Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość andżel

Samotne matki ..

Polecane posty

Gość andżel

Witajcie drogie mamy. Jestem samotną matką wychowującą trójkę małoletnich dzieci, ojciec dzieci jest osobą bardzo nieodpowiedzialną , ze wszystkim muszę radzić sobie sama. utrzymuje się z alimentów i rodzinnego, pracy poszukuje pół roku i wszędzie dostaje odpowiedź , że przyjęto inną osobę lub że potrzebują młodszą i bez zobowiązań. Kobietki jak sobie radzicie w sytuacji gdy , nie starcza wam pieniędzy na życie a na wsparcie rodziny nie możecie liczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kija123
Jak przetłumaczyć maluchom - najstarsze ma 8 lat że nie wszystko mogę im kupić, nie możemy pójść do mc donalda, kina , figlowisko itp. gdyż nie mam na to pieniążków , bardzo często nie wystarcza na jedzenie , bo opłaty szkolne(wycieczki, imprezy okolicznościowe, specjalny strój do gimnastyki, dodatkowe książki itp) , przedszkole( wycieczki, imprezy okolicznościowe itp) , mieszkaniowe , a z pracą nie jest łatwo. Maluchy oczekują i bardzo jest mi z tym źle że nie mogę im tego dać, a ojciec dzieci cieszy się swobodą i nową kobietą która ma ful kasy ............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maturks4
A Andżel jest osobą nadzwyczaj "odpowiedzialną" - szkoda, że ... inaczej, skoro dała zrobić sobie troje dzieciaków przez byle kogo! Dopiero po tych upojnych ekscesach zakończonych trzykrotną ciążą, doszłaś do odkrycia, że tatuś coś z rozsądkiem nie tak?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
staram się jakoś radzić,czasami rodzice mi pomagają,a poza tym haruję po 8 godzin dziennie(2 zmiany w tym soboty i niedziele),alimenty też dostaje córka ale są niewielkie-nie narzekam i jakoś daję radę a mała też rozumie że czasami mama nie ma kasy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość andżel
Właśnie widać jakie podejście mają faceci do samotnych matek - kobieta puszczalska a ten co spłodził kto jest ok.!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kija123
Pół roku temu pracowałam na dwa etaty i było wystarczająco ale dzieci mnie prawie wcale nie widziały, (jak bym chciała aby te czasy wróciły), współpracuje z pup , próbuje podjąć nawet sprzątania ale do tego potrzebują po podstawówce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam, mam dwie córy, które wychowuje sama. Dziewczynki mają 4,5 i 6 lat. Co tu dużo pisać, jest ciężko, czasami nawet bardzo, ale daję radę. Jestem Zosią Samosią aż do bólu. Pracuję, mam dobrą pracę ze stałym grafikiem 8-16 i jednym dniem w tygodniu na drugą zmianę. Dzieci chodzą do przedszkola, które na szczęście jest blisko domu. Raczej nie pomaga mi nikt, tzn w sensie opieki nad dziećmi (wyjątek gdy jestem właśnie w pracy na drugą zmianę, ale to raz w tygodniu). Na dłuższą metę jest to wyczerpujące, ale rozwodząc się i walcząc o to by dzieci były przy mnie byłam świadoma, że ze wszystkim zostanę sama. Ojciec dzieci raczej się nimi nie interesuje, poza wspomnianym wcześniej jednym dniem. Czasami gdzieś je zabiera, od czasu do czasu coś kupi. Jednak przez swoje agresywne zachowanie w stosunku do mnie, co dzieci widzą jest tak, że córki nie chcą z nim przebywać. Z resztą je same też potrafi niemiło potraktować :O Czasami brak mi spokoju. Mam zmęczenie materiału. Przykro jest, że wszystko jest na mojej głowie. Ale najbardziej ciężko z podejmowaniem decyzji odnośnie dzieci. Nie mam z kim się skonsultować, porozmawiać. Nikt nie zna dziewczynek tak dobrze jak ja i właśnie tu brak tego drugiego rodzica, który też by je tak znał i wspólnymi siłami można by było planować ich przyszłość. Niestety tak nie jest :( Słowo jeszcze o tym, "że widziały gały co brały", "jak można było sobie dać kolejne dziecko zrobić". Zawsze łatwiej jest oceniać komuś kto stoi z boku. Jednakże nie da się nikogo prześwietlić. W naszym życiu przychodzą takie chwile, że weryfikujemy swoje zasady i postanowienia, a ludzie zmieniają się w zależności od sytuacji. U mnie było dobrze do chwili narodzin drugiej córy. Wtedy ex mąż poczuł się totalnie pewnie, że jestem na własność, że bez niego sobie nie poradzę. Zdziwił się :classic_cool: Moja siła jest dzięki moim dzieciom. Chcę by były szczęśliwe i wiedziały że świat stoi otworem. Dlatego też nie skupiam się wyłącznie na nich, ale pokazuje im że mama też robi coś dla siebie (obecnie prawo jazdy :) ). Chcę być dla nich przykładem, że w życiu można sobie poradzić nawet w bardzo trudnych sytuacjach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×