Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

singielka na studiach

DDD

Polecane posty

Nigdy nie miałam faceta. Głupio mi z tego powodu. Mam 21 lat. Wydaje mi się że do niczego się nie nadaję - chociaż wiem że to nieprawda bo to cholerne DDD daje o sobie znać... Boję się związku. Odrzucenia. Wydaje mi się, że nikt mnie nie lubi. Na nic nie zasługuję itp. W domu miałam ciężką sytuację, wieczne awantury. Matka zawsze mówiła, że do niczego się nie nadaję... Nigdy nie mogłam z nią normalnie porozmawiać. Więcej na ten temat zanim jakiś niedojeb napisze głupi komenterz: http://www.samo-zycie.iq24.pl/default.asp?grupa=111002&temat=46126 Jest tu jeszcze taki ktoś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Promyk...nadzieli
Witam Cię serdecznie...:) Wiem o czym piszesz... niestety. Chodze na terapie, a we srode ide do psychiatry, obecnie "jade" na relanium, bo zycie mnie przerasta... Wiecznie wszystko sama, z wszystkim chcialam sobie sama poradzic, osiagnąć rzeczy niemozliwe zeby ktoś zauważył ze jestem wartościowa... Na pierwszy rzut oka, kobieta cieszaca sie zyciem, na stanowisku kierowniczym, bez problemow/klopotow z glowa na karku... to widza wszyscy... Za zamknietymi drzwiami mala dziewczynka skulona w kłębek, chcąca wykrzyczeć ze WSZYSTKO Ja boli ale nie potrafi, boi sie przyznac nawet sama przed sobą, ze upadla i nie ma sily sie podniesc a nie potrafi powiedziec zeby ktos podal Jej dlon...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bardzo dorosły
Pozdrawiam. Jeżeli śledzisz te strony to być może czytałaś temat amelcianki "związek z DDA. Tam trochę o sobie napisałem a więc nie będę jeszcze raz tego wałkował. Właściwie pisałem o sobie i o mojej ukochanej żonie, bo tak się złożyło, że oboje nosiliśmy długo garba. Rozpoczynaliśmy bardzo, bardzo dawno temu, kiedy nikt tak czegoś nie rozpoznawał, kiedy jeszcze nikt nie słyszał o terapii, o fachowej pomocy, o fachowej literaturze. Wiedzieliśmy tylko, że coś nas gryzie. Tak się jednak złożyło - właściwie los nas tak obdarował, że byliśmy w sobie od pierwszego wejrzenia bardzo zakochani i jesteśmy ze sobą blisko 40 lat i nadal uczucie jest tak samo silne. Dlaczego o tym piszę. Nie po to aby Ciebie broń Boże zdołować. Chcę Ci wskazać przesłankę, że nie jesteśmy - my DDA i DDD skazani na przegrane życie. Nie zakładaj z góry, że jesteś do niczego. Powtórzę banał, ale pierwsza i zasadnicza rzecz - uwierz w Siebie. Zdejmij sama z Siebie tę matczyną klątwę - naprawdę nie jesteś do niczego. Myślisz, czujesz, przeżywasz, wreszcie studiujesz - to już naprawdę jest coś. Ilu jest takich dla których liczy się tylko szmal, dobra zabawa, przysłowiowa fura i komóra. Zgoda i tacy muszą być, ale Ty najpierw zacznij być kimś Sama dla Siebie. Ja pewnie pierwszy Ci mówię- jesteś czułą, wrażliwą dziewczyną. Trochę ci z tą wrażliwością pewnie ciężko, ale my DDA i DDD już tak mamy. I przestań kręcić katastroficzne filmy na swój temat. Jeżeli trudno Ci będzie otworzyć się na ludzi - tak na początek - to zauważaj, ile cudowności dzieje się w przyrodzie i zintegruj się z tym, ale też z tą myślą, ze będziesz robiła postępy. Nie zamykaj się na innych ludzi - może bądż ostrożna, ale powoli zacznij ufać. Jeżeli możesz to wytrzymuj bez leków uspokajających. Ufff... to na dziś może tyle. Jestem już w tym wieku, że od myślenia, że tak powiem usilnego zaczyna mnie boleć głowa, ale tak się Tobą dziewczyno przejąłem, że pewnie bym nie zasnął nie podzieliwszy się z Tobą swoimi przemyśleniami. To tyle narazie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już myślałam, że nikt nie odpisze... Muszę coś zmienić w swoim życiu. Nie wiem od czego zacząć. Jakoś przestać się bać... Uwierzyć, że ludzie mnie lubią - z tym mam duży problem :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 11111111111111
wieolkrotnie przeczytaj - Bardzo dorosły , niech to bedzie wskazowka dla Ciebie. Nic dodac nic ujac w wypowiedzi powyzszej. Pozdrawiam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rraraarara
mam to. jak moge sobie pomóc?:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bardzo dorosły
Jestem. Po 12-tu godzinach pracy a więc trochę padnięty, ale co tam. Pracuję miedzy ludżmi - ja lubię ich - oni lubią mnie i połowa zmęczenia znika. Na początek delikatna prośba do Tarota - uszanuj powagę naszej sytuacji i może nie proponuj nam swoich usług. Dziękuję. Zrobiłaś już Singielko mały kroczek. Już nie narzekasz a dostrzegasz potrzebę zmiany. Ja oczyma wyobrażni widzę, że się nawet trochę uśmiechasz.Jeżeli dojrzeje w Tobie myśl, że chciałabyś uczestniczyć w terapii to zrób to. Nasze nawet najbardziej serdeczne rozmowy nie zastąpią tego. Poszukaj stosownej poradni i tam Cię dalej poprowadzą. Niektórzy się obawiają tego, że będą musieli wysłuchiwać wynurzeń o ludzkich nieszczęściach a poprzez to jeszcze bardziej się pogrążą. Ja chociaż wiem o co w tym wszystkim mniej więcej chodzi, ale nie odważył bym się dawać komu innemu fachowych porad. To musi robić ktoś, kto się bardzo dobrze na tym zna. Zasada jest jedna. Najpierw trzeba wyrzucić z siebie te wszelkie złe emocje, a to boli i dużo łez jest też przy tym. Jeszcze raz powtarzam - trzeba to robić pod okiem fachowca. Wiele jest jeszcze póżniej innych etapów, aż wreszcie cieszysz się z tego, że duchowo rodzisz się jak gdyby po raz drugi. Trzeba też cały czas pamiętać o tym,że zwłaszcza nam nie jest to duchowe odrodzenie dane raz na zawsze. Jednak póżniej już się wie, już się czuje, że coś niepokojącego nadchodzi, ale trochę siły pozwala nam się z tym uporać. Poza tym - od czego ma się przyjaciół. Przepraszam za dzisiejsze mentorstwo i patos, ale tak jakoś wyszło. Może kiedy indziej moje wywody będą lżejsze i bardziej strawne. Tymczasem pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×