Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość poniedziałek :-)

spanie przed i po nocnej zmianie :-(

Polecane posty

Gość poniedziałek :-) wtorek:-)
pracowałam na nocki i wiem jak się pracuje od 6 do 6rano i wcale nie była to niewolnicza praca.Dużo zależy też co sie na tej nocce robi.Moje spanie to było od rana do 14 i koniec.Jak dla mnie to wystarczało. dobrej nocki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak dostałam stałą pracę ponad 1.5 roku temu to też wybrałam nocki,bo nie chciałam się z mężem mijac.ja pracuję 22-6 a mąż od 20-4.50 lub 21-5.20 na początku ciężko było się przyzwyczaic, ale daje radę. i nie dziwię się, że są osoby które śpią długo po nockach.my sami sypiamy po 8 godzin dziennie,od ok 8 do 16.lub 16.30 zależy jak się wstanie.zdąrzę coś ugotowac,wstawic jakieś pranie, on coś ogarnie skoczy do sklepu i tak mija dzień i trzeba wychodzic.my śpimy długo, bo raz że lubimy spac, a dwa że jednak po nockach jest się trochę bardziej zmęczonym niż po dniówkach.jak pracowałam na 6,to spokojnie starczało mi 5 max 6 godzin snu-kładłam się 22,czasem po,wstawałam 4.00 żeby spokojnie wziąc prysznic przed pracą,zjesc śniadanie,naszykowac jedzenie do pracy.ja np. nie wyobrażam sobie pracowac na zmiany a zwłaszcza 3 :O albo spac na raty.nie ma to jak pognic sobie ciągiem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wiem,ze takkkkk
Ja tez mam nocki, i prace koncze o 6,okolo 7 jestem w domu,o 8 sie klade,iwstaje po 17,po 18... chyba,ze mam szkole w trakcie no to spie z rana 1godz ,i pozniej od okolo 13-14 klade sie i spie do samego wieczora..jednak wole to pierwsza opcje,jak spie caly dzien;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość shshshshdhdjdhd
Przez prace na noce rozjebalem sobie psychikę i zdrowie. Teraz pracuje po 4 godz dziennie a resztę mi państwo płaci bo mam depresje i leki. 3lata po6-7nocy w tyg czasem 8czasem 12 godzin. Spoerdalajcie z nocy jak najdalej i zabroncie mężom póki się życie do końca wam nie rozwaliło albo chłop was nie zdradził bo na tych nockach w fabryce to dantejskie sceny się dzieją Sodoma i Gomora ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nocna90
Ehh... Ja tez pracuje na nocki i nie wytrzymuje. Pracuje od 22.00 do 6.00, dojazd i powrót zajmuja ok. godzine w jedna strone. Nie mam sily na nic. Spie ile moge, gdyby nie dom i facet spalabym do 20. Mam rozstrojony organizm. Zdaza sie ze wymiotuje po pracy z przemeczenia... A wy narzekacie na swoich mężczyzn, ze musza odespac... Sprobujcie popracowac tak jak oni chociaz przez dwa tygodnie, to zrozumiecie jak milo spi sie po nockach. Nocki to męka i nie dziwie sie nikomu kto potrzebuje odespac do oporu. To bardzo potrzebne. A jezeli naprawde zalezy wam na waszych mezczyznach, to ich wspierajcie i wykorzystujcie dni wolne spedzajac z nim jak najwiecej czasu. PS Weekendy po nockach to tez nic przyjemnego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pracownica roku
Ja pracowałam kiedyś w tygodniówkach, tzn. np. cały tydzień miałam na nocki od 22 do 6 rano i do tego godzinę czasu dojeżdzałam do i z pracy. Także w domu byłam po 7,zanim sie wykąpałam zjadlam itd to była 8 i spałam do 13-14. Teraz mam na 3 zmiany w ciągu tygodnia, na nocki mam od 23 do 7, w domu jestem tak 7.30 a kladę się o 9 i wstaje tez 13-14. Czasami w ogole nie ide spac jak mam cos do zalatwienia,bywa tak że dziecko jest chore i nie idzie do przedszkola,wiec tez nie mam jak spac.Albo spie tylko po 3 godziny i mi wystarczy. Jak sie nie ma zadnych obowiązkow poza praca to mozna sobie pozwolic na spanie calymi dniami...ale po co? Zycie ucieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja pracuje od 19 do 7 rano 4 dni potem cztery wolne i znowy 7 do 19. Zadna przyjemnosc... Coz zycie. Jak sie nie ma co sie lubi....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nocki to zabojstwo dla organizmu.Pracowalam tak przez prawie 3 lata i nigdy wiecej.Zadne zarobki nie sa warte rozwalonego organizmu.Po jednej zmianie nocnej zajelo mi 2 dni aby dojsc do siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pracowałam dwa lata na nocki,ale strasznie mi psychika siadała, nie mogłam się wyspać, chodziłam jak zombi zmieniłam pracę na dzienną i wszystko wróciło do normy więcej co prawda zarabiałam na nockach,ale coś za coś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nocki sa straszne i nie dla kazdego, ja pracowalam przez kilka miesiecy na nocki 22-6 rano. wracalam do domu 6.45 juz spalam, budzilam sie ok 17.30 a jak wstawalam wczesniej zeby cos zrobic to przed praca musialam pospac. nocki to nie zycie. caly tydzien z zycia wyciagniety bo ja o 21 juz do pracy szlam. wstawalam kapalam sie, obiad, jedzenie do pracy, chwile posiedzilam i trezba bylo isc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mojej kolezanki chlopak robi nocki juz kilka lat i ona mowi ze on nie moze sie wyspac tz. bardzo duzo spi i ciagle jest malo, cale weekendy przesypia. martwi sie o niego, szuka nowej pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty jestes jakas nienormalna kobieto! Sama idz i tak pracuj zobaczymy wtedy czy bedziesz taka madra. Powinnas sie cieszyc ze masz takiego meza bo inny by ciebie wyslal do roboty na 3 zmiany potem postawil przed garami i jeszcze dziecmi musialabys sie zajac a ksiaze by siedzial przed tv i piwo popijal ciekawe czy bylabys z tego zadowolona. Troche zrozumienia dla drugiego czlowieka a przede wszystkim to twoj maz wiec nie pracuje tylko dla siebie a takze zapewne na cala rodzine wiec zastanow sie troche Co piszesz. Skoro spi to znaczy ze potrzebuje tego snu a Ty chyba tego nie zrozumiesz dopoki sama nie zaczniesz pracowac w takim trybie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj tez chodzi na nocki 20-6 cztery dni w tygodniu. Zawsze spi do oporu i przez to nasze zycie rodzinne kuleje. Najgorsze jest to ze nawet w dni wolne spi w dzien a w nocy oglada tv albo siedzi na komputerze do 6 rano. Dla nas ma max 1h dziennie, z czego zawsze spedza ja z dziecmi bo sie domagaja kontaktu z nim. Rece mi opadaja. Przez to bardzo sie oddalilismy i mam wrazenie ze juz dluzej tak nie wytrzymam. On pracy zmienic nie chce :( i co ja mam robic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość batman999
z tego co tu widze to wasze chlopy sa chyba waszymi niewolnikami tydzienj pracy a w weekend sobie pogadacie ah te kobiety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O co ci chodzi? Jakimi niewolnikami skoro wybrali taka prace? Jak masz problem z tym że kobieta bedac w zwiazku chce chociaz raz na tydzien widywac swojego partnera. Pisalam tu kilka lat temu i rzeczywiscie rozstałam sie ze swoim facetem. To nie nocki byly tu problemem, bo przeniosl sie na dzienne zmiany i tak spal przez killanascie godzin dziennie czy poswiecal czas swoim nalogom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mój mąż ma zmianowa prace tylko trzy nocki w tyg. I po nocy śpi max 3-4 h czasem w pracy drzemnie 1-2 h. I tak pd 14 lat on twierdzi ze mu czasu szkoda na sen :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wystarczy przeczytać kilka postów w tym temacie i mozna z cała stanowczością stwierdzić, ze UKi to Puerdolce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A nie mogą Was partnerzy?mężowie zmienić pracy? Ja nie znam nikogo kto pracuje na nocki. (Mieszkam w UK). Kiedys mąż koleżanki dorabiał 2-3 soboty w miesiącu na bramce w klubie ale zrezygnował właśnie ze względu na żonę i dziecko, żeby życie jakies rodiznne mieć ... Też mam dziecko , wiem że utrzymanie kosztuje itp itd. ale nie pozwoliłabym mojemu mężowi pracować w nocy. Ja też pracuję, ja 3 dni po 8 godzin a mąż 5 dni po 7-8, dziecko w prywatnym przedszkolu a weekendy zawsze razem. I tak powinno być. życie jest jedno, rodzina też !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widocznie żony/dziewczyny nie są aż tak dla nich ważne. Ważniejsza kasa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pracowalem na magazynie na nocki 2 tyg od 23 do 8 rano Nie polecam i nigdy wiecej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie dobry materac to podstawa - ja mam akurat z Art Medic i sprawdza się idealnie. Jest dobierany indywidualnie, do preferencji i budowy ciała, posiada zmienną twardość, co jest ewenementem na polskim rynku. Powiem, że komfort jest bardzo wysoki - czuję też, że lepiej się wysypiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Praca na noc to samobójstwo, dobija się fizycznie organizm, psychika siada, rodzina nie ma prawie kontaktu, dochodzą nałogi, i zdrowie siada i po 50tce do pudełka i piachem zasypują. Ale tak to jest, jak zachłanność na kase i dobra materialne ( choć to też często wina kobiet które wymagają coś ) stawia się przed własnym zdrowiem i zdrowymi relacjami rodzinnymi. Lepiej mieć i żyć za mniej ale zdrowiej moim zdaniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja pracuje na nocki, ale tylko czasami i tylko wtedy kiedy sam o nie poprosze. U mnie w pracy jest wiele osob, ktorym pracowanie na nocnej zmianie bardzo odpowiada i ciezko sie jest na te nocki wepchac. Nocka trwa od 20 do 8 rano, i jesli mam ciag kilku nocek, to po powrocie do domu od razu klade sie spac i spie do 12 , 13. Pozniej znowu musze sie polozyc okolo 16, 17 na 2,3 godziny bo inaczej nie dalbym rady wytrzymac w pracy. Podobnie robia pozostale osoby z ktorymi pracuje, czyli spia i po i przed nocna zmiana i nie jest to nic niezwyklego. Znam tez takich ktorzy po nocnej zmianie spia caly dzien, wieczorem wstaja, biora prysznic i zasuwaja znowu do roboty. Ja osobiscie nie wyobrazam sobie funkcjonowac w taki sposob na dluzsza mete, ale znam osoby ktore pracuja na nocnych zmianach od wielu lat, niektorzy maja rodziny i daja rade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pracowałam tak przez 3 lata , od 18 do 6 rano. na 8 wiozłam meza do pracy na 9 dzieci do szkoły. Mały konczył przedszkole o11.45.Spałam dwie godz. O 15 konczył starszy o 17 przywoziłam z pracy meza.Wspominam to jak koszmar. Dzisiaj nie wiem jak funkcjonowałam.Nigdy wiecej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To teraz ja dodam coś od siebie :) Kiedyś pracowałem czasem na zmiany w tym nocki ALE tydzień nocek na dwa miesiące, byłem młodszy, na nockach było ciche przyzwolenie na spanie najczęściej od 2 do 5 rano, pracowałem do 6 ale najczęściej o 6 to już leżałem w łóżku i oczywiście weekend wolny - nocki były super wstawałem o 12 - 13 i prawie normalnie funkcjonowałem. Zmieniłem pracę, praca na 3 zmiany myślę OK dam radę ALE pracowałem 6 - 7 dni w tygodniu, o spaniu w pracy mogłem zapomnieć, męczące i długie dojazdy. O życiu prywatnym no zapomniałem tylko praca i praca. Frustracja na maksa... Rodzina niezadowolona bo przestała mnie widywać, wytrzymałem 9 miesięcy Zmieniłem pracę na pracę od 7-15 SUPER dni nabrały sensu, lepsze samopoczucie, radość z życia choć praca była do du...y rodzina zadowolona, weekendowe wyjazdy, grille ALE straciłem pracę i dostałem ofertę pracy w systemie czterobrygadowym. Chyba palne sobie w łeb Jak pomyślę że w takim systemie może mi przyjść pracować do 67 roku życia. W krajach cywilizowanych tam gdzie się da odchodzi się od takiego systemu ze względu, że pracownik w nocy jest zdecydowanie mniej wydajny, mniej skupiony przez co również zwiększa się wypadkowość, praca zmianowa ma negatywny wręcz destrukcyjny wpływ na zdrowie, psychikę co skutkuje częstszą absencją pracowników, większa rotacja na stanowiskach a to wszystko generuje koszty dla pracodawcy ALE w naszych kochanym kraju zwanym zieloną wyspą gdzie kodeks pracy jest mniej przyjazny dla pracowników pracujących w systemie zmianowym niż dla pracujących wyłącznie na jednej zmianie nikt tego nie widzi tylko przykręca się coraz bardziej śrubę pod przykrywką kryzysu. Ja mam dość a wy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćaga
Czytam i czytam i nie wiem czy sie smiac czy plakac. Jak mozna komus powiedziec "zmien prace, podnies kwalifikacje"...to niech ta osoba nabecie najpierw prace zeby maz/zona nie musial/a tak tyrac. Troszke zrozumienia. Na szczescie nie pracuje w Polsce...ale tez robie nocki i to od 7 do 7 (12h). Praca fizyczna, w fabryce medycznej przy spawaniu laserowym. Jesli chcecie zeby cos sie zmienilo to zacznijcie najpierw od siebie bo widac ze w was jest problem jesli wam cos nie pasuje. Ktos do domu pieniadze musi przynosic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Fatbuthappyy
Drogie Panie i Panowie. Jestem dziewczyną i mam 19 lat. Pracuje na 3 zmiany ponieważ w moim mieście nie ma innej lepszej pracy za normalną stawkę (mniej więcej 9zł brutto), w większości stawka wynosi brutto lekko ponad 5 zł na godz więc w miarę godnie nie da się za to miesięcznie wyżyć. Powiem szczerze że pracuje od pon do niedzieli całe 7 dni w tyg (umowa zlecenie) praca na nocki to istne piekło, pracuje od 22-6 i śpię do ok 15-16 a jeśli wstane wcześniej to muszę dospać wieczorem. Organizm po nockach jest kompletnie rozstrojony więc nie narzekajcie na swoich mężów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Fatbuthappyy dziś >>> zostań moją żoną, nie pozwole abyś na noc pracowała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja byłam jedna z tych narzekajacych tutaj (na chłopaka nie męża) i juz 3 lata nie jesteśmy razem. Nie przez nocki. Przeniósł się na normalna pracę od 8 do 16 i było jeszcze gorzej bo przez następny rok tez non stop spał i był wkrzurzony za każdym razem jak do niego cokolwiek powiedziałem. Co potem się stało świadczy o tym ze miał problemy psychiczne (nie przez nocki, tylko juz od dawna). I uważam ze jak ktoś jest normalny i ma rozumirkacego partnera to nocki nie są wielkim problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No jak dla mnie to trochę za dużo, ja po nocnej zmianie przychodzę o 6:30 a wstaje o 11 i jestem wyspany, więc chyba jest przemęczony bardzo mocno :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×