Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

wiecznie_steskniona

chłopak mnie rzucił :(

Polecane posty

Gość opuszczona_ja
Widzisz WELLNESS, Ty bys poszła w drugą stronę ja bym zrobiła wszystko żebyśmy byli szczęśliwi jak kiedyś... wspólne wyjazdy, On się tak starał, rezerwować chciał nie wiadomo jakie apartamenty bylebym z Nim wyjechała... te podróże autem, wspólne słuchanie muzyki, rozmowy... i ten pierwszy raz jak pokazaliśmy się oficjalnie razem, jak złapałam Go za rękę przy wystzskich nad jeziorem i się przytuliłam, jak sbie przypomne jaki On był szczęśliwy:( aż mi łzy ciekną:( o jest po prostu niemożliwe, ja w to nie wierzę że to sie może tak zakończyć:(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona_ja
Wellnes a u Ciebie ile od rozstania? bo nie pamiętam na której stronie jest Twoja historia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz jedyne czego teraz pragne to tego zebysmy byli razem i to jest taki paradoks. Bo wiem rowniez ze on mnie nie kocha, a to nie jest dziecko ktore zmusi sie do odrobienia lekcji tylko dorosly facet ktory wie co czuje, nie moge go zmusic zeby mnie pokochal. I to mnie najbarzdiej boli, ze ja bylam mu w calosci oddana i tak mocno go kochalam a on....w paru slowach wszystko skonczyl. 4 lutego sie rozstalismy....A moze jest rzeczywiscie nadzieja dla was? kurcze ciezko mi zrozumiec faceta i nie wiem co o tym myslec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiem co czujesz i jak ci jest ciezko, ja tez ciagle mam przed oczami rozne urywki z mojego zycia, te wszystkie chwile z nim spedzone i az serce mi sie kraja....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona_ja
Nie iwem czy jest szansa... on potrafił być taki okrutny - wtedy jak drugi raz mnie zostawiał... ja się wtedy bałam że jestem w ciąży... na początku mnie wspierał, mówił żeby się nie martwiła, że będziemy razem choćby nie wiaodomo co się stało... że chciał później dziecko ale jakby było to weżmiemy ślub, zamieszkamy wychowamy... a potem przez jedno głupie zdanie o jego rodzicach, zresztą nie bezpodstawne On wyszedl z mojego domu i ogólnie tez z mojego życia;( w najgorszym momencie mnie opuścił... przy Wigilii siedziałam i nie umiałam powstrzymać łez... zepsułam rodzinie swięta choć i tak juz mam ciężką sytuację i On o tym wie... w Sylwestra nawet życzeń eh nie wiem rozum mi mówi że powinnam uciekać jak najdalej, ale z drugiej strony chcę w to wierzyć:( czemu to się wsyztsko tak musiało rozpaść:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam go w dupie
i postanowilam sprzedac pierscionek zareczynowy, bo oddac mu go na pewno nie oddam. za bardzo mnie wykorzystal i zranil. pieniadze prz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam go w dupie
i postanowilam sprzedac pierscionek zareczynowy, bo oddac mu go na pewno nie oddam. za bardzo mnie wykorzystal i zranil. pieniadze prz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona_ja
Naprawdę nie potrafię przestać o tym wszystkim myśleć... boję się że dziś pobiegne do niego... choć przedwczoraj mówił "mam zły humor, wyjdź i przyjdź jutro", umówiliśmy się na film, że przyjdę wieczorem chociaż On mi odpowiadał jedynie mruknięciami eh i wczoraj Go nie było... serce mi pęknie jak będę jechac do domu i zobaczę brak świateł u Niego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej wiesz mnie tez juz raz zostawil. W maju, dokladnie po majowce a potem powiedzial ze on tak nie moze beze mnie i co? minelo troche czasu i znow sie rozmyslil. Tez ciagle o tym mysle i tak na prawde licze ze moze pozaluje tego co powiedzial choc rozsadek mowi ze to nie mozliwe i ze czas rozpoczac "nowe zycie", bez niego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bajf
ok... może jak to opiszę to będzie mi jeszcze lżej... byłam z moim chłopakiem trzy lata, prawie przez caly ten czas mieszkalismy razem, bardzo o mnie na poczatku zabigal, to on pierwszy powiedzial ze kocha... to byla taka moja pierwsza prawdziwa milosc, i myslalam ze juz tak bedzie na zawsze. wyjechalam za nim za granice, gdzie bylismy rok, jednak w koncu jak zdalam sobie sprawe jak daleko jestem od rodziny i przyjaciol, wrocil ze mna do pl. mowil mi, ze ze mna przezyl tyle co jeszcze z nikim. nie bylo idealnie, klocilismy sie, ostatnio coraz czesciej. wiele rzeczy mi w nim przeszkadzalo, na pewno jemu we mnie tez. ale ja wciaz wierzylam, ze to ten jedyny, ze bedzie lepiej, przyzwyczailam sie do niego, przywiazalam... i nagle, z dnia na dzien, zakomunikowal mnie, ze sie wyprowadza, ze wraca do naszego rodzinnego miasta, ze chce byc sam, ze juz nic do mnie nie czuje... ja tego dnia rano planowalam co bedziemy jesc na obiad kiedy wroce (pojechalam wtedy do domu do rodzicow na weekend) a on zadecydowal ze to koniec... po trzech latach, nie usiadl, nie porozmawial ze mna, ze cos jest zle, ze moze moglibysmy to naprawic... zlamal mi serce. bylo to jakies 10 dni temu. probuje sie po tym pozbierac, pierwsze dni przeplakala, nie moglam jesc, spac, myslec... juz nie placze, bo bardzo sie staram, probuje jakos sie pozbierac, chociaz kiedy siedze sama wsrod wszystkich naszych rzeczy nie jest latwo. musimy byc silne dziewczyny, co nas nie zabije to wzmocni. tylko to takie strasznie ze takie cierpienie potrafi sprawic czlowiek, ktory mowil ze kocha... co to jest ta milosc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"po trzech latach, nie usiadl, nie porozmawial ze mna, ze cos jest zle, ze moze moglibysmy to naprawic.." No i to jest wlaśnie najgorsze, tego właśnie nie potrafię zrozumieć, że stać ich na to żeby tak po prostu powiedzieć : "nic już do ciebie nie czuję". nie licząc się z tym, że przez niego serce pęka Ci na milion kawałków, straszne to jest. Mogę tylko napisać, że przykro mi, wiem co czujesz. Trzymaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yelebim
Kobitki nie załamujcie sie bo to nic nie da.Ja wiem ze to sie łatwo mówi,ale popatrzcie na to z innej strony! Ja tez byłam 2 lata z facetem który powiedział mi ze mnie nie kocha i ze jestem jednak tylko kumpela.Miesiac czasu sie zastanawiałam nad tym,w tym czasie dalej sie z nim spotykałam jak by nigdy nic.Przychodził do mnie,rozmowy itp jak by nic sie nie stało.Wczoraj mu powiedziałam ze jesli tak to dziekuje za wszystko,ale to koniec naszej znajomosci.Poszłam za głosem rozsadku nie serca chodz go kocham.Tylko co mi po takiej miłosci jesli jest nie odwzajemniona.Spotykalismy sie wtedy jak mu sie nudziło i tyle.Tak to teraz wyglada.Mam pełno znajomych z nimi nude zabije,a jak bede sie pokazywac sama w towarzystwie to i napewno kogos poznam. Wy tez kobitki wezcie dupska ze stołka,usmiech na twarz i nutke optymizmu.Niema tego złego co by na dobre niewyszło.Myslec trzeba pozytywnie o przyszłosci a nie wracac do tego co było.Koniec kropka zycie toczy sie dalej:-) Przesyłam Wam wszystkim garsc wiary i nadziei w lepsze jutro.Pozdrawiam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bajf
no wlasnie, moj juz byly... chyba troche sie zdziwil, bo sam mi powiedzial, ze wyobrazal sobie to tak ze wciaz mozemy sie przeciez spotykac czasami, dzwonic do siebie, byc w kontakcie... ale ja powiedzialam, ze cos takiego nie wchodzi w gre, ze jemu sie znudzilo, ze 30 letni facet poczul sie troszke przytloczony w zwiazku, wiec sobie ucieknie do rodzicow, bedzie wolny i bedzie robil co chce, a jak mu sie zachce to spotka sie ze mna. byla to bardzo ciezka dla mnie decyzja, ale jej nie zaluje, bo wole sie przemeczyc teraz a nie jest latwo, niz ciagnac cos takiego i dawac sie traktowac jak jakas rzecz, zabawke bez zobowiazan.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yelebim
dokładnie,niech sobie inne zabawki znajda.Nie ma co tkwic w takich układach bo latka leca a z tego i tak nic nie wyniknie. Z drugiej strony takie układy maja woje plusy ale tylko wtedy jak obie strony chca tego samego i niema uczuc a jest tylko zabijanie soba nudy w wolne dni:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Scenariusze sie powtarzają Mi tez powiedział że jednak "nic między nami nie zaskoczyło" Ja go sie zapytałam czy a serio to mówi i czy sobie ze mnie żarty robi Bo prostu nonsens...Nie pojmuje myslenia facetów..Z dni na dzień mówia no to pa, jakby spłynęło po nich jak po kaczce... A jak mu powiedziałam że w tym wypadku najlepiej bedzie jak przestaniemy sie odzywac to powiedział że jest mu przykro że dochodze do takich wniosków A ja mu odp że Tobie jest przykro??? Co za debil... Dziewczyny..nie piszcie , nie odzywajcie się,,,zachowujcie resztki honoru...Mi było cięzko na początku (minęły 3 tyg) żeby do niego nie napisać , w dalszym ciągu chciałabym sie do niego odezwać, ale po chwili dochodzi do mnie że niech spada Ciesze się z Tego że nie zrobiłam i nie robie mu żadnych scen....Jego gg skasowałam, on moje ma nadal Nie mam żadnych zrozpaczonych opisów ani nic w tym stylu Jest cięzko bo tak na prawde w srodku jestem proszkiem....Ale w głębi serca jestem jednak twarda i w pewnien sposób uodparniam się na to wszystko Trudno bedzie komus zaufac po takim związku Ale innej rady nie ma Ludziom należy ufać z reguły....Dziewczyny jest ciężko to fakt...Tylko czas, czas,czas...i zapchac czymkolwiek Tęsknimy ale nic na to nie poradzimy..... Ciekawi mnie czy odezwa sie do was Ale pod żadnym pozorem nie możecie sie z nimi kontaktować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do opuszczona_ja Oni nie zapominają, tez mają uczucia przecież Chociaż nie mogę tego pojąć to jednak na pewno nie zapominają......Tylko nie dajmy sie zwariowac, ważne jest żeby komuś sie wygadac i poradzić W tych chwilach nie mozna byc samemu...Fakt popłakać trzeba bo podobno łzy oczyszczaja...Wiec płakanie to jest standard...Czas leczy rany..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bajf
popelnilam ten blad, ze sie odezwalam do niego trzy dni temu, napisalam smsa ze ja go kocham, a dla niego takie wyznania nic nie znaczyly, zaczal dzwonic, odebralam, bylo mi bardzo ciezko, zwlaszcza ze do tego wszystkiego jeszcze sie rozchorowalam i to fizyczne wyczerpanie wplynelo na mnie zle psychicznie... ale z jednej strony nie zaluje tego, ze odebralam, bo tylko uswiadomilo mnie to, jaki to czlowiek, ktory po tym co mi zrobil, potrafi jeszcze sie na mnie obrazic, bo odpowiadalam mu "w niemily sposob". pozniej w nocy znowu mi sie snilo, ze on chce do mnie wrocic... i stwierdzilam, ze nie moge sie sama w ten sposob traktowac i robic sobie krzywde i ze kontakty z nim sa co najmniej niewskazane! i lepiej mi, uswiadamiam sobie jak sie w tym zwiazku meczylam i ze nie warto dla kogos takiego plakac. teraz chce poznac sama siebie tak naprawde...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie jeden raz będziecie miec doła....każda z nas czuje się silna przez pewnien czas, a potem wszystko wraca....płacz, żal, smutek...Trzeba sie uodpornić i przedewszystkim zero kontaktu!!!!! powyrzucajcie wszelkie rzeczy z nimi związane, numery telefonów, gg, skasujcie w wszystkiego...Tylko wtedy nie będzie was kusiło, musicie ograniczyc i min min.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość opuszczona_ja
A ja wczoraj wieczorem do Niego poszłam... był strasznie oschły, mówił do mnie jakd o obcej osoby... zarzucił że nie odzywam się dwa dni a zawsze ja pisałam to on zaplanował sobie weekend beze mnie i właśnie idzie na piwo ze znajomymi... a ci znajomi to dwie pary które ja też znam... poczułam się okropnie a On usilnie twierdził że wsyztsko w porządku między Nami, że skoro zaczęliśmy "od nowa" to przecież nie musimy sie widywać codziennie i On ma prawo do swojego życia i wyjść gdzieś sam ze swoimi znajomymi... i że w sobotę jedzie z kolegami gdzieś tam chlać i też nie ma czasu i że dopiero w nd sie zobaczymy... i "czy jest coś czego nie zrozumiałąm" :( i wyszliśmy od Niego, ja on i te dwie pary i oni poszli do knajpy a ja do domu... nie rozumiem:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do opuszczona_ja Sama czujesz że jest inaczej, że Ciebie traktuje jak powietrze...Jakimś sposobem jakby zapomniał o uczuciu do Ciebie...nie tłumaczę męskiego rozumowania bo nie ma pojęcia co siedzi w tych móżgownicach Może nic nie siedzi Wiem że jest Ci ciężo, rzucił z dnia na dzień jak każda z nas Musisz być silna i nie odzywać sie do niego, niech zatęskni, nie prześladuj to , bo sama widzisz jak to wygląda, wychodzisz na kobiete bluszcza a niedługo powie że jestes psychopatką PIsałaś że masz znajomych, że często wychodziłaś gdzieś...Rób tak dalej Wiem jest cięzko, znajomi to znajomi, wypad na domókę, do klubu, gdziekolwiek Wyjdz do ludzi Bo nie ma innej opcji Nie zmusisz go do niczego takim prześladowaniem, jedynie wyjdzie to Ci na złe Jakims sposobem musisz sie z tym pogodzic Ja czuje sie ..sama nie wiem jak Jest jakas pustka i to duża Ale nie majac kontaktu z nim i nie widzac , pomału jakoś odżywam Dziś wychodze do klubu ze znajomymi Potancze, rozerwe się Płakanie do poduszki nic mi nie da, już wystraczy tych łez Z proszku musze sie jakos ogarnac, może troche udawac że jest lepiej??, sama nie wiem Ale trzeba dalej życ, jakoś... Dziewczyny a jak WY??? co słychac i jak samopoczucie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość roza_pustyni__________________
ale mialam dzis hardkorowy, realistyczny sen. snilo mi sie ze bylam u niego w domu, w pokoju (choc inny niz w rzeczywistosci). przyszlam zeby mu cos oddac. rozmawialismy chwile, a gdy mialam wychodzic on podszedl do mnie z tylu i mnie objal, czulam jego oddech na szyi, zaczal mowic ze go podniecam, potem ze chce byc ze mna, zebysmy zaczeli wszystko od nowa, bez popelniania starych bledow. nie wiedzialam co mam myslec, marzylam zeby znowu z nim byc, ale czulam ze on to mowi tylko z powodu bliskosci fizycznej. z bolem serca odsunelam sie od niego, powiedzialam ze tylko teraz tak mowi, ale mnie nie kocha, ze to nie ma sensu. byla we mnie jakas zlosc, zal. on byl rozczarowany, zly(?), powiedzial ze mam sie zastanowic bo jesli teraz powiem nie to juz koniec i nigdy nie bedziemy razem. mowil to z taka pewnoscia w glosie. w tym momencie zawolala go jego mama, wyszedl z pokoju. zostalam sama ze swoimi myslami, i bardzo chcialam opisac ta sytuacje w naszym temacie na forum zebyscie mi pomogly, chyba pierwszy raz w zyciu kompletnie nie wiedzialam co robic. czulam ze nie powinnismy wracac do siebie, ale tak bardzo balam sie go stracic. niestety nie wiem co postanowilam bo potem mialam juz inne sny. szkoda, jestem bardzo ciekawa jakie byloby zakonczenie eh. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
roza_pustyni_ podobno snia nam się rzeczy o których ciągle myslimy...Rzeczywiscie bardzo Ci go brakuje i zapewne podjęlabys ta decyzje żeby spróbować jeszcze raz A obawa oczywiście by była i strach że znów zrobi to samo Nie byłabys pewna czy za dzien , tydzien , rok znów Ciebie nie porzuci No ale poki co to nie masz z nim kontaktu co??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja wim jedno nie napisze mu nic, wszystko zalezy od checi, jakby mu zalezalo odezwal by sie i naprawil to co zrobil. A dzisiaj pojade na impreze, zapomne i bede sie dobrze bawila.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karpatkaaaa
czesc wszystkim dziewczynom, nowym rowniez :) ja powracam do swojej formy sprzed paru dni, czyli - zapominamy o ex, ex sie nie liczy :)) lubie siebie w takiej formie :) dzisiaj byla u mnie kolezanka, powiedziala mi takie słowa miłe, ze lepiej mi sie zrobiło. otóz powiedziala mi ze jestem bardzo silna, nie widac po mnie smutku, zalu, ze caly czas chodze usmiechnieta:) powiedziala rowniez ze jest pewna na 100 % ze w zyciu mi sie kiedys swietnie ułoży wszystko i ze bede szczesliwa bo na to zasluguje:) jak dobrze miec przyjaciolki:) zakrecona, mysle ze ty rowniez jestes silna, czytajac twoje posty, mam wrazenie ze troche jestesmy podobne, ja tez staram sie nie myslec o tym co sie stalo, ide do przodu, walcze ze swoimi slabosciami.. rowniez sie nie odzywalam do exa - wyjatek - te urodziny cholerne ! ale nie blagalam, nie prosilam, nic ! koniec?? to masz ten koniec!! opuszczona- mowilas cos odnosnie ciąży, mi sie przypomnialo jak ex byl w PL w grudniu( juz wtedy wyczuwalam ze cos jest nie tak miedzy nami ), ja cos zażartowalam ze okres mi sie spoznia, moze jestem w ciąży, a on na to '' no przynajmniej wtedy bysmy juz nie mieli wątpliwości czy być razem czy nie, juz by sie nasze watpliwosci rozwiały, no bo przeciez dobrze nam ze sobą''' hehehe wez zrozum faceta :))))) ja ide dzis z przyjaciolkami gdzies, napierw napijemy jakiegos alkoholu a potem pomyslimy- babski wieczór :) wszystkie jestesmy wolne- one rzucily swoich chlopakow po paru latach, a mnie ON rzucil :)) kurde nawet stawiam uśmieszki po zakonczeniu zdan :) trzymajcie sie dziewczyny i nie oplakujcie tych drani, nie ma sensu, szkoda zdrowia waszego i czasu... ja czekam na ta jedyną milosc :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do wiecznie stęskininej:) Jesteś jeszcze mloda i nie przeżywaj;) Mnie też kiedyś "rzucil" chlopak(nie jeden hihihi...) Teraz mam dwóch maolatów,wspaniaego męża i chciaabym podtrzymać na duchu takie zalamane jak Ty!!!!Ochloniesz po rozstaniu i dobrze będzie!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
karpatkaaaa CHyba masz racje, jestesmy podobne , ja odczuwam to taki sposób że łaski nie potrzebuje od niego FAkt jestem oszukana zraniona, ale to nie zmieni faktu że czasami zatęsknie PO mnie rózniweż nie widać żebym jakoś rozpaczała, jestem zawsze usmiechnieta i garne sie do ludzi, choć nie powiem że w środku jest we mnie proszek, niewielki ale jest CZasami mam ogromną ochote napisać ale już coraz mniejsza, mam nadzieje że juz go nie zobacze, warszawa jest duża więc może sie uda ;) Ja nie przewiduje żadnych esemesów życzeniowych czy jakichkolwiek bo wiem że takie coś jest bez sesu, jeżeli by chcial sie ze mna skontaktowac to by to zrobił I nie mam zamiru udawać że nic się nie stało Tęsknię ale lepiej dla mnie będzie jak juz nasze drogi się nie zejdą no dziś wybieram się do klubu ze znajomymi , bardzo lubię tanczyc wiec dla mnie to jest szaleństwo Dziewczyny pamietajcie ZERO kontaktu ani żadnych przygebiających opisów na gg czy czegokolwek Przynajmniej niech honor nam pozostanie, bo juz częśc nas zabrali ze sobą wieć teraz trzeba sie wziążć w garsc spowrotem AND JUST ENJOY THE SHOW !!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mniszek :D
Może ma jakieś problemy i boi się zakochać.. albo powiedzieć komuś, że kocha. Nie wydaje mi się zeby chłopak był z dziewczyną , do której nic nie czuje.. dla mnie to chore na prawdę :O Innym powodem może być sam sex. Może on boi się to zrobić, może ma ku temu jakiś powód np. jakąś chorobę lub defekt tam na dole. Zamiast się denerwować powinnaś z nim sczzerze porozmawiać. Powiedz , że kochasz go bez względu na wszystko i nawet gdyby było coś nie tak to będziesz go wspierać i że sex nie jest najważniejszy! Musisz pokazać mu , że Ci zależy i że może Ci zaufać. Wiesz czasami faceci mają powiedzmy małego i boją się , a raczej wstydza to pokazać. Może boi sie, że gdy Wam nie wyjdzie to komuś to powiesz albo co. Powodów moze być tysiąc, ale jak Ci zależy na mim to rozmawiaj !!! To Tylko wam pomoże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fajnie, że przeczytałaś/eś pierwszą stronę, ale widzisz, piszesz głupoty. witm wszystkie nowe dziewczyny. ja się miałam całkiem ok, ale od wczoraj czułam że on wrócił z domu. przeczuwałam bo bardzo znikomych przesłankach. a później, zupełnie przypadkowo, natknęłąm się na jego ogłoszenie że szuka współlokatora z dzisiejszego dnia. czyli intuicja mnie nie zawodzi. złapałam doła. nie wiem, może w głębi czekałam że jak wróci to się odezwie? przyjdzie do mnie? smutno mi cholernie, mam ochotę do niego zadzwonić. nie, nie zrobię tego. strasznie mnie boli to, że jestem teraz sama, że płaczę zamiast się śmiać. że mnie tak zranił. z drugiej strony jestem wkurwiona. że nie potrafił zaufać. że nie potrafił docenić. już nie wiem czy chciałabym z nim być. ale wszystko tak BOLI. a w dodatku za tydzień go zobaczę już na pewno :/ i znowu rozdrapie to rany. w tej chwili nienawidzę weekendów. chce mi sięryczeć. ja tylko chcę być szczęśliwa.. i też, jak wy, boję się że mogę nie spotkać nikogo. nie lubię chodzić do klubów, znajomych mam, ale tych samych, zacznie się praca i praca. i co? mam liczyć że wpadnę na tego jedynego na ulicy???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malijka ona
Dziewczyny tragedia zadzownilam do niego pod wlywem chwili emocji, alkoholu;( hmm odebral i chyba byl zdziwiony ze dzownie chwila rozmowy....ale zal mi samej siebie zapewne teraz jeszcz emysli ze jestem natarczywa idotka;/ a juz myslalam z emi przeszlo...Nie dzwoncie uczucie po jest okropne mam wrecz kaca moralnego;/ ;/ tylko sie osmieszylam w dodatku uslyszalma jego glos wiec sobie wyobrazcie jak sie czuje;( Spotkanie z nowo poznanym facetem to klapa caly czas tylko myslalam co by bylo gdybym spedzila tak czas ze swoim bylym;( porazka ;( Nadrobilam zaleglosci w czytaniu;) to ze jestescie na prawd epodnosi mnei an duchu;) chociaz wiem ze kazda z nas cierpi ;( Ja myslalam ze juz mi przeszlo ale nie;( Milej niedzieli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×