Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

coatlicue

facet!

Polecane posty

Wrrrr!!!!! Co zrobić z facetem który nadaje sie tylko do chodzenia w jedwabnych rękawiczkach?! Od pół roku wielkie plany remontowe. Żeby zaoszczędzić większość rzeczy chce zrobic sam- po pracy. Kwestia zerwania tapet w 3 pomieszczeniach, postawienia ściany działowej z płyty, pomalowanie sufitów i ścian oraz malowanie. Cekolowaniem zajmuje się ekipa remontowa. W międzyczasie okazuje się, że dziecko w drodze. Remont tuż tuż, przyszły tatuś postanawia pójść na 2 tyg zwolnienie lekarskie. Żeby było szybciej i żebym nie musiała siedziec w tych pyłach. Umawia sie z kumplem który ma mu pomóc i praca rusza "pełną parą". Dwa dni zrywają tapety, później robią gniazdka elektryczne i stawiają ścianę. Koniec. Bo trzeba czekac na eipa która za 2 dni skończy cekolowanie jednego z pokoi i szanowny przyszły tatuś musi dpocząc, bo poprzedniego wieczora stawiał ścianę do 00.30! Tak więc dwa dni nie dzieje sie nic. Wzór mężczyzny śpi w tym czasie w swoim pokoiku u mamusi, ja w jednym z naszych pokoi. Mój wybór, nie miałam ochoty oglądać tych scen czułostkowych. Ściany wycekolowane w piątek. Hurra, w niedziele salon ma byc gotowy. Ale, nie tak szybko... Sufit malowany przez mojego faceta zaczyna odpadac. Ekipa nastepnego dnia ratuje sytuacje. Wielka awantura z mojej strony (oczywiście) o brak postępów. Ale robota nie może ruszyc bo nie ma żadnego pomocnika (a raczej- wykonawcy poleceń). Jak już sie takowy znajduje to (po kolejnej awanturze) w noc między sobotą a niedziela zostaja pomalowane ściany w sypialni i połozone panele. W niedziele mamy połozyc tapete na jednej ścianie i przykręcić listwy. Nic z tego nie wychodzi. Super bohater po tym jak poprzedniego dnia skończył prace o 3.30 wstaje o 13.30. Najpierw wygłasza monolog czy ja wiem że mógl sie zabić piłą elektryczna używając jej do ciecia paneli o takiej godzinie, potem jeszcze trochę użala sie nad sobą i w efekcie udaje mu się pomalować drugi raz jedna ścianę. Skonany idzie spać. następnego- dzisiejszego dnia znowu nic sie nie dzieje bo znowu nie ma pomocników. W planach zjechanie papierem ściernym 2 futryn, nałożenie kontaktów i pomalowanie gotowej już sypialni. Skończyło się na tym że starł pól futryny, pomalował jeden raz sufit, po czym oświadczył że spadł już dwa razy z drabiny i jest potwornie remontem zmęczony. Pytam więc- kim jest ten wzór męskości???????!!!!! Jak radzą sobie faceci którzy muszą łączyć remonty z pracą?! Ja pierdole, wrrr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no aj ci powiem ze mój pracując wyremontował sam całe mieszkanie gdzie było pozrywane wszystko do żywego(ściany,podłogi,wyburzone prawie wszystkie ściany) sam kłądł panele, glazure,elektryke,rury w łazience przerabiał, malował wszystko wszystko. i to po ciezkiej pracy. no a ten twój rzeczywiście sie nie popisał, ale takich "facetów" mamy w tych czasach...są i tacy co uszczelki nie potrafią zmienić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój mimo, że w pracy przez 8 godz jeździ samochodem to po już nic nie byłby w stanie zrobić. Jak o coś się przyczepię, to słyszę że nie ja wstaję o 6.30 i że ma prawo być zmęczony i nic nie robić. Zawsze tylko wydawał wszystkim polecenia i teraz sa tego efekty :( Wiem, że ja w tej całej sytuacji tez xle postepuję. Ciagle się czepiam, ponaglam, marudzę. Ale dopiero co skończyłam wymiotny maraton I trymestru ciązy i moje nerwy już nie wytrzymują. Mimo, że to dopiero 1,5 tyg remontu ja mam juz dośc. Ciagle nerwy, najgorsze że on nic nie jest w stanie zrobic sam... I nie o to chodzi, że nie potrafi. Wszystko musi byc poprzedzone awanturą :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Prażynka_87
twój facet i tak jest super męski.NIektórzy nawet tyle nie potrafią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×