Gość morbelka Napisano Styczeń 15, 2010 Jestem w niezbyt sympatycznej sytuacji. Mój partner ma nową pracownicę. Kontaktową, sympatyczną. Mieszka ona około 700m od firmy. W drodze do pracy on praktycznie codziennie zabiera ją z domu ( w tym akurat nie widzę problemu) - ta sama trasa. Wczoraj dziewczyna miała zjawić się do pracy około południa, przyjść na telefon. Mój XYZ dwoni do niej, aby ją poinformować. Ona pyta czy przyjedzie po nią, bo nie ma jej kto podwieźć. XYZ powiedział, że będzie za 10 min, odpalił auto i pojechał. Ze względu na pracę spędzają oni ze sobą bardzo dużo czasu. Jej nie układa się z chłopakiem (nieco leniwy, nie potrafi zadbać finansowo o ich życie, ona zarabia więcej od niego itd.). My jesteśmy ze sobą 4 lata. Układa się dobrze. Niestety trafiło mnie, że ktoś nie może dojść sam 700m i musi prosić o transport. Jeszcze bardziej mnie trafiło, że mój facet pojechał Co sądzicie? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach