Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość taka_jedna_jaa

Prosze o rade ludzi w zwiazkach

Polecane posty

Gość taka_jedna_jaa

Mieszkam z facetem od trzech lat, a jesteśmy razem od 6 lat. W okresie kiedy ze sobą nie mieszkaliśmy było świetnie. On się starał, świetnie się ze sobą bawiliśmy, był pracowity, zaradny, itp. Ogólnie sielanka. Początki mieszkania razem były też przyjemne, ale z czasem wszystko zaczęło się zmieniać na gorsze. Teraz od tygodnia nie dostałam nawet buziaka, o seksie nawet nie wspomnę. O jakąkolwiek czułość muszę się prosić. Jest w tym też moja wina, bo od pewnego czasu stałam się bardzo nerwowa, czepliwa, ale to dlatego, że czuję się jakbym była jego sprzątaczką, kucharką i zapychaczką wolnego czasu. Próbowałam olać wszystko, nie sprzątać, nie gotować, ale nie mogę żyć w totalnym syfie, a jak widzę, że on nic nie zje, jak nie ma gotowego, to dosłownie mnie szlag trafia idę do kuchni i podstawiam mu coś pod nos. Kocham go i nie chcę go zostawiać, ale ten układ robi ze mnie sfrustrowaną kobiecinkę, która 70% myśli skupia wokół swojego beznadziejnego związku. Myślę, że po tych sześciu latach znudziłam mu się. Za innymi dziewczynami ogląda się tak, że mało karku sobie nie skręci, a mnie pod względem seksualnym po prostu nie zauważa. Ja rozumiem, że może już nie być tych fajerwerków co na początku, ale coś takiego? Może wiecie co można zrobić, aby zmienić sytuację między nami? Co Wy robicie, że w Waszym związku jest dobrze? Bardzo proszę o radę,bo już wymiękam pomału.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iwonkka22
a czy od poczatku kiedy mieszkacie razem Ty wszystko robisz>?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klaudia33
Musisz wzbudzic w nim zazdrosc-najlepszy sposob..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie taka młoda
wyjedź gdzieś-najlepsza sprawa. chyba że Cię zdradzi. chyba zazdrość jest tu wskazana. i rozmowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sprawa chyba już przegrana
ale nie martw się, tak jest w większości związków, jednym kobietom to odpowiada, innym nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zapisz się na fitness, ubieraj kobieco, zmień fryzurę. I nie zabiegaj o jego czułości. Niech zapali mu się w głowie światełko "hej, coś tu nie gra, dla kogo ona się tak stara?"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdfdgsf
popieram co napisala Pieprzowa :) zadbaj o siebie :) dzis na fitness, zapisz sie na kurs tanca, rozwijaj swoje zainteresowania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Iwonkka22, na początku praktycznie wszystko robiliśmy wspólnie. Razem gotowaliśmy, obowiązkami domowymi dzieliliśmy się, tzn. nie było żadnego grafiku, każdy sprzątał z własnej inicjatywy i w miarę wolnego czasu. Teraz jest tak, że ja mam mniej zajęć niż on. I on ciągle mi to wypomina, jakby to była moja wina. W związku z tym chyba wydaje mu się, że ja się śmiertelnie nudzę i zajmowanie się nim to dla mnie przywilej, który wyrwie mnie ze śmiertelnej nudy:/. Z tym zajęciem się samą sobą i wzbudzaniem zazdrości, to na niego nie działa. Próbowałam już tego, tzn. wychodziłam z moimi dziewczynami na imprezy, nie interesowałam się nim, przestałam gotować dla niego, schudłam, zadbałam o siebie, zajęłam się swoim hobby, i jedyne do czego to doprowadziło, to do kompletnego oddalenia się od siebie. W końcu przeniosłam się do innego łóżka i przez miesiąc! on zachowywał się tak, jakby nie widział problemu. Nawet słowa nie powiedział.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W takim razie nazwałabym to rozpadem związku. Bo o jakim związku tu mówić, skoro go nie rusza, że wynosisz się ze sypialni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Polaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
znudziłąś mu sie albo ma kogos innego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
Wiecie co, chyba jednak zrobię jak radzicie. Niech on wykaże jakąś inicjatywę, a jeżeli tego nie zrobi, to będzie znaczyło, że już mu kompletnie nie zależy, albo że nigdy nic się nie zmieni. I choćbym miała płakać miesiącami, to w końcu odejdę. Przynajmniej teraz dobrze spożytkuję wolny czas. Zamiast marnować go na nerwy i zajmowanie się nim jakby był moim dzieckiem. Boję się, że to nie podziała. Myślicie, że jakaś rozmowa miałaby sens w tej sytuacji? Ja w ogóle mam dużą potrzebę rozmów, a on wręcz przeciwnie i nie wiem, czy nie podszedłby do moich słów na zasadzie pogadaj sobie babo co tam musisz i daj mi spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
pieprzowa, pewnie masz rację, tylko tak mi cholernie szkoda tych wspólnych lat. Zawsze jak widziałam jak moje przyjaciółki się męczą ze swoimi facetami nie rozumiałam dlaczego z nimi są, a teraz sama robię dokładnie to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
zawsze szczery, o co chodzi z tą jolką? Domyślam się, że o nic pozytywnego, ale ciekawa jestem o co konkretnie chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
pieprzowa, dzięki za konkretne rady. Spróbuję, gorzej i tak nie będzie. Czyli tak, rozmowa, próba poprawy. Jak to nie przejdzie to zajęcie się sobą. Do końca czerwca jestem zmuszona do wspólnego mieszkania, więc Gadzina ma trzy miesiące na poprawę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jkissss
zacznij go olewac.To naprawde dziala dziewczyny!ja jestem w takim dlugim zwiazku, facet zaczal mnie traktowac jak kogos o kogo nie trzeba sie starac, bo jest juz twoj w 100%.Spowszednialam mu. Poznalam innego, zauoczylam sie, prawie odeszlam,zaczelam olewac mojego i przemiana o 180%!znowu gotow jest zrobic dla mnie wszystko;-) Moja rada:udawaj obojetna w stosunku do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tekst o Stefanie i Jolce to ukradziony kawałek książki "Przewodnik po facetach" autorstwa Dave'a Barry'ego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nina__
Autorko, a jestes pewna, ze chcesz to ratowac? Bo mam wrazenie, ze obydwoje macie dosc. Czasem zwiazek sie 'przechodzi', sam wygasa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
Rozśmieszył mnie ten tekst, a co najlepsze ja pewnie faktycznie jestem taką Jolką. Nic tylko na terapię iść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_jedna_jaa
Nina, szczerze mówiąc sama nie wiem. Kiedy on wyjeżdża to bardzo za nim tęsknie, ale czuję się nieporównywalnie lepiej. Bez dodatkowych obowiązków, poczucia odtrącenia. Robię wszystko tylko dla siebie i faktycznie jest mi dobrze. Tak jak to piszę, to się zastanawiam, co my jeszcze ze sobą robimy. Mimo to trudno mi sobie wyobrazić, że tak raz na zawsze się rozstaniemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahaha ta książka
uśmiałam się :D ktoś ma tę książkę w pdf'ie? możecie przesłac na maila? jakby co fukoladka23@interia.pl z góry - dzięki :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powiedz ci......
że faceci są tragiczni! to nieroby i emocjonalne ułomy, nic ich nie interesuje oprócz samochodu, picia i własnego "ja" :( olej szmaciarza!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mówili mi kiedyś
a mówili mi kiedyś że bycie bałaganiarą to coś złego, a tutaj proszę. Ja z moim się dotarliśmy dzięki anielskiej cierpliwości z obu stron nie ukrywam, na temat bałaganu. Teraz przynajmniej oboje staramy się dbać o ład mieszkania. Szlak człowieka czasem trafia jak skarpety drugi dzien stoją pod biurkiem pod komputer ale przynajmniej się nauczył, że nie będę za nim latac i sprzątać Moja rada jest prosta, masz mało zajęć, znajdź sobie zajęcie, jakies czytanie książek czy inne coś. U mnie był czas że siedziałam ponad rok w domu na bezrobociu i szukałam sobie zajęć, szukałam roboty, a to ściągałam e-booki do czytania, a to siłownia, zakupy jakies takie bardziej ekonomiczne, gotowanie i sprzątanie jak mi się zachciało, cała masa zajęć. Mąż przychodził z pracy i a to coś ugotował a to pozmywał, a to posprzątał. Jak miał jakies ale to mówiłam że chętnie się z nim zamienię i on będzie siedział w domu i sie nudził a ja pójde do niego do pracy posiedzieć w fotelu. Jednocześnie zaznaczałam jak bardzo nie lubię gotować i sprzatać i że zmywac mogę. Moje dwie kolezanki w podobnej sytuacji miały później nielada problemy, bo przyzwyczaiły facetów do tego że skoro one siedzą w domu to moga tam wszystko robić. Co do innych problemów z tym że się zrobiło gożej, typowy związek gdzie obie osoby się nie starają. Tak dobrze pisze, ty tez się nie starasz tego zmienić, sama piszesz że nie wytrzymujesz, że ci się serce kraja jak facet nie zje obiadu. Duzo łatwiej jest mu usłużyć i potem mieć pretensje do niego, niz to przeboleć, olać, wiem o tym, ale łatwiej nie znaczy lepiej. My lubimy jak jest nam wygodnie, człowiek ma wrodzony pewien egoizm i fajnie jest miec coś mniejszym kosztem ale nie na tym polega to wszystko. Ja mozna powiedzieć że mam złotego faceta i staram się dla niego a on mi sie odwdzięcza, i czasem dla jego dobra nawet nie myślę się starać, bo wiem że coś zrobię i potem się wścieknę na niego, patrze na niego i mówię sobie że nie zbiednieje od braku jednego obiadu, a jak zgłodnieje to sam sobie zrobi a może jeszcze dla mnie zrobi. Chcesz żeby było dobrze to dbaj tez o jego rozwój a nie tylko o jego wygodę. Ja wychodze z wniosku że macie się uczyć żyć razem i być dla siebie nauczycielami, a dobry nauczyciel zarówno uczy jak i wymaga, nie można tylko uczyć albo tylko wymagać. To się tyczy też twoich oczekiwań, piszesz ze musisz sie czasem dopraszac czegoś. To normalne w związku z facetem, oni lubia jak się ich o coś prosi i nie maja za grosz zdolności domyślania się o co nam kobietom chodzi, więc trzeba im jak najwięcej mówic o tym o co nam chodzi. Mówie szczerze, ja czesto mówie o co mi chodzi, a jak przypadkiem robił coś miłego to mówię "o tak lubię" i czasem jest tak że wygląda to prawie jakby on sie domyślił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×