Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość choleraaaaaaaaaa jasna no

głupia byłaś to masz

Polecane posty

Gość choleraaaaaaaaaa jasna no

od pewnego czasu psuje się między mną a moim chłopakiem... rozmawiał ze mną szczerze i chyba trochę przesadziłam... przemyslałam swoje zachowanie... otóż. był taki okres, żę prawie wcale się nie odzywał; miał strasznie dużo nauki. ja stwierdziłam, że na jeden mały sms znalazłby czas i że jakby chciał, to by napisał, więc się nie odzywałam praktycznie wcale do niego. uniosłam się jakąś chorą dumą czy czymś, a może po prostu chciałam, żeby on zaczął się starać. a co osiągnęłam? zadzwonił do mnie z pytaniem, czy go jeszcze kocham. bo ostatnio poczuł się niepotrzebny, tak jakby mnie nie zależało na nim. zawiodłam go. okazało się, że on też się nie odzywał, (pomijając brak czasu) bo myslał, że ja nie szukam z nim kontaktu... faceci jednak są prości, a ja tą swoją dumą zyskałam jedynie tyle, że zraniłam własnego faceta. gorzej, że to moje zachowanie pokryło się w czasie z powodzią grozącą Warszawie, mieszka na terenie, który mógł być narażony na zalanie, a ja zamiast go wesprzeć i o tym pomyśleć, stroiłam fochy. jestem na siebie wściekła. w dodatku zakręciła się koło niego "przyjaciółka" która wyznała mu, że jest dla niej kimś więcej. wykorzystała niecnie gorsze chwile w naszym związku i chciała się do niego bardziej zbliżyć. facet wytłumaczył jej, że mogą być tylko przyjaciółmi, ale laska nie odpuści. jest przykładem zdesperowanej dziewczyny; chciała dziś wyrwać chłopakowi telefon, jak do niego zadzwoniłam. powiedziała mu też, że mnie nie lubi. z wzajemnością zresztą :D chociaż wcale się nie znamy. w każdym razie, moje zachowanie nie doprowadziło do niczego dobrego. na razie jesteśmy przyjaciółmi, a ja dostałam jeszcze jedna szansę, żeby pokazać mu, że mi zależy, a dodatkowo utrzeć lasce nosa. cholernie żałuję swojego zachowania, bo wiem, że zraniłam chłopaka. mam nadzieję, że uda mi się to odbudować. wiem, że ciągle mnie kocha, bo to nie zmienia się tak nagle, sam zresztą mi o tym powiedział, ale niestety pokazałam mu się z jak najgorszej strony. totalnie nie byłam sobą. wiem, że powiecie, że jestem smarkata, i wiem tez, że zachowałam się jak niedojrzała dziewczynka. wcześniej mi się to nie zdarzało... sam mi powiedział, że nie byłam ostatnio tą dziewczyną, którą zna. no, nie jestem jeszcze pełnoletnia... i wiem, że muszę do niego pojechać, co nie jest łatwe z powodu rodziców. chyba powinnam się zbuntować - może takie wyjście coś da. może zobaczą, że potrafię postawić na swoim. nie mogę siedzieć z założonymi rękoma, popełniłam błąd i muszę go naprawić. tylko jak to wytłumaczyć mojej mamie, która wszystko zwala na mojego chłopaka, mówiąc, że chce nas skłócić, a on tylko chce się ze ną widzieć chociaż raz na tydzień?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jedź na dzień, albo poproś, żeby przyjechał do Ciebie. Ewentualnie spotkajcie się w mieście po środku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość choleraaaaaaaaaa jasna no
on nie przyjedzie do mnie, tutaj problem tkwi jeszcze w mojej mamie. ma taki sposób bycia, że skutecznie zniechęciła do siebie mojego faceta... nie ma ochoty pokazywać się u mnie w domu. poza tym ja schrzaniłam sprawę, więc ja muszę to naprawić... o, w mieście pośrodku to niezły pomysł może być. może uda mi się pójść na kompromis w tej sprawie. bo cholera jestem na siebie wściekła i muszę coś z tym zrobić. nie będzie mi się laska kleić do mojego faceta, musi wiedzieć, że nie odpuszczę i że nie ma szans. widzę, co odwaliłam i kompletnie nie wiem, co mnie opętało. zawsze wspierałam swojego chłopaka w ciężkich chwilach i on wspierał mnie. było wspaniale, a ja to zepsułam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość choleraaaaaaaaaa jasna no
chciałabym, żeby znów był ze mną szczęśliwy :( i nie mogę pozwolić, żeby ta laska wykorzystała całą tę sytuację i mi go odbiła! :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×