Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość monikaaaa21

Sylwester..

Polecane posty

Gość monikaaaa21

Otóż jesteśmy z chłopakiem kilka miesięcy. Planujemy wyjechać na Sylwestra w góry na jakies 3-4 dni. Jako ze wiadomo termin trzeba zaklepac duzo wczesniej, bo potem nie ma miejsc, spytałam rodziców gdzie by było lepiej jechac (miejscowosc). A moi rodzice ze absolutnie mnie nie puszczą sam na sam na kilka dni. Dodam ze mamy 21 i 23 lata. Ja co prawda nie pracuje, ale odłożyłam sobie troche kieszonkowego i na wyjazd by starczyło. Pytanie tylko czy zarezerwowac miejsce i w grudniu oznajmić że wyjeżdżam czy "prosić" o pozwolenie? Mam 21 lat, nie jestem dzieckiem i nie wyobrażam sobie jak moga mnie "nie puścić". Z drugiej strony gdyby faktycznie tak zrobili a wczystko by było zaplanowane głupio by wyszło przed chłopakiem.. zaś gdybym oznajmiła ze jade nie wiem czy rodzice by nadal lubili mojego chłopaka i nie wiem jaki by mieli stosunek do mnie.. co robic help..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monikaaaa21
aha i chodzi im wiadomo o sex - z tym ze my sobie ustalilismy ze czekamy do slubu, ale rodzice oczywiscie wiedzą swoje :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość porozmawiaj na spokojnie
z rodzicami,powiedz,ze doskonale rozumiesz ich obawy,ale juz nie ejstes dzieckiem i wiesz co to dopowiedzialnosc,i zapytaj czy pamietaja jak byli mlodzi,ze juz zaplanowane i zaliczka wplacona ktorej Ci juz nie zwroca,powinno podzialac ,ale bez wyrzutow ze jestes dporosla i nie maja praa,bo maja utrzymuja Cie,powodzenia!:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monikaaaa21
jakies jeszcze rady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia sssss
Monika, w głowie mi się nie mieści jak można "nie puścić" na wyjazd 21-letniego dziecka ?! ("dziecka"?) hehe, jestem Twoją rówieśniczką i rzeczywiście nie stanęlam jeszcze na własnych nogach bo rodzice mnie UTRZYMUJĄ póki się uczę...a więc mają świetny argument i prawo do kontroli nade mną. Miałam b. podobną sytuację i użyłam takiego argumentu : "mamo, gdybyśmy chcieli iść z sobą do łóżka, to już dawno by do tego doszło, a Ty nie miałabyś o tym zielonego pojęcia. Do sexu nie jest potrzebny wyjazd - wystarczy tzw.*wolna chata*. Okazji było wiele a my z nich nie skorzystaliśmy. A wsolny wyjazd wcale nie oznacza nawet tego, że będziemy spać w jednym śpiworze!" - i rzeczywiście, weźcie DWA śpiworki. Rodzice , gdyby się zastanowili nad sensem tego argumentu który Ci przytoczyłam, na pewno przyznaliby Ci rację. Ale oni patrzą schematycznie: wspólny wyjazd=seks I co najważniejsze- mojej mamie kiedyś wyrwały się takie słowa: "no to rób co chcesz, ale ja Ci na to nie pozwalam ŻEBYŚ POTEM NIE MIAŁA DO MNIE PRETENSJI ŻE CIĘ NIE USTRZEGŁAM PRZED PROLEMAMI" Rozumeisz? chodzi o to, że rodzice lepiej zniosą wiadomość o tym że masz problemy (np. ciąża) jeśli zdadzą sobie sprawę że nie mogli temu zaradzić, niż kiedy będą się obwiniać (mama: "cholera! jak ja mogłam jej pozwolić na ten wyjazd?! przecież gdybym jej nie puściła to by teraz nie była w ciąży!!!" i tak o to Twoi rodzice by się obwiniali...bo oni ciągle wierzą że mają wpływ na Twoje życie i że jeszcze mogą CIĘ UCHRONIĆ. Już rozumiesz sposób myślenia rodziców? :) No to życzę powodzenia w negocjacjach :) pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monikaaaa21
dzięki wielkie za odpowiedź - skorzystam na pewno w negocjacjach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×