Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość viviann

Chłopak którego poznałam wyznał mi ,że jest Świadkiem Jechowy

Polecane posty

Tych jak to mówisz bzdur , wyznań tzw. odszczepieńców można znaleźć bardzo dużo . Myślisz,że wszyscy kłamią? Rodzice twojej przyjaciółki widocznie już zaczęli indoktrynację , jesteś super materiałem - agnostyczka, nie będą musieli "plenic" W tobie " złej" wiary- a teksty o wspaniałej atmosferze i wzajemnej pomocy sa żywcem wyjęte z tekstów z nie wiem jak ich nazwać "terenowymi nauczycielami" . A jeszcze jedno- tak na marginesie strasznie się pogorszył poziom " nauk" w powiecie wyszkowskim- kiedyś " nauczyciele" byli bardziej namolni, teraz piec minut rzeczowej rozmowy i już ich nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tych jak to mówisz bzdur , wyznań tzw. odszczepieńców można znaleźć bardzo dużo . Myślisz,że wszyscy kłamią? Rodzice twojej przyjaciółki widocznie już zaczęli indoktrynację , jesteś super materiałem - agnostyczka, nie będą musieli "plenic" W tobie " złej" wiary- a teksty o wspaniałej atmosferze i wzajemnej pomocy sa żywcem wyjęte z tekstów z nie wiem jak ich nazwać "terenowymi nauczycielami" . A jeszcze jedno- tak na marginesie strasznie się pogorszył poziom " nauk" w powiecie wyszkowskim- kiedyś " nauczyciele" byli bardziej namolni, teraz piec minut rzeczowej rozmowy i już ich nie ma

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zonczek33
2 lata byłam z facetem, który jest świadkiem jehowy i to co przeżyłam to jeden wielki koszmar. Na początku jeszcze nie ale ostatnie hm... 8-9 m-cy przed rozstaniem. Popamiętałam świadków do końca życia i teraz jak ich widzę to omijam baaaardzo wielkim łukiem, bo nikt jeszcze takiego piekiełka mi nie zgotował. To była miłośc od pierwszego wejrzenia. On kupował piękne prezenty, przyjeżdżał do mnie tak często jak tylko mógł, jeździliśmy na wycieczki, na wspólne wakacje, planowaliśmy razem życie i... współżyliśmy. I to nie ja do tego doprowadziłam tylko on. Ja chciałam poczekac ale on bardzo chciał i tak jakoś wyszło, że i to stało się w naszym związku czymś normalnym. Pewnego razu zapytał czy chciałabym zmienic wyznanie, czy zastanawiałam się nad tym kiedyś? Powiedziałam, że nie i zdania nie zmienię, bo tak mi jest dobrze. Lubię chodzic do kościoła ale nie jestem zagorzałą katoliczką. On mi wtedy odpowiedział, że wobec tego robię wielki błąd i kiedyś tego bardzo pożałuję ale wtedy będzie dla mnie już za późno. Od momentu tamtej rozmowy zainteresowałam się tą religią. Przeczytałam wszystkie ich książki, czytałam Strażnicę i Przebudźcie się! Na allegro i od pewnego ex świadka zdobyłam bardzo stare książki świadków m.in. Harfę Bożą i całe mnóstwo innych, zdobyłam też stare wydania Strażnicy i Złotego wieku. Czytałam o tym co jest głoszone dziś i o tym co głoszono kiedyś. Zalała mnie lawina fałszywych końców świata, niespełnionych proroctw i zmian doktrynalnych. Zapytałam się wtedy mojego chłopaka jak to jest? Pokazałam mu to. Nie umiał mi odpowiedziec a po skonsultowaniu tego w zborze dostał zakaz widywania się ze mną i zakaz rozmowy na te tematy. W między czasie pytałam się go też o to gdybyśmy kiedyś mieli dzieci to czy zgodziłby się na transfuzję krwi gdyby coś się stało, a miałaby ona uratowac dziecku życie. Powiedział, że nie i że pilnowałby żebym ja też nie wyraziła na to zgody. Potem wkroczyła jego mama, która wiedziała, że po kryjomu się spotykamy nadal. Powiedziała mi, że jeśli chcę z nim by to muszę zmienic wiarę, bo inaczej on będzie potępiony, że taki związek prędzej czy później się rozpadnie. Powiedziałam, że nie zmienię wiary na co ona odpowiedziała, że w takim razie ona zrobi wszystko aby ten związek zniszczyc. Wydzwaniała do moich rodziców do domu i opowiadała im, że mają psychiczną córkę. Faktycznie robiła wszystko żeby ten związek zakończyc. W końcu postawiła mu ultimatum: albo on wybierze rodzinę albo mnie ale wtedy cała rodzina odwróci się od niego. Muszę dodac, że on miał wtedy 23 lata, był na utrzymaniu rodziców, bo studiował. Wybrał. Nie mnie. Po tym wszystkim rok czasu chodziłam do psychologa leczyc się na depresję. Pomogło. Ale wiem jedno. Świadków omijam z daleka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość retete
Moja pierwsza girl była świadkiem jechowy. Podobało Mi się, że siebie szanuje, ale wiem teraz, że na pewno by nam nie wyszło. Inne poglądy itp. I nie dała mi dupy, bo tylko po ślubie :( A tak pragnąłem wtedy, ile 18 lat miałem. Pierwsza taka poważna :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RycerzSiedmiokrążny
Co mówicie - ze nie ma rozwodów u Świadków Jehowy? Przecież są. Jak tylko jest zdrada którejś ze stron to od razu jest rozwód. Tak nawet bardziej z automatu. Czyli są rozwody, tyle, że w określonych przypadkach. Natomiast taki związek faktycznie może być trudny. Napisz jak z Twoim chłopakiem się ułożyło? I chyba bardzo trudno by było być parą Katolik i Świadek Jehowy. Znacznie łatwiej ktoś niewierzący i Świadek Jehowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bir
daleko od sj. to sekta mam kilku znajomych ktorzy przed wtapieniem do sj.byli normalni teraz to wraki psychiczne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość RycerzSiedmiokrążny
A jeżeli znam kogoś kto już jest długo SJ i to bardzo wspaniała i cenna osoba to jest to zupełnie co innego. Mi osobiście nie podobają się niektóre założenia SJ. A niektóre wręcz przeciwnie - bardzo mi się podobają. Ale to tak jak by na marginesie - bo kwestia SJ nie jest czymś co ma tu dla mnie znaczenie. Dla mnie znaczenie ma TA osoba. I tylko mam obawy przed tym co może z tego wynikać. Jak inni SJ będą na to patrzyć i czy nie będą chcieli nam zrobić czegoś przykrego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bir
z pewnoscia beda cie chcieli wciagnac do zboru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość1234
ŚJ to "połowa" rodziny ze strony mojej prawie już dorosłej córki. Miałem więc bardzo dużo okazji na wzajemne kontakty. Tamta część rodziny jest trwale podzielona ze względu na wyznanie. Druga "połówka" to katolicy. U ŚJ przede wszystkim dostrzegłem zamotanie we własnych prawdach i pół-prawdach, bo tak trzeba określić przekazywane lęki, które mają na celu wyłącznie pozyskanie cudzej uwagi, a następnie wciągnięcie w nierówną, manipulatywną "dyskusję", gdzie chodzi tylko o to, aby określona osoba biernie słuchała. Tak, to nigdy nie jest rzeczowa dyskusja. Jest stosowana literatura dotycząca różnych gotowych schematów jej prowadzenia, np. w określonych sytuacjach lub przy takich lub innych reakcjach i odpowiedziach indagowanego. Standardową sytuacją jest rozmowa o "jedynym słusznym światopoglądzie" i udostępnienie odpowiednio przygotowanej literatury, gdzie można dostrzec przerysowaną mitologiczną symbolikę, która ma wpłynąć na wyobraźnię czytelnika, który często nie dostrzega wielu jej elementów. Trzeba wiedzieć, że ŚJ są zobowiązani pisać sprawozdania z głoszenia oraz dostarczać statystyki swej aktywności. W ten sposób są oceniani i rozliczani. Za każdym razem chodzi też tylko o to, aby oni mówili. Pozostali mają słuchać i nie sprawiać żadnych problemów. Bierność w obliczu głoszonej prawdy jest jak najbardziej pożądana. To są manipulacje. Wielokrotnie jako osoba z zewnątrz byłem wręcz teatralnie, żarliwie indoktrynowany, a kiedy poprosiłem o zaprzestanie tych rozmów stałem się osobą niepożądaną, a w ostateczności niechętnie tolerowaną jako ojciec dziecka. Rzecz w tym, że moja obecność w rozumieniu ŚJ przynosi ujmę tym ludziom i ich domowi, więc muszą się z tego tłumaczyć i są gorzej widziani przez pozostałych ŚJ, muszą się bardziej "wykazywać". Jest to przy tym o tyle trudniejsze, że chodzi o bliską rodzinę Starszego, czyli prowadzącego daną wspólnotę. W praktyce te sprawy się przemilcza. Jeśli już ktoś przystąpi do Organizacji ŚJ (jak sami siebie określają) to będzie kontrolowany przez współwyznawców, czy przestrzega wyznaczonych reguł. Donosicielstwo jest źródłem pozyskiwania informacji o odstępstwach. Jeśli cokolwiek wzbudza wątpliwości, wówczas ŚJ jest wzywany na rozmowę, podczas której wielokrotnie jest maglowany, zmuszony podawać intymne szczegóły itp. Ma to charakter upokorzenia i de facto prania mózgu, ponieważ doprowadza do sytuacji, w której jedni ludzie w imię "wyższych idei" powodują traumę u drugich. Z tym, że ci pierwsi mają służyć za wzór do naśladowania, a drudzy mają się zupełnie podporządkować. Koniec końców niestety powoduje to konieczność terapii u byłych ŚJ, aby byli w stanie spokojnie egzystować w szerszym i bardziej różnorodnym świecie. U ŚJ istnieje Organizacja (samo dobro) i świat (samo zło). Swobodne kontakty między tymi sferami są zakazane. Ograniczają się do głoszenia oraz do pracy z wykluczeniem pewnych zawodów oraz sytuacji. Generalnie chodzi tu o kwestie światopoglądowe, o negowanie dowolnej tradycji i państwowości oraz powszechnych kwestii społecznych. W tym względzie ŚJ stanowią jakby świat skupiony w sobie i ciążący do środka. Osoby, które odeszły od ŚJ lub zostały wykluczone ze względu na światopogląd, kontakty lub odstępstwo od zasad przeżywają pogłębioną samotność, ponieważ Organizacja ŚJ dba o to, aby wszelkie relacje kierowały do niej właśnie. Powoduje to wyuczony brak samodzielności ŚJ w świecie zewnętrznym, gdzie są zdani na siebie w obliczu nowych sytuacji i muszą samodzielnie oraz aktywnie poszukiwać nowych rozwiązań zamiast korzystać z gotowych interpretacji i prawd dostarczonych przez Organizację. Innymi słowy ta sytuacja powoduje dużą dezorganizację życia. Co do wzajemnej pomocy i wsparcia ŚJ w ramach wspólnoty powiedzieć mogę tyle, że teoretycznie ona istnieje i jest nakazana. W praktyce jednak bywa bardzo różnie i np. alkoholikowi będą niechętnie i bez zaangażowania (bo to przecież odstępstwo) powtarzali, żeby się poprawił, a na pogrzebie (kiedy się zapije w domu lub umrze gdzieś na ulicy) wygłoszą kilka kąśliwych uwag nad trumną. Taka sytuacja miała miejsce w bliskim otoczeniu. Podsumowując, z jednej strony ŚJ są miłymi i porządnymi ludźmi, a innej gubią się w zmieniających się z czasem (nawet o 180 stopni, bo pojawiła się nowa, światła interpretacja, sic!) nakazach i zakazach swojej Organizacji, przez co narażają siebie oraz pozostałych co najmniej na rozczarowanie. Siła rzeczy dotyczy to też kobiet, które np. będąc w małżeństwie ze ŚJ są skłonione do całkowitego podporządkowania się mężowi i oddania domowi, a w przypadku rozwodu (z powodu cudzołóstwa męża) pozostają praktycznie na lodzie i w trudnej do zapełnienia pustce, natomiast współwyznawcy odwracają się na równi od obojga. W końcu to przecież sytuacja niepożądana i nie ich problem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uwazaj na niego
zeby byc jehowym trzeba wierzyc i praktykowac na własne zyczenie tam nie ma czegos takiego jak w kk niepraktykujacy więc jesli mówi ze jest jehowy to jest nawiedzony na punkcie religii ja bym takiego od razu odstawiła facet jehowy dla mnie smiechu warte takie relacje bedzie cie ruchał i kazał wolac dobry jezzzuuuu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość religie są dla słabych
psychicznie ludzi , bajki dla naiwnych bla bla bla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×