Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sssamotna w tłumie

Moja samotność

Polecane posty

Gość samotna75
samotna222 ciężko jest w takich chwilach coś poradzić komuś ale moze jakaś wizyta u psychologa mnie po rozwodzie trochę pomógł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna75
przepraszam miało być zrozpaczona222 a nie samotna222

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zrozpaczona_222
ivybluszcz01 wiem ze to ja zyje i to odemnie zalezy jak bedzie wygladalo moje zycie... chciala bym sie otworzyc na ludzi ale nie wiem jak , jestem wlasnie takim "dzikusem" ktory zamknął sie w sobie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hm, może jakby wokół mnie było więcej ludzi wartościowych, może inaczej - takich z którymi się dobrze dogaduję i z którymi przebywanie sprawie mi przyjemność, to pewnie miałabym większe potrzeby towarzyskie. A tak...ale ważne jest żeby czymś się zająć, nie zadręczać myślami Właśnie samotna_222, myślałaś o jakiejś sesji terapeutycznej? Bo śmierć ojca jest jednak niezwykle silnym przeżyciem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna75
też próbuję ale nie zawsze się udaje ludzie mają swoje sprawy swoje rodziny i nieraz nie mają czasu na nasze zmartwienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzeba po porstu być sobą, nie udawać, jak chce się płakać to dać upust emocjom a nie zgrywać twardej, dać się poznać ludziom takim jakim się jest a nie ukrywac się pod maską obojętności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna75
dzisiaj na przykład próbowałam zorganizować sylwester ale jedni znajomi nie mogą bo nie ma kto im z dzieckiem zostać inni nie idą bo brak kasy itd.pewnie zostanę w domu i sobie popłaczę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiecie co ale czasem jest tak, że nam się wydaje że ktoś jest bardzo zajęty, albo napewno nie będzie chciał wyskoczyć gdzieś z nami bo jakieś tam obowiązki. A potem jakoś w rozmowie zupełnie naturalnie wychodzi to , że ta osoba tez chce się z nami spotkać, bo też jej się nudzi , bo tez chciałaby pogadać. Zamiast myśleć ile to ktoś nie ma obowiązków, trzeba brać za telefon i działać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zrozpaczona_222
masz racje powinnam tez zaczac myslec o sobie...a nie czekac na innych az zaczna wyciagac do mnie rece.. i to wtedy chyba z litosci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna75
moze i masz rację ale ja juz chyba sama nie wiem czego od życia chcę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też tak mam, że czasami już sama nie wiem czego chcę. Tylko ja tak mam w relacjach damsko-męskich. Zwyczajnie sie w tym wszystkim gubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotna75
w relacjach damsko męskich też tak mam jestem 3lata po rozwodzie i wydaje mi się ze jestem tak brzydka ze nawet nikt na mnie nie zwróci nigdy uwagi więc relacje damsko męskie odrzuciłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ja się za brzydką nie uważam:D i na brak zainteresowania też nie narzekam tylko brak mi pewności siebie, jakoś od razu chowam się wsobie. Jak mam gadać z kolesiem (poznaje go) jest ok, schody zaczynają się jak sprawy zaczynają się rozwijać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martuskaaa555
no to ja sie dolaczam.. dziele z Wami samotnosc, brak pewnosi siebie. zgadzam sie z metoda malych kroczkow, tylko co zrobic jak nikt nie proponuje wypadu na piwo czy kawe, jak na niczy widok serce mocniej nie bije, nawet sie goraco nie robi? Kazdy dzien wyglada podobnie... uczelnia-dom...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość małe kroczki
Ivy, pytałas, dlaczego się 'ochraniałam'... mysle, ze dlatego, iz mam ojca o raczej parszywym charakterze :) i boje sie mezczyzn. Ogolnie moja sytuacja rodzinna przedstawia sie troche jak jeden z watkow brazylijskiej telenoweli. Bezpieczniej jest mi pod własną skórą, w ukryciu, a nie na świetle dziennym. lecz bezpieczniej nie znaczy- lepiej... Co do ostatniego wpisu- alez to my musimy wychodzic do ludzie, a nie ludzie do nas... trzeba wziac sprawy w swoje ręce, poczuc odpowiedzialnosc za wlasne czyny. Zrobiłam cos, dzieki czemu wyszłam poza linie bezpieczenstwa i przyznam ze czasami zastanawiam sie, czy bylo warto... jesli nawet czasami czlowiek pocierpi, popłacza w tesknocie za słodkim nierobstwem i egzystencjalnym lenistwerm- to w ogolnym rozrachunku warto. warto zaryzykowac i sie rozwinac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A to ciekawe bo historia mojej rodzinki także przypomina telenowelę i to niezłą :D M.in porzucił mnie ojciec (pisze w uproszczeniu bo chodzi o to że ma mnie totalnie w dupie a to jest najgorsze gdy zna numer i adres do Ciebie i nigdy nie zadzwoni ani nic) więc uraz i nieufność będę raczej mieć do końca życia Ja juz sama nie wiem czego chcę i co wyprawiam w tym swoim życiu, zakręciłam się. Myślałam, ze wychodzę na prostą ale już zgłupiałam. jak to sobie wszystko poukładać? Jak sie dowiedzieć czegotak naprawdę się chce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość małe kroczki
studiuje cos zwiazanego z psychologia (czasami jestem wdzieczna losowi ze pchnal mnie w tym kierunku)- i czytalam, ze dobra metoda na zorientowanie sie, nawet mniej wiecej, czego oczekujemy od zycia, od siebie samego-jest stawianie pytań. Np. Czuje sie nieszczesliwa. - z jakiego powodu? - jestem samotna. - kogo Ci brakuje? - brakuje mi bliskiej osoby. - w czym pomoglaby Ci taka osoba?... (...) itd itp. w koncu, (u mnie po naprawde dlugim czasie ;D ) dociera sie do jakiegos tam sedna sprawy... sama dosłowna "rozmowa" z sama soba jest oczyszczajaca PS. A mój ojciec nawet czasami pisze do mnie... bo boi sie pozwu sądowego ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie ja niby znam odpowiedź na te wszystkie pytanie, i nawet wiem o kogo mi chodzi, ale jednak cholernie ciężko mi przełamać barierę, w ostatnich miesiącach nieco te ograniczenia zaczęłam wyłamywać więc może jednak mi się uda jak pójdzie tak dalej :) O ile znowu nie wpadnę w dół Ten brak zaufania i nieumiejętność okazywania uczuć są najgorsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×