Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Joanna____28

jak rozwiązujecie ten problem w związku?

Polecane posty

Gość Joanna____28

Pytanie do osób które mieszkają z partnerem lub są w małżeństwie. Problem dotyczy swoich potrzeb, zakupów, zachcianek. My mamy wspólne konto i po prostu głupio mi brać pieniądze i kupować sobie coś. Potem się tłumaczę i kręcę, chociaż uważam że nie powinnam, bo w końcu coś mi się należy od zycia. Pewnie zaproponujecie żeby ustalać jakąś miesięczną kwotę którą kazdy może wydać na siebie. Tylko że jaka to może być kwota? 100 zł? 200 zł? Nie oszukujmy się - to jest dość mało. A poza tym mój facet mówi, że szkoda mu wydawać pieniądze na siebie, ma małe potrzeby. Ja większe - lubię kosmetyki, ciuchy, biżuterię, no jak to kobieta. A od pół roku właściwie nic sobie nie kupiłam, bo mi wstyd, że mąż nie wydaje właściwie nic na siebie, a ja mam wydawać, a potem mi mówi że powinniśmy oszczędzać. Moja koleżanka po prostu okłamuje męża - ukrywa przed nim zakupy albo mówi że kupila coś na wyprzedaży, ale ja nie chcę oszukiwać. Osobne konta nie wchodzą w grę, my razem mamy podejście, że w małżeństwie pieniądze są wspólne. Przyznam ze wstydem że to są takie momenty gdy z tęsknotą wspominam czasy gdy żyłam i mieszkałam sama i nawet gdy szarpnęłam się na jakąś drogą zachciankę, to nie było mi wstyd i nie musiałam się nikomu tłumaczyć, a tylko ewentualnie sama zaciskałam pasa. Teraz jest nas dwoje i nie mogę sobie pozwalać na szaleństwa.. A czasami tak bardzo tęsknię za tym by kupić sobie coś droższego.. Jak wy rozwiązujecie ten problem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my mamy osobne konta
i kazdy wydaje swoją kasę a nie swojej połówki!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
My nie chcemy mieć osobnych kont. Co potem jest - składamy się na jedzenie na pół? Raz ty, raz ja - jak jacyś współlokatorzy? Nie, mamy wspolne konto i chcemy by tak zostało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Osobne konta nie wchodzą w grę, my razem mamy podejście, że w małżeństwie pieniądze są wspólne. my wlasnie tak rozwiazalismy ten problem:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
No dobra, a możecie mi coś doradzić zakładając, że wspolne konto zostaje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jooozekkk
Dokładnie. Chcesz mieć kasę, to sobie sponsora znajdż a ta koleżanka, to sorki, ale czy uważasz, że postępuje fair w stosunku do męża? Oszukuje go i okrada w pewnym sensie. niby wspólne konto, ale robi to bez jego wiedzy. To tak jakby mąż w śnie regularnie bzykał żonę a ona by o niczym nie wiedziała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakakakak
ja nie jestem w małżeństwie ale mieszkam z moją połówką. każde ma swoje konto i każde wydaje swoje pieniądze na to na co ma ochotę i nikt nikomu do portfela nie zagląda ani nie rozlicza z zachcianek:) jedzenie kupujemy wspólnie. ale nie ustalamy "dzisiaj ty idziesz do sklepu, jutro ja". Po prostu robimy zakupy dla dwojga kiedy mamy na to ochotę. Tyle :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
"Chcesz mieć kasę, to sobie sponsora znajdż a ta koleżanka, to sorki, ale czy uważasz, że postępuje fair w stosunku do męża?" Czy Ty jesteś jakiś z lekka upośledzony? Pracuję. To po pierwsze. A po drugie - co to za głupie pytanie czy ja nie uważam że koleżanka postepuje nnie fair? :O Wyraźnie napisałam że oszukiwac nie chcę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tyyrtyrty
Ja mam podobny problem, też nie mamy osobnych kont, bo to bez sensu - razem prowadzimy firmę! Zajmujemy się dokładnie tym samym i jest tylko jedno firmowe konto! Więc co ja mam zrobić? Co mi doradzicie? Tez mi wstyd kupować sobie duperelki :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jakakakak
niby osobne konta sa bez sensu, ale to wy, które macie wspólne konta z mężem narzekacie:o Ale powiem wam, że w takiej sytuacji też byłoby mi jakoś głupio wydawac kase na bibeloty:o Cieszę się, ze my mamy osobne :) ale nie jesteśmy małżeństwem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hejjjjjjjj
Musi byc powód dla którego mówisz że czujesz wyrzuty sumienia że wydajesz pieniądze. Czy Ty pracujesz? Jeśli pracujesz nie widze powodu dla którego nie miałabyś wydawać na siebie pieniedzy, oczywiscie z rozsądkiem adekwatnie do Waszych zarobków i wydatków tak by nie nadwyrężało to domowego budżetu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
Ja bym chciała abyśmy ustalili jakieś miesięczne kwoty kto może ile na siebie wydawać. Ale mojemu mężowi szkoda wydawać na siebie kasy, a to będzie powodowało, że będę się czułą winna, że ja jednak wydaję. Poza tym mąż się nie zgodzi na sumę większą niż 200 zł/msc. A to trochę mało :O Nawet porządnych butów za to nie kupię. I w sumie czułabym się jak smarkula która dostaje od rodziców kieszonkowe i musi nimi dobrze rozporządzać. :O Kurde...Ciężko pracuję, zarabiamy dość podobnie i to wcale nie jakieś grosze. Ale wciąż słysze że musimy oszczedzać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
Na serio od ok. pół roku nic sobie nie kupiłam (prócz podstawowych środków czystosci, które kupujemy razem w sklepie). Wciąż mam stare kosmetyki, stare ciuchy, buty sprzed paru lat. Masakra :( Z 2 str - on ma trochę racji z tym że mamy oszczędzać. Planujemy kupić mieszkanie, mamy też parę innych planów i nie jest dobrze szastać teraz pieniędzmi. Ale czuję sie jak jakiś robot do pracy, który nic z tego nie ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jooozekkk
Tia, skoro pracujecie oboje, ale ty wydajesz zawsze więcej na swoje zachcianki, to nalepiej jest żebyście mieli osobne konta i żadne tam pierdolenie, że wy nie chcecie jest nie na miejscu bo osobne konta dały by wam to, co wydaje się być sprawiedliwe. Bo jakie macie argumenty które są na "nie" jeśli chodzi o oddzielne konta? Tylko wasze zdanie, że lepiej razem? tee

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sprawa wydaje sie banalna. Przeciez powszechnie wiadomo, ze kobiety w przeciwienstwie do facetow potrzebuja wiecej ubran, kosmetykow, i innych drobiazgow, stad tez czeste drobne wydatki. <stopka>Welcome! To the elder ruins again The wind whispers beside the deep forest Darkness will show us the way.</stopka> <stopka>Welcome! To the elder ruins again The wind whispers beside the deep forest Darkness will show us the way.</stopka>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sarassia
Zgodzę się co do jednej rzeczy którą napisałaś - pod tym względem naprawdę jest lepiej być samej. Niby wiążąc się z kimś, są już dwie pensje do dyspozycji, koszty np. wynajmu na pół, ale tak naprawdę w rezultacie kasy jest mniej...... No i sama możesz odchorować jakieś np. horrendalnie drogie perfumy, albo krem za 200 zl, zamiast słuchać mężowskiego stękania że takie drogie........ Znam to .......... Też czasem tęsknię do singlowskich czasów.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
Hmm.. Egoistycznie to zabrzmi, ale tak mu powiedziałam. Że ja, jako kobieta, potrzebuję więcej zakupów. Przecież kobieta musi dbać o siebie, gdybym ograniczała się do tego co mężczyzna (mydło, dezodorant, T-shirt i jeansy), ludzie uznawaliby mnie za zaniedbaną. Śmiał się z tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Joanna____28
Mój mąż uważa, że np. zamiast kupić sobie perfumy, możemy kupić, no dla przykładu - kuchenkę mikrofalową, bo ta co mamy jest stara. I zawsze są jakieś wazniejsze potrzeby. Niby to rozumiem, w koncu w ostatnim czasie zgadzam się z nim, ale jednak w środku się buntuję... Chcę się stroić, pachnieć, mieć nowe ciuchy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość garmażeryja
Gdzies czytałam kiedys statystyki w związku z tym tematem :) I napisano tam, że bardzo duzo kobiet (nie pamietam, ale chyba koło 80 procent) ukrywa przed partnerem zakupy i mówi np. że "to juz stare". Ja jestem raczej przeciwna wspólnym kontom. My mamy osobne i tak nam sie podoba. Jesli chcecie miec wspólne, to pogadaj z mężem, spytaj, ile chcecie ustalić na "wydatki własne". Człowiek na prawo kupic sobie jakaś bzdurę, w końcu nudno tak wydawac pieniadze tylko na potrzebne i praktyczne rzeczy. Czasem trzeba sobie sprawic przyjemność. Ustalcie, ile to bedzie, tzn. górna granicę, powyżej której konsultujecie ze sobą zakupy. Jak któreś z was wyda mniej albo w ogóle nie ruszy, to też dobrze. Ale żeby mieć tę mozliwość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jooozekkk
No pewnie, że się śmiał. Idż teraz do pracy i powiedz wszystkim, że jesteś kobietą i powinnać więc więcej zarabiać bo z racji tego, że jesteś kobietą to potrzebujesz więcej kasy na kosmetyki i ciuchy. Hahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jooozekkk
Ty Aśka jakaś jeszcze niedojrzała jesteś moim zdaniem. Posłuchaj siebie: on chce kupić coś do domu a ty wewnętrznie się buntujesz bo wolałabyś za tą kasę się stroić i ładnie pachnieć. Żenada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a ja tak powiem........
zarabiamy podobnie, a ja sobie niczego nie odmawiam, co prawda nie kupuje nie wiadomo cego, ale jakies ciuchy, kosmetyki wiadomo. Moj maz ma ograniczone potrzeby, ale jak sobie cos kupi, to dogania mnie cenowo :-) dzis kupil aparat fotograficzny za prawie 900 euro... czyli tyle ile ja wydalam na pierdoly od poczatku roku. nie rozliczamy sie co kto kupuje, nic nie ukrywamy, wieksze zakupy konsutujemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość garmażeryja
Nie daj się tak stłamsić. To, ze on ma jakis pogląd na wydawanie pieniedzy, nie znaczy, że ty musisz go podzielać. Jeden nie ma potrzeby, drugi ma i obie opcje są tak samo dobre. Ustal z nim, nie daj sie spławić, niech to bedzie np. 300 zł, to juz jest konkretna suma, a nie tak strasznie dużo. Wybierz wtedy z bankomatu, zeby ci potem nie kontrolował na wyciagach, że po co ci bluzka z HM, jak w CA bylaby tańsza. Masz prawo do odrobiny przyjemnosci, co to za zycie, jak sie ciagle tylko oszczędza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jooozekkk
bua ha ha ha.. co ty kobieto piszesz za głupoty!? On chce kupić coś dla domu, dla nich obojga a ty piszesz, że to jego są zachcianki? w łeb się walnij i to zdrowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwio1984
ma mamy osobne konta i robimy tak: oplaty po polowie, zakupy typu jedzenie, chemia, wspolne wyjscie do kina zapisujemy sobie (na zakupach ja place, a on pakuje hehe). na koniec miesiaca on przelewa mi polowe tego, co zaplacilam na zakupach przez caly miesiac. rozwiazanie uwazam za wspaniale, bo dzieki zapisywaniu mam obraz ile mniej wiecej wydajemy, czy w danym miesiacu troche przesadzilismy itp. do tego kazde z nas przelewa raz w miesiacu ustalona kwote na konto oszczednosciowe - zbieramy na mieszkanie. to co zostaje kazdemu po oplaceniu rachunkow, jedzenie, wspolnych wyjsc itp. ORAZ przelaniu na konto oszczednosciowe jest tylko dla nas. z moich pieniedzy ja kupuje sobie bilet miesieczny, on paliwo bo jezdzi do pracy samoichodem, ja moje zachcianki typu ciucha i kosmetyki, on swoje wypady z kolegami na piwo., i jest git :) choc czesto spotykam sie z opinia_ o matko, jak mozna miec osobne konta i placic wszystko po polowie. ja z kolei nie rozumiem, jak mozna sie tak gupio pytac. skoro oboje pracuja to oboje placa i tyle!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tyyrtyrty
A doradźcie mi co ja mam zrobić? Mamy wspólną firmę, jedno konto. Załóżmy że miesięcznie zarobimy ok. 5-6 tys. 1,5 tys. idzie na wynajem mieskzania, tysiąc na jedzenie, kolejny tysiąc na rachunki i podstawowe potrzeby, środki czystosci, potem na ZUS itd... A reszta - na towar dla firmy, który w kolejnym miesiącu sprzedajemy, znów jest 5-6 tys i w kółko to samo.... :( Czasami aż ryczeć mi się chce :( Ciągle zapieprz, wciąz pracujemy, a nie mamy z tego NIC!!! :( Jezu, nie pamiętam kiedy sobie ostatnio coś kupiłam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jesteś jakąś dyskotekową rurą
jak nas pytasz o to a nie faceta :o jestes jakąś pługosolarką która kombinuje jak wyssac z faceta kasę tak żeby nie zauwazył :o idiotko załóz własne konto i wydaje to co zarobisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie chciałabym mieć z mężem osobnych kont. jedna rodzina, jedna kasa itd. problem wcale nie jest głupi. od grudnia sama się z nim zmierzę. a też kocham zakupy :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość My robiliśmy tak, że
oboje mogliśmy wydać na swoje zachcianki 20 % swojej wypłaty. Np. Jeśli zarabiałam dwa tysiące, czterysta złotych miałam na własne wydatki- ciuchy, kosmetyki, prezenty i papierosy, bo mój chłopak nie palił. On na początku nic sobie nie kupował, tylko te jego pieniądze sobie leżały. A później kupił sobie za oszczędzone pieniądze wypasiony aparat. Czyli nie było tak, że jego pieniądze poszły na dom albo na moje zachcianki. I nikt nie czuł się pokrzywdzony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×