Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kajtek24

rodzice - żona

Polecane posty

Chciałbym się z Wami podzielić pewnym problemem. Nie lubię roztrząsać życia prywatnego wśród rodziny i znajomych. Tutaj jestem anonimowy i w związku z tym posanowiłem się podzielić kłopotami w moim związku licząc na obiektywne opinie. Problem tkwi w realcjach moi rodzice - żona. Oboje z żoną pochodzimy z różnych miast oddalonych od siebie 170km. Po studiach zacząłem szukać pracy w mieście żony a gdy ją dostałem zapuściłem tu korzenie. Potem był ślub, dziecko. Jesteśmy małżeństwem od ponad 2 lat i mieszkamy rzecz jasna razem w mieszkaniu które kupili teściowie za co oczywiście jestem bardzo im wdzięczny. Problemem od zawsze były moje wizyty w mieście rodzinnym. Moi rodzice prezentują postawę - jesteś dorosły synu - wyfrunąłeś z domu musisz nauczyć się życia, musisz umieć starać się radzić sobie sam. Dlaczego o tym piszę. To był jeden z pierwszych powodów naszych kłótni. Rodzice nie dołożyli się do mieszkania które kupowane było jak nie byliśmy jeszcze narzeczeństwem. Generalnie nie wspomagali mnie w cięższych chwilach finansowo i nie dokładali się do życia. Swoją drogą nie należą do osób zamożnych. Mam taką naturę i pewnie tak byłem wychowany że nigdy nie czułem do nich o to urazy i zawsze ich usprawiedliwiałem. Teściowie którzy są na miejscu pomagają jak mogą, spłacają nasze mieszkanie, jak trzeba pomagają i w dużym stopniu uczestniczą przez to w naszym życiu. Te dwie postawy były podwaliną do poważnych kłótni, żóna zarzucała mi że mają nas w 4 literach, że nie obchodzi ich nasze życie i jeśli tak to nasz postawa powinna być taka sama. Żona rościła sobie w związku z tym prawo do ograniczania wizyt u nich i to powodowało następne problemy. Zanim byliśmy narzeczeństwem zarzucała mi że chcę ich odwiedzać co 2-3 miesiące. Miała pretensje że chcę jeździć tam sam czego jako kawaler nie uważałem za coś dziwnego. Rodzice nigdy nie byli nastawieni negatywnie do niej,ale widzieli że kontakty się urywają i przeczuwali że to pod wpływem żony jeźdzę żadko. Oczywiście w kontaktach z rodzicami żona była zawsze bardzo miła mimo że przez powyższe nie za bardzo za nimi przepadała. Podczas jednej z naszych wizyt u nich gdy chcieliśmy oznajmić moim że się zaręczyliśmy, usłyszała z ust rodziców że jest zaborcza, że to nie służy związkowi. Ja nic nie powiedziałem. Wiem że powiniennem mimo wszystko zareagować i nie pozwolić na takie rozmowy w tak wyjątkowym dniu. Od tamtej pory żona znienawidziła moich którzy uważali że w rodzinie wszystko się mówi i że nie powinna mieć urazy. Niestety uraz ma do dzisiaj - 3 lata po. Mimo że tak nie jest, przekonana jest że jej nie akceptują nie lubią a jak zaprzeczam to jest awantura. Opisywać mógłbym bardzo długo różne sytuacje. Dzisiaj sytuacja wygląda tak że żóna nie chce jeździć do swoich teściów wogóle. Nie chcę Was zanudzać bo i tak tekst jest długi ale powiedzmy że było"starcie" na linii mama-żona. Żona czuje się urażona. Nie wnikam w szczegóły, ale zakładając że ma racje czy ma prawo wymagać ode mnie lojalności kótra powinna w jej miemaniu polegać na tym że nie odwiedzam moich rodziców? Ja jeźdzę nieraz do miasta rodzinnego z pracy i kłótnia jest nawet o to że chcę wpaść na kawę. Żona twierdzi że jestemn nie lojalny że skoro tak się zachowują moi (to długa historia-więc przyjmijcie nawet wariant że nie w porządku wobec niej) to nie powinienem się z nimi spotykać. Jakie jest Wasze zdanie. Czy bez względu na stosunki żona-rodzice można komuś ograniczaćkontakty z rodzicami? Dodam że do tej pory wizyty u moich odbywały się 3-5 razy w roku i były to wypady na jedną noc więc pomijam tu fakt nie spotykania się ze starymi znajomymi itd. co o tym myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja uważam, że Twoja żona przesadza. Nie ma prawa zabraniać Tobie widywania się z rodzicami! I co dziecko też dziadków nie widuje? Bo o dziecku coś pisałeś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ppp22
moim zdaniem ona niema prawa tak robic, zeona ma problemy z twoimi rodzicami to nieznaczy ze Ty nieiemozesz spotkac sie zrodzicami.Twoja zona przesadza.ja mam tez problem z moja tesciowa ale nawt jesliby kiedykowiek doszlo do wielkiej klotni nigdybym niezabronila mojemu mezowi spotkan z rodzicami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwne....
Nie ma pawa (!) ci zarzucać nielojalności, gdyż chodzi tutaj o twoich rodziców, których masz tylko jednych a nie o przyjaciół, których można dziś mieć, jutro nie albo zamienić na innych. Twoja żona nadużywa praw małżonki zaborczej. Podejrzewam, że chciałaby stworzyć wspólnie z tobą "komitywę", czyli taki solidarny układ, którego celem jest utrata kontaktu z twoimi rodzicami w odwecie za doznane przez twoją żonę i ciebie krzywdy oraz za brak wsparcia w trudnych sytuacjach waszej rodziny. Opinia powyżej to wywód obiektywny. A subiektywnie odnosząc się do problemu, to nie ukrywam, że stoję po stronie twojej żony. Bo rzeczywiście twoi rodzice nie dołożyli żadnego wysiłku, aby wam było lepiej, to jej rodzice nadszarpywali swój budżet, wspierali, gotowi pomóc zawsze i pewnie o każdej porze. Twoi natomiast ograniczyli się do wyznaczenia tobie roli "autonomicznej" i do krytyki twojej małżonki (nie jestem pewna, czy oni mają również do tego prawo). To, że są teściami takimi, jakimi są, nie daje im takiego prawa. A ty nawet nie stanąłeś w jej obronie. Uważam, że coś tkwi w tym, że tak się zachowałeś. Nie wiem, czy bardziej szanujesz rodziców, od których nie masz nic, czy zonę i teściów od których masz bardzo wiele.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwne....
Do .... LiterkoweLiterki "Od rodziców ma jedna najważniejszą i najcenniejszą rzecz... życie." Życie dzieciom dają także rodzice nie do końca odpowiedzialni, a także pozbawienie uczuć! Dziecku, czasem trzeba pomóc, nawet wtedy, gdy jest dorosłe. Bardzo wygodnie jest domagać się swoich praw a jednocześnie wyręczać się teściami ze strony synowej. O tym niestety się nie da zapomnieć i słusznie uważam!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak zgodzę się. Ale autor sam napisał, że nie pochodził z bogatej rodziny, być może jego rodzice po prostu nie mieli jak mu pomóc, nie mieli na to funduszy. Nikt nie kazał, rodzicom żony kupowac mieszkania. Teraz żona będzie przy każdej kłótni to wypominała? I pamiętajmy, że rodziców się nie wybiera i mimo wszystko powinniśmy ich szanować, bo żon/mężów można mieć wielu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna kobietka.......
do Twoich rodziców należy się szacunek zawsze,nawet ,jeśli Twoja żona uważa,że do "dobrobytu" nie przyczynili się wcale...może być na nich zła,może uważać,że niewiele dali,ale nie może zabraniać Ci z nimi kontaktu...powiem więcej-przez Twój stosunek do nich pokazujesz,ile znaczy dla Ciebie człowiek,a nie to,co może dać ...rodziców nie próbuje się zmieniać-rodzice są zawsze i przez to zasługują na troskę i szacunek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziwne....
Nikt tu nie mówi o kolosalnym wsparciu. Wspiera się na tyle, na ile się może. I to jest ważne. Uważam, że powyższe opinie są zbyt jednostronne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie fair........
Moim zdaniem Twoja żona nie ma racji - niezależnie jaką postawę prezentują Twoi rodzice, zasługują na szacunek od Ciebie jako od dziecka. Nie jeździsz do nich codziennie tylko kilka razy w roku. Swoją postawą udowadnia, że rzeczywiście jest zaborcza. A swoją drogą jeśli żona Ci "zabroniła", to jesteś w stanie zapomnieć, że masz rodziców????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Napisze Ci cos ze swego
doswiadczenia. Mam 26 lat. Mam brata ktory ma 35 lat i od 14 lat jest zonaty i ma dwoje dzieci. On i jego rodzina nie utrzymuja z nami kontaktu od ponad 3 lat!!! To wszystko jest pod wpywem jego zony. Zmusila go, zeby on zerwal z nami kontakt. My - jego rodzina nie wiemy gdzie mieszka, nie znamy numeru telefonu. Wierz mi, ze mi jako jego siostrze, a takze naszym rodzicom peka serce. Jego dzieciaki do dzis snia mi sie po nocach z teksnoty. Moja bratowa od poczatku nie dogatywala sie z moja matka. Ja bylam po jej i mego brata stronie. Jednakze z biegiem czasu rowniez mi wyrzadzila wiele krzywd i w koncu wyrzekla sie i mnie i mego ojca i calej rodziny. Ja nie bylam nigdy dla niej zla, do tej pory tego nie rozumiem. Wrzucila nas wszystkich do jednego worka mowiac, ze nic im nie pomagalismy co wcale nie bylo prawda - moi rodzice dali im naprawde duzo, w tym dom z dzialka, 2 samochody i duzo kasy, ale dla niej to zawsze bylo i bedzie malo. Takze uprzedzam Cie - nie sluchaj zony. Nie ma prawa izolowac Cie od rodzicow. Przypomnij jej ze to dzieki nim, ona ma Ciebie, ze to oni Cie stworzyli i wychowali. Jesli ona nie chce do nich jezdzic - jej sprawa, ale Ty i wasze dzieci powinniscie.Nie rob rodzicom tego, co moj brat z bratowa nam - to bardzo boli. Poza tym sam pisales, ze oni nie maja pieniedzy, Twoja zona wiedziala za kogo wychodzi za maz. Skoro oni nie maja pieniedzy, to jak maja Wam pomoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Palina041
Żona nie ma prawa zabraniać Ci wizyt u rodziców. Możesz do nich jeździc tak często jak chcesz. A to że oni sie namwzajem nie lubia, to jest zupełnie inn a kwestia. Jej charakter nie do końca podoba sie Twoim rodzicom, a Twojej żonie ich charaktery. Ale to nie znaczy, że w imie lojalnośc, masz nagle zerwac kontakt z rodzicami, no przesada na maska po prostu :/ Nie doś, że i tak jeździsz tam żadko, chociaż wcale nie jest to taka strasznie duża odległość, to jeszcze chce żebyś wogóle tam nie jeździł. Strasznie przesadza ta Twoja żona. A jeśli chodzi o starych znajomych, bo jak napisałeś z nimi też sie nie widujesz, to sorry, ale dla mnie to jest jakies nieporozumienie. Nigdy nie rozumiałam takiego zachowania, że ktos poznaje kogoś i w związku z tym po jakimś czasie zrywa całkiem kontakt z dawnymi kumplami lub przyjaciółmi, tak jakby przez te wszystkie lata nie byli oni ważni, jakby sie ich wogóle nie lubiło i tak naprawde miało zawsze głęboko w dupie. Takie coś zawsze było dla mnie na maksa niezrozumiałe :/ Z tego co piszesz, to uważam, że Twoja żona jest zaborcza i to bardzo, zwłaszcza jak chce żebyś zerwał kontakt z rodzicami, masakra :/ Na Twoim miejscu bym na nia nawrzeszczała i powiedziała, żeby sama zerwała kontakt ze wszystkimi swoimi znajomymi oraz z rodzicami skoro jest taka mądra. Co z tego że jej rodzice wam pomagają finansowo, a Twoi nie, jak nie maja pieniedzy, to nagle wam ich nie wyczarują, poza tym to ich pieniadze, nie musza Ci niczego dawać :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×