Gość jhdmjbhs Napisano Sierpień 30, 2010 Wiec pozalismy sie przez znajomych wspolnych... po wielu nocach rozmow i pisania postanowil ze przylatuje mnie poznac.. i przylecial, :) jest osoba z ktora czasem dogaduje sie bez slow mimo krotkiej znajojosci, mmay takie same priorytety, podobne plany marzenia.. jak sie okzalo pozniej jego wyglad tez mnie urzekl, ale najwazniejsze bylo to ze pierwszy raz ktos odpowiadal mi tak zcharakteru dlatego ciezko dam mi sobie z nim spokoj.. potem kilka spotkan srednio raz wmiesiau, on do mnie zawsze przylatywal, nie trwa to dlugo bo zanim sie poznalismy jakies 2 miesiace i po poznaniu sie jakies 4 wiec pol roku.. wiem ze troche rotko zeby decydowac o tak waznej sprawie i rzucac wszytsko,,ale serce nie sluga...teraz zobacze go dopiero w swieta nie wiem zy to przetrwam.. tutaj nie trzyma mnie nic poza skzola... ani rodzina, ani przyjaciele, pracy tez chwilow nie mam, jedeynie te studia zaoczne:( nie wiem co mam ze soba zrobic,tak zle i tak niedobrze..a na imie mam Ewelina Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach