Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość zagubionawwielkimmiescie

Problem z koleżanka

Polecane posty

Gość zagubionawwielkimmiescie

Otóż od pazdziernika zaczynam studia w Warszawie. Pewna znajoma- taka dalsza, to przyjaciołka siostry mojego chłopaka zaproponowała, żebym zamieszkała u niej. Mieszka sama w dobrej dzielnicy, ma spore mieszkanie i dobrze zarabia, a poza tym rzadko bywa w domu- wraca wieczorami, wychodzi dosc rano. Nie płaciłabym za czynsz, musiałabym tylko sama kupować sobie jedzenie (nie martwiłabym się o opłaty, internet, tv, koleżanka ma wszystko). Jest tylko jeden problem. Koleżanka ta posiada dwa koty- jej oczka w głowie:/, a ja kotów nie lubię. Te jej koty są strasznie wielkie i wyglądają jakoś tak dziko. Rozmawiałam z nią na ten temat, że niespecjalnie dobrze się czuje przy zwierzętach, że jej koty wyglądają na groźne, ale machnęla ręką i stwierdziła, ze to tylko dwa wielkie pluszaki. Niestety przy drugiej wizycie jeden z tych bydlaków wskoczył na kanapę, na której siedziałam, a ja odruchowo trzepnęłam go ręką i zrzuciłam na podłogę. I jakoś coś powiedziałam, że ja bym tak nie mogła, że wolałabym mieszkać bez kotów... No i znajoma w dośc chłodnych slowach podziękowala za wizytę i oświadczyła, że cofa swoją ofertę i sama masz szukać sobie lokum. Jestem zła, bo straciłam świetną okazję, nie wiem czy mogę to jakoś odkręcić... Wynajęcie czegoś to byłby duzy wydatek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie trzeba było wybrzydzać. Powinnaś być wdzięczna koleżance za taki gest z jej strony. Szczerze powiedziawszy brakuje mi słów na Twoje zachowanie. Nie było na miejscu, myśl kobieto. Dobrze, zrobiła, że cofnęła swoją propozycję ;) Jesteś bardzo niewdzięczna. Wychodzisz z założenia, że Ci się wszystko należy? Dziewczyna Cię zaprasza, a Ty jeszcze stawiasz warunki, żeby się kotów pozbyła... ? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prowo 1/10
a jak nie to rzeczywiscie jestes durna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vieviurka
a to jest podpucha, prawda? Bo jeśli to prawda, co piszesz, to ja na jej miejscu bym cię wyjebała za drzwi w duzo mniej delikatny sposob. Wszystko masz podane na tacy, o nic sie nie musisz martwic - a ty na koty bedziesz wydziwiać. Te koty są tam u siebie, a ty jestes gosciem. No ale własciwie już nie. Wyciagnij z tego wnioski na przyszłosć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeciez to prowo :D Ale gdyby ktoś mojego kota zgonił z kanapy to sama bym go zgonila :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kłocia mamcia
To już w zasadzie nie masz problemu i nie masz koleżanki .... I po ptokach. Oczekiwałaś może, że koleżanka pozbędzie się kotów ??? I co miała powiedzieć, na Twoja słowa, że wolałabyś bez kotów mieszkać? Masz do tego prawo, ale teraz szukaj sobie mieszkania bez kotów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vieviurka
nie chce mi sie wierzyć, że ktos umiałby byc tak bezczelny - to jest na bank prowokacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prowo 1/10
ale grozne koty mnie rozbawily, to fakt podejrzewam, ze taki kot (juz nie mowiac o tym, ze sa dwa) to moglby cie nawet zabic, wiec dobrze, ze tak wyszlo dla chalupy ryzykowac zyciem, nieeee !!!! :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no sluchajcie, przeciez w podczas snu koty moglyby ja zabic! Jeden rzucilby się na ruszajace galki oczne a drugi na krtan i bylby trup ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie mogłabym mieszkać z kotami, bo mam na nie alergię - ale w życiu by mi do głowy nie przyszło żeby wymagać od znajomej wyrzucenia kotów z mieszkania ze względu na mnie! Po prostu bym powiedziała że z miłą chęcią bym z nią zamieszkała, ale nie mogę ze względów zdrowotnych. A Ty zachowałaś się tak jakbyś oczekiwała że ona koty odda do schroniska, a najlepiej do uśpienia. Sama mam zwierzaki, i jak się komuś to nie podoba to wcale do mnie przychodzić nie musi, mieszkać - tym bardziej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jgdcjyfjhfc
Słuchaj idiotko bo inaczej nie mogę napisać :O Ktoś pozwalał by ci mieszkać za free w Warszawie gdzie opłaty są ogromne a ty jeszcze miałaś czelność mieć pretensje o koty:O taka okazja a ty sie boisz kotów nie dziwię się,że ci podziękwała ona pewnie kocha te koty a ty jak jakas idiotka myslałaś,że dla ciebie pani je usunie z chaty:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o,iykdjyi
glupota ludzka nie zna granic! :) daj palec to by chciala cala reke. najlepiej to jeszcze koty uspic by szanowna pani mogla sobie mieszkac za darmo skad tacy ludzie sie biora? jnawet jakbym kotow nie lubila to bym przyniosla im jeszcze 3kg karmy w podziekowaniu dla kolezanki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie zyciekkiee
pewnie kolezanka sie cieszy, bo Ty wyszlas na "dziwna" a ona na ta dobra. i ma Cie z glowy. ja nie przyjelabym kogos do siebie. po pewnym czasie przeszkadzaloby mi, ze ktos u mnie mieszka i ja nie moge czuc sie swobodnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vieviurka
Jakby była stanowczo przeciwko przyjmowaniu współlokatorki, to by tego po prostu nie proponowała, więc ta twoja wypowiedź jest dosć dziwna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podłość ludzka nie zna granic
A te wielkie i dzikie koty to zapewne MC (maine coon) największe z kotów domowych, nazywane też "psimi kotami" ze względu na to, że przywiązują się do właściciela, o charakterze typowych przytulanek czyli naprawdę pluszaki :). Nic głupszego nie mogłaś zrobić, jak domownika zepchnąć z kanapy, nie dziwię się dziewczynie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie zyciekkiee
ktora z Was przygarnelaby kogos na 5 lat? szczerze!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie zyciekkiee
kiedys moje kolezance zaproponowalam, ze skoro dogadujemy sie i mamy podobne podejscie do zycie to moze zamieszkamy razem, bedzie fajnie. ona odpowiedziala mi, ze jak chcemy byc dalej przyjaciolkami, to lepiej zebysmy nidgy nie mieszkaly razem. bo spotykac sie codziennie a mieszkac to dwie rozne sprawy. dzis z perspektywy czasu i doswiadczenia, wiem ze tak jest:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionawwielkimmiescie
Nie rozumiem dlaczego naskakujecie na mnie. To nie jest prowokacja, nie mówiłam, że ma wywalić te cholerne koty przecież, tylko wspomniałam, że ja bym tak nie mogła, bo to niehigieniczne. Nie wiem jaka to rasa, ale nie wyglądały na domowe kotki Wielkie, długie futro i pędzelki na uszach jak rysie! Miałam kotke- ale mieszkała na podwórku, al nie w domu i była dużo mniejsza i wyglądała jak normalny kot, a nie jak dzikie zwierze. Nie zakładałam, że będę u niej mieszkać 5 lat, ale z rok- dwa- taka była rozmowa. Mieszkanie było duże, 3 pokoje w starej kamienicy na ochocie. Koleżanka w ogóle jest dziwna, maluje obrazy, taka trochę hippiska, potrafi zaprosić bezdomnego do domu na obiad i herbatę. Siostra chłopaka w szoku, że się wkurzyła, bo ponoć to duch święty, a mi teraz glupio i chciałabym to odkręcić. Nic nie poradzę, nie przepadam za zwierzetami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagubionawwielkimmiescie
Ona jest koło 40-tki:/ Nie ma męża, tylko spotyka się z jakimś facetem z Peru, który zajmuje się delfinami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ode mnie z domu wyleciałabyś na kopach za takie zachowanie. Mam trzy mainecoony i jak myślę, że jakaś pinda mogłaby któregoś uderzyć, to ciśnienie mi skacze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie kumam kum kum
Ojejku jakby mi ktoś taką ofertę dał praktycznie za darmo to bym po rękach całowała taką osobę a te jej koty to byłby jeszcze większy raj dla mnie, bo uwielbiam te puszyste, mruczące stworzenia i by jeszcze w moim łóżku spać mogły hehehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polakraków
skoro nie przepadasz za zwierzętami, to nie możesz u niej mieszkać. nikt nie będzie wywalał swoich pupilków z domu (dla tej dziewczyny to są przyjaciele, weź to pod uwagę) bo jakiejś smarkuli coś nie pasuje. dziewczyno, ta kobieta chciała ci dać wszystko za darmo! a ty wybrzydzasz??! inny normalny człowiek oddał by wszystko za taką ofertę. zostaje ci akademik (nie wiem jak w wawie, ale w kraku i na śląsku można składać podania o akademik do 31 czerwca) albo studia w innym mieście i voila. chcesz bez kotów? będziesz mieć bez kotów. decyzja tej pani jest całkowicie słuszna, i nie rozumiem dlaczego się oburzasz. pępkiem świata nie jesteś i nikt nie będzie koło ciebie skakał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie kumam kum kum
Ktoś wyżej napisał "daj palec to by chciala cala reke" Myślę że to porównanie nie jest tu zbyt trafne. Trafniejsze by było takie że "daj jej całą rękę to by chciała duży palec amputować" Tak w ogóle to chyba prowo, chociaż jak się patrzę na bezczelność niektórych ludzi z mojego otoczenia to może to być i nawet prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie kumam kum kum
"takie zyciekkiee ktora z Was przygarnelaby kogos na 5 lat? szczerze!!" Zgadzam się z twoim pytaniem retorycznym. Osobiście nie spotkałam się nigdy z tym żeby ktoś z własnej nieprzymuszonej woli zaproponował wcale nie najbliższej mu osobie mieszkanie we własnym domu całkowicie za darmo w centrum wielkiego miasta nic za to nie chcąc. Dlatego tym bardziej coś takiego wydaje mi się niespotykane, choć nie niemożliwe, bo cuda się zdarzają. Być może właścicielka po prostu się czuła samotna i potrzebowała czyjejś obecności w pustym mieszkaniu (nie licząc zwierząt). Tak czy owak. Mnie też życie nauczyło że faktycznie nawet najlepsza przyjaciółka z najlepszych na czas wspólnego zamieszkania pod jednym dachem może okazać zupełnie kimś innym i niestety otworzyć oczy na to że wcale tak naprawdę nie jest najlepszą przyjaciółką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ale jak tooo
Mnie nie tylko dziwi akcja z kotami, to to, że ona Cię chce przygarnąć bez żadnej kasy...mi by było głupio, no żeby chociaż była jakąś Twoją rodziną...będziesz u niej mieszkać, zużywać prąd, wodę i ona będzie za to płacić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie kumam kum kum
Do autorki Czy ten kot wyglądał mniej więcej tak ? http://mcgonnigle.files.wordpress.com/2007/07/coonbig.jpg Nie rozumiem dlaczego teraz chcesz to odkręcić skoro nie tolerujesz kotów w swoim otoczeniu. Jak sobie wyobrażasz mieszkanie tam jeśli te zwierzęta cię przerażają ? Nie ma sensu tego odkręcać skoro już powiedziałaś jej co o tym myślisz. Daj spokój. Poszukaj sobie lokum gdzie indziej, bez zwierząt. Gdybym ja miała koty i ktoś taki jak ty mieszkałby w moim mieszkaniu to obawiałabym się że podczas mojej nieobecności źle byś je traktowała. Tu chyba nie ma co już tego odkręcać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×