Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

magdziunia24

Straciłam męża

Polecane posty

Witajcie założyłam swój własny temat bo nie wiedziałam gdzie mam pisać o tym co się stało. A mianowicie trzy tygodnie temu straciłam męża w wypadku samochodowym. Wyjechał w moje urodziny i już nie wrócił. Pojechał z kolegą wieczorem po jego brata, który miał wypadek samochodowy i ten kolega chciał go przywieź do domu. Tak jak mówiłam wyjechali wieczorem ale rano do domu już nie dotarli. Zginęli o 6:30 następnego ranka. Ja o jego wypadku dowiedziałam się od policjantów, którzy przyszli do mnie rano. Nie wierzyłam im bardzo długo i szczerze powiem że do tej pory nie dopuszczam myśli do siebie, że jego nie ma. Myślę że wyszedł albo wyjechał gdzieś i zaraz wróci. Był taki młody, miał zaledwie 29 lat, które skończył tydzień temu. Byliśmy 8 miesięcy po ślubie. Nie potrafię dopuścić tego wszystkiego do siebie. Nie powiem że nie miewałam myśli samobójczych ale problem jest w tym że ja nie chcę żyć bez niego ja nie potrafię dalej patrzeć w przyszłość. Ja nie żyję ja wegetuję i nie wiem dokąd mnie to wszystko doprowadzi jak na razie jestem na krawędzi i nie wiem co mam robić jak dalej przetrwać. Bardzo proszę o pomoc, bo inaczej nie wiem co będzie dalej ze mną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my ci nie pomozemy
my nie psycholog :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mogę cię podtrzymać
kiedyś będzie dobrze :) 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tjaaaaa
na kafe na pewno znajdziesz ukojenie... :O:O debilizm ludzi mnie powala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KAFFFFFFFA
Przyjmik słoneczko wyrazy współczuycia!!!!!! To straszne co piszesz!!!! Taki młody????? Na pewno zadajesz sobie milion pytań DLACZEGO ? DLACZEGO?....... Nasze życie jest strasznie kruche Nie dajesz sobie rady.....nie wierzysz........,że to mogło się stac!!!!???. Myślę,że w tej sytuacji idz do psychologa. Mocno Cię przytulam. TRZYMAJ SIĘ!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo Ci wspolczuje
nie wyobrazam sobie takiej tragediii...powinnas isc koniecznie do psychoterapeuty lub psychoiloga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mureekk
słabą psychicznie istota jesteś , ale bywają i takie , mysle , ze co cie nie zabije to cie wzmocni . Przykra jest smierc kogos bliskiego , ale bez przesady ! wszyscy sie kiedys wszak spotkamy .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a propo
nie wiem czy cie to pocieszy ale znam kobietę ktorej zmarl synek gdy mial 5 dni, następny synek umarl w wieku 7 miesiecy, potem byla coreczka , zachorowala na zapalenie wyrostka w wieku 9 lat (przed samą komunią) miala operację powinna za pare dni isc do domu ale tez umarla, ostatnie dziecko zmarlo jako dojrzaly mezczyzna w wieku 35 lat na raka, na koniec umarl mąż taj pani, a ona zyje do dzis, ma juz 85 lat, jest bardzo dobrym i milym czlowiekiem ciągle sie zastanawia jak to wszystko przezyla, dlaczego zostala sama i wszyscy najukochnsi zmarli. czlowiek jest silny i wiele zniesie. pozdrawiam cie i zycze abys byla taka silna jak moja znajoma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Staram się jak mogę ale to z każdym dniem boli coraz bardziej, zaczyna dochodzić do mnie ta okropna prawda. Chodzę do psychologa, psychiatry jestem cały czas na lekach ale one też w pewnym momencie przestają działać. A ja faktycznie jestem słaba psychicznie, wiem to bo to właśnie mój mąż był tym silniejszym w naszym związku. Tabletki nasenne, które miały działać po 10 minutach działają po godzinie albo więcej a ja leże i się zadręczam. Chciałabym wiedzieć czy ktoś przeżył taką tragedie jak ja i jak sobie poradził z tym wszystkim. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kljhkjhjkh
Jesli to prawda, to zrob sobie termin do psychologa, straszna historia. Kondolencje i pamietaj: nie rob glupot, aby inni po Tobie nie plakali, jak ty teraz po mezu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ladyyy_blizzard
Jejuuu ja sobie nie wyobrażam takiej tragedii....nie dziwię Ci się że Ci cięzko, trzymam za ciebie kciuki obyś dałą radę to przetrwać.Najgorszy jest początek potem już dasz radę z tym żyć.Nie zapomnisz ale żyć będziesz, wiem, że to smutne i okropne ale takie jest to gówniane życie mureek czasem przychodzą takie chwile że nawet najsilniejszy człowiek się załamie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vivien connor
stracilam kilka lat temu kogos mi bardzo bliskiego. nie potrafie opisac bolu jaki wtedy czulam. potrafilam ryczec dniami i nocami. klekalam na srodku pokoju i wylam - czesto zasypialam na podlodze... ze zmeczenia. to trwalo 1,5 roku - 2 lata. potem stopniowo bol mijal. zaczelam godzic sie ze strata. zrozumialam. dzis minelo 7 lat. i powiem ci - czas naprawde leczy rany. pocierpisz ,poplaczesz...ale przyjdzie tez ukojenie. to normalne ,ze masz mysli samobojcze - tez je miewalam. takie jest zycie... cos sie konczy i cos sie zaczyna. dodam, ze w pracy zawodowej stracilam wielu kolegow (wielu przed 30tka). widzialam bol ich zon... czesto dzieci. widzialam znajoma mi psychoze ,w ktora wpadaly ,gdy dowiadywaly sie o tragedii. nie jestes jedyna kobieta ,ktora stracila ukochanego meza. poszukaj wspracia u kobiet ,ktore przezyly to ,co ty - bo tylko one zrozumieja twoj bol. tu nikt ci nie pomoze - nikt ,kto nie ylo w podobnej sytuacji . bedzie dobrze ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wejdz n topic "jak sobie
poradzic ze smiercia bliskiej osoby" w polecanych tematach... trzymaj sie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vivien connor
ktos usunal moja wypowiedz z linkiem. no nic, posluchaj sobie "zabierz mnie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najgorsze są wieczory, kiedy kładę się do łóżka i nie znajduje go tam gdzie zawsze leżał. Kiedy się kładłam zawsze wtulałam się w niego choć przez chwilkę przed zaśnięciem i tego mi brakuje. Mój mąż to wspaniały człowiek, mądry, miły, czarujący, lekko nieśmiały, to on mnie nauczył większości rzeczy, które umiem teraz, to on mi pokazał pierwszy raz morze, wiele rzeczy robiłam z nim pierwszy raz... Jak ja mam teraz sobie poradzić w tym chorym świecie? Ja straciłam męża a moja teściowa jedynego syna. Teraz mieszkamy razem i jakoś się wspieramy ale jej nie mogę powiedzieć tego wszystkiego co we mnie tkwi. Dlatego przelewam to na papier. Żyjecie nie ma sensu.........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo Ci współczuję, ale musisz to przetrwać. Jeśli masz ochotę płakać, to płacz, wykrzycz się, może choć trochę ulży. Nie zostałaś sama, masz rodzinę, która Cię na pewno bardzo kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo Ci współczuję, ale musisz to przetrwać. Jeśli masz ochotę płakać, to płacz, wykrzycz się, może choć trochę ulży. Nie zostałaś sama, masz rodzinę, która Cię na pewno bardzo kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja nawet nie potrafie sobie tego wyobrazic i nawet nie wiem co Ci napisac w takiej sytuacji...poprostu tylko tyle zebys sie trzymała mimo wszystko i zyła dalej, bo skoro jestes to znaczy że musisz byc, czas uleczy te rany, blizny zostana ale nie bedą tak bolec...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pocieszenie...
Życie jest tylko jedno i trzeba o tym pamiętać...z mojej strony wyrazy współczucia...musisz się trzymać za wszelką cenę i nie dawać się depresji...to będzie bardzo trudne ale wszystko w życiu jest do przejścia...kwestia czasu...właśnie czasu i o ten czas chodzi...kazdy musi swoje odcierpiec jeden wiecej a drugi nieporownywalnie mniej...to zaskakujące ale niestety prawdziwe...czesto prawda boli i to nawet bardzo ale tak poprostu musi byc bo tak zycie zostało skonstruowane....będzie dobrze młoda damo...uwierz w to!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moj ukochany
zginal 5 lat temu na misji. mial 28 lat. mamy 6letnia coreczke. zemdlalam ,gdy sie dowiedzialam o tym co sie stalo. to co przezylam to koszmar, nawet nie moglam go pozadnie pochowac :( dzis caly czas ,cala milosc przelewam na dziecko. to czesc jego. w niej widze twarz meza...jest do niego tak bardzo podobna. mam wrazenie ,ze ona jest zawsze blisko ... ,ze czuwa nad nami. tez mi brakuje jego bliskosci, ciepla, pocalunku, nawet seksu z nim. nie chce nikogo innego. jeszcze nie czas. musisz byc silna. wciaz dziekuje Bogu ,ze dal nam wspolne dziecko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do bombardy
popraw stopke - bo chyba zle cos przepisalas :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byłoby mi lepiej gdyby zostawił mi chociaż cząstkę siebie tu na dole ale niestety nie mieliśmy jeszcze dzieci, ale planowaliśmy w najbliższym czasie. Nie zdążyliśmy.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tomas25
moja siostra stracila meza w styczniu br.zginal w wypadku.nie wiem jak jej pomoc?osierocil dwojke dzieci 7-letnia coreczke i 2-letniego synka.byli kochajacym sie malzenstwem.nie wiem co ona czuje dlatego nie potrafie pomoc chociaz bardzo bym chcial.mi tez brakuje szwagra,bylismy bardzo zzyci tylko ze jej bolu nikt nie jest w stanie zrozumiec.codziennie chodzi na jego grob a dzieci zadaja pytania dlaczego tatus poszedl do nieba.ich zycie rozsypalo sie w drobny mak a jej tescie nie chca kontaktu z nia i dziecmi.czy ktos jest w stanie odpowiedziec mi na pytanie jak jej pomoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tomas25
moja siostra stracila meza w styczniu br.zginal w wypadku.nie wiem jak jej pomoc?osierocil dwojke dzieci 7-letnia coreczke i 2-letniego synka.byli kochajacym sie malzenstwem.nie wiem co ona czuje dlatego nie potrafie pomoc chociaz bardzo bym chcial.mi tez brakuje szwagra,bylismy bardzo zzyci tylko ze jej bolu nikt nie jest w stanie zrozumiec.codziennie chodzi na jego grob a dzieci zadaja pytania dlaczego tatus poszedl do nieba.ich zycie rozsypalo sie w drobny mak a jej tescie nie chca kontaktu z nia i dziecmi.czy ktos jest w stanie odpowiedziec mi na pytanie jak jej pomoc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×