Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

szprota999

co wam sie snilo? bo mi...

Polecane posty

snilo mi sie ze przylecial do mnie pingwin Rico z ,,pingwinow z madagaskaru" i ze bylam w barze na piwie z Tara z ,,czystej krwi". a Wam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magnezz
do mnie sie ktos wlamywal i chcial mnie zabic a ja nie moglam wystukac numeru telefonu na policje:O okropnosc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehhe lady ma ma
Mi sie snilo,ze lady gaga nie mogla dac koncertu,bo cos ja gardlo bolalo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ja nie umiem...
mi sie ostatnio śniło, że mój ojciec jest pedofilem :o widziałam malego chłopca którego skrzywdził :o i zastanawiałam się jak ja w oczy spojrzę sąsiadom i znajomym :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ja nie umiem...
wcale nie jest dobre, bo ja mam często takie sny :o Ostatnio też mi sie śniło, że mój facet mnie zdradzał przez miłosne liściki, do tej pory widzę tę różową papaterię (tak to się chyba mówi) w serduszka :D i mi się w zywe oczy zarzekał, że nic ją z nim nie łączy, a ja na to, a te listy? :P teraz sie śmieję oczywiscie, ale te sny są tak realne w trakcie, ze mam ich dosć ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość generał Custer u źródeł Nilu
Mnie się ostatnio śniło tak: byłem w ciemnych korytarzach. Wokół cicho ale z oddali dobiegały odgłosy rozmów, kroki. Poszedłem tam, chociaż nie ciągnie mnie do ludzi. Snułem się pomiędzy nimi, aż spotkałem swoją dawną dziewczynę. Jednak tylko mi się zdawało, że to ona. Była podobna, bardziej smukła, ale i identycznie pięknych piersiach, które wciąż pieściłem. Wędrując z nią korytarzami, uświadomiłem sobie gdzie jestem. Zadrgał we mnie smutek i rozlał się lęk, jak mgła, którego się nie czuje, ale jego opart jest wciąż wokół nas. Robiło się jaśniej, miałem wrażenie, że wstępujemy co raz wyżej, ale było odwrotnie. Ona była czuła i namiętna. Szukaliśmy opuszczonych, zaciemnionych miejsc, by niespiesznie obejmować się i trwać tak, aż jakiś impuls wyrwie nas, by znowu zaznać światła. Wokół ludzie, chociaż nie tłumy nie zwracali na nas uwagi. W mojej wyobraźni, wciąż widziałem jej kształtne piersi, ani małe, ani wielkie, jędrne. Byłem zdziwiony, że ta piękna dziewczyna, tak mnie adoruje, tak mocno trzyma za rękę, oddaje mi się cała, bo czułem jej wibrujące uczucia, którymi mnie darzyła. Szliśmy w dół, kolejnymi poziomami korytarzy. Nic nie mówiliśmy; dwie samotności w pustce. Poza ścianami trwało zero absolutne, przestrzeń wypełniona drobinami wodoru, była jak śliska ścieżka, po której pędziliśmy, nie wiem gdzie. Lęk mglistymi smugami opadał, jej uśmiech i czułość wypełniała całe moje myśli. Nagle ponad nami niebieska toń, wydała się być niebem. Ostatni poziom gigantycznego statku okazał się być miastem, lub jego makietą ale nie iluzją. Szerokie ulice, tłumy ludzi, kamienice i błyszczące w świetle dnia szyby wysokich budynków, sprawiły, że opar lęku zniknął. Korytarze, grodzie, instalacje, wszystko to zniknęło z naszych świadomości. Był piękny dzień. Spacerowaliśmy pośród innych uśmiechniętych ludzi, gwar był nam miły, syciliśmy się przestrzenią. Mijały chwile, godziny, nie wiem. Zmiana nastąpiła jak uderzenie gromu. Nie mogłem się zorientować, czy rzeczywiście jakiś rozszczepiony blask, jak pajęczyna wyładowania atmosferycznego, nie przeciął złudzenia nieba. Trzymałem ją za rękę. Trzeba było biec do wind ewakuacyjnych, które miały nas zawieźć na bezpieczne wyższe poziomy. Stanęliśmy przed jedną z nich i byłem zaskoczony. Był to szeroki na 4, 5 metrów, na poziomie gruntu umieszczony, chyba stalowy pierścień. Coś jak rozeta migawki klasycznego aparatu fotograficznego. Był lśniący i rozsuwał się bezgłośnie. W środku było miejsce tylko dla jednej osoby. Ktoś już tam wchodził. Nie byłem przerażony ale świadomy fatalnej sytuacji. Nie oglądając się wokół, poczułem, czy raczej już wiedziałem, że mojej dziewczyny już przy mnie nie ma. Nie uciekła, nie porwał jej przerażony tłum. Gdzieś tam jeszcze trwała, na granicy snu i jawy, drgając jak kropla gdy nabiera właściwego ciężaru by spaść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość snila mi sie promotorka
obronilam prace na 5, a tej szmacie tak wpierdolilam ze w szpitalu wyladowala i dostala amnezji ... a i to przestepstwo uszlo mi plazem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bo ja nie umiem...
Czy jest na sali Freud? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość generał Custer u źródeł Nilu
I jeszcze taki sen: Rozmawiałem z kolegą o II Wojnie Światowej. Głównie o pakcie Sikorski-Majski i jego skutkach, Katyniu, Andersie. Rozważaliśmy inne scenariusze wydarzeń i zamiast wciąż siedzieć w pokoju i popijać herbatę, czy inne wino, szliśmy sobie jakąś drogą. Wokół nas i za nami, szli polscy żołnierze od Andersa. Polscy oficerowie w rękach trzymali pistolety. Byli w tych eleganckich mundurach. Kolega i ja raczej w jeansach i t-shirtach. Szliśmy szybkim krokiem, mijając olbrzymie budynki. Wiedziałem, że to Moskwa. Gdzieś było słychać strzały. Wreszcie wkroczyliśmy na Kreml. Rozbiegliśmy się, po korytarzach, pokojach. Szedłem szybko, wpadając do kolejnych pomieszczeń, tam sowieccy urzędnicy, kagiebiści otwierali ze zdumieniem usta, gdy strzelałem im prosto w twarz. Zabijałem wszystkich, jak leci. Jak w grze komputerowej, oddawałem precyzyjnie strzał za strzałem. Wkładałem nowy magazynek i do następnego pokoju, wielkiego jak komnaty w pałacu. Tam jakaś kobieta, stała obok stołu zastawionego dokumentami, leżącymi na wielkiej mapie. Poznałem ją od razu. Bez namysłu ale z dużą satysfakcją strzeliłem jej w gębę. Potem zabiłem kilka innych osób. Kolega towarzyszył mi milcząco, czasem jakby chcąc wyrazić, pewne wątpliwości, ale mnie podniecało zabijanie i satysfakcja z zemsty. Czułem dumę i ponurą radość...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość generał Custer u źródeł Nilu
Ostatnio oglądnąłem "Saunę" przed snem (ten fiński film). Potem śniło mi się, że niby to oglądam drugą część filmu. Ale rzecz działa się współcześnie, może prawie współcześnie bo chyba w latach 70 w USA. W prowincjonalnym banku, którego budynek stał przy pięknej ulicy jeszcze bardziej prowincjonalnego miasteczka, stało się coś czego dokładnie nie pamiętam. Miałem brata, ale nie wiem czy byłem tym starszym bratem, czy młodszym. Czy namawiałem do zbrodni, czy wręcz przeciwnie. Pamiętam tylko, że ćwiartowałem zwłoki faceta, który był moim ojcem, jednocześnie drżąc, że zaraz do banku przyjedzie mój ojciec. U mnie to norma :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×