amik 0 Napisano Grudzień 21, 2010 Jeżeli mogę słówko. Jestem czterdziesto paro letnim ojcem 18 letniego syna. Jeżeli pozwolicie przedstawię swój punkt widzenia. Dawniej z Młodym udawało się mi dogadać. Wspólne oglądanie bajek, kolorowanie, rozmowy, czytanie bajek, spacery itd. Z czasem zaczęło się coś psuć. Ciągle uważał, że go krytykuję, napadam, oskarżam. Tłumaczyłem to sobie "okresem dojrzewania", "różnicą pokoleń". Zamyka się w swoim pokoju i liczy się tylko komputer. Wydaje się mi, że nie jestem nazbyt stanowczy czy zatwardziały. Zdarzało się, pomimo młodego wieku Syna, że pozwalałem mu pójść na całonocną nasiadówę do kolegi (oczywiście wiedziałem gdzie i z kim jest - a przynajmniej tak mi się wydaje, że wiedziałem). Młody jest BARDZO zdolny, ale Jego poziom nauki to dramat. Przez wiele lat woziłem go i odbierałem z lekcji języka angielskiego. Zajęcia w szkole językowej. Później okazało się, że Syn nie docierał na zajęcia. Zdawał egzamin państwowy z języka angielskiego. Twierdził, że zdał. Na pytania o świadectwo mówił, że przyjdzie, że zawcześnie, że dzwonił do szkoły i powiedzieli, że zdał. Oczywiście kłamał. Korepetytorka od niemieckiego przychodziła do domu. Sam nic nie robił. Codziennie pytałem "co u Ciebie", "co robiłeś". " czy byłeś ... widziałeś ... jak się czujesz ... czy Ci pomóc ... może razem ..." . Takich przykładów można mnożyć. Byłem zawsze na zawołanie. Nie raz wyciągałem Młodego z drobnych kłopotów. Wydaje się mi, że zawsze mógł na mnie liczyć, chyba Jego nigdy nie zawiodłem. Starałem się zawsze dopełnić danej obietnicy. Wiem, że nie jestem bez winy. Ale nie wiem gdzie ona jest. Nie wiem co spieprzyłem. Piszecie o kieszonkowym, o zarabianiu pieniędzy, czytaniu książek, muzyce, sporcie... i wielu innych rzeczach. Syn dostaje kieszonkowe, kupuje i czyta książki fantasy. Słucha muzyki z którą ja się nie zgadzam, drażnią mnie w niej wulgaryzmy, jakaś odmiana rap-u. Ale nie tylko taka muzyka. Słucha jej bardzo głośno. Ale na prośbę o przyciszenie zrobi to. Wyniesie śmieci, odkurzy, ma bałagan w pokoju, niezasłane łóżko, nie wraca pijany, nie bierze narkotyków. Pisaliście o wykształceniu rodziców. Oboje z żoną mamy ukończone studia. I co z tego.? Od kilku lat nie byliśmy razem na nartach, nie jeździmy na rowerach... W nasze spory włącza się moja żona. Wtedy kłócą się wszyscy ze wszystkimi. Nadchodzące święta będą BARDZO smutne w moim domu. Zgadnijcie dlaczego. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach