Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Maggie Magnolia

No to teraz ja proszę o pomoc

Polecane posty

Gość Maggie Magnolia

Słuchajcie - w poniedziałek pokłóciłam się z facetem. To już chyba koniec, choc w sumie nieraz już były takie akcje, tylko, że do tej pory ja w końcu wyciągałam rękę do zgody, ale teraz mam dość. Otóż, za dwa tygodnie jadę na wesele przyjaciółki. Wesele w drugim końcu Polski. Facet powiedział mi, że ze mna nie pojedzie, bo to mu się nie opłaca, nie kalkuluje i że za takie pieniądze, jakie musiałby wydać na swój wyjazd na to wesele, miałby wyjazd na weekend za granicę, np. do Wilna. Co więcej, w piatek powiedział mi, że jest chory, a w sobotę poszedł (oczywiście sam) na urodziny pewnej swojej znajomej (ta suka potrafiła przystawiać się do niego na moich oczach, jest zwykłą dziwką, robi tak, chociaz od dawna ma swojego faceta). Nie było mnie przez weekend w domu, kiedy wróciłam i kiedy się dowiedziałam od niego w poniedziałek, że był jednak u niej, choć powiedział mi w piatek, że pewnie nie pójdzie, bo źle się czuje, to się we mnie zagotowało. Bo już tego wszystkiego było za duzo. Powiedziałam mu, że on nie ma pojęcia, czym jest więź w związku i że nas nic nie łączy. Że on ma swoich znajomych, a ja swoich, on ma swoje życie, ja mam swoje i że on nie robi zupełnie nic w tym kierunku, żebyśmy ze soba bliżej, niz jesteśmy. Bo nie dość, że ze mną nie pojedzie na to wesele, to jeszcze polazł do tej szmaty. Dodam dla wyjasnienia, ze nie poszłabym tam z nim, mógł iść tam jedynie sam, bo ja nie cieprpie tej dziwki. No i poszedl sam, choc zle sie czul, tak jak ja teraz pojadę sama na to wesele. Ale przecież to jest wszystko bez sensu. Co to za związek? Powiedziałam mu, że jak mam tam pojechać sama, to wolę jechać jako singiel. Wkurzył się. Powiedział, że to przecież nic nie znaczy, że pojadę tam sama, dlaczego sprowadzam bycie w związku do takich wyjazdów? Powiedziałam mu, że dlatego, że to własnie takie wyjazdy tworzą wieź między ludźmi, a nie na przykład seks. I że między nami takiej więzi nie ma. I jeszcze mu powiedziałam, że to hasło, że "mu się wyjazd nie opłaca" (a on ma kase na taki wyjazd, po prostu uwaza, ze to za drogo, jak na wesele), bylo potwornie przykre, ze on wszystko przelicza na pieniadze i jest pieprzonym materialista. I wtedy on powiedzial - nie, tak nie bedziemy rozmawiac, wstal i wyszedl. I od tamtej pory on nie odzywa sie do mnie, a ja do niego. Co o tym wszystkim myslicie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samammamamama
ja myśle, że słusznie z nim zerwałaś, bo oczekujesz czegoś innego w związku niż on. widać, że facet nie jest głupi, ale po prostu Wasze priorytety są różne, chyba się nie dogadujecie, mam też wrażenie, że on lekceważy Twoje prośby... wie, że nie lubisz tej dziewczyny, zna sytuacje, a i tak tam poszedł - dziwne. to że nie chciał jechać na wesele to jeszcze można zrozumieć.. że np. koszt był wysoki i faktycznie nie lubi świętować za tak duże pieniądze, może nawet nie lubi zbytnio takich imprez - tutaj Twój bląd, że nie liczysz się z nim i jego zdaniem... możesz poszukać sobie faceta, który na pierwszym miejscu będzie stawiał Ciebie i będzie robił to co chcesz... ale facet którego miałaś, po prostu miał własne zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
On lubi takie imprezy bardzo, nawet bardziej,niż ja. Ale na tę nie chciał jechać - chyba tylko po to, żeby zrobić mi kolejną przykrość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość puszpa
Zgadzam sie z przedmowczynia- facet ma swoje zdanie i go broni, Ty masz Swoje, i rowniez obstajesz przy swoim. Musicie isc na kompromisy lub.. zakonczyc zwiazek. Takich sytuacji bowiem przydarzy sie jeszcze wiele w zyciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Puszpa, to jakbyś poszła na kompromis w tej sytuacji? Przezylabym to, ze nie pojedzie na to wesele, gdyby nie ta impreza u tej szmaty, na którą poszedł. Według was to jest noremalne? tak sie zachowuje zaangazowany facet?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość puszpa
Musicie ustalic co i kto jest wazny sposrod waszych znajomych i przyjaciol. Ty nie darzysz sympatia jego kolezanki, on chyba Twojej rowniez- skoro pojscie na jej wesele rozwaza pod katem oplacalnosci finansowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzis pytanie jutro odpowiedz
skoro dla autorki seks nie tworzy wiezi tylko fakt czy partner pojedzie na pierwsze lepsze wesele, to jest MEGA zenujace, nie dziwie sie facetowi, ze nie chcial sluchac takiego belkotu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
On tej przyjaciółki w ogóle nie zna. Mieszkałam z nią na studiach w akademiku. On jej nigdy nie poznał, bo mieszka w moim mieście rodzinnym. Nie przyjeżdża do mnie, tam, gdzie studiuję, bo mu się nie chce. Jestem z nią bardzo zżyta, on wie o tym, zauważył nawet sam, że to wesele jest jedyną szansą, żeby poznać moich znajomych - ale olał sprawę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Aha, czyli w związku chodzi tylko o to, żeby się rypać i to jest miłość? no sorry, ale myślisz jajami, a nie mózgiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzis pytanie jutro odpowiedz
no niesamowite, urzekla mnie twoja histeria... Widac od razu ze autorka jest histeryczka z ktora trzeba sie obchodzic jak z jajkiem, zeby przypadkiem tylko nie urazic biedaczki... COs mi sie widzi ze niedlugo zostanie singielka i jej problemy same sie rozwiaza :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzis pytanie jutro odpowiedz
pograzasz sie coraz bardziej, skoro dla ciebie seks=rypanie, hm... interesujacy poglad jak na kobiete. Dziwie sie co ten facet robi w tym zwiazku, bo wyglada na sensownego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Sluchaj, ja sie czuje singielka od poniedzialku, a w sumie - juz od dawna. Bo co to za facet, ktory w ogole nie umie okazac kobiecie serca? Pewnie tez jestes takim typem czlowieka - zimnym i nieczulym, powodzenia, milego leczenia z alkoholizmu na starosc ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dzis pytanie jutro odpowiedz
Alkoholizm idzie wyleczyc, glupote niestety juz nie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorkiiiii
dobrze zrobiłaś zrywajac, nie pasujecie do siebie, zresztą facet który idzie na imprezkę do koleżanki , której Ty nie akceptujesz jest nie wart aby byc z nim, znajdz lepszego, co bedzie dojrzalszy i gdzie bedziecie wspólnie podejmowac decyzje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Nie jestem w stanie uprawiac seksu z facetem, ktorego wylacznie seks ze mna interesuje. A tutaj tak wlasnie jest. Nic, poza seksem nie wchodzi w gre - bo mu sie nie chce. A poza tym - widac on nie jest taki sensowny, jak myslisz, skoro byl ze mna, totalna histeryczka ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cammilla34
Magnolia jak dlugo jestes z nim w zwiazku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Widzisz chlopczyku, to nie jest glupota, a uczucia. Ale ty nie wiesz, co to jest, dla ciebie to ziemia nieznana... :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Póltora roku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorkiiiii
alkoholizmu nigdy się nie wyleczy , można pozostać jedynie trzeźwym alkoholikiem , ale i tak nie ma pewności, ze nie popadnie się znów w ci alkoholowy :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pytanie zasadnicze: czy Ty go jeszcze kochasz? Bo jeśli kochasz to warto wyciągnąć rękę do zgody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Nie wiem :( Własnie tu jest problem :( generalnie myślę, że tak, ale mam dość tego, jak on się zachowuje :( chciałabym z nim być - ale inaczej... żeby jednak był blizszy mi tak na co dzień, ale już się chyba poddalam. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobre sobie te rozstanie
poniedziałek , wtorek , środa adziś czwartek....kochana posłuchaj mej dobrej rady i tego co o tym mysle.moze u mnie ulozylo sie dosc inaczej ale bylo podobnie. poklocilismy sie o cos bardzo istotnego...naprawde bardzo i zakonczylam zwiazek w sobote...ale bylo to juz 3 msc temu. w sobote ja zakonczylam....we srode zadzwonilam i powiedzial ze mam mnie w doopie...w piatek juz nnie mial mnie w doopiie i chcial sie spotkac to mu powiedzialam ze ja mam go juz w doopie....tydzien milczenia..... w nastepny weekend ja zadzwonilam o spotkanie i on nie chcial a na kolejny weekend juz bylismy para ponownie.wtedy dowiedzialam sie juz od innyc jak sie pocieszał beze mnie....wiec znow go zostawilam na 2 tyg.jakos tak po calym milczeniu 2 tyg. on znow sie odzywa a ja nie ulegam....do dziś...nie wybaczam czegos takiego.to juz 3 msc i jakos sobie radze.a bylismy 10 lat razem. jakby mu zalezało nie zrobilby mi czegos takiego w tak szybkim czasie.to mnie zwaliło z nóg.spojrzałam w lustro i samej sie zapytałam czy facet ktoremu zalezy tak szybko pada w ramiona innej , probujac zapomniec o mnie? ok.jak cjhcial zapomniec to zapomni...na zawsze. ja sie nie dam juz nigdy.moze kiedys ulegne bo tesknie , bo boli ale musiałabym naprawde oszaleć.oszaleć jak kretynka ale tego nie zrobie.przeszłam tyle ciezkich chwil.patrzylam na zdjecia i wyłam do nich....teraz? nie szukam milosci na chama...ale nie chcę juz kogos ktto mnie krzywdził i kogoś kto nie zasługuje na mnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm, to daj sobie chwilowo na wstrzymanie. Nie odzywaj się pierwsza, wycisz się trochę. Zastanów nad tym, czego oczekujesz od związku i czy On jest tym, który może Ci to dać. Jak to osiagnac? Znajdziesz rozwiązanie, bo tutaj potrzebna jest po prostu dobra wola obu stron:) Potem omów to z nim. Na spokojne-do mężczyzn dociera tylko rzeczowa, "zimna" argumentacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Maggie
Nie ma co podejmowac decyzji pochopnie. Rozumiem w zupelnosci dlaczego nie podoba ci sie takie zachowanie twojego faceta. Masz do tego prawo, zeby byc niezadowolana ze sposobu w jaki on cie traktuje. Ale on tez ma prawo do bycia soba. Jedyne rozwiazanie to pojscie na kompromis, spokojna rozmowa. Moze cos sie poprawi. Ale nie z kazdym da sie pojsc na kompromis. Czasem ludzie tak bardzo roznia sie od siebie, ze mimo ze kochaja druga osobe, nieswiadomie, swoim zachowaniem powoduja cierpienie u niej. Jezeli macie odmienne spojrzenie na rozne sprawy, to pewnie takich sytuacji w przyszlosci bedzie jeszcze wiele. Niektorym udaje sie dotrzec po czasie, innym nie, bo juz tacy sa i kropka. Moja rada jest taka, jesli takich nieporozumien bylo miedzy wami jak na razie niewiele, to sproboj rozmowy szczerej z nim na ten temat, wytlumacz mu dokladnie o co ci chodzi i jak sie z pewnymi rzeczami czujesz.Faceci rzadko maja zdolnosc odgadywania naszych uczuc, i czesto nie wiedza o co nam chodzi, dlatego wytlumacz jak dziecku. Jesli mimo tego nie zobaczysz zadnych wiekszych postepow, to odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz byc do konca trwania tego zwiazku byc nieszczesliwa, bo wyraznie te sytuacje cie unieszczesliwiaja. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Dzięki, Spinka, bardzo mi pomogłas... :) coś takiego chciałam usłyszeć... że muszę wziąć na wstrzymanie... Już mam dość pochopnego godzenia się z nim :( Spokojnie się zastanowię, co dalej. Wytrzymam to milczenie. W sumie sama nie wiem, co miałabym mu teraz powiedzieć. Żeby był inny, niż jest? bez sensu... Mam nadzieję, że poznam kiedyś faceta, z którym po prostu łatwiej mi bedzie nawiązać porozumienie. Bo gdybyśmy my umieli się dogadać, to moze i bylibyśmy fajną parą. Ale nie umiemy. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Do Maggie
widzisz, ja przezywalam cos podobnego, Mialam cudownego faceta, troskliwego, kochajacego, wrazliwego, ale...on popelnial czesto takie gafy, ktore niby nie byly jakims strasznym przewinieniem, ale ja czulam przez to wlasnie taki brak wiezi, ze jestesmy daleko od siebie. I paradoksalnie, im dluzej bylismy ze soba, to z jednej strony w pewnym sensie zblizalismy sie do siebie, a zdrugiej strony, ja czulam sie coraz dalej od niego, bo takich sytuacji w miare jak bylismy raze, bylo najpierw kilka, potem coraz to wiecej, i moj niepokoj wzrastal. Na poczatku mowilam mu o tym, ale pozniej przestalam, bo on zawsze traktowal moje wypociny jako ataki na niego i zwykle konczylo wie wielka klotnia.No a od kiedy balam sie juz cokolwiek powiedziec, caly ten smutek kumulowalam w sobie, i przy pierwszej lepszej okazji, kiedy to tym razem on mial jakies problemy ze mna i chcial je rozwiazywac rozmowa, caly ten skumulowany zal wyskoczyl ze mnie i w efekcie juz nie jestesmy razem. A nie powiedzialam mu nawet o polowie swoich obserwacji. Z niektorymi po prostu nie da sie dogadac. Ale wierz mi, sa faceci, ktorzy rozumieja pewne sprawy tak samo jak my, nie trzeba im nic tlumaczyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz co, ja w sytuacjach w których nie potrafię spokojnie mówić (bo emocje mnie roznoszą) siadam i piszę. Trochę dla siebie-pomaga mi to zrobić porządek w głowie, czasami dla Niego-mojego męża, który chetnie wszczyna awanturę, aby potem wyczekiwać przeprosin, ponieważ jego uraza jst głębsza i ważniejsza. No cóż, zawsze ja wyciągam rękę do zgody, ale ostatnio zaczyna mnie to męczyć. List jest dla mnie formą wyjścia z impasu z twarzą. Nie lubię niejasności. Ciche dni to trucizna dla związku. Mój ślubny sobie poczyta, przetrawi i...zazwyczaj zaczyna ze mną otwarcie rozmawiać. Spróbuj spisać swoje myśli i emocje. Choćby dla samej siebie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Dzięki, dziewczyny, jesteście kochane :* Postaram się wyciszyć i jak najdłużej spokojnie żyć, jak gdyby nigdy nic. A kiedy on się odezwie (jeśli w ogóle) to postaram mu się rzeczowo wyjaśnić, że dla mnie milość to jednak coś więcej, niż seks. To spędzanie czasu razem, poznawanie swoich znajomych, troszczenie się o drugą osobę i nie robienie jej przykrości. Jeśli on wie, co mnie rani i robi to, "bo tak chce", to znaczy, że lepiej, jeśli będzie sam, a ja poszukam kogoś innego, wrażliwszego, niż on.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maggie Magnolia
Dziewczyny, sytuacja wciąż nie jest zupelnie jasna, ale jest trochę lepiej. :) Odezwal się już w czwartek, niedługo po naszej dyskusji :) bardzo sie ucieszylam, ze to on wyciagnal pierwszy reke :) napisał, że chciałby przyjść po południu, ale ponieważ chciałam "żyć jak gdyby nigdy nic", to zdążyłam się już umówić na plażowanie za miastem. Pomyślalam, ze mimo tej radosci, ze sie odezwal, nie bede jednak zmienac natychmiast swoich planow... :) wiecie o co chodzi ;) Wiec odpisałam mu, że mogę się z nim spotkac dopiero wieczorem, bo nie będzie mnie, umowiłam się na wyjazd. Jesli chce przyjsc, to niech napisze, o ktorej, postaram sie wrocic na te godzine. Odpisal, ze skoro sie umowilam, to ok, moze przyjsc jutro, nie ma sprawy. Nastepnego dnia nie odzywal sie w ogole z pracy, konczy o 16, wiec tuz przed 4 napisalam do niego, czy na pewno przyjdzie, bo jesli nie, to wyjade znow sie opalac... I znow mi odpisal z pelna kurtuazja, ze jesli nie wroce za pozno, to przeciez on moze jednak przyjsc wieczorem i prosi o sygnal po moim powrocie :) no po prostu Francja elegancja... :D wrocilam o 21, nie wiedzialam w sumie, czy to pozno, czy nie, wyslalam mu sygnal, nie przyszedl. Rano w sobote napisalam, zeby byl u mnie o tej i o tej, pojawil sie punktualnie (nie przyszedl wieczor wczesniej, bo zaczal ogladac w domu mecz: Ghana kontra ktośtam). Nie rozmawialismy powaznie - ani o tym weselu, ani o urodzinach, spedzilismy po prostu na luzie calkiem mile popoludnie, pomyslalam, ze te tematy jednak moga troche poczekac, a teraz - no skoro mu zalezy, zeby bylo po prostu milo, to w porzadku, niech bedzie :) Wczoraj jednak wrocilam do tematu, powiedzialam mu, ze rozmawilam z przyjaciolka i powiedzialam, ze prosto z wesela mozemy wyskoczyc wszyscy razem na Hel na tydzien i co on na to? czy ten wyjazd zaczyna byc bardziej atrakcyjny? widac bylo, ze sie podpalil, ale nie bylby soba, jakby nie powiedzial, ze musi najpierw posprawdzac baze hotelowa i czy faktycznie ten wyjazd ma sens, bo przeciez jest sezon i moze byc trudno znalezc nocleg... No wiec teraz czekam, az posprawdza ;) i sie okresli... Postanowilam nie robic zadnych gwaltownych ruchow, bardzo sie uciesze, jezeli pojedzie, a jak nie pojedzie, to pojade sama na to wesele, jakos przezyje, a potem wyskocze ze znajomymi nad morze... Na pewno nie pozwola mi plakac ;) nie wiem, jak mam z nim rozmawiac o uczuciach tak, zeby zrozumial... Dlatego pogadanke o tym, co czuje i co to jest milosc, na razie odkladam na pozniej, bo naprawde nie wiem, jak mu to wszytko powiedziec, zeby przynioslo dobry skutek... Zreszta, on chyba bez moich wykladow troche sobie przemyslal przez ten tydzien ;) Zobaczymy, jak to sie wszystko potoczy... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×