Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość KonikaMinolta

Odkąd się zaręczyłam ciągle się z Nim kłóce! Oblęd!

Polecane posty

Gość KonikaMinolta

Poważnie zastanawiam się czy zerwać zaręczyny:(:(:( Poradźcie mi coś bo wariuje... Mam 21 lat, to za mało żeby brać ślub. No ale jestem z moim facetem już ponad 4 lata, on jest starszy o 5 lat, chce się hajtać. No więc dobra - zaręczyliśmy się. Termin miał być zagadką przyszłości, tak się umawialiśmy. Tymczasem podczas zaręczyn poruszył temat z rodzicami, maszyna ruszyła. Jest termin, za niecałe 2 lata. Co dalej? No oczywiście kwestia wyboru sali, zespołu i tych innych pieprzot. Chciałam w gronie znajomych i rodziny, totalnie po kosztach, bo nie podobają mi się wiejskie wesela z pompą. Przekręcili mnie tak że będzie z pompą. Wytrzymałam to. Ale jest kwestia, której nie wytrzymałam i nie ustąpie. Nie chce brać ślubu kościelnego! Jestem maksymalną ateistką, nie wierzę w żadne siły wyższe. Nic nie ma, jesteśmy sami na tym beznadziejnym świecie, a jak umrzemy zjedzą nas robaki. Co najlepsze mój facet też jest ateistą, tak zawsze mówił. Nigdy nie chodził do Kościoła i nie robił tych wszystkich rzeczy które wierzący robić powinni. Nie nastawia drugiego polika jak dostanie w pysk czy coś. Ale co? Mamusia! Mamusia postawiła warunki, że albo kościelny albo pieniążki ciach! I on uważa, że powinniśmy wziąć kościelny... Dla mnie to paranoja, dwoje ateistów przysięgających miłość trójcy świętej. Dobra - może taki ślub jest ładny, zawsze marzyłam o białej sukni na kole i żeby kościółek był ładny, biały, a na drewnianej podłodze rozsypane były płatki róż. I żeby taki mały chłopczyk z czerownymi polikami przyniósł obrączki. Nie mam jednak zamiaru dla względów estetycznych wyrzec się moich przekonań. Jak uważacie, czy powinnam zerwać te zaręczyny? Strasznie się kłócimy o ten głupi ślub, wszystko było lepiej zanim weszły te problemy. Kocham mojego faceta, ale dopiero teraz wyszło jaki z niego maminsynek, konformista. Ten człowiek ma jakąś rozdwojoną osobowość chyba, bo zmienił się od daty wręczenia pierścionka o 180 stopni!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość her komendante
ateiści nie powinni mieć prawa brania ślubów w kościele powinno to być wam zakazane potem pełni hipokryzji i szyderstwa ludzie wystawiają krzywe świadectwo o ślubach kościelnych to samo tyczyć się powinno chrztów dzieci oraz komunii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
to nie on się zmienił tylko ty to wreszcie zauważyłaś, ludzi ppoznaje się jak są jakieś trudności a nie jak wszystko idzie jak po maśle .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
nie jestem pełna hipokryzji, ani szyderstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość her komendante
99% ateistów jest pełna pychy i buty w stosunku do osób jakiejkolwiek religii czy wiary

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
wcześniej musicie zaliczyć nauki przedmałżeńskie no i spowiedź ;) będzie wesoło :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tertetert
po co się tak szybko chajtać? za 2 lata założysz temat o rozwodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liczba pi
to zależy od tego co Ty czujesz, moja koleżanka - też ateistka wzięła ślub kościelny dla świętego spokoju, tłumacząc sobie to tym, że skoro i tak nie wierzy to wyklepanie jakiejś tam formułki i tak jej uczuć i stosunku do życia i wiary nie zmieni, a stawką było "życie babci" :) \ po prostu zastanów się co jest dla Ciebie ważniejsze, ale musisz wziąć pod uwagę, że jeżeli raz ustąpisz to konsekwencje mogą być różne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co za czasy chore nastały
W wieku 21 lat jest się stanowczo za młodym na podejmowanie takich decyzji. Nie jesteś ateistką, tylko zbuntowaną gówniarą, o wierze i ateizmie możesz się wypowiedzieć, jak już trochę poznasz życie i siebie samą przede wszystkim. Teraz lepiej zajmij się edukacją, poznawaniem życia, ludzi, świata, a nie w małżeństwo się pakujesz w takim wieku. To powinno być zabronione prawem, bo takie gówniarskie związki i tak się kończą rozwodem w ciągu kilku lat. Do takich decyzji trzeba dojrzeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
No tak, dla mnie to też nie byłoby bardzo męczące żeby wziąć tylko ten ślub w kościele, ale dochodzą takie kwestie jak brak bierzmowania, za chiny ludowe nie będę też latać na żadne nauki przedmałżeńskie... To zbyt wiele czasu, energii. Gra nie warta świeczki. Nie rozumiem czemu on się tak przy tym upiera. Gdyby był wierzący - OK, zrobiłabym to dla niego. Ale nie będę tego robić dla jego matki "bo co ludzie powiedzą?"... Dla mnie ogólnie ślub jest po to żeby w razie tragicznej śmierci partnera życiowego mieć zapewnioną kasę i móc wejśc do niego do szpitala na ojom. Tak mi się ta instytucja małżeństwa kojarzy. Najchętniej w ogóle nie legalizowałabym związku, bo potem trudniej jest się z tego wykręcić w razie problemów, ale ma to też swoje dobre strony więc skoro jestem pewna miłości do niego no to się zgodziłam.. Ale teraz sama już nie wiem. Daj palec będą chcieli cała rękę. Co potem? Dzieciątko, chrzest i co niedziela do kościoła? A może zrezygnujemy z antykoncepcji jak wskazuje kościół i założymy wielodzietną rodzinę? Ja rzucę studia i wyprowadzimy się na wieś i zostanę panią katechetką. Obłęd!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kaddarka
Skoro nie jests w stanie podejmoac SAMA waznych dla siebie decyzji, to nie powinnas zakladac rodziny. Malzenstwo to nie zabawa w doroslosc, tylko dorosle zycie. Trzeba podejmowac decyzje i ponosci za nie konsekwencje. Mysle, ze nie doroslas do tego. Bo gdybys wiedzila czego chcesz, to ustalalabys te wszystkie sprawy z narzeczonym, i nikim wiecej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
a mnnie interesuje coś innego , co ty właściwie robisz na co dzień ? studiujesz ,pracujesz , starasz się o posadę katechetki na wsi ? ;) to ostatnie to żart :) , mieszacie razem czy osobno kto cie utrzymuje , co robi twój facet , gdzie będziecie mieszkać poślubie ? zastanawiałaś się nad tym wszystkim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
Jestem ateistką, to nie wymysł. To tradycja rodzinna nawet powiem. Moi rodzice są ateistami, dziadkowie z obu stron również nimi byli. Zostałam ochrzczona i miałam 1. Komunię Świętą, bo rodzice uznali że nie chcą sprawiać mi problemów gdybym postanowiła wierzyć, ale już pod koniec podstawówki przestałam chodzić na religię. Czytałam pismo święte, podoba mi się ta wiara ogólnie, ale po prostu nie potrafię w to uwierzyć. Nic nie poradzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
Ja mieszkam sama w mieście w którym studiuję. Rodzice kupili mi mieszkanie, ja pracuję w agencji marketingowej i studiuję zaocznie na 2 roku. Finansowo dodatkowo wspierają mnie rodzice, ale potrafiłabym przetrwać bez ich zastrzyków gotówki. Mój facet wbrew pozorom jest dużo mniej ogarnięty życiowo niż ja, ma bardzo niestabilną pracę w dziale SPORT. On jest już po studiach, ale nie szuka pracy z nimi związanej. On mieszka w tym samym mieście co ja, wynajmuje mieszkanie, ale po ślubie ma się wprowadzić do mnie. Ja chciałam żeby wprowadził się już wcześniej, ale mu średnio się podobał ten pomysł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna, wierząca
w kościele katolickim można wziąć ślub z osobą niewierzącą, lub innego wyznania Jeśli chłopak jest wierzący - składa przysięgę przed Bogiem, osoba nie wierząca lub innej wiary nie. Mówi to samo tylko z pominięciem odwołań do Boga/trójcy św. itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
Nie wiedziałam o tym, porozmawiam na ten temat z nim i jego mamą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość liczba pi
tak, to jest ślub jednostronny, tylko wtedy musisz się zobowiązać że nie będziesz przeszkadzać w wychowaniu dzieci w wierze - tak przynajmniej było z rok temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
dziwne to wszystko, chociaż przyznaję twoje osiągnięcia sa imponujące jak na taki wiek . ale czemu on nie chce ssię wprowadzić ? wynajmuje ? to choćby ze względu na kasę powinno się mieszkać razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość her komendante
kościół tez mnie rozwala , też maja jakieś idiotyczne zasady jak może ktoś brać ślub i nie wymawiać przysięgi? to dopiero komedia i błazenada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna, wierząca
Porozmawiaj i może poczytaj też trochę w internecie jak to wygląda. A co do reszty Twojego problemu - nie daj sobie wejść na głowę! Pamiętaj, że to Twój ślub i Twojego mężczyzny i powinien wyglądać tak jak Wy chcecie. Powiedz może delikatnie przyszłej teściowej, że swój ślub miała i zrobiła go po swojemu i na pewno był piękny, tradycyjny ble ble ble, ale Ty zamierzasz wychodzić za mąż tylko raz w życiu i chciałabyś ten dzień przeżyć po swojemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
hej , ale oni są oboje niewierzący zdaje się , to co oboje mają pominąć przysięgę :) to było by niezłe :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
No teraz pewnie ten temat powróci, proste że bardziej by się nam opłacało mieszkać razem. Powodem domniemanym było to, że stamtąd mu bliżej do pracy, a prawdziwym że matka chciała mu anulować comiesięczny przelew jeśli się do mnie wprowadzi. To takie bezbożne!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna, wierząca
nie, to wcale nie jest komiedia ślub konkordatowy - cywilny i kościelny w jednym. Jak jesteś w urzędzie stanu cywilnego też nie przysięgasz przed Bogiem, tylko przed urzędnikiem. Więc w skrócie można powiedzieć tak - osoba wierząca składa przysięgę przed Bogiem i urzędnikiem Osoba nie wierząca tylko przed urzędnikiem. Nie wiem po co doszukiwać się w tym komedii. Jest to duże ułatwienie w sytuacji związku osoby wierzącej i niewierzącej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna, wierząca
No jeśli oboje nie wierzący to inna sprawa. Wtedy rzeczywiście ślub w kościele jest jedną wielką ściemą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość her komendante
kler wymówił by sam do siebie przysięgę potem by tylko włożyli obrączki i dalej " do żarcia i picia - do stołu"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka jedna, wierząca
nie , ze ktoś pomija przysięgę pomija wstawki np. "Ja ...(imię Pana Młodego) biorę Ciebie...(imię Panny Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. " - osoba wierząca, osoba nie wierząca: "Ja ...(imię Panny Młodej) biorę Ciebie...(imię Pana Młodego) za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kodaksony
czyli jak weźmiecie ślub to się wprowadzi , mamusia będzie przelewać i wszyscy będą szczęśliwi :) swoją drogą to dziwne ,żeby facet w tym wieku był na utrzymaniu mamusi :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
On pewnie będzie chciał powiedzieć tą przysięgę... Ja już rozmawiałam z jego mamą, mamy nawet niezły kontakt wbrew pozorom. Tłumaczyłam jej w co wierzę, tłumaczyłam jej że bardzo kocham jej syna i pewnie gdyby on stanął po mojej stronie to udałoby nam się ją przekonać do cichego ślubu w urzędzie. Ale niestety on przystaje na jej błagania, jest jej jedynym synem i czuje się zobowiązany... Ja tego nie rozumiem, moi rodzice nigdy nie wywierali na mnie żadnej presji, zawsze pozwalali mi się kierować własnym rozumem, nawet jeśli decyzje które podejmowałam były gówniane... I w ten sposób jest między nami konflikt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KonikaMinolta
kodaksony, mnie to mówisz? ale jemu tak wygodnie, mama daje stały przelew i szukanie lepszej pracy mija się z celem. przecież mozna 3 razy w tygodniu pobiegać po boisku i tysiączek wpadnie... Drugi tysiączek od mamusi i jest pensja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×