Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość rrbujsa

JAK SIĘ ODEGRAĆ NA MATCE ?

Polecane posty

Gość rrbujsa

Moze slowo "odegrac" to zle slowo... Nigdy mnie nie wspierala, nie akceptowala, nie chwalila, nie okazywala ciepla, zawsze dolowala, mowila ze nie skoncze szkol i bede zamiatac ulice, zawsze podkreslala, ze za duzo od niej dostalam - majac na uwadze chyba tylko materialne rzeczy bo tzw. relacja matki z corka to dla mnie totalna abstrakcja. Nigdy sie jej nie zwierzalam, nie mowilam o problemach, a kazdy sprzeciw z mojej strony konczyl sie potworna awantura i wrzaskiem i podkreslaniem jaka jestem beznadziejna. Chcialabym zeby chociaz raz poczula sie tak jak ja... odepchnieta, niechciana - to moze zle i niepotrzebne, ale mam w sobie tyle zalu, bolu... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gigini
Ty nic nie musisz robić. Życie się na niej za Ciebie odegra. Wyprowadzisz się, nie będziesz utrzymywała z Nią kontaktu i zostanie całkiem sama. Samotna starość to najgorsze co może spotkać takiego człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapach pomarańczy...
"Autorko" Nigdy cię mama nie przytuliła? Jak byłaś chora nie opiekowała się tobą? A komputer(laptop) kupiłaś sobie sama? Ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rrbujsa
Ostatnio jak bylam chora to nawet nie spytala jak sie czuje, zdaje sie ze kilka dni wczesniej byla jakas awantura i sie do mnie nie odzywala. Na szczescie rzadko choruje. Nie mowie o dziecinstwie, bo za pewne opiekowala sie wtedy mna, choc nie raz wypomniala mi, ze prala moje brudne pieluchy i powinnam byc jej teraz za to wdzieczna. Nasza relacja popsula wtedy gdy ja zaczelam dorastac i potrzebowac matki na poziomie wlasnie dziewczyna - kobieta. Powtarzam ja nie wiem co to jest relacja matka - corka, nasze rozmowy sa na poziomie zdawkowych zdan. Nigdy nie bylo rozmow od "serca" , bo gdy w ciezkich bolach chcialam powiedziec jak mi zle i ze mnie rani jak stale mnie oskarża i traktuje jak zero to ona pastwila sie nade mna jeszcze bardziej. Najlepiej przeciez kopie sie lezacego. Ostatnio poryczalam sie i powiedzialam ze prosze zeby na mnie nie krzyczala, to wtedy darla sie juz tak strasznie, ze chyba pol bloku slyszalo. I jakie ma znaczenie kto mi kupil komputer powiedz ? Czy materialnosc jest wyznacznikiem milosci ? * komputer kupilam sobie sama za wlasne pieniadze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapach pomarańczy...
Chciałabyś być zrozumiana przez matkę. Z tego co piszesz w dzieciństwie relacje z mamą były dobre. Teraz się to zmieniło, wkroczyłaś w dorosłość, patrzysz na ludzi i świat innymi oczami. Matka na ciebie tylko się złości i wypomina materialne dobra, które dla ciebie kupiła. Ty w zamian chesz sie na niej odegrać i juz to zrobiłaś. Opisałaś negatywne zachowanie swojej matki tu, na kafeterii. Chciałabyś, żeby mama opisała w ten sposób ciebie? Co powoduje taką złość u twojej mamy? Może jest przemęczona, może też ma problemy, których nie widzisz. Jak ci o tym mówi, to nie slyszysz i wtedy reaguje krzykiem. Nie wierzę, żeby ktokolwiek się złościł na kogoś bez powodu. Może mało uczesniczysz w życiu rodzinnym, rozejrzyj sie po swoim domu i pomyśl, w czym mogłabyś swojej mamie pomóc. Nie zawsze słowa, lecz czyny świadczą o wartościach czlowieka. Dobra materialne nie są wyznacznikiem miłości, ale są potrzebą do wygodniejszego i łatwiejszego życia. Mam nadzieję, że kierowała tobą złość na mamę. W złości nie ma miłości. Nie ma wiekszej miłości na świecie, niż miłość matki do dziecka. Zrozumiesz to, jak sama zostaniesz matką. Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła dogadać sie z mamą. Zrozumienie drugiej osoby jest gwarancją do dobrego dialogu. Powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zapach pomarańczy... mało znasz ludzi, skoro myślisz, że matka zawsze kocha swoje dzieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy to rozsadne posuniecie?
moja matka mnie nie kochała takze rozumiem autorkę całkowicie. Polecam też tobie byś jak najszybciej stanęła na własne nogi i się wyprowasdziła, bo taka matka to toksyczna matka. Im dłużej będziesz z nią przebywać tym niższe będziesz miała poczucie własnej wartości. Zrób wszystko by się wynieść i odciąć się od przeszłości i złych wspomnień bo niepotrzebnie się spalasz. pokaż matce, że jednak dałaś radę i nie skończyłaś źle,.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zapach pomarańczy...
"Invicta" Czy matka autorki wyrzekła się własnego dziecka, oddała do adopcji? Autorka nie pisze o patologii u swojej mamy, nie pisze, że była leczona psychiatrycznie, nie pisze o uzależnieniu swojej matki od używek( alkohol, narkotyki). Może ty doradzisz autorce lepiej, co jest powodem złości i nieporozumień w relacji matka-córka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rrbujsa
zapach pomarańczy... rozumiem, ze zakladasz, ze to moja wina i przez moje inne spojrzenie na swiat relacje sie popsuly tak ? Gdy jest sie dzieckiem ma sie troche inne potrzeby, gdy sie dorasta rowniez inne, nie przypominam sobie, zebym przyszla do swojej mamy z problemem czy z jakas sprawa zwiazana z potrzebami dorastajacej kobiety - ale do bylo kiedys, ja juz doroslam i jakos sama sobie z tym poradzilam. Mam zal bo jak rozstalam sie z facetem i strasznie cierpialam, wylam jak bobr, nie moglam spac, czulam bol fizyczny i psychiczny ona nawet do mnie nie przyszla, nie zapytala co mi jest, a uwierz ciezko bylo nie zauwazyc, ze cos sie stalo, bo przez kilka dobrych tygodni wygladalam jak zombi. Z tym tez poradzilam sobie sama... Mam zal, ze przez cala moja edukacje mowila, ze niczego nie osiagne, najpierw ze pojde do zawodowki, potem ze nie zdam matury, potem ze nie dostane sie na studia, a nastepnie ze z nich wylece... Potem, ze nie dostane pracy bo niczego nie potrafie, ze nic mi sie w zyciu nie uda. Niestety taka jest wlasnie prawda i to juz chlodny osąd z jakies tam perspektywy czasu. Ona uznaje tylko podarunki materialne, to jest dla niej najwyzsza wartosc, a gdy mowie, ze co mi po zakupie tego czy tamtego skoro nigdy nie mialysmy ze soba dobrego kontaktu, nigdy nie mialam w niej oparcia, ze nie wiem co to relacja matka-corka, to wzbudza w niej jeszcze wieksza agresje. Teraz juz nie podnosi na mnie reki, ale jak bylam mlodsza to nie raz dostawalam... Jak sie kocha to sie bije ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zapach pomarańczy... no proszę jaka łaskawa i kochająca, własnego dziecka nie oddała. :) Nie, nie doradzę jej lepiej, ale na pewno nie będę jej wmawiać, że to jej wina. Matka ją traktuje jak gówno, a Ty jej radzisz, żeby w domu pomagała, litości. "Nie wierzę, żeby ktokolwiek się złościł na kogoś bez powodu." - uwierz, to nie jest jedyny przypadek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To rodzice najpierw kochają, a potem dzieci tę miłosć niejako oddają. Rodzice przeważnie kochają, z tym że tak jak potrafią, lub nie potrafią. Sa ludźmi, mają swoje ograniczenia i bywają sporymi egoistami. Zwykle tez dają dzieciom to, za czym tęsknili w dzieciństwie, czego sami nie dostali. No ale ich dzieci już tego nie potrzebują. Pragną czegoś innego. Przede wszystkim trzeba wylać żal, że się nie dostało tego, co było potrzebne. Przeżyć taką żałobę. Uniezależnić się od mamy, wyprowadzić, przepracować to, ze sie tego, co było potrzebne nigdy nie dostanie od Niej, bo Ona nie jest w stanie tego dać. Pogodzić się. Potem spróbowac nawiązac kontakt - dawać Jej tyle ile czujesz że możesz dać, nie więcej. Zbudować relację z mężczyzną, założyć rodzinę - mądzrze kochac swoje dzieci. Pamiętaj, mało kto był kochany tak jak nalezy. Każda normalna rodzina jest dzisiaj w jakimś sensie patologiczna. Jak zaczniesz rozmawiać z innymi, to to zobaczysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zalosna jestes zapach pomaranc
czy.taki ladny nick a taka zimna osoba z ciebie.zapach pomarańczy.Chciałabyś być zrozumiana przez matkę.Z tego co piszesz w dzieciństwie relacje z mamą były dobre.Teraz się to zmieniło,wkroczyłaś w dorosłość,patrzysz na ludzi i świat innymi oczami.Matka na ciebie tylko się złości i wypomina materialne dobra,które dla ciebie kupiła.Ty w zamian chcesz sie na niej odegrać i juz to zrobiłaś.Opisałaś negatywne zachowanie swojej matki tu,na kafeterii.Chciałabyś,żeby mama opisała w ten sposób ciebie?Co powoduje taką złość u twojej mamy?Może jest przemęczona,może też ma problemy,których nie widzisz. Jak ci o tym mówi,to nie slyszysz i wtedy reaguje krzykiem. Nie wierzę, żeby ktokolwiek się złościł na kogoś bez powodu. Może mało uczesniczysz w życiu rodzinnym,rozejrzyj sie po swoim domu i pomyśl,w czym mogłabyś swojej mamie pomóc.Nie zawsze słowa,lecz czyny świadczą o wartościach czlowieka.Dobra materialne nie są wyznacznikiem miłości,ale są potrzebą do wygodniejszego i łatwiejszego życia.Mam nadzieję,że kierowała tobą złość na mamę.W złości nie ma miłości.Nie ma wiekszej miłości na świecie,niż miłość matki do dziecka.Zrozumiesz to,jak sama zostaniesz matką.Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mogła dogadać sie z mamą.Zrozumienie drugiej osoby jest gwarancją do dobrego dialogu.Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rrbujsa
Za tydzien sie wyprowadzam, moze wtedy bedzie lepiej ? Jeszcze tego nie wiem, boje sie jej ingerencji w moje zycie, setki razy slyszalam, ze mam sie wynosic z JEJ domu, ze ona nie chce tu mnie juz widziec, ze chce wreszcie normalnie zaczac zyc - szalenie to wszystko mile. Nie chcialam wyprowadzac sie po klotni, chcialam zeby to byl normalny etap, ale juz wiem, ze zabiore swoje rzeczy i dam jej wreszcie zyc normalnie, skoro tego chce. Zeby nie bylo ja nie uciekam z domu, ta wyprowadzka byla juz zaplanowana , ale myslalam ze "rozstaniemy" sie chocby w pozornie normalnej atmosferze. No, ale chyba sie nie da. A co do posiadania wlasnych dzieci, tak strasznie sie boje tzw. "powielania schematu " tak strasznie boje sie tego, ze zniszcze swoje dziecko, tak jak ja powoli, przez dlugi czas bylam/jestem niszczona...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rrbujsa
Koralowa - masz racje. Sytuacja z dnia wczorajszego, zaczal sie atak na mnie, krzyki, afera, oczywiscie wypominanie wszystkiego czego sie da, z bezsilnosci usiadlam w pokoju i sie znow totalnie rozkleilam - niestety jestem miękka buła i takie sytuacje totalnie mnie rozwalaja. Po czym wpadla do mnie moja mama i jeszcze dorzucila cala litanie pretensji, ja siedze taka zaryczana, łapy mi sie trzesa, przejeta, po czesci juz zupelnie tym wszystkim wykonczona, mowie spokojnym glosem " mamo nie krzycz, co ja ci takiego zrobilam, chociaz raz porozmawiaj ze mna normalnie " - to wydarla sie na cale gardlo, ze jestem nienormalna i psychicznie chora i to by bylo na tyle. Nikt nie jest w stanie mnie przekonac, ze ona mnie kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×