Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Historia mojego życia

Historia mojego życia...

Polecane posty

Gość Historia mojego życia

Chciałabym Wam opowiedzieć moją historię, chociaż pewnie nie jest wyjątkowa. Przeżyłam w życiu dużo więcej szczęścia niż wielu z Was. Około 300 dni, z których każdy był cudowny, niepowtarzalny, setka "naszych miejsc", tysiące wspomnień, byliśmy oboje bardzo szczęśliwi. Mogę się założyć, że dla Was brzmi to bardzo banalnie. Nagle postanowił mnie zostawić, bez powodu, odszedł, zostawił mnie zapłakaną, bez sensu życia, zapadł się pod ziemię. Ale podniosłam się, poznałam innego mężczyznę, poznałam dojrzałą miłość. Często wracałam do tamtych wspomnień, często przeglądałam kartki pamiętnika, ukradkiem spoglądałam w stare zdjęcia lub zatrzymywałam się w kwiaciarni tylko po to żeby popatrzeć na słoneczniki. Wyszłam za mąż, zaczęliśmy budowę naszego domu, planowaliśmy dziecko. Realizowały się kolejno moje marzenia. Byłam zmęczona wieczorem, to była niedziela, wyszłam na spacer dookoła zalewu, zajmuje to maksymalnie półtorej godziny więc mogłam sobie na ten luksus pozwolić. Siedział na ławce ze słuchawkami w uszach. Zmienił się, minęło w końcu pare lat. Pamiętam jak był ubrany, jak podniósł wzrok i zza okularów spojrzał na mnie. Tego co poczułam nie potrafię wyrazić słowami, tysiące igiełek wbijających się w serce, cały porządek zbudowany w głowie zamienił się w gruzy, stałam jak wryta. Podszedł powoli, delikatnie mnie objął i powiedział, że bardzo się cieszy z naszego spotkania. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko, tłumaczenia, potok słów, łzy, obudziłam się rano w hotelowej pościeli obok mojego mężczyzny marzeń, zaobrączkowanego już, tak jak ja. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam kilkadziesiąt nieodebranych połączeń, wtedy wróciła rzeczywistość. Wróciłam do domu. Żyłam chwilę podwójnym życiem... Byłam żoną dla męża i kochanką dla ideału sprzed lat. Sprawy takie jak podmurywka wydawały mi się zbyt błahe żebym mogła się nimi w ogóle interesować. Znów dostawałam codziennie słoneczniki, dostawałam setki sms-ów, byłam adorowana, uwielbiana, mówiłam z wielkim entuzjazmem "kocham", znów zaczęłam biegać codziennie, chciało mi się chcieć. W końcu mąż się domyślił, że coś jest nie tak. Kazał mi wybierać. Napisałam długiego rozpaczliwego e-maila pożegnalnego w którym słowa miłości łączyłam z nadzieją, że z żoną będzie mu lepiej. To był nasz ostatni kontakt. Aktualnie jestem w trakcie separacji. Nie potrafiłam być szczęśliwa z mężem, a on nie potrafił mi wybaczyć. Nie mam zamiaru szukać kontaktu z tamtym mężczyzną, nie chcę niszczyć jego małżeństwa tak jak zniszczyło się moje. Nie szukam porady, ani wsparcia. Po prostu chciałam się komuś wyżalić. Leżę sama w łóżku i słucham starych wspomnieniowych piosenek, w mieszkaniu oprócz mnie jest tylko Sara, pies, którego mi mąż zostawił. Zostałam zupełnie sama, ale i tak mogę powiedzieć, że miałam piękne życie. Szkoda, że się skończyło zanim dobiłam do trzydziestki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ehhhhhhhhh/
Posluchaj- czasami tak dziwnie toczy sie zycie. Ale pamietaj- jeszcze odnajdziesz swoje szczescie. Wiem, co mowie. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×