Rebecca_Amelle 0 Napisano Listopad 9, 2010 Od ponad dwóch lat jestem po rozwodzie. Mój były mąż szybko ożenił się ponownie i razem z obecną żoną wychowuje jej dziecko (lecz nie swoje), które ma dosłownie wszystko. Z minionego małżeństwa mam dwójkę dzieci, z czego jedno, jak się niedawno okazało, jest opóźnione w rozwoju, w związku z tym biegam z nim na różnorakie zajęcia wspomagające rozwój oraz na konsultacje psychologiczne, psychiatryczne, logopedyczne itp. Moje zarobki to najniższa krajowa niestety, do tego 600 zł alimentów. Nie ma co się oszukiwać - nie jest rewelacyjnie. Były mąż nie pomaga mi ponad to, co płacić musi. Ma zasądzone widzenia dwa razy w miesiącu w weekendy, lecz nigdy nie robiłam problemów, gdy chciał je zobaczyć w innym terminie lub też zabierać w inne weekendy niż te zasądzone. Tylko że raczej z tego nie korzysta - jedynie bierze co dwa - trzy tygodnie, z czego często spędza całe dni w pracy na nadgodzinach, zostawiając dzieci pod opieką żony. Był czas, kiedy dziecko budziło się w nocy po powrocie od taty i płakało tak, że nie mogłam go uspokoić. Teraz obserwuję w dzieciach znaczną negatywną zmianę zachowania po powrocie stamtąd - starsze jest opryskliwe, a młodsze bardziej agresywne, co mija w ciągu kilku dni, do następnego powrotu od ojca. Rozmawiałam na ten temat z psychologami i za każdym razem słyszałam to samo - "Pani się stara, a tata wszystko psuje" i niejako wyrażali zrozumienie. Rodzina i część znajomych uważa, iż powinnam złożyć do sądu wniosek o widzenia ojca u mnie w domu, ze względu na niekorzystny wpływ wyjazdów na dzieci, szczególnie na te opóźnione w rozwoju. Muszę tu zaznaczyć, iż tatuś uważa, że dziecku nic nie jest a lekarze tylko wymyślają mu choroby, kompletnie nie interesuje się jego postępami, leczeniem oraz rzadko dzwoni do dzieci. Kontaktuje się na ogół tylko ze mną w przeddzień odbioru dzieci, by zakomunikować mi czy je bierze, czy nie i ewentualnie o której. Szczerze mówiąc jestem rozdarta, gdyż wiem, że moja rodzina ma dużo racji, ale równocześnie mam poczucie, iż mogłabym zrobić krzywdę dzieciom poprzez ograniczenie im kontaktów z ojcem, a nie da się ukryć, że chętnie tam jadą i że są za ojcem. Są jeszcze na tyle małe, że niewiele jeszcze rozumieją. Czy jest ktoś w podobnej sytuacji? Co byście zrobili na moim miejscu? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach