Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Jola24

wspólne mieszkanie

Polecane posty

Gość Jola24

Jak to u Was było? Jak doszło do podjęcia tej decyzji? Czy może był to "naturalny proces", że coraz więcej i częściej się u siebie wzajemnie pomieszkiwało, aż w końcu zostało się na stałe? Czy to była bardziej wasza inicjatywa, czy waszych mężczyzn? Tyle pytań, ale proszę o odpowiedzi ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Pomóżcie, bo generalnie zastanawiam się czy jeżeli facet po 2 latach bardzo udanego związku dostaje dreszczy na samą myśl o takim "pomieszkiwaniu" i tak dalej ze sobą, myśli o tym poważnie/nie dorósł do poważnego związku. Czy sama już nie wiem co ... Chciałam z nim dzisiaj porozmawiac o tym, co jest przyczyną, ale najpierw wolałabym usłyszec, jak to było u was..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleeene
widze, ze nikt nad Toba sie nie zlitowal i nie wszedl z opinia. Nie wiem , czy osoba starsza Ci cos pomoze, bo to inne pololenie.Mam corke starsza od Ciebie:-P Ja uwazam tak: wspolne zamieszkanie ma sens, jesli w perspektywie sa jakies dalsze plany. Skoro nie chce pomieszkiwac razem,to moze oznaczac, ze boi sie dlaszych , nadchodzacych zdarzen. Moze mysli, ze za moment bedziesz chciala zareczyn, slubu a on jeszcze dluuuuugo moze tego nie chciec. Co to zmieni dla Ciebie wspolne mieszkanie ? Moze lepiej mieszkac sama poki co , a obserwowac co bedzie dzialo sie dalej. Nie wiem jakie masz oczekiwania co do tego zwiazku. Czy tylko mieszkac jako wsponi lokatorzy i seks , czy jako przyszla para z okreslonym celem typu malzenstwo? Te pytania chyba musisz najpierw zadac sobie i jemu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Znam odpowiedzi na te pytania. Zdecydowanie widzę nas w przyszłości, razem. Nie chodzi mi o zaręczyny i ślub, chciałabym zobaczyc po prostu jak to jest, jak nam jest razem, jak wraca się zmęczonym z pracy, trzeba ugotowac obiad, zrobic zakupy, żeby przekonac się czy dajemy radę razem w takich życiowych sytuacjach, nie tylko podczas przyjemnych spotkań. Zaczęłam się zastanawiac nad tym czy oboje mamy takie samo spojrzenie na nasz związek, czy dla niego jest to po prostu przyjemne spotykanie się, bez planów i zobowiązań większych i głębszych, jeżeli on po prostu nie chce tego. Pisząc "tego" nie mam na myśli od razu decyzji o mieszkaniu razem, tylko właśnie o takim "pomieszkiwaniu"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rwetwetwetwe
U nas było zaplanowane dokładnie, co do daty - musieliśmy przecież wynająć mieszkanie od konkretnego terminu. Klucze dostaliśmy 3 dni wcześniej i wtedy zwoziliśmy graty, a po tych trzech dniach oficjalnie się wprowadziliśmy. U nas było tak, że to chyba bardziej jemu zależało. Tzn. mi też, ale miałam też mnóstwo obaw, np. że to coś zepsuje, że skończy się wspaniały okres randkowania, że może zobaczymy swoje straszne wady, dopadnie nas szara codzienność i przestaniemy się kochać? On takich obaw nie miał. Ale te obawy potem okazały się bezpodstawne... Owszem, trochę się zmieniło, po domu np. chodzę bez makijażu i w dresiku :D nie tak jak kiedyś że widział mnie tylko jak "spod igły" :) Ale nie kłócimy się prawie wcale, jesteśmy zgodni, mieszka się super :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rwetwetwetwe
Miałam też obawy, co do tego, że to już koniec panieńskiego życia. Koniec samotności, prywatności. Że teraz już na poważnie zaczynam dorosłe życie, że to już NA ZAWSZE, że już do końca zycia będę mieszkać z nim. Że już nie ma odwrotu, chyba że rozstanie - ale tego nie chciałam. Kochałam i kocham go bardzo, ale po prostu boję się zmian w życiu. Może Twój facet ma tak samo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Dziękuje bardzo za odpowiedź. Oczywiście sama też mam takie wątpliwości i nie jestem na 100% zdeterminowana, żeby mieszkac już tak na stałe razem. Martwi mnie bardziej to, że on unika nawet takiego pomieszkiwania. On mieszka z rodzicami jeszcze, ja sama. Mówię - zostań u mnie na weekend, albo w tygodniu na 3 dni. On zawsze znajduje wymówkę. Zostaje na noc, popołudniu wraca do siebie. Jesteśmy razem tyle, a jedynie co on u mnie ma swojego, to szczoteczka do zębów. Wiem, że to idiotycznie brzmi, ale nawet nie chce zostawic t-shirta, wszystko zawsze zbiera ze sobą. Bardzo mnie to martwi, tym bardziej, że nie mamy po 18 lat, oboje jesteśmy po studiach, mamy dobre prace itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Czyli po prostu mój facet chyba nie traktuje nas poważnie, nie wiąże ze mną żadnych planów i "żyje chwilą".. Najgorsze jest to, że powiedziałam mu, że muszę z nim porozmawiac, będzie u mnie całkiem niedługo, a ja już teraz wiem, po napisaniu tego na forum, że to strasznie głupie mówic mu o swoich wątpliwościach, bo wtedy całkiem ucieknie gdzie pieprz rośnie!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agnesssss123
Po prostu przygniatasz go tym wszystkim. Młody chłopak chce czerpac z życia jak najwięcej, a Ty chcesz go wmieszac w mieszkanie razem! Wyluzuj i na pewno z nim o tym nie gadaj!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uważam,że
traktuje wasz związek lużno i nie nie myśli wiązac się z tobą-przykre , ale jestem tego pewna-to narazie seks,rozrywka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Tylko z drugiej strony czuję wyraźnie, że zależy mu na mnie bardzo, nie są to takie zwykłe spotkania raz w tygodniu - kolacja, seks, potem każdy wraca do siebie. Mamy wiele wspólnych zainteresowań, widzimy się praktycznie codziennie, odwiedzamy swoje rodziny razem, bierzemy udział wzajemnie w rodzinnych imprezach, w oczach znajomych też jesteś,my już taką parą "na amen", dodatkowo jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Więc o co chodzi, czy to taki wielki krok, żeby spędzic ze mną 2-3 dni w tygodniu? Czy mogę mu to w pewien sposób wyrzucic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość heftyr
Ja bym na Twoim miejscu nic mi nie mowila, bo przeciez wyjdziesz na zdesperowana idiotke. On nie chce malzenstwa, wie ze takie mieszkanie raz na jakis czas w twojej glowie sprawi, ze bedziesz chciala isc dalej a on nie chce isc dalej, tylko sie bawic. A rodzinne imprezy - jak jestescie juz 2 lata to normalne i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość najwyraźniej ona
U nas było tak, że na studiach każde wynajmowało gdzies tam pokój,ale i tak ciagle byliśmy u siebie więc po roku takiej męczarni wynajęliśmy pokój razem i tak zostało ;) Pewnie gdybyśmy mieszkali z rodzicami, to szybko bysmy się na taki krok nie zdecydowali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mieszkająca z chłopakiem od 6m
hej może faktycznie chłopak obawia się, że jak zamieszkacie razem, to skończy mu się luz, a zaczną obowiazki i dorosłe życie. dziewczyny zazwyczaj wcześniej dojrzewają społecznie i nic dziwnego, że ty myślisz już o stabilizacji. powiem ci, że u nas to była wspólna decyzja. teraz jest trochę inaczej niż wtedy kiedy randkowaliśmy. inaczej nie znaczy gorzej :) ja również na początku bałam się trochę, że to wszystko tak na poważnie, że już na zawsze ale postanowiłam się nie przejmować i żyć tym co przyjdzie. wiem, że wszystko się ułoży :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola24
Ale wspólna decyzja - to oznacza, że siedzieliście pewnego dnia i wspólnie wpadliście na taki pomysł? Ktoś jednak musiał wyjśc z jakąś inicjatywą..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość y645555
U nas po ok. pół roku/roku jakoś naturalnie zaczęło się mówić w stylu "gdy już będziemy mieszkać razem...". Naturalne dla nas było, że stanie się to, gdy zakończę staż. Nie wiem dlaczego naturalne, jakoś normalnie wychodziło to z rozmów. Jakiś miesiąc przed zakończeniem stażu jeździliśmy szukać mieszkania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
u nas wyszło to dość nieoczekiwanie i szybko bowiem pomieszkiwaliśmy od pierwszej randki a zamieszkać na stałe po powrocie z urlopu porostu zostawił swoje rzeczy i już ja sie zgodziłam i poszło potem było kilka starć o skarpetki: :O pranie zmywanie no potrzebowaliśmy się dotrzeć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×