Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość maddalena

samotność w związku

Polecane posty

Gość maddalena

Witam! Zapewne były już na tym forum podobne wątki ale historia każdego z nas z osobna jest inna i chciałam podzielić się swoją w nowym topiku. Jestem w związku z chłopakiem od ponad roku. Praktycznie po dwóch miesiącach od poznania zamieszkaliśmy razem, na co ON mnie usilnie namawiał. Na początku wszystko było super: motyle w brzuchu itp kwestie znane każdemu, kto się choć raz w życiu zakochał. Niestety z czasem zaczęły pojawiać się problemy, które dziś nie wiem czy są już do przeskoczenia... Mój chłopak ma 33 lata (ja mam 26), nie myśli o małżeństwie, nie chce mieć dzieci i generalnie nie popiera formalnych związków. Ja nie jestem kobietą, dla której małżeństwo jest życiowym celem, ale nie wyobrażam sobie na dłuższą metę takiego związku tak naprawdę bez zobowiązań. Na tym polu zaczęły się zgrzyty i od tego zaczęły narastać problemy... W mojej głowie pojawiło się myślenie: widocznie nie jestem wystarczająco dobrą kobietą, która nadawałaby się na żonę i matkę. Moje poczucie własnej wartości zaczęło drastycznie spadać (a nie powinno bo podobam się mężczyznom i zawsze byłam atrakcyjna). Cały czas mam w głowie lęk, że ON woli chodzić kilka razy w miesiącu z kolegami po klubach, niż wziąć mnie ze sobą, lub po prostu spędzić czas ze mną jak normalna para. Nie mówię tu o tym, że musimy 24h być ciągle razem. Ja bym tak nie chciała! Przykro mi jest jednak jeżeli prawie cały czas czuję, że nie mogę na NIEGO liczyć... Owszem ON mnie kocha i wiem, że mu na mnie zależy. Widocznie jednak nie aż tak bardzo skoro myśl o małżeństwie przyprawia go o palpitację serca (podkreślam, że ON ma 33 lata więc nie jest to 20-latek...) Zależy mi na NIM i naszym związku ale nie wiem czy mam siłę cały czas liczyć na to, że on się zmieni i że będzie bardziej liczył się z moimi potrzebami. Rozsądek mówi: pakuj się i uciekaj jak najszybciej bo skoro po lekko ponad roku związku mamy takie problemy z dogadaniem się, to z czasem będzie coraz gorzej... Naprawdę bardzo często czuję się bardzo samotna pomimo tego, że niby mam faceta, z którym na dodatek mieszkam... Czy u Was jest podobnie? Brak zrozumienia i wsparcia w związku sprawia, że nie widzicie już pozytywów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No niedojrzały jest i nie wiadomo ile to potrwa. Nie zwlekaj zbyt długo i podejmij decyzję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×