Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

caffelatte

razem choć osobno

Polecane posty

Witam, chciałabym podzielić się z Wami moim problemem i prosić o rade czy komentarz, jak Wy to widzicie.Trzy lata temu zaczęłam spotykać się z chłopakiem starszym ode mnie o 6 lat. Po jakimś czasie zostaliśmy parą. Przez dwa tygodnie było wspaniale, po czym wszystko zaczęło się psuć - on unikał spotkań, odwoływał je; słowem- chciał to jakoś zakończyć. Wcześniej opowiadał, że ciężko znosi swój poprzedni związek. Często milczał, potrafił tydzień nie odzywać się do mnie, po czym straciliśmy kontakt. Po dwóch miesiącach odezwał się twierdząc, że tęskni. Nadal mi na nim zależało, więc wróciliśmy do siebie. Jednak znów było tak jak kiedyś - rzadko spędzaliśmy ze sobą czas, nie miał go dla mnie prawie w ogóle, choć przecież sam chciał odnowić nasze relacje. Po miesiącu rozstaliśmy się, nie mieliśmy przez ponad rok żadnego kontaktu. Chciałam zapomnieć o Nim, choć było bardzo trudno. Mimo to przez rok nie pisaliśmy, nie dzwoniliśmy do siebie i nie spotykaliśmy się. Do czasu, aż poszłam na studia. Napisał do mnie, że się zmieniłam, co u mnie słychać itp. Wymieniliśmy parę sms, jak gdyby nigdy nic. Po jakimś czasie zaproponował spotkanie. I spotykamy się tak do dziś, już 5-ty miesiąc - raz na dwa, trzy tygodnie. Umawiamy się głownie wieczorami, idziemy do kina czy na kawe. Ale nie są to typowe, kumpelskie spotkania - coś nas do nas ciągnie, jest jakaś chemia, emocje. Nadal coś do niego czuje, bardzo trudno mi o nim zapomnieć ponieważ kiedy tylko wydaje mi się, że układam sobie życie, nagle On dzwoni, chce się spotkać itp. Zależy mi na Nim, więc zgadzam się na te spotkania. Rozmawialiśmy o naszej 'relaci', On stwierdził że nie chce związków i nie czuje sie na nie gotowy, że nie chce mnie skrzywdzić, że boi się zaczynać trzeci raz, że nie czuje takiej potrzeby itp itd. Ciężko mi było to jakoś przyjąc do siebie, ale postanowiliśmy nie zrywać kontaktu i spotykać się raz za czas, jak do tejpory. Po spotkaniach nie mamy już żadnego kontaktu, On milczy, nie pisze a i Ja próbuje jakoś o tym nie myśleć. Każde z nas ma swoje życie, nie chce się mu narzucać, wydzwaniać - w końcu nie jesteśmy ze sobą. Mimo to spotykając się całujemy się, trzymamy za ręce... niby nic, a jednak - takie gesty dużo dla mnie znaczą. Czasami wydaje mi się, że on sam nie wie czego chce - bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że facet sam inicjuje spotkania, ale jednocześnie chce być sam? z jednej strony rozumiem go, że ma uraz do związków ale z drugiej strony - sam stwierdził, że nie jestem mu obojętna. To dobry facet, nie chce mnie skrzywdzić, taki typ samotnika. Nie chce stracić kontaktu z nim, ae z drugiej strony chciałabym sie jakoś "zbliżyć". Wiem, nic na siłe. Nie wiem, czy na niego czekam - po prostu ciesze sie każdą, wspolnie spędzoną chwilą. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojojojojoj
przepraszam ale za dlugo w jednym ciagu napisane. Podziel moze to jakos , wtedy bedzie czytelne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aiaiaiiaia
mam podobnie, zchodzenia, rozchodzenie, on nie wie czego chce, nawet nie ma czasu by pogadac, szkoda, ze ja sie zaangazowalam i nie umiem sie od tego uwolnic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×