Gość poczwara Napisano Styczeń 20, 2010 Cześć. Mam 21 lat i chciałam opowiedzieć o czymś co zatruwa mi każdą sekundę mojego życia: kompleksy - tak się nazywa ten potwór. Zdaję sobie sprawę z tego, że prawie każda kobieta je posiada, ale nie u każdej z nas przybierają one formę obsesji. Może od początku. Problem pojawił się już w podstawówce - dzieci, zwłaszcza chłopcy nie dawali mi spokoju, ciągłe wyzwiska pod moim adresem "szkielet", "kostucha", "szczur" itp. Czułam się jak śmieć:( W gimnazjum było nieco lepiej - zagłuszyłam w sobie traumę sprzed lat i skupiłam się na nauce. W liceum problem powrócił ze zdwojoną siłą - nerwica, nie przespane noce, myśli samobójcze, w rezultacie: depresja:/ Podjęłam leczenie i chwilowo wróciłam do formy. Studniówka to chyba jeden z największych koszmarów w moim życiu, czułam się jak potwór, znowu najbrzydsza, bez partnera, ubrana tragicznie ze względu na brak kasy itp. Zlośliwe komentarze na ulicy - "pasztet", "ale ryj", "zgrabna, ale z ryjem coś nie tak" - swoja drogą zawsze myślałam, że człowiek ma TWARZ, ale szybko uświadomiono mi, że ja przecież nie jestem człowiekiem, mam ryj jak zwierzę i do tego szpetny:( Teraz jestem na studiach - z dnia na dzień jest coraz gorzej, powracają myśli samobójcze, wstawianie z łóżka sprawia mi ogromne cierpienie, patrzenie w lustro jest jak podróż do piekła, nie mam przyjaciół, nie mam chłopaka, niebo spada mi na głowę i chyba już nie udźwignę tego ciężaru, moja brzydota mnie paraliżuje, zabija wszystkie marzenia, przysłania cały świat:( chciałabym umrzeć, mam dość, zbyt często dawno mi do zrozumienia, że jestem tylko imitacją człowieka, kobiety, że nic nie znaczę:( Koniec. Czy jest tu ktoś z podobną historią? Przepraszam, że tak się rozpisałam, musiałam to gdzieś wyrzucić. Tylko błagam, komentarze typu: "przecież są gorsze tragedie" zostawcie dla siebie, niech odezwą się osoby, które borykaja się z podobnym problemem i rozumieją mnie choć trochę. Pozdrawiam. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach