Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Lennon_ka

Koledzy z roku

Polecane posty

Gość Lennon_ka

Drogie studentki, co sądzicie o swoich kolegach z roku, gdyby spojrzeć na nich jak na facetów ? Czy dla was to dzieci czy młodzi, atrakcyjni mężczyźni, w których można się zakochać ? Czekam na wasze opinie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
Mego męża poznałam na studiach. Chodziliśmy do tej samej grupy. Kiedyś razem zerwaliśmy się z jednego wykładu i jesteśmy razem 12 lat ( w tym 10 po ślubie). Faceci z roku są OK!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blackpearl20
Eeee ja jakoś nie mam przekonania do kolegów z roku i nie rozpatruje ich pod takim względem, głównie dla tego,że są to zazwyczaj równolatkowie, a ja lubię starszych :) Chociaż jakby chociaż jeden był długowłosy to pewnie inaczej bym spojrzała :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zazwyczaj to miłość typu instant czyli czasy studenckie nastają i mijają a z nimi miłość. Oczywiście zdarzają się przypadki chwalebne lecz nie są regułą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Fajna historia :) Ja mam kilku kolegów na roku i też z jednym z nich chodzę na kawkę między zajęciami. Ale zarazem nie potrafię jakoś dostrzec w nich facetów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Ja jestem o rok starsza, więc traktuję ich po prostu jak młodszych braci :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Choć przyznaję, że nie wszyscy chcą pozostać tylko na stopie koleżeńskiej, nie wiem czemu, ale niektórzy zachowują się tak, jakby szukali dziewczyny na studiach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
Blackpearl20 - mój mąż jest 4 lata starszy ode mnie. Ja studiowałam wieczorowo, to inna bajka. I wtedy miał długie włosy. Naprawdę! Lennon_ka - większość kolegów z mojego roku też była tylko kumplami. Nie było mowy o niczym innym. Oczywiście dziewczyny z roku leciały na takich z dobrym wozem ( tatusia oczywiście) ale takich na poważnie bylo tylko kilku. W pewnym momencie stworzyliśmy paczkę kumpli i razem imprezowaliśmy. Boże! To były czasy. Aż się rozmarzyłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Czy u was też są tacy ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blackpearl20
Wiesz u mnie na uczelni, niektórzy faceci wcale sie nie kryli że szukają żon, z resztą dziewczyny też się rozglądają intensywnie :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Bo studia to czas wielkich marzeń i emocji. Potem człowiek traci te szaleństwo w sobie.A skoro wspólnie spędza się tyle czasu, to i sporo szans na to, że ludzi połączą wspólne wspomnienia i pasje. Natomiast na studiach ciężko chyba być parą, nie byłam z kolegą, a przez to, że spędzaliśmy ze sobą tyle czasu, ludzie mieli nas za zakochańców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
U nas to samo, już kilka par na roku mamy. A że dziewczyn coraz mniej, to im większe parcie kolegów, żeby poderwać jedną z nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blackpearl20
Heh ale w sumie, to ja może jestem dziwna, ale bardzo grubą kreską oddzielam życie prywatne od uczelni... i podejrzewam że nawet jak jakiś facet podobałby mi się, nie zdecydowałabym się na nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
Myślę, że jakbyś się zakochała, to oddzielanie grubą kreską szlag by trafił. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Ja mam dokładnie tak samo. Poza tym nie wiem czemu, ale patrzę na nich tak bezpłciowo. Niemniej, wczoraj rozmawiałyśmy o tym z kumpelą, i teraz uświadamiam sobie, że to jednak młodzi, atrakcyjni mężczyźni.Niektórzy są naprawdę kochani, kulturalni względem pań, poza tym, te wspólne zainteresowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Wcale nie feministka - pewnie masz rację :) Mam na roku pewnego chłopaka, nie jesteśmy bliskimi kumplami, bo zaledwie "cześć" i jakieś wspólne fakultety, ale do dziś nie mogę zapomnieć tego uśmiechu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
To urwij się z nim na piwo. Może coś z tego będzie, a jak nie to przynajmniej miło spędzisz wieczór.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość blackpearl20
heh kochana nie feministko, wcale nie będę sie spierać, bo może by tak było :P Ale ja jakoś jak Lennon_ka wogóle nie traktuję ich jako nawet probabilistyczny obiekt moich zainteresowań... są za młodzi i trochę za mało męscy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Tylko, że wokół niego tyle kobiet się kręci, że chyba cięzko będzie. Poza tym nie wiem, czy on chciałby mnie bliżej poznać, gdyż z tego, co widzę, jestem dla niego tylko znajomą. Co prawda chodzimy razem na fakultety, ale też on jest wtedy z kolegami, nie ma jak zagadać. A szkoda, bo jest interesującym facetem ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
Ja bym spróbowała wyjść większą grupą na to piwo. I tylko koniecznie trzeba usiąść koło niego. Możesz wyjść z propozycją urwania się do kogoś innego a do niego tylko zagadać - idzesz z nami? Czy coś w tym stylu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Dla mnie też wydają się mało męscy, ale zarazem ta ich niewinność mnie rozbraja jeszcze bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
Trochę nie ma ku temu okazji, bo on ma inną paczkę, poza tym nie jesteśmy z tej samej grupy. Może kiedyś, w każdym bądź razie chyba nie będzie łatwo, skoro on cieszy się taką sympatią niewiast. Na plus jest jednak to, że oboje planujemy po licencjacie te same studia w innym mieście, a że to niszowy kierunek, na pewno się znajdziemy : P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
A z tym piwem to fajna sprawa, bo kiedyś byłam na alkoholowej integracji w knajpie, i tam poznałam chłopaka, z którym potem spędzałam pierwsze dni studiów, i choć nigdy nie myślałam o nim w kategoriach faceta, to do dziś czesto razem się urywamy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
A co sądzicie o byciu parą na roku ? Czy jest to łatwe ? Moja kumpela była z kolegą, ale ich związek rozpadł się przez ludzi z roku :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wcale nie feministka
Pewnie jestem nudna, ale to naprawdę fajne. Nas traktowali bardzo dobrze. Nie było złośliwości i wrednych zazdrosnych lasek. Inni faceci traktowali mnie jak księżniczkę, miałam prawie ochronę, bo byłam dziewczyną jednego z nich. Ale myślę, że duże znaczenie miało to, że to nie były studia dzienne. Było nas znacznie mniej w grupie, a to sprzyjało zażyłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
No, rozumiem. Ja jestem na dziennych, i tak szczerze, to nasz rok jest kiepsko zintegrowany. Nie jest nas dużo, a jednak mamy całe mnóstwo grupek. Mam lepszy kontakt z chłopakami niż z laskami, moż tylko dwie normalne koleżanki. Dlatego też wszyscy wszystkimi się interesują, co niezbyt sprzyja trwalszym związkom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lennon_ka
W ogóle dużo zależy, czy na roku się coś dzieje typu wspolne wycieczki, imprezy itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×