Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

WANDECZKA

OPIEKA NAD SENIOREM

Polecane posty

Opiekuje się ktoś z Was schorowanym ojcem lub mamą? Jak u Was wygląda dzień? Jak sobie radzicie?Macie jakieś wsparcie, za czym tęsknicie? Co robicie, gdy bezsilność pozwala tylko na łzy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ale jak tu Cie pocieszyc
jak napisze, ze bedzie lepiej to uwierzysz w ogole? Bo ja bym nie uwierzyla...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Opiekuję się mamą. Nie jest stara, ma 75 lat, ale cukrzyca, nadciśnienie zrobiły swoje. Ma kłopoty z pamięcią. ostatnio przeszła lekki wylew. Na szczęscie chodzi, ale co to za chodzenie... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ale jak tu Cie pocieszyc
Znam temat. Tyle, ze ja nie lubie o jutrze myslec. I nie potrafie Cie pocieszyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, to dobra obcja. Nie myśleć o jutrze, ale nie opanowalam tych myśli. same do glowy sie cisną. Może opowiedz, jak Ciebie wyglada? proszę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie łudzę się, że będzie lepiej, bo NIE BĘDZIE. Poświęcilam się bez granic. mąz mieszka w jednym mieszkaniu a ja tu...u mamy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uppp
bo warto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z każdym zmienionym pampresem
przypominam sobie te dobre chwile. Odnajduję miłość, której wówczas nie byłam w stanie dostrzec....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm. Pięknie napisane. A gdzie w tym wszystkim jesteś TY? twoje potrzeby? Pracujesz, masz rodzinę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z każdym zmienionym pampresem
pracuję, mam rodzinę. Staram sie to łaczyć, ale łatwo nie jest. Moje potrzeby? A co to takiego? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Potrzeby:) Nooo, czy nie masz ochoty wyjść sobie na zakupy, spotkać się ze znajomymi , polazić po parku bez celu i chociaż chwilę nie zamartwiać się? Kim się opiekujesz jeśli można wiedzieć, mamą, tata? Masz opiekunkę na czas, gdy jesteś w pracy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeszłam przez to
dam ci radę najważniejszą za wszelką cenę utrzymaj w mamie zdolność chodzenia.............poprzez ustawiczne ćwiczenia tej umiejętności...zmuszaj ją .na to musisz znaleźć siłę..wszystkie ćwiczenia jakie tylko są staraj się nie dopuszczać do tego aby spędzała czas na leżąco i na siedząco.bo to prowadzi do zaniku mięśni i osłabienia mięśni a ciężko robi się dopiero wtedy...gdy starsza osoba traci zdolność utrzymywania się na nogach i nie chodzi sama..............a następnie pojawia się problem z utrzymaniem się w pozycji siedzącej, bo jak posadzisz to się bezwładnie osuwa i jest bezwładna jak kłoda wtedy niestety jest najciężej.....opiekować się osobą bezwładną ..którą trzeba podnosić .......wiesz jak to ciężko? Teraz jest czas,....aby nie dopuścić do tego....poprzez ćwiczenia i rehabilitację ..i utrzymywanie kondycji.....tu musisz być konsekwentna i stanowcza, a nawet bezwzględna jest też pocieszenie............co prawda lekki wylew daje objawy jak demencja i problemy z pamięcią....ale z biegiem czasu to się poprawia i wraca lepsza kondycja i nawet lepsza pamięć...bo te zmiany po wylewie cofają się powoli...ale jednak cofają się...po dłuższym czasie może być zupełnie dobrze...prawie normalnie.....warto stosować rehabilitację....bardzo pomaga jeśli masz możliwość ...załatw przez NFZ ...jakąś rehabilitację w ośrodku rehabilitacyjnym ...takim jak szpital w Konstancinie koło W-wy, .....każdy tydzień takiej rehabilitacji bardzo stawia na nogi..i daje odpoczynek opiekunce. Jeśli zapowiada się dłuższy problem opieki...to pomyśl nad jakimś trwałym rozwiązaniem problemu opieki....bo ważne jest aby nie odbiło się źle na twoim małżeństwie....trzeba jakoś optymalnie wspomóc się dodatkową osobą do opieki.przemyśl TO.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Boże, dziekuję za odpowiedź! Łapię się każdej dobrej rady. Wiem i robię co mogę. nie pozwalam na dlugie leżenie. Mama chodzi, bele jak, ale chodzi. Jak się zmęczy, to usiadzie i znów się kręci. Nawet sama nie muszę jej namawiać, jest pobudzona i co usiądzie, to wstaje. Trochę kimnie i wstaje. Mamy rowerek stacjonarny, ale pytalam lekarza, to odradzil, bo mama ma jeszcze słabe serce. Spacery po ulicy odpadają, bo pogoda, bo nie ma tylu sil, by wejść na I pietro... Jak mogę ją samodzielnie rehabilitować, co robić, by mięśnie pracowały? Wiem, jak to jest z leżącym, bezwładnym cialem. Dobrze wiem, mój tato parę m-cy przed smiercią taki był. Opiekunka do mamy przychodzi, jak wychodzę do pracy. Posiedzi z nia pare godz. Poda insulinę i leki. Czesto też mój mąż z nią siedzi, gdy mam coś do załatwienia, lub pracuję na popoludniu. Staram się żyć normalnie, ale rzadko mi się to udaje :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeszłam przez to
aha , jeszcze jedno Niech cię nic nie drażni w zachowaniu chorej osoby, nie krzycz na nią ani słowami nie sprawiaj przykrości ona nic na to nie poradzi przecież, ale jednak słyszane słowa sprawiają jej ból i cierpi..po co dodawać jej bólu? Nie czuj się bezsilnie i nie płacz, wcale to nie pomaga, I nie myśl za bardzo co będzie kiedyś...żyjesz tu i teraz...rozwiązujesz logistycznie problemy ..tu i teraz Traktuj mamę spokojnie i łagodnie ...jak dziecko....i pamiętaj...ona nie robi NIC na złość tobie....wszystko jest wynikiem choroby......miej cierpliwość i szukaj sposobów na uzyskanie pomocy DLA SIEBIE....bo też potrzebujesz pomocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj wiem... czasem mam ochote krzyknąć. ale nie robię tego, bo wiem, że to nie jej wina. Umiem się opanować. Potem ryczę z bezsilnośći. Wyrzucam sobie, jaka to ze mnie egoistka, bo ja mam tak a inni mają normalne, spokojne zycie, bo tęsknię za domem, do ktorego teraz wpadam by ogarnąć, by zabrać rzeczy na przebranie, by poprać.Bo tesknię za mężem, z którym tylko się mijamy.Dzieci nie mamy niestety. Tzn. mam dziecko- mamę. Co robię źle? Wiem, że tez potrzebuję pomocy i szukam jej. Ale w tej chwili ONA jest najważniejsza i nawet jak się wyrwę na chwilę, to czuję strach. paniczny lęk, że nikt nie dopilnuje jej jak ja i że może się przewrócić...ale tez wiem że sama jej też nie dam rady upilnować. Na wyjazd na rehabilitację, nie nadaje sie. musialabym tam jechac z nią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeszłam przez to
rehabilitacja we własnym zakresie.....to wszystkie ćwiczenia, masaże a nawet taniec...oraz są elektryczne aparaty masujące stymulujące mięśnie............ale jakie dokładnie...to aktualnie nie wiem..warto poszukać w internecie warto popytać dobrego rehabilitanta....może coś fachowego doradzi opiekunka też może zachęcać i zmuszać do ćwiczeń i innych aktywności warto zachęcać mamę jakimiś zachęceniami czy pochwałami, ogólnie docenianiem i jeszcze jedno.................to ważne .........jakość życia..............w tym całym trudzie jednak życie trzeba traktować jakoś normalnie i radośnie...niech każda chwila przeżyta w chorobie...też będzie maksymalnie dobra i wartościowa dla twej mamy .......ale i dla ciebie pomyśl..twoja mama ma już tylko takie SWOJE ŻYCIE , a ty masz już tylko Takie życie Z MAMĄ............chwytajcie to co macie...i śpieszcie się kochać ludzi...tak szybko odchodzą. Skupiaj się na tym co jeszcze MASZ a trudy tylko rozwiązuj ale ich nie przeżywaj, one i tak są i nie trzeba się zamartwiać na zapas..............sztuka przeżycia dnia dzisiejszego do wieczora....a co będzie jutro?.....................tego nikt nie wie...........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mama zawsze obawiała się takiego "życia".Zamartwiała się, że jak takie coś ją dopadnie, to kto się nią zaopiekuje. Potrafiła się tym dolować, gdy jeszcze była zdrowa. Mam CHCE żyć, ja to widzę i słyszę, gdy wciąz pyta, czy wszystkie leki jej dałam, czy nie zapomnialam o jej insulinie. Mną, nami nikt się nie zaopiekuje. I też wybralabym dom opieki. Ale mamie tego nie zrobię. i tak jak pisalam uprzednio, nie jest leżąca. "przeszłam przez to" jak Ty sobie radziłaś?bo rozumiem, że ten problem już Cię nie dotyczy:( Tak, to cenna uwaga. Nie ma co planować, myśleć, na tak wiele nie mam wpływu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeszłam przez to
nikt nie chce takiego losu ale jednak tak bywa i nikt nie jest winny że tak się staje Autorko tematu..................twoje małżeństwo To trudna sytuacja dla każdego małżeństwa, bo mimowolnie mąż będzie się czuł odstawiony , ten sam mechanizm działa gdy pojawia się dziecko w rodzinie...tez mężowie czują się zaniedbywani...nie wiadomo dlaczego....żadna młoda żona tego nie rozumie i jest zdziwiona że mąż się czuje odstawiony na boczny tor a jednak wiemy z literatury że mężowie jakoś tak dziwnie reagują Ty teraz masz taki czas............pozostaje ci tylko wyjątkowo dowartościowywać męża ...zwłaszcza w sypialni ....i sprawiać aby on czuł się wyjątkowo dla ciebie wyjątkowy i podziwiany.................masz na to niewiele chwil ....ale musisz stawać na uszach aby te chwile były dla twojego męża chwilami zza ósmej bramy nieba......aby te chwile stały się dla niego upragnionym narkotykiem ......czymś wyjątkowym........zlikwidować poczucie syndromu odstawienia na boczny tor.....aby mimo twojego dodatkowego zaangażowania.......twój mąż nie miał poczucia że coś się traci w waszym małżeństwie..on musi czuć że ON zyskuje. Że jest dla ciebie wytchnieniem i radością. To trudne , ja wiem, ale kobieta potrafi jak chce przemyśl TO zagadnienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O seksie nie ma mowy. Zupelnie nie to mi w glowie. Mąz tęskni za mną. Gdy on jest tam a ja tu, to dzwonimy, piszemy do siebie, ale to nie to. jemu też trudno i też tę sytację przezywa.martwi sie o mnie o moją mamę. To zloty czlowiek i wie, że go bardzo kocham. brakuje nam wspólnych wyjść. I chyba od tego musimy zacząć. zacząć szukać rozwiązania w tym temacie. bazienko, Nam w przyszłosci pozostanie dom opieki, bo dzieci nie mamy.nie dane nam to było :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jessssu
mam nadzieję że nie dożyję wieku, że trzeba mi będzie dupę wycierać :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bazienka, Myślimy nad tym. Mąż wraca na noc do domu, pracuje. Potrzebujemy wsparcia i on mojego i ja jego. Mama u nas się nie odnajdzie. Jak obudzi się w nocy spanikuje, bo nie będzie wiedziała gdzie jest. Zresztą pytaliśmy. TU jest jej dom. Mąż nie ma specjalnej ochoty tu zamieszkać. Czuję to. I tak z nami dużo przebywa.Mamy psa na którego mama ma alergię. No nic nie jest proste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie. Oto moja historia... Moja Mama choruje.Zdiagnozowano ją rok temu. Choroba bardzo postepuje. Mama ma jeszcze nawracający niedowład, cukrzycę i problemy z sercem. Niedawno jeszcze chodzila, teraz trzeba pomóc jej wstać i chodzić z nią przy chodziku. Mama co parę miesięcy jest w szpitalu przez nagle pogorszenia stanu zdrowia. Ubiegłoroczny, październikowy udar znacznie wplynął na stan psychiczny.Mam opiekunkę dzięki temu mogę chodzić do pracy. Mąż także bardzo pomaga. Wyprowadziłam się z domu i od roku mieszkam z Mamą. Moje obecne życie, to ciągłe wyrzeczenia, pospiech i wieczny stres, ale też patrzenie na ludzkie szczęscie przez pryzmat zazdrości.. Najpierw była walka o zdrowie, najlepszy lekarz. Ma wszystko czego potrzebuje.Gdy miała więcej sił zabieralismy ją na wózku na spacery. Teraz wyciagamy ją na balkon, by trochę zażyła świeżego powietrza. Noce są koszmarne, bo mama buntuje się na barierkę przy łóżku i wciąż woła.Do pracy wstaję o 4 rano. Popołudniu mama mi nie da pospać. Jestem wykończona wyzwiskami, chowaniem przed nią jedzenia ( bo wciąż by jadła) i już wypalona. Mąz zacząl chorowac i ja także. Mam nadcisnienie, mięsniaka kwalifikującego się do operacji i ostatnio wykrytą nadczyność tarczycy. Podziwiam osoby, które zrezygnowaly z pracy i są 24/h. Ja się poddałam i zaczynam Mamie załatwiać Dom Opieki i ubezlasnowolnienie. To dobra choroba dla niej.Absolutnie nie zdaje sobie sprawy ze swego stanu. Tak jak czulam przedtem żal, rozpacz jak na nią patrzyłam, teraz chcę tylko spokoju. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dsddddfdfddd
te wszystkie choroby biora sie od jedzenia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gąska balbinka to ja
znam to i współczuje :( mieliśmy w domu to samo... do czasu śmierci babci, było karmienie mycie, zmiana pieluch,ciągłe pretensje o wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×