Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

jedyny sensowny

Nauka jazdy i łzy

Polecane posty

Witam. Dziś mam problem z córką. Zapisała się na kurs prawa jazdy. Wszystko ok, popieram, dopinguję. stwierdziliśmy, że powinna nauczyć się pynnie ruszać, przejechać kilka metrów na polnej drodze (akurat mamy taką polankę blisko, w sam raz na takie manewry). Córka zachwycona, wsiada za kółko, mówię jej co i jak i się zaczęło... Nawet nie wyjechaliśmy na tą drogę. Szarpie, skacze, sadzi żaby, chcę jej wytłumaczyć to się drze na mnie, w końcu i mi nerwy puściły, jak mi o mało w kosz na śmieci nie przysadziła, bo nie pojmuje, że nie trzeba cisnąć gazu do dechy, żeby ruszyć. Myślę, ok może nie jestem pedagogiem i nie umiem uczyć. Wołam syna (14 lat), mówię mu dokładnie to samo i tak samo jak córce, młody wsiada, rusza elegancko, nawet mi na 3 nawrócił. Więc mówię, że w takim razie brat jej powie jak to się robi. No i awantura gotowa. Córka ryczy, dzwoni do matki, ta do mnie co się wyrabia. Ile czasu zajmuje pojęcie 18latce, że nie trzeba gazować do szaleństwa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahahah no niestety
rodzice nie powinni uczyc swoich dzieci!!! szczególnie ojcowie córek znam z autopsji. porpos zone, brata, sąsiada, kogokolwiek, jezeli chcesz zachowac dobre stosunki ze swoja córą ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wnioskuje....
jesli ona teraz tego nie wie i nie slucha rad to sie jezdzic tez nie nauczy nigdy dobrze......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale syn jakoś zrozumiał i naprawdę byłem w szoku jak płynnie przejechał, powoli, jak od linijki, bez wycia silnika. Ja naprawdę cciałem ją nauczyć, ale się nie da chyba. Przecież jak ona pójdzie na lekcje jazdy... nie chcę myśleć co będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kobiety mają inaczej !!! Nie mają na początku takiego wyczucia. Ja przez 2 lekcje z instruktorem wogóle nie mogłam ruszyc bo non stop mi gasnął :P Cierpliwości. Zapisz ją nma kurs z normalnym instruktorem bo z doświadczenia wiem, ze ty jej nie nauczysz, będą tylko złosci i wrzaski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość :(((((((((((((((((((
Spoko, na pewno nie Ty. Szkoła za to odpowiada i instruktor :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zdziwisz się :) zanim poszłam na kurs to mąż mnie uczył jezdzić i cały czas na mnie wrzeszczał bo tez nie mógł zrozumiec dlaczego ja ruszyć nie mogę... poszłam na kurs i na trzeciej lekco juz normalnie po miescie jezdziłam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahahah no niestety
uczylam sie jezdzic 9 lat temu na poczatku z ojcem. Krzyczal ze zle wrzycam bieg, ze czemu nie wcisne mocniej sprzegla, po cholere tak gazuje itp itd sytuacja w samochodzie byla tak nerwowa że ze stresu wszystko partolilam po tygodniu wsiadl ze mną moj wujek i wszystko nagle jak maselko... pozniej z instruktorem to samo zdalam za pierwszym razem, teraz jestem swietnym kierowcą i wszyscy czuja sie bezpiecznie jezdzac ze mna, a mimo wszystko gdy wsiadam z ojcem do auta to wydzieramy sie na siebie bo on zrobilby tak, a ja tak... ;) tylko ze po tych latach nie ma to wplywu na moją jazde i raczej mnie bawi niz irytuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jakie miasto?! Z podwórka nie wyjechała nawet, ba! Wyjechała to za duże słowo, nie wyskoczyła! Przecież ja na zawał zejdę jak pojedzie w ruch! Nie, już nie będę jej uczył. Ale sama namawiała, że chce zacząć przed pierwszą lekcją, żeby nie wyjść na debila. No to ma. Ileż można ryczeć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale to ona ryczy. Jeszcze jak jej mówię, że spoko, już jej nie będę uczył, to coraz gorzej, że jej nie rozumiem, że się wydzieram, a to ona się wydzierała przecież. Że jaki to ja jestem okropny. żona wróci to będzie z nią gadać, ja nie mam siły. Na brata krzyczy, że trzyma moją stronę, a on tylko zrozumiał w lot jak się rusza i dodatkowo jak nawraca na 3. Kto zrozumie kobiety, w dodatku dorastające :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hahahah no niestety
może poczula sie gorsza ze tak chwalisz brata? powiedz jej: kochanie nic sie nie stało, bedziesz swietnym kierowcą, nie kazdy jest od razu kubicą. pocwiczysz z instruktorem, ktory na pewno nie bedzie sie z ciebie smial, nawet jezeli przyjdziesz totalnie zielona na pierwsza lekcje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chciałem, żeby właśnie uniknęła stresu na drodze. Zobaczymy co będie, trochę jej przechodzi :) może ostatni raz jeszcze spróbujemy. Bo widzę, że chyba by jednak chciała :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrrrrotka
A ty normalny jestes, że dajesz córce do zrozumienia, że jest tępa i jeszcze jej to koniecznie musisz udowadniać, podając przyklad brata? ty sie lepiej za nauki nie bierz, bo nie masz o tym pojęcia. Niech pójdzie na kurs, niech tam się pouczy z kims kompetentnym, a ćwiczyc to mozecie, jak już sie nauczy podstaw. Takie nauki z rodzicami to i tak rzadko kiedy jest dobry pomysł, bo to tego trzeba dystansu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie pamiętam
Biedna ta twoja córka. Pamietaj, że ty też kiedyś się uczyłeś i nie rżnij teraz głupa, że za pierwszym razem wszystko ci tak idealnie szło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
chcę, żeby pewnie czuła sie za kierownicą i dobrze jeździła. Żaden ojciec nie chce żeby dziecko miało nerwicę. Siedzi w aucie sama, klczyki leżą na stole, niech się oswoi. Jak sama nie przyjdzie to ja już nie będę jej uczył.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrrrrotka
A jak chcesz ją uczyć, to jej powiedz raz, jak to sie robi, a potem niech próbuje, a ty trzymaj gebę na kłódke i odzywaj sie tylko wtedy, kiedy cie o coś spyta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie będę, chyba, że sama przyjdzie. Mówię jej spokojnie jak trzeba ruszać. Robi źle, to mówię spoojnie jeszcze raz, kolejny, kolejny, i ona na mnie z ryjem, że wie co robi, to mówię, że nie do końca... i od słowa do słowa... ale już się wyryczała chyba. Kobietom to pomaga :) ja chcę, żeby się świetnie czuła na drodze i pewnie. Sama chciała przed pierwszą jazdą się nauczyć, żeby nie być zielona. Chcialem dorze, wyszło jak zawsze :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie pamiętam
Niektórzy łapią za pierwszym razem, inni za 10, a inni wcale. Daj jej czas i nie krzycz po niej, bo wtedy dopiero presja rośnie i się dziecko denerwuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrrrrotka
Mnie dla przykładu matka próbowała nauczyc odczytywać godzine z zegara. A ja za chuja świętego nie mogłam tego pojać - bo jej w ogóle nie słuchałam, tylko koncentrowałam sie na tym, jak mnie wkurwiają jej miny przemądrzałe, które przy tym robi i jej przemądrzały ton. Nie wiem, ile prób było - i wszystko na darmo. A któregoś dnia na przerwie w szkole usłyszałam przypadkiem, jak jedna kolezanka drugiej tłumaczy, jak to sie robi, uslyszałam wlasciwie tylko dwa zdania i wszystko stało sie jasne. Do nauczania potrzebny jest dystans i jakiś tam respekt, dlatego rzadko to wychodzi w kimś z rodziny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość :(((((((((((((((((((
Polecam książkę Kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa. Po co się odzywałeś jak powiedziała, że wie co robi? :p Generalnie kobiecie trzeba przytakiwać :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość :(((((((((((((((((((
"nie krzycz po niej" Jaka to gwara? Na pewno nie polszczyzna ogólna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrrrrotka
mozesz ja zostawic na tej drodze na chwilę samą w samochodzie, żeby nie miała stresu, ze sie gapisz na ręce i kontrolujesz każdy ruch. Niech sobie posiedzi w tym samochodzie, popróbuje, to w końcu jej wyjdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja w tym ewidentnie widzę winę córki, bo skoro autor twierdzi, że na nią nie krzyczał, że to ona zaczęła się wydzierać, to jaka w tym jego wina? Każdemu w końcu mogą puścić nerwy, bo ile razy można tłumaczyć? Ja do dzisiaj podziwiam mojego instruktora jazdy, jak on ze mną wytrzymał, niby wiadomo, że za to mu płacą, ale ja dopiero po 10 jeździe nauczyłam się zmieniać biegi, a tak musiał, to za mnie robić instruktor:-P Nie każdy ma smykałkę i zamiłowanie do jazdy. Znam wiele osób, które poszły na kurs prawa jazdy z konieczności, a potem albo długo nie mogły zdać, albo zdały i nie jeżdżą lub wręcz odwrotnie: tak zniechęciły się do jazdy, że zrezygnowały z kursu i to praktycznie same kobiety. A te łzy są jak najbardziej normalne, bo niektórzy nie są w stanie pogodzić się z porażką i już po pierwszej jeździe chcą być Kubicą, a jak nie wychodzi, to ryczą, bo myślą, że to pomoże:-P Sama przerabiałam ten wątek.:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z godzinami ani jedno ani drugie nie miało problemu. Poważnie, córka załapała w chwilę, potem jak młody się uczył, to nawet ona go nauczyła w przysłowiowe 5 sekund. Dzieci głupie nie są, nigdy większych problemów z nauką nie miały. Więc byłem przekonany, że z autem będzie tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×