Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Zalamany1111

Stara miłość rdzewieje?

Polecane posty

Witam. Historia jest dosc dluga, wiec postaram sie ja opowiedziec w skrocie. W marcu tego roku poznalem w pracy fajna dziewczyne. Na poczatku myslalem, ze nie przepada za mna, bo dalo sie wyczuc jakas dziwna niechec w stosunku do mnie. Pozniej jednak zaczelismy rozmawiac, rozmowy (w pracy) zaczely byc coraz dluzsze i milsze. Mielismy sie wybrac na jakas impreze z Jej znajomymi, ale ten plan nie wypalil. Bylem wniebowziety, ze w ogole chciala sie ze mna wybrac:) W koncu zaczelismy spedzac wspolnie przerwy w pracy, pisac na gadu oraz sms-owac calymi dniami. Miala chlopaka lacznie 7 lat. Raz sie z Nim rozeszla dla innego, ale dosc szybko wrocila. Z innymi tez sie spotykala, ale ciagle wracala do Niego. Ze mna jednak bylo (niby) inaczej. Nawiazalismy wspolna wiez, bylo cudownie...Zasuwalem do Niej nawet w srodku nocy, byleby na Nia popatrzec chociaz. Pozniej zaczelo sie to rozwijac, zostawila faceta, bo nie wiedziala czego chce. Zaczelismy sie przytulac, pozniej calowac. Z jednej strony szlo to wolno, a z drugiej bardzo szybko bo rozstala sie z kims, z kim byla lacznie 7 lat. Chlopak z tego co mi wiadomo staral sie o Nia tylko jak byla sytuacja podbramkowa, czesto sie klocili. Uprzedzajac wszystko... Znow sa ze soba. Dalej... Przyszedl czas lata, wyjechala na wakacje do pracy i miala tam podjac decyzje, zobaczyc za kim zateskni itd. Ja nie chcialem czekac, bo widzialem, ze mnie zwodzi. Zaczalem sie spotykac z innymi. Jednak cos mnie tknelo, wakacje minely, zaczal sie rok akademicki. Zadna z tych dziewczyn to nie byla ona, a Jej mi brakowalo najbardziej:( Gdybym zaczekal pewnie plulbym sobie w twarz, bo tracilem cierpliwosc do tego co sie dzialo. W koncu kontakt sie urwal, ja zylem dalej swoim zyciem. Teraz jednak widze, ze zle zrobilem nie czekajac, bylo o kogo walczyc, ale pozno sie obudzilem... Wiem, ze jest z powrotem ze swoim bylym, rzekomo ulozyla sobie z Nim zycie(nie wiem na jak dlugo). Czy to moze byc problem w naziwzaniu normalnych relacji z Nia? W zwiazku z tym co bylo nie jestem w stanie pogodzic sie z faktem, ze kontakt sie po prostu urwal... Prosze o odpowiedzi.. Z gory dziekuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a autopsji
Uwazam, ze kocha byłego, ale prawdopodomnie on ją rani, dlatego chce się uwolnic z tego związku. Rozsądek jej mówił - uciekaj, serce = zostań. Z tego co widze, to nie moze go zostawic, bo tęsknota za nim jest silniejsza od niej. Jesli nawet kiedyś byłbys z nią, to ona i tak myslałaby o tamtym. Za duzo lat byli ze sobą, za duzo przezyli, za dobrze się znają i za dobrze im było razem, zeby zapomniec. Wiem to z autopsji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, ze Jej mama nie przepadala za Nim. A ona jest troszke podobna do swojej mamy. Mimo tego, ze dziewczyna ma dopiero 20 lat i jest na I roku studiow, juz troszke przezyla i liczylem na to, ze jak chlopak nie bedzie Jej szanowal tak samo jak kiedys ojciec nie szanowal matki, to go zostawi. Jej mama w koncu poznala innego, od biologicznego ojca mojej luby sie uwolnila raz na zawsze... Szkoda, ze Marta nie moze sie uwolnic swojego bylego. Nie wiem czy to istotne, ale czuje sie jak smiec w tej chwili. Dowiedzialem sie, ze mieszkaja sami blok obok mnie... Gdyby nie to wszystko co mialo miejsce wczesniej, nigdy nie przekonalbym, ze naprawde mi na Niej zalezy... Dzisiaj pisalismy normalnie, nie byla zla o nic. Stwierdzila, ze kontakt np przez gg mozna utrzymac. Czy to daje jakies perspektywy na przyszlosc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×