Gość s-he Napisano Listopad 20, 2009 Przed slubem zdarzylam go dobrze poznac,sprawial wrazenie idealu,niesamowicie sie staral,nosil na rekach,zdobywal szczyty i przenosil gory,byle bylo nam dobrze... Dzieki niemu (glownie jemu,bo ja bylam na rozstaju drog,studia konczylam,dopiero stawialam pierwsze kroki w pracy),wiele osiagnelismy,wiele przezylismy i mamy Dzis,3 lata po slubie,zmienil sie,popadl w straszna pulapke alkoholu,ma okropne nawyki zywieniowe przez co sie roztyl(chociaz zmordowana,okolo 20 wieczorem wracam do domu i gotuje,zdrowo,duzo warzyw,nic to nie daje,bo on w ciagu dnia zre gowniane mcdonaldy i duzo slodyczy),jest bierny i obojetny,zaniedbany Rozwinelismy sie w dwoch roznych kierunkach,on poszedl w dol,w czasie gdy ja pielam sie po szczeblach kariery.On zdziadzial,ja rozkwitlam. On nie daje sobie z niczym rady,popadl w wiele nalogow... Marzylismy o dziecku,teraz zastanawiam sie czy moge sobie na to pozwolic przy czlowieku,ktory sam potrzebuje pomocy.Placze,klotnie,grozby,blagania,rozmowy,wszystko na nic...Jak grochem o sciane. Czuje sie oszukana.Bezsilna.Coraz czesciej uciekam w prace,byle nie widziec go,pijanego,nieobecnego,zasypiajacego w fotelu przed tv.To nie jest czlowiek,ktorego poslubilam,ktorego kocham. Chcialam tylko wylac swoj zal.Nic wiecej... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach