Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

WANDECZKA

OPIEKA NAD SENIOREM

Polecane posty

Gość trahhhh
jestem przerazona,Wandeczka podziwiam Cie ale i współczuje..to wykańczjace byc w takiej sytuacji,,, u mnie pomocy wymga babcia,ma problemy z chodzeniem plus totalny bzik na swoim punkcie,wymysla sobie objawy,potrafi sciągnac znajomą zeby ją po lekarzach woziła..bo jest wielec echora przeciez...i co troche cchce do szpitala,potrafi nie jesc,zeby miec złe wyniki,jak my nie wykazujemy zainteresowania kolejną wyimagowana chorobą to podczas gdy jestesmy w pracy prosi znajoma lunb wczesniej sasiadów jak zyli zeby ja wiezli do znjomej doktorki,daje jej,,,no wiadomo i juz jest w wymarzonym szpitalu ostanio jakos zle trafila pilegniarki zlewaly,,lekarze tez..bo na sali lezały umierjące kobiety..a ona tam idzie dla rozrywli,,, oj mogłabym tak pisac.i pisac trzymaj sie,,,,pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
trahhh, może Twoja Babcia także ma Alzhaimera? U mojej były podobne objawy. Teraz muszę zalatwiać sądowne ubezłasnowolnienie, bo nawet jak miala udar, to nie wyraziła zgody na szpital. Pogotowie za 3 razem ją zabrało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dajciemispokojzhsłem
Ja mam 3 miesięczne, wystarane dziecko. moja mama rozchorowała sie psychicznie, epizod schizofreniczny. Trafiła do szpitala psychiatrycznego. Zdiagnozowali u niej stany urojeniowe. Teraz juz jest dobrze, ale mama bardzo podupadła na zdrowiu fizycznym. prawdopodobie bede musiała sie nia opiekowac. Ma cukrzycę, nadcisnienie, jest bardzo osłabiona. Nie mam nikogo, kto mogłby pomoc. Dziecko jest malutenkie, absorbujące, jak to niemowlę. Mąz całymi dniami w pracy. nie wyobrazam sobie tego, opiekowac sie mama i dzieckiem jednoczesnie. Boje sie równiez nawrotu choroby psychicznej, ze zrobi krzywde dziecku jak ja np wyjde do wc. Nie przejawiała zachowan agresywnych, ale i tak sie boje. Mąz wsciekły, uwaza mnie za wyrodną matkę, ze narazam dziecko. Nie wiem, co mam zrobic, tu nie ma wyjscia na chwile obecną, musze ja wziąc, bo za tydzien wychodzi ze szpitala, a ledwo chodzi. Jestem tym wszystkim załamana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trahhhh
mojej kolezanki mama swoja matką opiekowała sie z 7lat,początkowo tylko były problemy typu zawroty głowy i zaniki pamięci,ale miala bzika na punkcie ogrodka i tam sobie 'rzadziła" potem doszły inne sprawy i juz byłla leżąca,i maskara,potrafiła scigac pieluche jakos sie z łozka zwlc i załatwiac gdzie popadnie,nie poznawał nikogo,ciezko było z kąpilą i karmieniem,....na 5 min nie mozna było jej samej zostawic w domu nawet leżacej,podziwiałam ich,ale,,,tez ta chora miała bardzo wysoką emeryturę i rodzina na tym b korzystała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Łatwo radzić innym, wiem,,,ale własnie dlatego tu napisałam. dajciemispokojzhsłem, kochasz mamę na pewno, ale skoro nie masz nikogo do pomocy, to nie dasz kochana rady:( Pomysl o domu opieki, lub jesli emerytura pozwoli, to o opiekunce. Nie dasz rady. Ja dawalam rok ( to koszmarnie mało), ale stresy zobiły swoje i nie pozwól, by milość przerodziła się w nienawiść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wandeczko witaj:) szkoda, że dopiero teraz trafiłam na Twój topik. Jestem w identycznej prawie sytuacji: mama 77lat, cukrzyca, po zawale i wylewie, zespół otępienny związany z udarem:( Pamięć bieżąca przepadła:( Podejrzenie depresji. Obecnie w szpitalu z ostrym zapaleniem dróg moczowych. Jeśli pozwolisz, bedę tutaj zaglądać. Twoja obecna sytuacja jest dużo trudniejsza od mojej, to co opisywałaś w październiku oddaje stan mojej mamy na dziś. Późno już. Pozdrawiam Cię i życzę dużo siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
e-znajomo:) dziekuję, że zajrzalaś. Pisz. razem latwiej. kto wie, może jakoś sobie pomożemy. jak sobie radzisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki za przywitanie:) Mama mieszka z tatą(85lat) Rano przychodzi pielęgniarka środowiskowa. Mierzy cukier, podaje insulinę, leki. Przed obiadem dzwonię z pracy, aby zmierzyć cukier, podać insulinę i tabletki. Mama raczej dobrze współpracuje, to się udaje. Ponadto w zależności od zmiany na jaką brat pracuje- on przychodzi. Wieczorem staramy sie być, albo on, ale często też na telefon załatwiam. To tak w największym skrócie. Trwa to ponad pół roku i mama niegdy nie wie, dlaczego dzwonię. Nie pamięta o lekach, insulinie. Ale jeszcze gotuje. Z tym, żegdy stoi przy telefonie, nie potrafi powiedzieć co ma w garach:( Tato próbuje pomagać, robi zakupy, ale traci wzrok, nie czyta już i mimo chęci też nie pamięta o insulinie. Dobrze, że chociaż siebie potrafi ogarnąć, nie mam wymagań wobec taty. Bardzo kocham swoich rodziców. Topik czytałam pobieżnie, jeszcze wrócę do starszych wpisów, ale bardzo zabolały mnie wpisy Bazienki o eutanazji. Widać, że młoda koza życia nie zna. Lekkomyślna małolata:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znajomo, mój tato nie zyje od 11 lat. zmarl na Parkinsona. pamietam wiecznie rozhisteryzowaną mamę, że ojciec, to tamto... dlugo się nie męczyl. złamal rekę, w szpitalu przyplatalo się zapalenie pluc. zmarł. potem mama wiecznie biadoliła, co ona zrobi, jak zachoruje, to się nią zajmie, ze ja na pewno nie, bo pracuje, że szklanki wody nie podam. wiecznie marudzila i dorobila się depresji. przypadkiem znalazlam nietknięte insuliny. zdziwiłam się, bo nawet jak rozmawialam z nia przez tel. to kończyła, bo musi insulinę. nie miałam podstaw, by coś podejrzewać wcześniej! potem mama upadła na ulicy i od czerwca zaszłego roku zaczelo się. czyli musialam zalatwić opiekunkę ( jej znajoma) by przychodziła podawać jej leki, gdy my bylismy w pracy. aż do października, gdy dostała udaru. już nie była w stanie sama egzystować. i tak to trwa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i czasem życze jej by nie doczekała ostatniego stadium choroby, by zmarla we snie. i nie doczekala też tego domu opieki:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie jesteś sama, jest wiele ososb ktore sa w twojej sytuacji, tobie należy się autorko dużo szacunku i podziwu, bo jesteś wspanialą osobą ktora potrafi z dobrego serca pomoc wlasnej matce w tak trudnej sytuacji. ile osob tego nie potrafi ? albo w ogole nie wyobraza sobie poswiecenia swego zycia komus innemu, ale ty nie jestes egoistką, jestes najlepszą córką jaką towja matka moze mieć. myslę ze na pewno bogu dziękuje kazdego dnia ze jesteś z nią. chcę ci powiedziec ze wyobrazam sobie jak trudny to obowiązek i ile wyrzeczen musi cie kosztować ale ja myslę o takich osobach że są piekne i pięknie czynią i dają najlepszy przykład sobą.. są osoby ktore nie potrafia pomoc w takiej sytuacji, np gdy żona w wypadku nie moze np.chodzi to odchodzi od niej bo tak łatwiej.. moja ciocia opiekowala sie sama swoim mężem po wylewie, robila wokol niego doslownie wysztko przez wiele lat bo byl jak warzywo, mogl ruszac tylko oczami, ale slyszał i rozumiał wszytsko, byl tylko uwieziony we wlasnym ciele. i moja ciocia nadal go kochala i mimo ze nie miala latwego zycia, opiekowala sie nim. wiem więc jak to wygląda, ale czy można inaczej jesli sie kogos kocha? pomysl ze są ludzie ktorzy 24 h/dobe opiekują sie swoimi niepelnosprawnymi dziecmi, małzonkami, rodzicami, rodzenstwem.. nie jestes sama.. przepraszam ze pisze moze bez skladu i ladu ale nie jestem najlepsza w porpawnym pisaniu.. w kazdym razie chcialam ci przekazac ze podziwiam cię i że tacy ludzie jak ty pokazują innym ile siły i milosci moze czlowiek w sobie odnaleźć pomagając innym żyć godnie codzień pozdrawiam serdecznie i zycze duzo zdrowia i siły dla Ciebie i Twojej Mamy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
boże dziękuję, brakuje mi tego docenienia, bo mama widzi we mnie już tylko wroga. nie odocenia, nie dziekuje, oskarża, mnie, męża, opiekunkę, że ją objadamy (sama wiecznie je, to objaw tej choroby) ale to nie ona, to choroba, ale jak rani! tylko mam zal do siebie, że jednak nie podołam, że zalatwiam jej dom opieki, ale wiem, że to dla jej dobra. bo nawet rehabilitacja, ktorą też załatwiłm nie przynosi poprawy. tam będzie miała na prawdę sprawdzoną, dobrą opiekę. ja tutaj mogę dać jej tylko milośc, ktorej ubywa we mnie z każdym wyzwiskiem. chciałabym by kiedyś dowiedziała się, co i jak dla niej poświęciłam jestem jeszcze mloda (mam 38lat) i chcę zyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój tato też cierpi na parkinsona:o Co za zbieg okoliczności:( Żyłam sobie całkiem fajnie, rodzice samodzielni. tamtego popołudnia mąż wyciągnął mnie do rodziców, wcale nie miałam ochoty się ruszać. Tato od progu nas przywitał -mama dzisiaj słaba, tylko siedzi w fotelu, wszysrko jej z rąk leci i tak niewyraźnie mówi... !!!pogotowie, tomograf, szpital. Ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak po prostu to nie mija. Mama wróciła do domu. Dopiero telefon stryja po jakimś czasie- że mama przysypia, że muszę coś robić, bo jest źle. Okazało się, że nie bierze insuliny, nie mierzy cukru, nie zażywa leków, je co jest, cukier 450!!! Znowu szpital i odtąd pod specjalnym nadzorem. Nauczyliśmy się powoli co i jak. Mąż bardzo lubi mamę i dba o nią tak samo jak ja. Tak to u nas wygląda:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znajomo, czyli bardzo podobnie to u nas wyglada. nawet z wylewem. też mąz zastal mamę slabą, niewyraźnie mówiącą. czy jak napiszę "do jutra", to będzie ok? :) mogę podać mi maila, lub inne namiary. też jutro praca. i pobudka o 4:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
u mnie o 5:o Ja tutaj przyjdę, "do jutra jak najbardziej" Wiesz, mam jakiś nr gg, nigdy nie skorzystałam, skype też zapomniany. Pocztę raz w miesiącu oglądam:D Pracuję do 16, ostatnio zaganiana jestem, bo jeszcze remont się toczy i mama...Ale bardzo się cieszę, że się spotkałyśmy:) Dopijam swoje piwko i spadam spać, chociaż i tak nie zasnę. Po trzech tygodniach urlopu jutro idę pańszczyznę odrabiać:( 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam O chorobie w rodzinie mogę napisać bardzo dużo... jeszcze więcej o niesprawiedliwości świata... Opiekuje się dziadkiem który od 8 lat choruje na Alzheimera... przeszliśmy już prawie wszystko... typowe zapominalstwo, zapominalstwo, agresje...i coraz bardziej pogłębiające się otępienie. Na chwile dzisiejszą dziadziuś nie mówi, nie jest w stanie samodzielnie jeść ani nic zrobić...do tego niestety po ostatniej wizycie w szpitalu nie chodzi... tak że praca 24h na dobę jak z niemowlęciem... a najgorsze w tym wszystkim jest to że przed chorobą dziadziuś przez 15 lat zajmował się swoją chorą zoną która przez chorobę na prawdę nie była miłą osobą chodź do końca w pełni sprawna umysłowo... całe życie go ominęło i jeszcze takie choróbsko w kwiecie wieku spotkało... Dziadziuś ma 65 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podbijaczka-maniaczka
Podbijam temat bo wydaje mi się ważny i potrzebny. Ja również opiekuję się w domu chorą starszą osobą (teściową), mamy z mężem 8-mies. synka, tak więc obowiązków jest sporo. Teściowa choruje przewlekle na płuca, ma obturację, przewlekłe zapalenia, duszności coraz większe, problemy z oddychaniem, co wyklucza ją właściwie z czynnego życia - problemem jest czasami samodzielna kąpiel czy ubranie się - w "lepsze' dni może nawet wyjść na mały spacer, po lekkie zakupy, ale nic więcej. Teściowa ma 69 lat i ciężkie życie za sobą, a choroba wpływa bardzo negatywnie na jej psychikę, jest podenerwowana, miewa zmiany nastrojów, stany depresyjne, dochodzi do agresji słownej wobec nas.Ale wiemy, że to wynik choroby, a nie celowe działanie, więc staramy się opanować i wytrzymać. Nie jest to łatwe oczywiscie i jest to wielka i ciężka próba dla naszego małżeństwa i nas jako rodziny. Mam pytanie do doświadczonych opiekunów - jak radzicie sobie ze stresem, napięciem, wypaleniem? czy w ogóle są jakieś metody? u nas to często kieliszek wina lub film na kompie, jeśli jest czas (najczęściej jak dziecko i babcia zasną), ale czasu ogólnie jest mało. Ja jestem w domu, mąż zarabia na wszystkich, nie jest łatwo :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
osoby stare i chore powinno sie oddawac do domu opieki-za granica to norma -ale polki to religijne debilki co daja sie wrobic w opieke nad starymi i chorymi rodzicami i ttesciami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
jesli tesciowa choruje bo kiedys paliła--to jest gównem co powinno byc same lub domu opieki anie synowa obciązac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
staruchy niech ida do domu opieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podbijaczka-maniaczka
eufrosinnia---nie wiem, skąd Ci przyszła do głowy religia? Do religii (jakielkolwiek) naprawdę mi daleko, natomiast wychowano mnie w systemie wartości, który zakładał zapewnienie osobom słabszym, chorym, starszym jak największego komfortu (również psychicznego), a nie pozbywanie się ich jak zużytych rzeczy. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją opinią, ale z o wiele większą uwagą przyjmę wypowiedzi na interesujące mnie kwestie praktycznych stron opieki nad starszą chorą osobą w domu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
jesli nie religia to patriarchat-opieka nad oosbani starymi, chorymi zwykle spada na barki kobiet-ja uwazam z e osoby stare i niepelnosprawne powinno sie oddawac do domu opieki -w w cywilizowanych krajach to norma a tylko ciemni debile uwarzaja ze trza sie takimi oosbami opiekowac w domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
dom rodziny, zwlaszcza ciasne mieszkanie - nie zapewni takiego komfortu jak dom opieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podbijaczka-maniaczka
Całe szczęście, że jestem takim właśnie "ciemnym debilem", ta ciemnota uchroniła mnie, jak widać, od kompletnego odczłowieczenia, a dodatkowo przyniosła całkiem dobrą znajomość zasad ortografii :D Ale wracając do rzeczy, liczę na to, że pojawią się w tym topiku wypowiedzi osób mających podobne do moich doświadczenia, i być może znajdziemy tu wzajemne wsparcie. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eufrosinnia
typowa stłamszona prze patriarchat , wychowanie -niewolnica domowa--w cywilizownych krajach kobiety nie sa takimi debilkami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podbijaczka maniaczka
Cóż, nie ma ludzi wolnych, a wyborem naszym jest być niewolnikiem tradycji czy innego dowolnego systemu, również systemu opieki i finansowania tychże zobowiązań, ja nikomu nie narzucam wyboru ani go nie oceniam, ale do tego trzeba mieć trochę więcej niż 13 lat (przynajmniej mentalnie) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×