Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

momiwik

Kryzys małżeński?

Polecane posty

Chciałabym Wam zadać pytanie i mam nadzieję na szczer wypowiedzi, nie tylko kobiet. Jestem od trzech lat mężatką, mój związek najpierw z chłopakiem a później jużmężem zawsze należał do...wybuchowych. Jestem dość "temperamentna" więc o kłótnię u nas nietrudno. A o co?? Oczywiście o pieniądze. Zarabiam całkiem nieźle, mój mąż o wiele mniej i zawsze na tym punkcie dochodzi u nas do sporów. Mamy kilka kredytów więc z kasą jest u nas nie najweselej ale jakoś się kręci. Jakiś czas temu zaplanowaliśmy zagraniczne wakacje, praktycznie "po kosztach" gdyż mieszkać będziemy u znajomych. Zostało nam kilka dni do wyjazdu i okazuje się, że nie mamy za co kupić zagranicznej waluty, która potrzebna nam będzie na miejscu. Jakiś czas temu teściowa obiecała nam pomoc w tym względzie ale teraz jakoś się nie kwapi, tłumacząc, że nie ma pieniędzy (jakis 2 dni temu wróciła z zagranicy). No i mamy problem, a najgorsze jest to, że w tym wszystkim mój mąż stanął za swoją matką, to jej wierzy a mnie powiedział, że on wcale nie chciał nigdzie jechać, to ja się uparłam, więc teraz to jest mój problem skąd wezmę kasę. Mało tego tak jest między nami juz od jakiegoś czasu, jak sie pojawi jakiś problem finansowy to on twierdzi, że to moja wina, choć całość mojej pensji pokrywa większość kredytów, dla siebie nie zostawiam nic. Natomiast na zarzut, że to on za mało zarabia, twierdzi, że jemu wystarcza. A mi jak się nie podoba to mogę sobie znaleźć innego. No i mam problem, bo kocham męża ale życie z nim staje się powoli nie do wytrzymania. Mam dosyć kłótni, płaczu i przede wszystkim zrzucania całej winy na mnie! I nigdy nie przeprasza. Tak po krótce wygląda moja sytuacja. Co Wy o tym myslicie? Ja już naprawdę nie wiem co zrobić, chciałabym jakoś uświadomić mi, że może stracić coś więcej niż tylko żonę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pudernica ze szczecina
No coz. Nabraliscie kredytow jak nienormalni to teraz macie efekty. Koszty trzeba planowac, a nie stekac potem, ze na zachcianki nie wystarcza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie nabraliśmy jak nienormalni bo chyba wyraźnie napisałam, że z TYLKO MOJEJ wypłaty wystarcza, żeby je spłacić a jego pensja nam zostaje ale czasem zdarzają się takie wypadki losowe, których nie sposób zaplanować i one pociągają większą kwotę. Tak właśnie było w naszym wypadku. A wakacje to nie zachcianki tylko normalna sprawa ludzi, którzy cały rok ciężko pracują, pudernico!! Więc może nie wypowiadaj się jak nie zrozumiałaś wypowiedzi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po pierwsze- nie oczekuję, po drugie- sama obiecała. A po trzecie-żadne prowo!! Czy nikt z Was nie umie się wypowiedzieć??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pudernica ze szczecina
Z tego, co przeczytalam Ty zarabiasz wiecej, wiec jesli Twoja pensja idzie w calosci na splate kredytow, to chyba nie bylo to najmadrzej pomyslane. A wakacje, owszem, sa normalna sprawa. Zachcianka staja sie dopiero wtedy, gdy nie ma sie na to kasy i oczekuje sie laski tesciow. Ale rozmuiem, ze chcesz uslyszec, ze jestes idealna zona, tylko twoj maz i tesciowa daja ciala na calej linii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pewna żona
zeby mnie tylko takie problemy nękały :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem jaki dokładnie macie podział wydatków, ale jak domniemam - kredyty były wzięte na Was oboje, dodatkowo oboje z tego korzystacie. W związku z tym proponuję podział pół na pół. Niech on płaci połowę kosztów kredytów, niech opłaca połowę rachunków, niech w połowie opłaca koszta wyżywienia. A Ty tą część, która Ci zostanie - odkładaj na jakieś osobne konto, o którym wiesz tylko Ty. Skoro on dzieli na moje-Twoje, to niech tak będzie. Aha - tylko aby było sprawiedliwie, podlicz miesięczne wydatki na kredyty, rachunki i inne niezbędne wydatki - podziel na pół i niech każde z Was dokonuje wpłaty na specjalnie do tego przeznaczone konto, z którego będziecie opłacać to wszystko. Wtedy będziesz wiedziała ile Ty dokładnie wydałaś, ile on - bo będziesz mogła uzyskać wyciąg z konta. W przypadku, jeśli go zaswędzą ręce i sięgnie do tej kasy przeznaczając ją na coś innego - to raz, że będziesz o tym wiedziała, a dwa - to już będzie jego problem, jak te pieniądze zwrócić. Dobrze by było, aby ustanowić go właścicielem któregoś z kredytów. Wtedy może będzie czuł większą odpowiedzialność za niego. Tudzież inna opcja - nie wiem na co macie kredyt, ale jeśli np na samochód, to skoro on tego samochodu nie spłaca - niech z niego nie korzysta. W końcu skoro jemu wystarcza na to, co mu jest potrzebne, to równie dobrze może mu wystarczyć jazda autobusem, albo chodzenie na piechotę, bądź - niech zakupi sobie swój własny samochód. Albo - jeśli kupiliście komputer/TV na kredyt i Ty go spłacasz - to niech z tego nie korzysta i też niech kupi sobie własny... Miłość w kwestiach finansowych to nie wszystko. Tutaj potrzeba rozwagi, a nie emocji. Jak dla mnie małżeństwo jest tylko kontraktem i jeśli jedna ze stron nie wywiązuje się z umowy, jaka została zawarta - to ta druga też nie musi, tudzież może dojść do rozwiązania tego kontraktu (co nie jest niczym niezwykłym w dzisiejszych czasach). A ze względu na wspólnotę majątkową - w przypadku rozwodu on zyska, a Ty stracisz. Jak dla mnie opcja nr 1 - ta o wspólnym dokładaniu się do kasy jest najlepszą. Możesz też poprosić go o przedstawienie wykazu wydatków, żeby sprawdzić na co wydaje i czy przypadkiem kasa nie idzie na coś, na co nie powinno. Zaufanie zaufaniem, ale kiedy on tak stawia sprawę - to wszystkie chwyty są dozwolone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Więc jeszcze raz do pudernicy! Potrafisz czytać ze zrozumieniem?? Nie pytam o to, czy moja teściowa jest be ani o to, czy wg Was ( a w tym przypadku Ciebie) jest mnie stać na wakacje, tylko o to, czy to normalne, że facet ma wszystko w nosie i czeka aż ktoś inny zrobi coś za niego A po drugie jak już wspomniałam spotkała nas dość osobista tragedia ( śmierć bliskiej osoby) i na to rozeszła się kasa, którą wcześniej odłożyliśmy na wyjazd, więc może teraz coś do Ciebie dotarło??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki Miska! O takie wypowiedzi mi chodzi! Wiesz akurat tak się składa, że jeden kredyt jest na niego tylko ja w całej swej naiwności spłacam go z mojej pensji a później i tak wysłuchuję...no i właśnie tutaj nasuwa się moje pytanie- za kogo ja wyszłam???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pudernica ze szczecina
Dotarlo od pierwszego kopa, ale ty sie tak ladnie unosisz. :) Poza tym, odpowiedzialm ci posrednio na to wlasnie pytanie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to może płaćcie te kredyty na spółkę.Może wspólne konto.Na teściową to nie ma się co oglądać.Dawać nie musi na zachcianki.Jak mnie nie stać to nie jadę na wakacje.Kłótnie o kasę w związku to pomyłka.Ja to moje , Twoje?NASZE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja bym powiedziala,ze koles ma kompleksy,ze jego zona zarabia wiecej i na swoj glupi,macho sposob ci to okazuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ech pudernica....czy ładnie się unoszę- nie wiem! Wiem tylko tyle, że troche mnie to już męczy....no a idealna to ja nie jestem, zresztą napisałam to już na początku. I tak naprawdę to oczekuje tylko tego, że mój mąż to mój mąż i choćby nie wiem co to powinien stać za mną "murem", no nie??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jest wyjscie z tej sytuacji nie jedzcie na wakacje! A co do Twojego męza, to widać bardzo przyzmyczaił się do sytuacji kiedy Ty o wszystko dbasz i wydaje zarobione przez Ciebie pieniądze. Gdyby mój mąz powiedział mi, że JEMU JEGO PENSJA WYSTARCZA to już byłby dla mnie znam sprowadzić go na ziemie i pokazać, że to On jest męzczyzną i to On ma nosić spodnie w waszym zwiazku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tylko jak go sprowadzić _MalgosiaGosia_ ?? Powiedzcie czy to normalne, że facet sam mówi, żebyście poszukały sobie innego??:P Ciekawe co by zrobił, gdybym skorzystała z jego propozycji..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiedz mu, że dajesz na kredyt tyle co On! Musicie dzielić swoje wydatki, przeciez na tym polega małeżenstwo! A jhak Ci powie żebyś poszukała innego to mu powiedz, że kiedyś może się zdziwic!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Momiwik, facet jest jak dziecko - korzysta z tego, co mu dają, sprawdza Twoje granice. Być może jest zbyt pewny swojej pozycji w Twoim sercu, że gada takie rzeczy. Ja kiedyś dokładnie taką samą sytuację miałam, jak Ty - tzn w kontekście tego, że mój mąż powiedział mi, że jak on mi nie pasuje, to żebym sobie innego poszukała. Na początku nie wiedziałam jak zareagować, więc nic nie zrobiłam. Ale jak kolejne razy słyszałam to samo, to w pewnym momencie się wkurzyłam i powiedziałam 'masz rację. Tak właśnie zrobię'. I zaczęłam więcej rozmawiać z kolegami z pracy. Wtedy coś do niego dotarło i się zamknął. Jak jeszcze czasem mu się takie coś wymknie, to tylko go wtedy pytam 'Czy jesteś tego absolutnie pewien?'. No i szybciutko spuszcza z tonu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzięki dziewczyny! Trochę mi juz lepiej ale przyznam, że jak zakładałam ten temat to byłam nieźle wkurzona!! Macie rację, jak mu coś nie pasuje to nie musi jechać ze mną na te wakacje, znajdę mu zastępstwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×