke nie powinno sie zaniedbywac ani traktowac gorzej do dziecka.jak tatus tak tekskni za coreczka,niech do niej wraca,a moze i do zony.Nikt nie jest psem,aby znosic takie zachowania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ależ absolutnie się z tym nie gódź. Nie powinno tak być, a zostawianie Ciebie z tyłu to brak szacunku do Ciebie, a to nie pozwalaj, bo będzie tylko gorzej ps. A po co z nimi jesteś cały czas?? jak mój ma młodą na dwa tygodnie, to ja jadę do Mamy i mam ichc gdzieś, niech się sobą nacieszą, a mąż niech sam obsługuje Panienkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ty jestes kobieta bluszcz
zrób tak jak juz napisano wyjedz a jesli nie mozesz zmienic miejsca zamieszkania, to wykorzystaj ten czas na spotykanie sie z kolezankami, uprawianie sportu i innych fajnych rzeczy. A twój facet tez za tobą zatęskni jak za córką. Pomyśl kobieto...pomyśl... i bądź jak zołza w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mężczyźni kochają kobiety pewne siebie, znające swoją wartość, nie obrażające się o byle co. A nie lubią wlekących się za nimi jak kule u nogi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ty jestes kobieta bluszcz
dopiero teraz zobaczyłam,że to stary temat:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dura lex
A teraz mamy już 2013 rok, temat stary, ale może ktoś ma też podobny problem. Jestem w podobnej sytuacji, mam 35 lat, narzeczony (bo chcemy się pobrać w tym roku) jest starszy, rozwodnik, ma jedynaczkę, ukochaną córunię (22 lata). Młoda, mimo że wydaje się, że mnie lubi (albo tak udaje hmmm), wg mnie manipuluje ojcem - ma 22 lata a przy nim zachowuje się jak podlotek, dziewczynka z podstawówki, głos jej nagle staje się infantylny, z takim dziecięcym zabarwieniem - same wiecie. Ma chłopaka z którym u nas kiedyś była na wakacjach (mieszkamy i pracujemy w innym mieście), śpi z nim, współżyje, zgrywa dorosłą - a do ojca jak smarkulka. Zresztą bardzo dobrze wie, co robi. Rok temu była u nas w czasie Świąt moja mama i ona. Po obiedzie, siedzimy sobie przy stole i nagle Kasia (nazwijmy ją Kasia) lat 21 mówi "ojej, ojej, muszę do łazienki, muszę zrobić kupkę..." Ja myślałam, że spadnę z krzesła, moja mama też, jedynie narzeczony nic nie słyszał. Wystawianie nóg na stół to jej chyba codzienne zachowanie, narzeczony na to pozwala, jedynie gdy ja się zjawiam, to je ściąga, albo ściąga wtedy, gdy ja jej zwrócę uwagę tonem żartobliwym ale nie znoszącym sprzeciwu. Gdy Kasia u nas jest ja po nich nie zmywam - najwyżej kuchnia obrośnie brudem. Na szczęście już kilkakrotnie narzeczony zwrócił jej uwagę, by pozmywała. Sam też to robi. Rok temu, podczas obecności mojej mamy i pobytu u nas Kasi byliśmy wspólnie na zakupach - i było tak samo, oni pod rączkę, kilkanaście kroków naprzód, za rączkę, obijanie się bioderkami o siebie - wiecie, jak to może wyglądać. A ja z tyłu, jak pies. Dobrze, że mama była ze mną, przestałam na nich zwracać uwagę, oni jeszcze bardziej wysforowali, w końcu zniknęli nam z oczu, ja się gdzieś zatrzymałam przy jakiejś wystawie (nie będę przecież z moją mamą za nimi leciała jak jakaś nawiedzona!) - no i tak się skończyło, że narzeczony się spostrzegł, że chyba mnie nie ma w polu widzenia i pół godziny zeszło mu na szukaniu, bo mi się telefon rozładował. Potem chyba dotarło do niego, że może wypadałoby by zmienił zachowanie i odtąd pilnował mnie i za rękę trzymał mnie. Notorycznie zwraca się do Kasi per kochanie (przy czym do mnie też i czasem jest taka sytuacja: on woła "kochnie!"- ja i Kasia (jeśli akurat jest) razem: "tak?". W końcu zaczęłam, bo mnie już żenowała ta sytuacja, pytać kogo woła. Oprócz kochania jest słońce, słoneczko, kotku. Akurat ja tego nie rozumiem - mój Tato bardzo mnie kochał, ale ja nigdy się tak nie zachowywałam ani On nigdy się tak nie zachowywał. Za rękę - tylko z mamą. To my, córki - chodziłyśmy z tyłu, jeśli już. Wszelkie kochania, słoneczka, zdrobnienia - tylko i wyłącznie zarezerwowane dla mojej mamy, do nas - po imieniu albo "córeczko" (nieczęsto). I to było dla mnie najnormalniejsze, znałam swoje miejsce i w życiu by mi do głowy nie przyszło tak się zachowywać! Kasia jest też mistrzem w manipulowaniu ojcem, jeżeli chodzi o pieniądze i niestety im jest starsza, tym jest gorsza. Dwa lata temu chciałam wyłączyć komputer, ale był włączony ekran GG. Nie czytałam rozmowy, ale w oczy rzuciło mi się pytanie kogoś do Kasi, czy ma już Iphona. Ona na to, że jeszcze nie, ale tak ojca ZBAJERUJE, że go jej kupi. Zagotowało się we mnie, nic nie powiedziałam o tym, ale od tej pory jestem na Kasię i jej zachowanie bardzo wyczulona. Na szczęście nie doszło do zakupu Iphona, bo narzeczony po prostu nie miał pieniędzy o czym powiedział Kasi, gdy ta próbowała "pięknie prosić" o Iphona. W grudniu Kasia się poślizgnęła i złamała sobie kości śródstopia. Był przy niej ktoś z rodziny, kto jest lekarzem i ma znajomości. Ten ktoś załatwił Kasi zespolenie kości prywatnie, nie na NFZ. O czym Kasia poinformowała mnie smsami. Informując jednocześnie, że to kosztuje 6 tysięcy. I że ona i ta osoba z rodziny postanowiły zrobić operację prywatnie, bo nie wiadomo, kto jej będzie robił na NFZ i w ogóle a jakim efektem. I że ona będzie musiała oddać te pieniądze. Ja na to odpisałam "oddasz na pewno" i od tej pory cisza na ten temat z mojej strony, bo mnie rozszarpie, jak sobie pomyślę, że: -tysiące ludzi w Polsce się łamie i ma operacje robione przez NFZ, nie stać ich na prywatne fanaberie, nic im się nie dzieje, wracają do normy - nogi Kasi są chyba ze złota albo jakieś inne -ta osoba z rodziny (bardzo bogata, kilka praktyk lekarskich) dyskutowała z Kasią, która nie zarabia, bo studiuje o operacji i kosztach zamiast z narzeczonym. Poza jego plecami podjęły decyzję o tak kosztownym zabiegu, za który teraz on (o, pardon - Kasia) będzie musiał płacić -nikt nawet nie pomyślał, czy narzeczony ma pieniądze, czy nie będzie musiał brać dodatkowych godzin, by zarobić na córkę, czy narzeczony nie ma własnych planów na ten rok -w rozmowie narzeczony mi powiedział "a co, dziecku mam nie pomóc?". Ja na to, że oczywiście, musi pomóc, ale powiedziałam mu to wszystko, co pisałam powyżej. On na to milczał a potem powiedział "poradzimy sobie". Ja na to, by było jasne "jestem pewna, że SOBIE PORADZISZ". W tym wypadku nie zamierzam się dołożyć ani groszem do tej historii. Jeszcze wiele takich kruków by się znalazło. W każdym razie jak Kasię lubiłam jako nastolatkę, jak była fajna, grzeczna, tak teraz w wieku 22 lat tak okropnie się zmieniła, na gorsze. Mam tylko nadzieję, że narzeczony to zobaczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dura lex
Mam nadzieję, że ktoś czyta to...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miliana23
Niestety kobietko ale z tego co piszesz to wciąż będzie córeczka manipulowała aż twój narzeczony przejrzy na oczy a jak nigdy nie przejrzy?Pamiętaj że jeszcze mozesz sie z tego wycofac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dura lex
Widzisz, kocham go no i szkoda tych wspólnych 7 lat...wiem, że to głupie tłumaczenie ale tak właśnie jest. Kasia była bardzo fajną nastolatką. Gdy zrobiła się niewiele starsza (22 lata, co wg mnie nie jest dorosłością, niestety) - zmieniła się i to na gorsze. Wie, jak manipulować, wie kiedy zachowywać się jak dziecko, jak wpłynąć. Narzeczony tego nie widzi i robi się coraz bardziej przeczulony na punkcie córki. Pozostaje mi chyba tylko albo zacisnąć zęby albo czekać na to, aż on "dorośnie". Czy wszyscy mężczyźni są tak ślepi w stosunku do swoich córek, zwłaszcza jedynaczek i "porozwodowych"? Nie widzą, że bardzo często one to wykorzystują w "białych rękawiczkach". Aha, jeszcze jedno - tak się zastanawiałam, czy 800 zł alimentów to dużo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×